26.03.2017

Milka Triple Choco Cocoa

Przedobrzyli?

To zabawne jak czasami nadzieje z dzieciństwa wracają już w dorosłym życiu. Przykładowo  ostatnio przyłapałam się na myśli, że fajnie byłoby dostać gorączki żeby nie iść do szkoł… pardon, nie iść do pracy. Różnica jest taka, że w odróżnieniu od 10-letniej mnie, nie będę grała roli w filmie „Grypa i ja: czemu powinnam zostać w domu”. Głównie dlatego, ze praca to nie szkoła i tam, jak przypuszczam, nie przejdzie podpisane przez matkę usprawiedliwienie.  A iść do lekarza bez prawdziwych objawów  żeby wyłudzić zwolnienie to  tak głupio i źle bym się z tym czuła. Więc jedynie pozostaje mi codziennie rano, zwlekając się z łóżka, dumać nad beznadziejnością ludzkiego życia.

Milka Triple Choco Cocoa, czekolada mleczna z mleka alpejskiego z kremem kakaowym, nadzieniem z płynnej czekolady oraz pokruszone ciastka kakaowe. Gapiąc się w sklepie na tą czekoladę nie mogłam przypomnieć sobie czemu nie chciałam jej wcześniej kupić, a pamiętałam, że nie chciałam. Cóż, dopiero w domu, a dokładniej przepisując opis, przypomniałam sobie czemu nie chciałam jej kiedyś tam spróbować. Płynna czekolada i tyle w temacie. Jeśli nie mogę tego pić ze szklanki, butelki czy puszki to nie chce mieć nic słodkiego i płynnego. Jednak jak komuś się w sklepie śpieszy i nie czyta TEGO CO POWINNO SIĘ PRZECZYTAĆ to kupuje produkt, który normalnie by się olało. Może jednak nie będzie tak źle, ostatecznie nie jest to wersja karmelowa, która zapewne dokonałaby nieodwracalnych posklejanych  szkód  w moim najbliższym otoczeniu.

Smak: trzy kostki, każda (teoretycznie ) posiada inne nadzienie. Czysty chaos, tyle powiem. Zapach czekolady jest typowo „milkowy”: słodko-mleczny-czekoladowy.  Jej smak również niczym nowym nie zaskakuje. Dla miłośników typowej fioletowej krowy będzie to strzał w dziesiątkę. Jak dla mnie jest nieco za słodka, ale ja już jakiś czas temu twierdziłam, że mi odporność na cukier znacznie spadła i znaczna część dawnych ulubieńców jest dzisiaj dla mnie za słodka. Jednak, mimo przecukrzenia, mogę przyznać, że czysta czekolada była w porządku. Nieco tłustawa, ale bez posmaku taniego tłuszczu czy zepsutego mleka. Gładko się rozpuszczała w ustach i nie miałam wrażenia, że przeżuwam plastik, jak to czasami się zdarza z tanimi czekoladami.

Na pierwszy gryz wzięłam kostkę z tak jakby spiralą. Jakie to szczęście! Ta kostka posiadała nadzienie płynne. Jedyne dobre było to, że nadzienie  było na tyle gęste, iż nie wylewało się z czekolady. W opisie było  napisane, że jest to „płynna czekolada”. Polemizowałabym. Jak dla mnie jest to nadzienie zrobione  z kakao i bardzo słodkiego syropu. Z przewagą syropu. Nie smakowało mi, było za słodkie i za mało czekoladowe. Nope, następna kostka.

Następna kostka posiadała fale… albo sama nie wiem co, mi to najbardziej przypominało fale i już. Ta część była znacznie lepsza, to ta z ciastkami kakaowymi. Chrupiącymi, intensywnie kakaowymi i fajnie urozmaicającymi całą czekoladę. Trzeba przyznać, że Milka zna się na robieniu produktów czekoladowych z ciastkami. Cała tabliczka mogła taka być.

Ostatnia kostka posiadała nadzienie z kremem kakaowym. I to również było strzałem w dziesiątkę. Krem był intensywnie kakaowy i przypominał mi nieco przypalone ciasto murzynek. Nieco maślane, nie za słodkie, nawet wręcz z nutą cierpkości, która łagodziła słodycz czekolady. Mogłabym z łatwością zjeść całą tabliczkę z takim nadzieniem.

Dwa na trzy nadzienia okazały się jak dla mnie hitem. Tylko jedno było kitem. Jest to całkiem dobry wynik, ale nie idealny. Pozostają niezmienna w swojej niechęci do płynnych wypełnień tabliczek.
Ocena:6,5/10
Kaloryczność: 100g/ 520kcal
Cena: około 3zł
Gdzie kupiłam: Bi1

Wydaje mi się, ze następny tydzień będzie bardzo ciężki w pracy. HELP.

Pa

22 komentarze:

  1. sama nie wiem czemu przegapiłam tę czekoladę i jej nie kupiłam i nie spróbowałam jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak po prawdzie to nie rzuca się w oczy i blogosfera o niej nie pisała zbyt wiele.

      Usuń
  2. Wydawało mi się, że ją jadłam (opakowanie wydaje mi się znajome), ale chyba jednak to nie była ona. Podobnie jak Ty, nie przepadam za płynnymi nadzieniami w czekoladach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że była jakaś tabliczka z podobnym opakowaniem, bo coś takiego kojarzę, że l teraz sobie nie przypomnę co to było.

      Usuń
  3. Ja nie marzę o chorobie, by wywinąć się od pracy. Raz, że - z krótkimi przerwami na nienawiść - naprawdę lubię swoją pracę, a dwa, że gdybym chciała zostać w domu i pracować zdalnie, to wystarczyłoby napisać.

    Ta seria czekolad nie zainteresowała nawet mnie, fanki Milki, a to już kiepsko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja nie mam możliwości pracy zdalnej, pracuje z danymi wrażliwymi, więc wszystko musi pozostać w firmie.

      Usuń
  4. Nie jadłam tej czekolady i chyba już nie zjem bo jakoś nie bardzo mnie interesuje;)ostatnio zjadłam 2 duże Milki więc przez pół roku nawet na nią nie spojrzę;) Teraz w sklepach pełno Milkowych jajeczek i zajączków ale wszystkie i tak o tym samym smaku więc też sobie daruję:p
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nauczyłam na własnym błędzie i nawet nie zwracam uwagi na te wszystkie jajeczka i zajączki :D

      Usuń
  5. Nie krzywdź się, nie kupuj Milki :) Lepiej jeść dobre czekolady rzadziej, niż kiepskie często :)
    PS Dwa morelowe nadziewańce Zottera są nadspodziewanie ciekawe (Apricot Waltz i Apricot Sandwich). Zupełnie różne od siebie, ale uwaga, oba z alkoholem (w Apricot Sandwich łagodniejszy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, ze coś "gryzie" w środku i trzeba zjeść jakąkolwiek czekoladę, nawet taką kiepską ;0
      Trudniej teraz jest kupić Zottera bez alkoholu, coś się w produkcji rozszaleli

      Usuń
  6. Nieszczególnie mnie do niej ciągnie. W sumie nawet nie wiem bardzi dlaczego, ot zwykła niechęć xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to rozumiem, jakbym miała co innego do wyboru to pewnie bym tej milki nie kupiła ;)

      Usuń
  7. Dlatego dorosłość jest taka okrutna :( I coraz bliżej mnie...aż jak sobie pomyślę, że niedługo koniec, studia, a potem robota to mi się słabo robi, bo nie chcę dorastać.
    Czekoladę jadłam, mam ją w folderze i czeka...mnie też nie zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, jeszcze masz jeszcze czas by nacieszyć się nastoletniością ;)

      Usuń
  8. Ja w ogóle nie lubię różności do picia, typu pitne jogurty itp. Nie najadam się tym, a płynne słodkie rzeczy? O nie! Zwłaszcza czekolada. Musi być tabliczka i koniec.

    "(...) może nie będzie tak źle." Moja pierwsza myśl: "owszem, będzie". Ach, ja i ta wiara w tego typu czekolady. xD
    No i proszę, nie tak fatalnie wyszło. Kakaowe ciasteczka to jeszcze w sumie nie takie dziwne, ale szok, że krem im się udał. I tak dalej mnie raczej od niej odpycha, ale dobrze, że nie taki dziwoląg straszny.

    Współczuję z tą pracą. Najgorsze, że człowiek z czymś takim nic nie poradzi, i zazwyczaj już przed rozpoczęciem się tygodnia na dobre, wiedząc, jaki może być, jest się umęczonym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle nie mogę pojąć jak niektórym może smakować pitna czekolada z proszku, do tej pory mi słabo jak pomyślę o tym produkcie.
      Jakiś czas temu jadłam dziwniejsza Milkę, dostała ją moja matka i tym samym ja zjadłam sporą cześć tej tabliczki. były w niej żelki, strzelające cukierki i dropsy. Sama nie wiem czy mi smakowała czy nie.
      Weź, jeszcze dodatkowo musiałam wziąć nadgodziny, więc ten tydzień będzie męczarnią.

      Usuń
    2. Już nawet jako dzieciak tego nie lubiłam. Tak samo jak czekoladowego mleka z tubki, fu (zapach mnie odrzucał, jak inni jedli i nawet nie spróbowałam w sumie nigdy). Ani to mleko, ani czekoladowe.

      Jadłam tę Milkę jakieś... 3 lata temu? Jakoś jak tylko co weszła. Pamiętam, że podobało mi się strzelanie tych cukierków, ale obrzydzały mnie glutowate żelki. Ja po prostu jestem jednak nie żelkowa, bo jak mi coś się do zęba przykleja, jest glutowate to już mnie odrzuca, a jeszcze jak jest wtopione w czekoladę... xD

      Weź, a ja o dwie godziny wcześniej w tym tygodniu zapierniczać muszę. -.-

      Usuń
  9. Na pewno ją próbowałyśmy ale już teraz nie pamiętamy, które nadzienie nam bardziej smakowało ;) Jednak co jak co ta Milka życia nam nie odmieniła :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstawanie do pracy,blee... Jadłam tą czekoladę. Miałam identyczne odczucia co ty - płynny krem fuj, reszta okej. A gdzie teraz pracujesz? Ann.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hoho, rewelacyjne to jest ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ pyszność! Brak mi na to słów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Jestem analogicznego zdania :)

      Usuń