03.02.2016

Lindt Nocciolatte, mleczna czekolada z nadzieniem orzechowym



Fuzja potęg

Wdech-wydech. Liczymy do dziesięciu i oddychamy głęboko. Sobie przypomniałam czemu nie przepadam za grami komputerowymi. Dopóki idzie dobrze jest dobrze, ale jak po raz 6 pierdolony królik zajebał wszystkie marchewki sprawiając, że gry ni uja nie przejdę to zaczynam się troszkę irytować. I przez „troszkę” rozumiem „zaraz zetrę sobie szkliwo z zębów przez ich wściekłe zgrzytanie a gałki wypadną przez wytrzeszcz furiata”. Jakbym grała w bardziej profesjonalne gry niż te na Facebooku to pewnie byłabym tą osobą co wrzeszczy na komputer, klnie  w decybelach przekraczających dopuszczalne normy i rzuca sprzętami w ataku dzikiej furii. Tak jak w większości sytuacjach potrafię pohamować emocje (a przynajmniej  nie niszczyć mieszkania), tak tu wyczuwam, że moje dziedzictwo, czyli ojciec-choleryk, pokazałoby swoje świecące ogniem piekielnym kaprawe ślepia. Skoro cholerne  Farm Heroes Saga potrafi mnie doprowadzić do stanu bliskiemu ataku apopleksji, tak przy Wiedźminie czy Skyrimie trzeba by było wzywać ekipę antyterrorystów.  Co ciekawe, z ludźmi mogę przegrywać, to złośliwość oprogramowania zalewa moje oczy falą czerwieni. I po raz kolejny wzięłam temat z czapy i się rozpisałam. 

Lindt Nocciolatte, mleczna czekolada z nadzieniem orzechowym (z orzechów laskowych) i całymi orzechami laskowymi. Produkt z francuskiej paczuszki, co nie znaczy, że nie jest niedostępny w Polsce.  Przekonałam się o tym jak przy robieniu zdjęć odgięłam zawinięty kawałem opakowania, by sprawdzić czy jest tabela kalorii i zobaczyłam opis po polsku. Dokładne przeszukanie całego opakowania skończyło się znalezieniem informacji, że czekolada została wyprodukowana we Włoszech na rynek Polski, Szwajcarski, Austriacki i Francuski. To mnie uspokoiło, że raczej nie muszę się obawiać gorszego produktu dla gorszego sortu konsumenta (czyt. Polaków i innych ludów Europy środ-wsch)
Wygląd tego cudeńka mnie niesamowicie rozbawił. Nie pytajcie dlaczego, gdyż sama nie wiem. Jest  po prostu taki nietypowy i dziwny.

Smak: tak jak zawsze  zaczniemy od samej czekolady. Gruba, porządna warstwa mlecznej doskonałości. Rozpuszcza się powoli, ale nie opornie. Nie ma szorstkości ale i bagienka tyż ni ma.  Czuć delikatny, specyficznie maślany posmak , ale nie jest nachalny. Nie ma się wrażenie, iż je się słodką kostkę masła z kakao. Słodziutka , ale w dobrym poziomie. Znaczy nieco podwyższonym, ale jeszcze mieszczącym się w granicach nieprzesłodzenia. Po prostu jest to idealny głęboko mleczny Lindt z lekkim kakaowym posmaczkiem. Szkoda, że ich praliny tak już nie smakują.

Pod kopułami czai się krem orzechowy. Konkretnie to z orzechów laskowych. I z kakao. Kojarzy wam się to z czymś?  Odcień brązu jest nieco ciemniejszy od czekolady. Tłustawy i nasuwa skojarzenia zarówno z kremem Nutella jak i ze środkiem Ferrero Rocher.  I tak właśnie smakuje. Mocno laskowy z kakaowym echem, delikatnie przesłodzony, tłusto-maślany, lecz  mega smaczny. Krem Rocher jak w mordę strzelił. Sam  kawałek orzecha w środku był również idealny:  chrupiący i intensywny w swej orzechowości.

Wyobraźcie sobie fuzję Lindta i Ferrero, zderzenie dwóch potężnych słodyczowych sił. Czekolada Nocciolatte jest wynikiem takiego zderzenia. Wzorowa mleczna Lindt plus krem orzechowy jakby wyjęty wprost z F. Rocher to przepis na sukces.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/556kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Zastanawiam się czemu ludzie próbują ze mną rozmawiać przed moją poranną kawą. Równie dobrze mogliby nawiązać konwersację ze wściekłym świnotygrysem, otrzymaliby te same kwiki, charkoty i warczenia.
Pa

49 komentarzy:

  1. Dostepna u nas? Szkoda, ze nie widzialam :/ Ale bardzo podoba mi sie ksztalt tego, wyobrazam sobie smak... Chge taka *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się wydaję, że widziałam ją w Auchan/Piotrze i Pawle, ale nie jestem w 100% pewna.

      Usuń
  2. I ten orzeszek na dodatek=pyszna czekolada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orzeszek to zawsze miły akcent ;)

      Usuń
  3. charlottemadness03.02.2016, 07:20

    Wstyd się przyznać,ale Ferrero Rocher nigdy nie jadłam xd.
    Ale powiem,że na obrazku ten "batonik" prezentuje się całkiem całkiem.:> W smaku też chyba nie najgorzej,bo czekolada mleczna Lindta wg "receptury".Tylko te krem.. Nie mogę do końca sobie go wyobrazić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Nutellę jadłaś? Bo to taka bardziej orzechowa i mniej słodka Nutella.

      Usuń
    2. charlottemadness03.02.2016, 12:58

      No Nutellę to jadłam :P Ale to w dzieciństwie :P Teraz to niekoniecznie ciągnie mnie do niej.Wolę masło orzechowe :>
      Może by zaakceptowała ten orzechowy krem wg receptury Lindta :>

      Usuń
  4. Aż mi narobiłaś ochoty...tym bardziej, że w pracy pewnie znowu spadnie mi poziom cukru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich wypadkach zawsze dobrze jest mieć przy sobie coś słodkiego. W każdej torbie czy kurtce mam gdzieś schowany cukierek :)

      Usuń
  5. A mnie on nie kusi, a mnie on nie kusi! Gdybym takiego dostała, razem z pudełkiem Ferrero Rocher, Merci i nugatowym Ritter Sport'em, oddałabym bez żalu najbliższej osobie. Dlatego warto się ze mną zadawać, póki co korzysta na tym głównie brat :P
    Tak odnosząc się do wstępu, to ja z jednej strony śmieję się z w.w brata gdy w coś gra i się głośno wkurza/klnie, ale jak sama raz na ruski rok coś włączę to od razu się wciągam i mocno przeżywam wszelkie porażki xd Tylko że ja cierpię w ciszy, czując jak krew się we mnie gotuje, mrugając oczami i z bólem wciskając 'restart' tudzież 'wczytaj ostatni zapis'. Jak raz tylko próbowałam grać w grę horror (Outlast) to wyłączyłam chyba po 10-ciu minutach, bo moje serce by tego nie wytrzymało, no i drżącymi rękami ciężko wcelować w klawisze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry boże oO chce być twoją siostrą xD
      Nawet mi nie mów o grach horrorach xD do tej pory pamiętam oglądanie jak ktoś grał w Silent Hill ;-;

      Usuń
    2. Za Merci nie przepadam ale powiedz że nie lubisz Rafaello i ty też chcę być twoją siostrą ;) Choć szczęście mam takie że moja mamuśka nie lubi orzechów i w razie jak dostanie czekoladę z orzechami/Ferrero to mi oddaje :)

      Usuń
  6. W kwestii gier komputerowych: grywam w takie typowe komputerowe i powiem tak... nic tak nie potrafi zirytować, jak błądzenie i zastanawianie się, w którym kierunku trzeba iść. To ja już wolę złośliwość komputerowych przeciwników. xD

    Nie podoba mi się wygląd tego produktu, jednak opis brzmi przepysznie! Od razu przypomniał mi się świąteczny Lindt z kremem orzechowym i migdałami. Tak, jestem pewna, że w takiej podwójnie orzechowej wersji też by mi bardzo smakowało. Tak czy inaczej, nie kupię, bo mimo wszystko połączenie czekolady i orzechów laskowych jest za zwyczajne, ale będę miała nadzieję, że może kiedyś ktoś mi kupi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W błądzeniu jestem dobra, mogę błądzić xD
      Kwestia "chciałabym to spróbować, ale to jest takie zwyczajne, że nie chce tego kupować" jest mi znana aż za bardzo :D

      Usuń
  7. Ooo, ten batonik brzmi bardzo zachęcająco *.*
    Co do rozmów o poranku - mam podobnie. Kiedy wstaję o szóstej rano jedyne, co chcę zrobić, to wrócić do łóżka, a rozmowy z ludźmi powodują, że mam ochotę kogoś zabić. I wtedy mój ojciec oczywiście jest najbardziej skory do rozmów! Zadaje mnóstwo pytań, uśmiecha się, chce rozmawiać, a ja mam ochotę uderzyć głową o ścianę. Myślę, że rozmowy przed porządnym wybudzeniem się powinny być zakazane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet nie mam nic przeciwko wstawaniu bardzo wcześnie rano, ja tylko przed kawą mam nieprzyzwoicie zły nastój i wszelkie próby rozmowy skutkuję chęcią mordu :)I tak zdecydowanie powinny być zabronione.

      Usuń
  8. ,,Wyobraźcie sobie fuzję Lindta i Ferrero" toż to najpiękniejsze połączenie świata... I pomyśleć, że zawsze widząc ten batonik przechodziłam koło niego obojętnie mówiąc ,,eeee zwykła czeko z orzechem". Mój błąd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie ty jedna musiałaś przechodzić obok niego obojętnie, skoro ja do tej pory go nie kupiłam :D

      Usuń
  9. Koniecznie musimy gdzieś tego cudeńka poszukać :D Kiedyś faktycznie w sklepie nawet takim małym osiedlowym tego Lindta widziałyśmy ale cena jakby z kosmosu nas odstraszyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiedzmy, że więcej niż 7 zł to nie jest warte :) ale często osiedlowe sklepiki to niezłe ceny narzucają.

      Usuń
  10. Farm heroes nie znam, za to przez 1.5 roku grałam w Farmville. Przestałam jakiś miesiąc temu - raz że mi się znudziła, dwa że strategia firmy Zynga "spróbujmy ściągnąć kasę od gracza przy każdej możliwej okazji" zaczęła mnie poważnie drażnić. Nic praktycznie nie da się zrobić bez Zyngi wyciągającej łapy po kasę ><

    A tego batonika idę szukać, jak gdzieś znajdę to napiszę gdzie :) Ferrero rocher + orzeszki = to musi być genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Farmvile nigdy się nie wciągnęłam. Raz włączyłam i po chwili wyłączyłam, nie rozumiałam o co tyle szalu. A w Farm Heroes wkurzają mnie, że co jakiś czas próbują naciągnąć na kupno czegoś, nie dziękuje, postoję.

      Usuń
    2. Co jakiś czas? Phi, w Farmville jest to NON STOP. Praktycznie wszystko można przyśpieszyć korzystając z farmbucks. Za które oczywiście musisz zapłacić. Największy cyrk to się zrobił jak Zynga zorganizowała tkz. "Wiejski jarmark". Ogólne zasady były takie że za każdy zebrany owoc/kwiat/warzywo dostawałaś punkty. Jeśli uplasowałaś się w Top 5 graczy którzy mieli najwięcej punktów w danym tygodniu, to dostawałaś medal, kasę i różne bajery. Im lepszy medal, tym lepsze nagrody. Tyle teorii. Tyle że Zynga wprowadziła też specjalne "łopaty" które mnożyły ci ilość zebranych punktów, mnożnik był od x2 do x12. Oczywiście, wszystkie za kasę. I bez przerwy się zdarzało że dzień, dwa po rozpoczęciu jarmarku byli gracze co mieli kilkaset tysięcy punktów a inni gracze nie mieli nawet szans na nagrody. Od września kiedy Zynga wprowadziła ten jarmark ludzie pisali do Zyngi by zrobili porządek z tymi oszustami i dali normalnym ludziom grać a Zynga nawet palcem nie kiwnęła :/

      W końcu się zmęczyłam tymi ciągłymi monitami bym kupiła dodatkowe punkty i ludźmi którzy jawnie oszukiwali i przestałam z dnia na dzień grać.

      Usuń
  11. Hahahaha masz podobnie jak moja współlokatorka, dopóki pierwsza się do mnie nie odezwie rano, nawet nie próbuje. Nigdy nie zapomnę jak na 1 roku z wielką miłością do świata mówiłam jej dzień dobry, a ona odpowiadała niemalże ryknięciem tygrysa: hej xDD Ale zawsze miałam czyste intencje słowo daję :) Nie polubiłabyś mnie w realu, ale niestety Ja Ciebie tak, bo mnie ciągnie masochistycznie do takich osób jak ty... może dlatego ludzie też do Ciebie garną ;)

    Moja siostra potrafi o 6 rano jak śpie wskoczyć na mnie z siłą nacisku 200kg... zawsze doznaję szoku :D

    Co do Lindta... nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie smak tego cuda! Czy bym zjadła!? Oblizałabym nawet folijkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja raczej nie podejrzewam nikogo o złośliwe zagadywanie ;) Po prostu nie potrafię zrozumieć czemu ktoś o 5 rano ma na tyle energii by wydobywać z siebie sensowne słowa i próbuje mnie zmusić do tego wysiłku xD Mój mózg mnie o tej porze budzi, ale moje ciało nie jest z tego powodu zachwycone ;)
      Oj tam. Lubisz słodycze i lubisz o nich gadać, więc tematów do rozmów byśmy trochę miały :)
      Niestety ta folijka była czysta jak łza, trzeba czekać do upałów żeby otrzymać pobrudzone opakowania :D

      Usuń
    2. Masz rację, ale niektóre słodycze same się rozbierają :D Ech... oblizałabym się smakiem :D

      Wiem, ale bywam męcząca, choć nie chce. Jak to zauważę od razu spierdzielam :) Nikomu też nic nie narzucam, jestem mało asertywna :) Hahaha wiesz, czasami nie mam siły, ale zmuszam się, bo wierzę, że dobro się zwraca :)

      Usuń
  12. Połączenie Lindta z Ferrero to musi być magia - to jedne z moich ulubionych słodyczy :) Już po zdjęciu przekroju można dostrzec ile dobra w sobie zawiera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia, magia :D Niby takie oklepane połączenie czekolady z kremem orzechowym a jakie to było pyszne.

      Usuń
  13. Mam wrażenie, że widuję je również na Orlenach, obok marcepanowych batoników. Nie wątpię, że jest to smaczny produkt. Takie połączenie w wykonaniu Lindta po prostu musiało się udać.

    Poranna kawa musi być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może dlatego sama tego nie kupiłam, marcepany wszelakie omijam wzrokiem, więc i baton padł ofiarą mojej wybiórczej ślepoty.
      Powinnam sobie wypisać na każdej koszuli do spania "przed kawą zakaz rozmawiania" xD

      Usuń
  14. Ale mi smaka narobiłaś,
    ! Muszę koniecznie znaleść tą czekoladkę, bo wygląda i brzmi przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź i podziel się gdzie znalazłaś :D

      Usuń
  15. Zgadzam sie ze wszystkim:) ten batonik, mimo braku jakiejs wielkiej milosci do wyrobow lindt, bardzo mi smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, moim zdaniem bije on kilka czekolada Creation, a jest zdecydowanie od nich tańszy.

      Usuń
  16. Ah, Wiedźmin rządzi, ja dostaję szału jak ktoś o nim wspomina :p Mam za słaby komputer na 3cią część, eh.
    Lindta jakoś nie lubiłam, zawszd był dla mnie jakby za słodki, zbyt mleczny. Ale to wydaje się być fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawdopodobnie mam za słaby komputer na większość gier, kolejny powód mojego niegrania :D
      Zapewniam, że te maleństwo jest lepsze niż niektóre całe tabliczki.

      Usuń
  17. Ja grałam tylko na NK i tylko w jedną grę: Pet Party. Niby dla dzieciaczków, a potrafiłam się nawściekać. Ach te czasy (byłam już na studiach, żeby było jasne).

    Co do czekolady, a w zasadzie batona... Wczoraj jadłam Lindta (innego). ZNÓW był dobry, ale ZNÓW zwiódł, bo liczyłam na coś innego (recenzja w marcu lub kwietniu). Ferrero kocham, więc powinnam dać szansę temu Twojemu. Skoro tak oczarowuje, to kto wie... może jakiś uni się wreszcie wśród Lindtów trafi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie dziecinne gry sa najgorsze, bo dochodzi świadomość, że to nie może być bardzo trudne.
      Stwierdziłam, że z Lindtem nie ma co liczyć na "coś lepszego" bo zawód będzie w 9 przypadkach na 10. Lubię Lindt, ale ich czekolady przestały robić na mnie wrażenie.

      Usuń
  18. Batonik wygląda ładnie, widziałam go na jednym z blogów i już wtedy wiedziałam, że musi być dobry, mleczną czekoladę uwielbiam, Nutellę i Rocher również, połączenie to wydaje się być bliskie ideału, szkoda tylko, że Lindt liczy sobie za nie 7 złotych, trochę sporo jak na 40 gramów rozkoszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na Lindt rzeczywiście dużo. W końcu excellence kosztuje w promocji 7-8zł oO

      Usuń
  19. Te Lindty często bywały w Empikach, kosztowały coś koło 5 zł. Czy teraz są to nie wiem, bo na Lindty przestałem zwarać uwagę. Jedyne co teraz kupuję od Lindta to Excellence 70% i mleczna, używam ich jako testowych polew do robienia domowych pralinek, bo w sieciówkach te czekolady są tańsze niż dobre kuwertury. Jak próbna seria pralinek mi wychodzi, to Lindty zastępuje dobrymi kuwerturami z jakościowego kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, co jak co, ale z Lindta to pewnie dobre praliny wychodzą. Mimo, że wysoko-kakaowe Lindty mi wybitnie nie smakują.

      Usuń
    2. Akurat z 70% to takie średnie, bo tak jakby tłuszcz z nich wychodzi i robi taką warstewkę na wierzchu. W ten weekend spróbuję zrobic praliny z ich mlecznej Excellence Extra Creamy.

      Usuń
  20. Ja rano zachowują się podobnie, więc lepiej nie wchodzić mi w tedy w drogę, bo mogę zabić, a przynajmniej mocno pogryźć :D
    Co do tego batonika...szczyt moich marzeń! Kiedyś widziałam je w Auchan, ale jak na złość nie miałam w tedy pieniędzy :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie gryzę, szkoda zębów :D
      Tak to zawsze jest, im mniej ma się kasy, tym więcej produktów się widzi

      Usuń
  21. 1. Grasz 15 minut jeden wyścig. Prowadzisz przez większość wyścigu. OSTATNI zakręt, Ty wpadasz na barierki. Z lidera spadasz na 4. pozycję.

    2. Mecz o mistrzostwo, ciągle atakujesz. W strzałach na bramkę 12-0 dla Ciebie. W końcu coś strzelasz. Radujesz się. 90. minuta - 1-1. 95 miuta 1-2. Przegrywasz.

    3. Skaczesz pieprzoną panią archeolog od 10 minut z liny na linę, a ona nic, tylko spada w przepaść.

    Nie, nie wiem o czym mówisz :P Nie zliczę przekleństw. Nie zliczę gróź wydanych pod adresem komputera. Nieraz obrywała klawiatura. Dziś już nie gram, bo sprzęt nie uciągnie mi nic sensownego. Na szczęście ;)

    A czekoladka, cóż. Ile to razy mówiliśmy "a gdyby tak połączyć X z Y, powstałby food-porn'. No i masz. Wykrakałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dla sprzętu :D Jescze monitor by ucierpiał i co wtedy ;D
      Mogę tak krakać. Dla takich produkt mogę zamienić się we wronę :D

      Usuń
  22. jak to pieknie wyglada *__* orzeszek najbardziej :DD

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepyszny batonik dziś kupowałem w Społem, cena wysoka chyba najdroższy moj batonik w życiu 6,97 ...e wart swojej ceny. Tak jak piszesz gruba porządna czekolada i to nadzienie cudowne ... polecam

    OdpowiedzUsuń