13.01.2016

Pulsin, Almond & Raisin Raw Choc Brownie



Ra raw ulalala

„Nie wszystko jest dla wszystkich, czoko. Załatwiłaś się na amen”. Tak, mój wewnętrzny głos nie ma litości. Współczucie i zrozumienie jest dla niego obce. Za to jest biegły w sarkazmie, ironii i złośliwości. Najczęściej ofiarą złośliwości padam ja sama. Moment w którym skrzywiona oglądałam i macałam bolące gule i podskórniki nie był wyjątkiem. Głupia, głupia, głupia. Masło shea pod oczy? Jak najbardziej, nie zaszkodzi. Masło shea na całą gębę i szyję, żeby mieć dodatkową warstwę zabezpieczająca przed mrozem? Lepiej przemyśl tą decyzję, chica. No cóż, nie przemyślałam i dopiero wielki wysyp na całej twarzy i szyi sprawił, że po małym załamaniu nerwowym, spowodowanym własnym odbiciem w lustrze (aż dziw, że nie pękło), odpaliłam Google. I znalazłam. Posiadaczki cery tłustej powinny uważać na masło shea, które może zapychać. Brawo chica, po prostu brawo! Teraz moja twarz wygląda jak dziecięca książką „Połącz kropki”. I co teraz??? Maść cynkowa, maseczki z glinki zielonej, olejek różany i minimalizacja żywności przetworzonej i słodkiej i może przestanę  straszyć bez makijażu. Jeżeli macie jakieś inne rady to z chęcią je przyjmę. A na razie recenzja awaryjna. 
pulsin raw choc brownie

Pulsin, Natural & Indulgent, Almond & Raisin, Raw Choc Brownie – Raw Baton Migdały  i
Rodzynki, bezglutenowy, wegański, pastafariański, bez cukru, bez laktozy, bez rozumu, bez soi, bez sensu, bez GMO, nie będzie niczego, niski IG. A nie, nie bez niczego „zawiera śladowe ilości orzechów ziemnych.  Dzięki bogom, bo już zaczęłam się niepokoić!  Wytłumaczenie czemu akurat wybrałam ten baton macie powyżej, razem ze składem, który na moje niewprawione oko wygląda dość dobrze. Ale od początku. Pulsin to marka brytyjska zajmująca się batonami proteinowymi, zdrowymi, i wegańskimi . Coś tam jeszcze jest o składnikach organicznych, naturalnych, bez fujków bleblebleble.  Z tego co widzę są oni także odpowiedzialni za batony beond, które kojarzę z Instagrama.

Od niedawna marka ta jest dostępna w Rossmannie w postaci jednego, słownie jednego smaku. Więc proszę zawziętych wrogów rodzynek o niekrzywienie się zbyt bardzo, Wyboru nie było. Zresztą słowa „choc brownie” brzmią dość przyjaźnie, czyż nie?


Smak: baton, który właściwie wygląda jak solidny, lekko skamieniały kawałek ciasta brownie, ma zapach typowego razowca, Taki słodko-kwaskowaty. To, co mnie zaskoczyło, to mnogość dużych migdałów.  Spodziewałam się czegoś bardziej na wzór zmielonych drobinek. Wbrew pozorom  i moim oczekiwań nie jest strasznie twardy, można go z łatwością połamać w dłoni.  Tak patrząc na przekrój i konsystencję, to jednak bym nie powiedziała, że to brownie. Jest zbyt „stały”, zbyt mało wilgotny. Owszem, ma taki zakalcowaty pierwiastek, ale nie wystarczający na tytuł brownie.

Specyficzny smak, to jest pewne. Po ugryzieniu baton  zamienia się w jakby mokry piasek. Nie jest suchy, ale tłusty też nie. Jest delikatna owocowa słodycz daktyli i rodzynek, wymieszana z cierpkością kakao. To razem sprawia wrażenie razowego kwasku. Tak, po chwili słodycz słabnie, za to gorycz wymieszana z razowością przejmuje dowodzenie. Jednak posmak owoców ani na trochę nie znika.  Swobodnie łączy się ze smakiem nie -do-końca-suchych migdałów. Oho, to zdecydowanie nie jest dla ludzi niecierpiących pesteczek. Może nie strzelają pod zębami, ale pod koniec jedzenia tylko one pozostają w paszczy. Kurcze, to jest takie dziwne, że aż dobre.

Wróciłam się do swojej starej recenzji batona Raw-Bite i się zastanawiam: co jest z tymi produktami, że smakują jak słodki chleb razowy? Jednak, tak jak tamten baton mi nie smakował za bardzo, tak Pulsin  zainteresował mnie na tyle, że mam ochotę na inne smaki. Może to dlatego, że w odróżnieniu od Raw-Bite, tu czułam owoce i kakao? A może po prostu smak mi się zmienił? Trudno orzec. Mam jednak wrażenie, że nie każdemu posmakuje ten baton. Tak jak produkty od
Zmiany Zmiany mogłabym polecić z czystym sercem, tak Pulsin traktuje z pewną dozą ostrożności.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/378kcal, 50g/189kcal
Gdzie kupiłam: Rossmann
Cena: 5,99zł (na promocji)

Następna recenzja będzie mniej pozytywna :D
Pa

41 komentarzy:

  1. Ech, nie wiem, jak ci pomoc z cera, ja mam przesuszona skore ,a nawet masla shea nie uzywam xd
    A co do batona -slyszalam,ze on nie jest smaczny :p aczkolwiek probowalam Raw Bite i mi smakowal, wiec nje wiem, co o tym myslec...No, maly i drogi xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam tak przeżarty mózg cenami tych bio-eko batonów, że stwierdziłam, że 6zł za 50 g to dobry interes ;D

      Usuń
  2. charlottemadness13.01.2016, 06:04

    Hmm.. Sądzę,że ten batonik zasmakowałby mi jak
    http://biozywczy.pl/pl/p/BATON-RAW-ENERGY-Z-ZIARNAMI-KAKAOWCA-50-g-BOMBUS/527
    o którym Ci pisałam na Insta.Ww. ma inne smaki jeszcze, które również chciałabym wypróbować w najbliższej przyszłości.
    Te batoniki przynajmniej po części zaspokoiły mój apetyt na batony Zmiany, których nigdzie nie mogę dostać :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, kojarzę to opakowanie. Znaczy musiałam gdzieś je widzieć, ale pytanie pozostaję: gdzie??? Nie powiem, dość ciekawie wyglądają.

      Usuń
    2. Widziałam w białostockim tesco ;)

      Usuń
    3. Ach, czyli będę musiała się w końcu tam przejść, dzięki :)

      Usuń
    4. charlottemadness13.01.2016, 19:55

      Carrefour też je ma.Nawet teraz jest promocja 4,99 zł ;)

      Usuń
  3. Widzę, że coś ciekawego. Nie wahałabym się długo nad spróbowaniem, gdybym np. dostała, ale bo ja wiem czy bym kupiła? Po Twojej recenzji, mimo że podchodzisz z ostrożnością, może bym przemyślała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie sama wiem, ze smak tego batonu jest dość "inny" więc nie mogłabym go z czystym sumieniem polecić. Ale w końcu osoba, która zjada 100% czekolady raczej takiej inności nie powinna się bać ;)

      Usuń
    2. No, ja się nie tyle smaku boję, co ceny... jestem w stanie wydać więcej niż 20 zł, za jakieś 50 g czekolady, ale jak pojawia się słowo "baton" to żydzę. :P

      Usuń
  4. Co do wstępu to nie pomogę ja mam suchą skórę więc nie mam takich problemów. Ten batonik mi przypomina czarny salceson :)nie dla mnie słodycz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie porównanie bym nie wpadła xD

      Usuń
  5. Spróbowałabym,ostatnio jem dużo zdrowych rzeczy,więc mogłabym spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie, skład jest naprawę taki zdrowy.

      Usuń
  6. Cena trochę powalająca jak na promocję xD Ale opis zrobił mi smaka, nie powiem. Wieki nie byłam w Rossmanie i nie wiedziałam nawet, że takie batony istnieją :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One chyba dopiero od grudnia czy stycznia są, ponadto trudno je wypatrzeć.

      Usuń
  7. Niestety na cerę tłustą nic nie poradzę - ja mam problem odwrotny (chociaż i tak w stopniu dużo łagodniejszym niż w młodości kiedy miałam niemalże łuszczycę! Ciekawostką jest to że żadne kremy drogeryjno-apteczne mi nie pomagały za to wyjątkowo pomógł mi...czerwony balsam Garniera którego teoretycznie nie powinno się na twarz stosować. Nawet moja dermatolog była tym zadziwiona.) - bez tłustego kremu do twarzy, solidnego kremu do rąk i balsamu do ciała ani rusz. Oczywiście plus takiej sytuacji jest taki że nigdy nie miałam problemów z pryszczami. Nawet jak się jakiś jeden pojawi to wystarczy sprawdzona kombinacja Garnier 3w1 + tonik oczyszczający+ olejek z drzewa herbacianego i następnego dnia nie ma śladu. O problemy z zapychaniem powinnaś się bardziej mojej siostry spytać, z tym że ona z kolei ma problemy z plecami a nie buźką.

    5,90 za jeden batonik? Zdzierstwo. Za złotówkę więcej można kupić całą paczkę batoników w Lidlu! Tak, jako najgorszy sort polaków (kupiłam sobie nawet kubeczek z tym hasłem :D) wspieram niemieckie koncerny które rujnują polski rodzinny handel. Przynajmniej mają dobre i tanie słodycze w przeciwieństwie do polskich firm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba prawie wszystkie cery mają swoje plusy i minusy. Ale przyznam, że mnie zadziwiłaś metodą na natłuszczenie twarzy :D
      O, biorąc pod uwagę niemieckie czekolady i inne słodycze to też zaliczam się do gorszego sortu. Zresztą w innych kwestiach też :D

      Usuń
  8. Ja mam problem z takimi batonami. Raz mi smakują bardzo, raz nie... Nie wiem sama od czego to zależy. :D Ten wydaje się całkiem przyjemny i gdyby nie cena - w Rossmannie 7 zł............... to pewnie bym spróbowała. Chociaż jak znam życie to kiedyś nie wytrzymam i go wezmę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy jeszcze jest w promocji, ale ja zapłaciłam 6 zł. No niby tylko złotówka, ale zawsze to taniej ;)

      Usuń
  9. jak Ci pisałam już byłam w rossmannie i je widziałam. Ba trzymałam w ręce, wymacałam, ale odłożyłam ze względu na cenę. Dlatego dziękuję Ci za recenzję :)Obczaję następnym razem datę wazności i przyjdę po nie jak będą w promocji :) MArzę by spróbować coś RAW ze słodyczy :)

    Co do cery współczuje :< Chciałabym Ci pomóc ale ja mam suchą :<

    Co mniej pozytywna? To ta była? :D Droczę się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz jeszcze spróbować tego co podała charlottemadness, nie wiem tylko jaka jest jego cena.
      W następnej recenzji, po raz pierwszy, znajdzie się ocena ujemna, to o czymś świadczy ;D

      Usuń
    2. O.O Rozbroiłaś system i całą sferę recenzencką! Wymiatasz! <3

      Usuń
  10. Co prawda w Rossmanie ich nie widziałyśmy ale w jednym eko sklepie patrzy na nie dość często jednak cena nas odstrasza :P Recenzją nas zachęciłaś i może faktycznie następnym razem się na niego skusimy :)
    A aromat słodkiego chleba razowego nas tym bardziej przekonuje, bo lubimy takie smaki :)
    Ale się doprawiłaś tym masłem... Nie wiemy kompletnie jak Ci pomóc i pewnie naszymi radami jeszcze bardziej byśmy zaszkodziły :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety taka jest wada tych lepszych batonów, są drogie jak diabli :(
      No nic, dobre tyle, że jak odstawiłam to już nic owego nie wyskakuje :)

      Usuń
  11. Ja ostatnio tez wyglądam niekorzystnie ale nie przez kosmetyki tylko tak mnie wysypuje na twarzy ze mam ochotę z domu nie wychodzić :(

    Pulsiny mam na liście do spróbowania ale powiedziawszy szczerze myślałam że bedą wyglądać od środka zupełnie inaczej. Jestem miło zaskoczona :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przez hormony? Tak też czasami jest :(
      Aż strach pomyśleć jak sobie wyobrażałaś środek ;)

      Usuń
  12. To może zabrzmieć dziwnie, ale spróbuj. Igła, naperfumuj ją i delikatnie, ale to bardzo delikatnie wbijaj w krostki. To powinno pomóc. Ja raz tak zrobiłam, jak miałam problemy przez 8 miesięcy, które pojawiały w tych samych miejscach, non stop, a nigdy nie miałam takich problemów, nawet kiedy dojrzewałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfumy to pewnie jako środek odkażający :) Dziękuje, brzmi dość drastycznie, ale spróbuje tak zrobić w mniej widocznej części twarzy, w razie blizny. Zresztą, nie będzie to pierwszy przypadek kiedy wbijam sobie igłę, by coś przebić. ;)

      Usuń
    2. Żadnych blizn proszę! :D Ma być skuteczne :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Ja już kocham tego bloga!
    Trafiłam tu całkiem, ale to całkiem przypadkiem, bo za śladem wpisanego do wujka google hasła 'Sposoby na jedzenie raffaello'. Pierwszy wyskoczył mi Twój blog z postem, co prawda z 2013, ale sam fakt, że był o, niczym innym, jak raffaello!
    Czytając tę znakomitą recenzję(jakkolwiek można nazwać dogłębny opis małej kokosowej kulki XD) byłam w siódmym niebie, mając gdzieś z tyłu głowy, że zaraz pobiegnę do mojej słodyczowej skrytki i zjem całą paczkę(bo na szczęście gwiazdka wie, że lubię, i sypnęła mi trochę pod choinkę tego białego, pysznego gówienka).
    No ale, wracając do bloga.
    Uważam, że jedzenie (a słodycze to już w ogóle) i spanie to dwie najlepsze rzeczy w życiu, toteż jestem bardzo zadowolona z tego, że znalazłam tak cudny i odpowiadający moim upodobaniom blog. Jestem w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi! Na pewno zagnieżdżę się tutaj na stałe. Także spodziewaj się moich przepełnionych pożywieniową ekstazą komentarzy pod następnymi wpisami!
    Co do treści postu, powyżej widniejącej - rodzynek nie lubię, na swoje nieszczęście. A niestety pojawiają się w tylu (czasami dobrych) przysmakach, więc czasami niedobrze jest być ich antyfanem. :( Poza tym, zawsze te wegańskie wyroby były dla mnie jakąś zagadką i właściwie dalej są - głównie z powodu ich ceny. 7 złotych za malutki batonik? To dla mnie cena raczej z kosmosu, jak zresztą wszystkie ceny słodyczy w Rossmanie. Ale batonik w każdym razie wydaje się być smaczny, więc, kto wie, kto wie? Kiedy doczekam się dobrobytu i własnych palm, by móc zbijać kokosy, może skosztuję(jeśli nie zostaną zdjęte ze sprzedaży, to może długo potrwać). Nowe smaki to dobre smaki. :D

    Niech słodycze będą z Tobą.
    Pozdrawiam,
    Lorem :}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Cieszę się z każdej nowej osoby, która poświęca swój czas aby czytać moje wypociny :D Jak lubisz czytać o słodyczach to po prawej masz jeszcze listę blogów wartych odwiedzenia, tylko ostrzegam, można wiele godzin stracić zagłębiając się w świat słodyczowych recenzji :)
      No niestety, batoniki wegańskie są drogie, ale jak zarówno skład jak i smak jest super, to czasami można nieco więcej wydać. Mimo bólu kieszeni.

      Usuń
  14. Biedna! Współczuję strasznie, bo wiem jak to jest zapchać sobie pory :/ Nie dość, że wygląda się jak trendowaty to i jeszcze boli cała opuchnięta twarz!
    Kuszą mnie strasznie te batony, ale byłam w 3 rossmannach i nigdzie nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, muszę korzystać z całej swoje silnej woli, aby nie dotykać swojej twarzy i nie pogarszać sytuacji.
      Kurcze, co u ciebie takie niedorobione rossmanny :( te batony powinny być wszędzię

      Usuń
  15. Tyle razy przeglądam półki z jedzeniem w Rossmannie i na takiego batona się nie natknęłam :P Jak gdzieś spotkam to kupię, bo wygląda smacznie i lubię takie batony :)

    Co do skóry to współczuję :/ Ja mam akurat suchą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz uważnie, bo ten baton jest na tyle mały, że można go łatwo przegapić. Poza tym został niedawno wprowadzony, więc mogłaś go nie widzieć :)

      Usuń
  16. Jak jadłam Kosmos i Lewego Sierpowego, też mi smakowały razowym chlebem. Rzeczywiście raw bary mają w sobie razowochlebowy pierwiastek, ale jest on urzekający i pyszny. Zdają się być twarde jak skała, a okazują rewelacyjne. Jestem oczarowana :) Tego też bym kupiła, nawet mimo pesteczek. Bo są to pesteczki... czego? Tylko ta cena, ble.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem teraz ciekawa jak bym obecnie odebrała baton Raw-Bite,. Też w końcu smakował jak razowiec, co wtedy mi strasznie przeszkadzało. A teraz wpadłam na to, że pesteczki to nie pestki tylko mocno zmielone dodatki, które dobrze imitowały pestki ;)

      Usuń
  17. To popieprzone. Nieraz się wydaje, że "krem to krem", a rzeczywistość weryfikuje przekonania. Nawet w głupich piankach do golenia to czuć. Na kuracji się nie znam, nie tylko bo jestem facetem, ale bo nigdy nie miałem kontaktu z masłem.

    Sam baton - przypomina mi, przez te białe kawałki, coś, czego nienawidziłem w dzieciństwie. Mama spokojnie jadła, a mnie obrzydzało. Nie potrafię jednak sobie przypomnieć co to było.

    Brownie to - nie tylko - mój smak. Napis mógłby mnie skusić. Wszak zdrowe, dozwolone... nowe itp. Ale kurde. Tłuściocha z cukrem nic nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, że myślałam, że no kurcze, czyste masło shea, sama natura! Co może mi zaszkodzić? No i może, bardzo może.
      Białe kawałki czegoś teraz mnie zaintrygowały. Nie potrafię sobie wyobrazić co twoja matka jadła ;D

      Usuń
  18. Brawo, bym powiedziała w sarkazmie, ale jestem zbyt zmęczona. Współczuję. Na kosmetykach się nie znam, więc nawet nie wiem co Ci poradzić. Większych problemów z cera nie mam.

    Te batoniki są w Rossmann'ie? :o Nawet nie wiedziałam, ani ich tam nie widziałam nigdy.
    ,,Rodzynki, bezglutenowy, wegański, pastafariański, bez cukru, bez laktozy, bez rozumu, bez soi, bez sensu, bez GMO, nie będzie niczego, niski IG. A nie, nie bez niczego „zawiera śladowe ilości orzechów ziemnych. Dzięki bogom, bo już zaczęłam się niepokoić! " To mnie rozwaliło. Jak przeczytałam o brytyjskim producencie, od razu przypomniało mi się o fabryce Cadbury, która w Polsce była albo i nadal jest, ale i tak w krajowych ogolnodostępnych skelpach nie ma ich czekolad.
    Brownie? Jestem na tak. Migdały? Kocham orzechy. Wegański? Może być. Białkowy? Białko zawsze dobre. Rodzynki? O fuj, nie chcę. Cena? Mój portfel może zapłakać.

    OdpowiedzUsuń