20.12.2015

Vivani, Czekolada gorzka z chili



Kolęda o chili

Jakiś czas temu jęczałam o hałasujących sąsiadach lubujących się w „muzyce” techno-hiphop-discopolową. Na szczęście od  dłuższego czasu żaden odgłos nie odchodzi z tego felernego mieszkania. Jako, że przypuszczam, że ewentualne trupy zaczęły by już gnić i śmierdzieć (a nic nie śmierdzi), to myślę, że cichaczem zwiali. I jest cisza i spokój. Noooo, może względny spokój. Nie mieszkam w pustelni przecież. Jednak ten przypadek wywołał u mnie ostatnio przemyślenia: czy ja czasem nie katuje sąsiada z boku piosenką, którą  obsesyjnie puszczam w kółko? Nie mam wypasionych głośników, nie puszczam jej na full, ale w moim bloku dźwięki przenoszą się z zadziwiającą łatwością.  Szczególnie w łazience. Trochę to krępujące.

 Do sedna, którego nie ma. Dostałam kolejnego świra i katuje wszystkich dookoła jedną piosenką i będą dalej katować aż sama nie zaczną nią rzygać. Skończyła się? No problemo! Play od nowa. Wy też wpadacie w kompulsywne słuchanie jednego utworu?
A jeżeli chcecie wiedzieć jaka to piosenka to proszę. Puszczając ją możecie mieć pewność, że albo ją słucham, albo za chwilę będę słuchać. Chyba, ze puścicie ją w nocy, wtedy śpię.
Vivani Edel Bitter Chili 70 % Cacao, czekolada gorzka chili Bio. Po pysznej białej Viviani było tylko kwestią czasu zanim się skusiłam na kolejną wersję. Tym razem padło na ukochane chilli. Trudno ukryć, że kocham połączenie pysznej czekolady z pikantnością ostrej papryczki. W tym wypadku mamy do czynienia nie z deserowym wyrobem, jak w przypadku Lindta, ale z czystą gorzką czekoladą o bezpiecznej 70 ilości procentowej kakao. Bio kakao tak dodam. Bio kakao z Ekwadoru, co mi żadnej różnicy za bardzo nie robi. Byle była smaczna. Swoją drogą to podobają mi się opakowania Viviani, prosta tekturka, a w środku posrebrzany papierek, który łatwo daje się odwinąć. W odróżnieniu od sreberek zgrzanych razem. 

Smak: po rozwarciu sreberka moich oczom ukazała się brązowo-czerwona tabliczka, o nieco tanim wyglądzie. Ale mi to nie przeszkadza,  wolę proste kostki niż przekombinowane ecie-pecie (na ciebie patrzę Milka!).Zapach? Słodko-kakaowy, na razie nie czuć piekielnej ostrości. Czekolada złamała się z przyjemnym dla ucha trzasku. Tak, zdecydowanie jest twarda , powoli się rozpuszcza. Najpierw usta zaatakowała sucha cierpkość. Nie ma w tym kwasku, jest wręcz delikatnie słodka.

Wśród gładkości czekolady trafił się dziwny, lekko twardawy, mały element, cóż to jest? Achh! I w tym momencie poczułam, pikantność. Najpierw delikatnie szczypie, by po chwili rozpalić małe ognisko. Mały twardy element to płatki chili, które co jakiś czas trafiały się w tej małej kostce. Gdy fala ostrości zeszła na bok, kakao nabrało pewnego specyficznego smaku. Przyjemny, aksamitny, łagodny, może nieco mleczny? I wcale nie cierpki. Z zadziwiającą wręcz słodyczą. Przełknęłam ślinę i AHHHHHH! Ogień, ogień, ogień! Przełyk mi się pali! (I’m hot, Hot damn).To było wręcz agresywne. Podstępne chili uśpiło moją czujność i zaatakowało, jak już mi się wydawało, że straciło na mocy. To była wręcz masochistyczna przyjemność. Stojący obok kubek herbaty w trymiga został opróżniony.

Kojarzycie reklamę Alpen Gold i pytanie, po ilu kostkach się uśmiechniecie? Mogę powiedzieć, że ja zaczęłam się uśmiechać zanim połowa pierwszej kostki rozpuściła się w ustach. To była pikantna doskonałość. Z pewnością nie jest to czekolada dla osób o wrażliwych żołądkach (czoko patrzy w kilku kierunkach i dostaje zeza), wrażliwych na ostrość kubkach smakowych (czoko zerka w stronę  matki*) czy po prostu nielubiących takiego połączenia (czoko zamyka oczy, bo od strzelania spojrzeniami rozbolały ją gałki). 

Mogę powiedzieć, że ta czekolada jest zdecydowanie ostrzejsza niż Excellence i w dodatku smaczniejsza! Pyszna czekolada, ostre chili, moje spuchnięte i zaczerwienione usta glonojada…. Czegoż chcieć więcej? Jeśli zerkniecie na recenzję Basi to zobaczycie, że w ocenie ostrości mamy inne zdanie. Nie wiem czy to skutek różnicy między samymi tabliczkami, czy ja, nie próbując jeszcze wersji z Manufaktury, nie miałam jeszcze prawdziwie ognistej czekolady.  Naprawdę trudno powiedzieć.
*zrób coś miłego, podziel się dobrą czekoladą a zostaniesz oskarżona o terroryzm spożywczy i atak na życie i zdrowie :/

Ocena: 10/10
Kaloryczność:100/591 kcal
Gdzie kupiłam: Zdrowa Spiżarnia (pss, Zottery wróciły)
Cena: około 11zł

Wiecie, że z moich prywatnych, osobiście zakupionych słodyczy zostały mi tylko 2 czekolady i nic innego?  Większość moich zbiorów stanowią produkty francuskie, więc po świętach będę musiała dokupić coś polskiego.
Pa

55 komentarzy:

  1. charlottemadness20.12.2015, 06:16

    Dla mnie w porównaniu z tabliczką Manufaktury oraz Zotterem Chilli Birds Eye, to było tylko popieszczenie podniebienia.Po spróbowaniu tych wariantów dopiero co byś zionęła ogniem :P

    IMO Vivani jak i Lindt(choć o wiele mniej ostry) są bezpieczną alternatywą dla tych co chcą zaznać odrobinę nienachalnej pikanterii.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego na razie nie szukam czekolad szczególnie mocno ;)
      Jak dla mnie Vivani jednak przebiło mocą Lindta :)

      Usuń
  2. Spróbowałabym, ale powoli, lubię chilli, ale nie w nadmiarze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dłużej by ci starczyła przynajmniej ;)

      Usuń
  3. Fajna czekolada lubię to połączenie:) . Ja też tak mam ,że jak lubię jakąś piosenkę to ją słucham aż mąż ma serdecznie dość i grozi rozwodem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle xD Ciekawy powód rozwodu ;D

      Usuń
  4. Kamień z serca! Uratowałaś moją wiarę w Vivani (tamta z marcepanem była najwidoczniej pojedynczym potknięciem marki), ale... ta czekolada i tak sobie jeszcze trochę poczeka u mnie, bo na datę do 2017. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ciebie to może jednak trochę zawieść. W końcu masz porównanie z czekoladami chili lepszych marek :)

      Usuń
    2. Niby tak, ale skoro nawet RS Praline potrafił mi smakować (co prawda w czasie cukrowego głodu), to może aż takiego zawodu nie będzie. ;)

      Usuń
  5. Uwiebiam Pentatonix, tez jak juz cos znajde, to slucham bez przerwy. A Co do czekoady-mniam, lubie to polaczenie, szczegolnie w lodach (W lodziarni u mnie w miescie sa). Po takiej recenzji chcualbym jej sprobowac *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jadłam lodowe połączenie czekolady i chili które było niedobre. Ale to głównie przez mdły smak czekoladowej podstawy.

      Usuń
    2. Przyjedz do Lublina I sprobuj w lodziarni przed Ratuszem,, Bosko,,! Pycha :)

      Usuń
    3. Tak, koniecznie! :) Lody z Bosko są niewiarygodnie pyszne. Zwłaszcza mięta, cynamon i wszystkie ciasteczkowe. Nawet mają w ofercie lody z mleka sojowego :)

      Usuń
  6. Płatki chilli? Chyba byłoby mi 'trochę' za ostro xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no, aż tak strasznie nie było ;)

      Usuń
  7. ale wstyd... ale nie znałam tych agentów... ale dziękuję Ci bo są boscy *___* Ajć wyszłabym nawet za jednego xDD Ja raz jadłam połączenie czekolada chili i się nie polubiliśmy... Co do dzwięków u sąsiadów... chyba nie wytrzymałabyś dzień w aka :) Ja codziennie śpie z korkami i słyszę co się dzieje ,, w około", ale teraz i tak mam zdecydowanie lepiej bo wybrałam pokój na samym skraju tego budynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posłuchaj szczególnie ostatniej świątecznej piosenki, którą wypuścili, jest cudna <3
      Zdecydowanie bym nie wytrzymała, dobrze o tym wiem ;)

      Usuń
    2. ale jakby co zapraszam :) Jak się nazywa? :)

      Usuń
    3. A tu: https://www.youtube.com/watch?v=0u5UvnKlCTA

      Usuń
    4. dziękuję Ci bardzo! :*

      Usuń
    5. Szpilka za którego byś wyszła? :D

      Usuń
    6. mwahahaha chciałybyście wiedzieć :D Ale mają taką rzeszę fanek jak czytałam, że nawet nie miałabym szans na nich spojrzeć w realu ;)

      Usuń
  8. Uwielbiam pikantne czekolady :) Z chęcią ją wypróbuję. A piosenkę wkleiłaś cudną (przy całej mojej niechęci do piosenek xmassowych) ta mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka cudna i inna niż masówki radiowe <3

      Usuń
  9. No to żeśmy się zgrały dzisiaj z chili! :) Koniecznie musisz spróbować pozostałych wariantów z chili. Dla mnie Vivani była jednym ze słabszych, ale nie tylko ze względu na to, że chili było najmniej intensywne. W Vivani kakao było najmniej bogate. W Manufakturze i Menakao bogactwo kakao z mocą chili tworzyły piorunujące wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle się udało :) Wiesz, ja ma taki plan spróbowania jak największej ilości ostrych czekolad, zobaczymy jak to wyjdzie.
      No wiadomo, że w Viviani kakao nie było najwyższych lotów, ale powiem ci, że jak matka przestała oskarżać mnie o papryczkowy zamach, to przyznała, że nie spodziewała się, że gorzka czekolada będzie taka smaczna i niegorzka :)

      Usuń
  10. Powiem Ci coś na pocieszenie - ta piosenka też mi wpadła w ucho i też ją słucham na zmiane z White Winter Hymnal :P

    A czekolady na oczy nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaskanie z White Winter Hymn to chyba niedługo będę znała na pamięć ;D
      W eko sklepach zazwyczaj ta marka się chowa :)

      Usuń
  11. Jak widać każdy ma swoją skalę wrażliwości na chilli :P Angelika próg ma bardzo nisko, także pewnie wypluła by kostkę tej tabliczki zanim w ogóle zaczęłaby się rozpuszczać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma taki sam próg jak moja mamuśka to łzy by jej zaczęły lecieć ciurkiem xD

      Usuń
    2. Ale nam teraz dowaliłaś tym Pentatonix! Od wczoraj piłujemy ich wszystkie świąteczne piosenki!! :P

      Usuń
    3. Mwahahahaha *piorunu trzaskają* wszystko idzie zgodnie z planem :D

      Usuń
  12. O, widzę że coś dla mojej mamuśki. Tylko nie wiem czy brać tą ,ponoć ostrzejszego Zottera czy sprawdzonego Corteza (jak w ramach ciekawości zjadłam pół kostki czekolady z chilli to mnie paliło przez 45 minut!). A co do piosenek, to u mnie to jest norma. Zamiast słuchać całej płyty jak normalni ludzie to ja słucham przez 2 tygodnie jednej piosenki :) Mogę wrzucić linka do ostatniego hitu jeśli jest tu ktoś zainteresowany muzyką z anime :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy czy woli łagodniejsze, czy ostrzejsze. Jeżeli to drugie to chwytaj Zottera lub Corteza. Swoją drogą zaciekawiłaś mnie tym Cortezem :D
      Dawaj. :)

      Usuń
    2. http://www.czasnaherbate.net/czekolada-cortez-z-chili-i-sola-morska-p-746.html

      Niby tylko 2% chili ale naprawdę daje popalić. Przynajmniej mnie dała.

      Wersja teledyskowa - https://www.youtube.com/watch?v=l_26Y6tzKAw.
      Wersja OP - https://www.youtube.com/watch?v=3VSdQO_Z5Cw

      Z góry uprzedzam, jak ktoś nie przepada za horrorami to od serialu niech się trzyma z daleka! :)

      Usuń
    3. Obejrzałam Hellsinga, Elfen Lied i dwa sezony Higurashi, żadne anime nie jest mi straszne. ;)

      Usuń
    4. Tak? To spróbuj obejrzeć Another lub/i Corpse party. Z nieco lższejszych, Gakkou Gurashi.

      Usuń
    5. Amy a widziałaś może Another wersję filmową? Anime jest boskie i boimy się obejrzeć film na tej podstawie co by się nie męczyć :D
      Shiki naszą miłością <3 A Hellsingiem też nie pogardzimy :D

      Usuń
    6. Pierwsza połowa serii: Dlaczego ci wieśniacy są tacy durni i kompletnie nic nie zauważają? Przecież ta nowa rodzina jest podejrzana na kilometr! I dlaczego zupełnie nikogo nie dziwi że wieśniacy "wyprowadzają się" zostawiając wszystkie rzeczy w domu a potem wracają jakby nigdy nic. I nagle nie mogą wychodzić w dzień? Poooooodejrzaaaaaaneeee!

      Druga połowa serii: Dobra, jednak było lepiej jak nic nie wiedzieli o istnieniu Shiki.

      (Już pomińmy wątek że ja od 1 odcinka łączę Natsumo z Tooru a Megumi doprowadza mnie do furii.)

      Usuń
  13. Widzę, że jedziemy tematycznie ;). Mimo recenzji nie chcę juz wracac do cierpko-pikantnych połączeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie tego samego dnia, byłoby ciekawie xD

      Usuń
  14. 1. Jak doszłam do piekielnej ostrości, wykręciło mi twarz.
    2. No to musisz iść po jakieś Wedle, co? :D Żeby odrobić własne zbiory oczywiście.
    3. Piosenkę kocham, ale w oryginale. Ta jakoś od mnie nie przemawia.
    4. Pamiętasz jeszcze? :D https://www.youtube.com/watch?v=b6Gdg9hhOas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Wolisz anielską łagodność i przyziemne błotko? ;)
      2. Skrót myślowy, polskie = dostępne w Polsce :D.
      3. Oryginał mi się przesłuchał, też go katowałam
      4. Die

      Usuń
  15. Skuteczna rozgrzewka na zimowe noce ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ouuu nie, ta czekolada wywołuje u mnie dreszcze obrzydzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż obrzydzenia?! ;)

      Usuń
    2. Aż! Chilii to zło w połączeniu ze słodyczami :D

      Usuń
  17. Oj nie, duet czekolada-chilli nie jest dla mnie.
    Tego utworu nie znam, przesłucham. Uwielbiam za to ich wykonanie "Little drummer boy". Ale mam zwyczaj słuchania jednego dnia tylko raz jednej piosenki. Więc nikogo nie męczę. :D No i za cicho słucham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej piosence za każdym razem w pewnym momencie, zamiast parampapampam, słyszę barackobama xD

      Usuń
    2. A w której minucie ?:D

      Usuń
  18. Ja na szczęście takich problemów aktualnie nie mam (inaczej wiosną/latem), a disco polo wprost nie znoszę. I też mam fazę na pewną piosenkę.
    Tej nie jadłam, ale przypomina mi Lindt z chili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dość podobne, ale nieco lepsze :)

      Usuń
  19. Chilli nie dla mnie...
    Jeśli trafisz jeszcze na Lindt świątecznego to polecam czekoladę Mocca (Carmel niestety taki sobie jest).
    Ja słucham czasem jednej piosenki czasem całej płyty zależy od nastroju-głównie po drodze do/z pracy.
    Moja świąteczna płyta to Smith & Burrows "Funny Looking Angels" (pierwszą i ostatnią piosenkę przeważnie pomijam).ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę tej czekolady, ale się rozejrzę.
      O tak, dużo zależy od nastroju w jakim się znajdujemy :)

      Usuń