25.09.2015

Jacobs momente, typ cappuccino – typ karamell



Momente, a gdzie ta kawa?

Zazdroszczę osobom, które mają możliwość położenia się spać  środku dnia. I to nie chodzi o to, ze jestem tak zalatana i zapracowana, ze nie mam czasu na drzemkę. O nie, czas bym spokojnie znalazła. Chodzi o rodzinkę. Taak, połóż się do łóżka o godzinie 16, a zaczną się pytania: co mi jest, czy źle się czuję, mam gorączkę, może coś przeciwbólowego? Nawet kot usiądzie naprzeciwko i będzie się wlepiać z wyraźnym znakiem zapytania w ślepiach. Wszyscy są przyzwyczajenie, że w ciągu dnia zdrowa się nie położę, więc jak już się położę to pewnikiem jest to oznaka choroby. I spokoju mi nie dają, ja się irytuje i zmęczenie  mija. A i pewnie i tak, mimo wielkiego zmęczenia bym nie zasnęła. Bo jest jasno. A jak jest jasno to Morfeusz zamiast sypać mi tym piachem po gałkach ocznych to tylko kiwa z politowaniem łbem i idzie powkurwiać osoby, które muszą zachować przytomność. Swołocz. Znużona wleczę się więc do kuchni by się czymś pobudzić. Herbata, kawa, a może napój kawopodobny?
 Jacobs momente, typ cappuccino – typ karamell. Czyli z tego co wnioskuje po napisach, składzie i wyglądzie jewst to rozpuszczalny napój kawowy tupu cappucino o smaku karmelowym. Ostatni produkt z paczki niemieckiej od Aishy. W końcu sobie o nim przypomniałam i stwierdziłam, że hej, czemu nie? Nie oszukuje się myśląc, że to kawa, kawy w tym jest zaledwie 1,6%. Za to jest cukier, cukier z mleka(???), syrop glukozowy i aromat. I jakieś witaminki E. Zanim zaczniecie łapać się za głowę co ja piję, to oświadczam co następuje: 
Ja czoko, w pełni władz fizycznych (wątpliwe) i umysłowych (jeszcze bardziej wątpliwe) jestem świadoma, że nie piję kawę tylko chemię. Biorę na siebie całkowitą odpowiedzialność za swoją osobistą radioaktywność, która zapewne nie nastąpi, gdyż nie wypiję całej cysterny w.w. napoju na raz. Ponadto oświadczam, że wśród najczęściej spożywanych napoi jest niesłodzone espresso, herbata zielona, herbata czarna i woda. Filiżanka słodzonej kawopodobnej chemii mi tak bardzo nie zaszkodzi. 
A skoro to już mamy za sobą to przechodzę do produktu.

Smak: nie będąc do końca pewna sposobu przyrządzania wsypałam 3 łyżki do słoiczka i zalałam gorącą, ale nie wrzącą wodą. Po czym oblizałam łyżeczkę i stwierdziłam, że jak w płynie nie wypali to mogę to żreć jak Vibovit. A tak na marginesie, wiecie jak bardzo nie lubię robić zdjęć szklankom? Kombinowanie jak tu się ustawić żeby siebie nie odbić to mordęga. Na początku, po zalaniu, wszystko zamieniło się w piankę, która po chwili zamieniła się w smętną, cienką warstwę na wierzchu. Moim oczom ukazał się płyn koloru zakawionego mleka. Taki kamelowy. 

Po pierwszym łyku poszłam dosypać ze dwie łyżeczki, bo to było cienkie. Lekko słodka woda. Ale w sumie może dodałam za dużo wody jak na taką ilość proszku. Nawet nie wiem ile pojemności ma mój słoik. Drugi łyk i ostatecznie stwierdziłam, że lepiej nie będzie, za to może być znacznie gorzej. Była lekko słodka woda? Teraz była bardziej słodka woda z dalekim kawowo-karmelowym aromatem. I kropelką mleka. To było płaskie w smaku. Nie spodziewałam się mocnego kawowego smaku, ale miałam nadzieję na coś, co przynajmniej kawą trąciło. Nie trąciło. Karmel też był ledwo zauważalny. Cukier grał pierwsze skrzypce.

Nie wiem czy to prawda, ale kiedyś usłyszałam od osoby, która w Niemczech mieszka od ponad 20 lat, że Niemcy lubią kawę słabą, słodką i z dużą ilością mleka. No to rzeczywiście, taki produkt mógłby wtedy posmakować. Cappuccino to napój, który teoretycznie ma dużą ilość mleka, ale składnikiem podstawowym jest kawa. Ale już bym nawet tą minimalną ilość kawy wybaczyła, jakby całość miała mocniejszy mleczno-karmelowy smak. A  tu  z tym też było za słabo. Resumując: za mało kawy, za mało mleka, za mało karmelu, za to za dużo cukru. Wykorzystam do wypieków, do tego się idealnie nada. No i do jedzenia na sucho. Na sucho to jest to omnomnom.
 Ocena: 2/10
Kaloryczność: 100g/405kcal, 1 tasse*(12,5g)/50kcal  *czymkolwiek to jest
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Następna recenzja w poniedziałek.
Pa

36 komentarzy:

  1. Widzisz,ja tez nie umiem fotografowac szklanek, odbiaja swiatlo i sa takie nie fotogeniczne ;) co do kawy, zdziwilam sie. Skoro niemiecka, to liczylam na cos extra,ale jak widac, nie wszystko zlotem co sie swieci, widac pozostaje ci Jr dokonczyc na sucho :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pjona, z 10 zdjęć zrobiłam zanim udało mi się zrobić wystarczająco dobre.
      Nie wszystko złoto co się świeci nie wszystkie niemieckie jest dobre :(

      Usuń
  2. Milchzucker to laktoza ;). Ugh, moi Rodzice kochają takie kawopodobne napoje, nie mogę tego zrozumieć. Nie mogąc sobie pozwolić na większą dawkę kofeiny wybierałabym kawę zbożową, a nie to sztuczne coś. Efekt zasłodzenia i zatłuszczenia (tak!) murowany. Współczuję Ci opisywania tego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja czasami (z rok temu ostatnio) wypije taki produkt, ale pod warunkiem, że ma coś kawowego w sobie. Jak nie ma, to kuż jestem z lekka zdegustowana.

      Usuń
  3. Ja za cappuccino nie przepadam.. ale smakowe, lekkie kawki lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A smakowe niekawki też lubisz? ;D Bo ja bym tego kawą nie nazwała

      Usuń
  4. O tyle, o ile lubię czasem wypić jakąś mleczną kawę w kawiarni, tak tego typu produkty... wręcz mnie obrzydzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... mówi osoba jedząca czekoladę z łososiem ;D

      Usuń
    2. Przynajmniej czekolada z łososiem nie jest sztuczna ;)

      Usuń
  5. Oj nie, nigdy mi takie napoje nie smakowały. Za to świeżo zmielona czarna kawa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świeżo zmielona kawa z ekspresu <3

      Usuń
    2. Dokładnie, to jest prawdziwa kawa. Chociaż nie powiem, z mlekiem i np. cynamonem i śmietanką też lubię, ale po pierwsze: bez cukru, a po drugie: nie nazywam tego kawą, a raczej napojem. Ale i tak klasyczne espresso nie ma sobie równych.

      Usuń
  6. a ja uwielbiam te cappucino,ogolem nie pijam kaw a te Jacobsy mi bardzo smakuja,maja rozne warianty,jednak z cappucino wygrywa Oreo i Daim

    OdpowiedzUsuń
  7. Czoko ty dostałaś za darmo ta kawę a ja za to gówno dałam coś ok 17-19 zł!!!!!! . Mój mąż lubi takie słodkie kawy chciał mu zrobić przyjemność i trochę sobie bo producent pisze,że smak karmelowy a ja karmel lubię bardzo. Zrobiłam nam którejś niedzieli po pysznym obiedzie ta pseudo kawę i Marcin mówi hmm,ale to słodkie ide dosypać łyżeczkę kawy rozpuszczalnej i ja zrobiłam to samo . Sama kawa bez wspomagania inną kawa nie do wypicia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no jakbym wydała 17zł na to, to bym była lekko zdenerwowana. Kawa do kawy żeby poczuć kawę, zawsze to jakiś patent.

      Usuń
  8. o matko wyznanie- mistrzostwo :D Hahahaha aż muszę zanotować, albo skopiować xDD
    Mam identycznie, choć rodzina wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie jeszcze zacznie na mnie chuchać, kocem mnie przykryje i jeszcze zrobią piwnicę dookoła xDD Ale nie zasnęłam mimo wszystko nigdy w dzień od gimnazjum, choćby nie wiem jak wspaniałe warunki miała. Ale wspominałam Ci już kiedyś, cierpię na bezsenność w różnych etapach gorzej lub mniej i to pewnie dlatego ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje problemów ze snem. Wiem jak to męczące jak się człowiek przewraca z boku na bok i próbuje zasnąć. Szczególnie jak się wie, że trzeba rano wcześnie wstać.

      Usuń
    2. najgorzej jak kładę się i jestem padnięta aż się ruszać nie mogę, nie mam sił się ruszać, a mózg pracuje i nie mogę przestać myśleć ani zasnąć... mijają godziny zasypiam o 4, a o 6.30 muszę wstawać :<

      Usuń
  9. Lubię od czasu do czasu łyknąć pseudokawy zasypanej worem cukru, czyt. cappuccino z prochu. Podejrzewam, że ta smakowałaby mi bardziej niż Tobie. A co do snu... ja od dwóch-trzech dni walczę ze sobą, by po obiedzie (18:00+) nie ulec zmęczeniu. Oczy mi się zamykają, szczególnie wtedy, gdy ułożę się pod kołderką w celu oglądania filmu. Ale nie ma zmiłuj. Jak się prześpię godzinę i wstanę, to do końca dnia będę maksymalnie zdechła. Mi drzemki nie pomagają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie wiem jaka bym była po drzemce, bo serio nikt mi się zdrzemnąć nie da. Ani rodzina, ani ciało. A po 21 już zasypiam na siedząco.

      Usuń
  10. Kiedyś piłam,ale teraz zupełnie mi przestały podchodzić. Za słodkie, zbyt sztuczne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Marka wporzo, ale ta kawa już raczej nie, przynajmniej dla mnie.

      Usuń
  12. Nigdy nie zwracałem na taką kawę (napój kawowy?) uwagi, ale widzę, że niewiele straciłem. Tym razem jednak chciałem poruszyć coś innego.

    Smaki próbowałem tylko z Douwe Egberts (wanilia, karmel, orzech) i muszę powiedzieć, że nie wyczułem w żadnej z nich jakiejś wybitnej nuty z etykiety. Serio, nawet wybitnie przesłodzona (to, że słodzikiem chyba nie ma znaczenia?) miała JAKIŚ element orzechu, i to tyle.

    Myślałem, że cappuccino będzie pod tym względem zdecydowanie ponad opisywany wyżej przypadek. Że niby większa zawartość "śmieci" w stosunku do kawy przełoży się na smak.

    Jak widać, wyszło lipnie. Wychodzi na to, że smakowe napoje, najlepsze są gazowane ;)

    P.S. Kawę użyłem kilka razy do owsianki z rana. Dosłownie zalałem nią płatki i odstawiłem do napuchnięcia. Efekt końcowy był zdecydowanie lepszy niż ten przewidziany u producenta. Także doskonale rozumiem przeznaczenie jej już tylko do wypieków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, przynajmniej w fancie czuć pomarańcze XD
      O, może do owsianki jej użyje, niepotrzebny będzie miód ;D

      Usuń
  13. Ja piłam z tych o smaku Daima, Oreo i Toblerone. Te to są dopiero fantastyczne, a Daim to już w ogóle jest genialny. Myślę, że to najlepszy tego rodzaju napój jaki piłam w życiu więc jak tylko gdzieś znajdziesz to jedna rada: KUPUJ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, czyli rozumiem smakuje tak jak powinien, inaczej byś nie polecała. Hmmm, ale i tak tego nie ma w polskich sklepach, więc nie muszę nad tym rozmyślać :D

      Usuń
  14. Rzadko piję, że tak to nazwę; kawowe napoje, ale czasem lubię, na zimno, czy na ciepło, cappucino z proszku nie jest aż takie złe :D pewnie aż tylu zastrzeżeń co Ty bym nie miała, lecz nie twierdzę by mi smakowało xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by i smakowała, ale możliwe, ze nie ;)

      Usuń
  15. My tego na sucho nawet byśmy nie tknęły, bo choć kawy tam niewiele to takich słodkości też raczej nie spożywamy ;)
    Nie ma to jak mieszkać samemu, wtedy drzemkę można zawsze i wszędzie sobie strzelić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety na razie nie mogę sobie pozwolić na samodzielne mieszkanie, może kiedyś ;)

      Usuń
  16. Dlatego ja nie kupuję całego ''kawowego'' szajsu. To nie ma nic wspólnego z kawą, a i Inka wypada przy tym lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi,z e mam pół słoika Inki...sprze4d paru miesięcy ...

      Usuń
  17. Najlepsza jest wersja orzechowa.... Nie kupuj czekoladowej, mój brat spróbowa wersji czekoladowej nie chciał (a chłopak wciaga wszystko jak odkurzacz).

    OdpowiedzUsuń