24.08.2015

Lindt Creation, Refreshing Coconut



Kokosowe orzeźwienie.

Niewątpliwą zaletą niższych temperatur i zbliżającej się jesieni, jest możliwość zakładania swetrów i bluz. Tak, swetry i bluzy to chyba moja ulubiona kategoria ciuchów. Spodnie mogą być albo, nagle za ciasne w tyłku, albo niespodziewanie z tego tyłka spadać. Koszulki i t-shirty mogą okazać się zbyt mocno opięte w biuście, albo podstępnie się skurczyć w praniu, przez co swoboda ruchów zostaje mocno ograniczona. Ręce do góry i brzuch na widoku? Nie dziękuje, mój bęben ma pozostać w ukryciu, schowany przed wzrokiem postronnych obserwatorów. Skarpetki się za szybko dziurawią, biustonosze są niewygodne, a majtki wiadomo. 
Ale swetry i bluzy? One nie oceniają, one są. Czy przytyłaś, czy schudłaś, zawsze pasują. Oczywiście mówię o dłuższych, luźnych swetrach i bluzach, te krótkie i obcisłe są poza moim kręgiem zainteresowań. Swetry mają być „oversize” i  koniec kropka. Ogrzewają mnie jak jest za zimno. Sprawiają, że czuję się bezpieczna. Miękkie, puchate z „jesienno-zimowymi” wzorami i w moich ulubionych kolorach. Kocham. Wypatrzyłam sobie kilka swetrów w popularnych sieciówkach i będę musiała jakiś kupić, ciągłe jednak debatuje który bardziej mi się podoba. Wzięłabym wszystkie, ale moja szafka ma ograniczoną ilość miejsc. Tak samo jak portfel. Chyba to są jedyne zakupy ciuchowe, które mnie cieszą.
O, jaki ładny, pozytywny wstęp mi się udał.
Lindt Creation, Refreshing Coconut, wyśmienita czekolada ciemna nadziewana kokosowym kremem „ganache”. Na opakowaniu widnieje sugestia, że najlepiej byłoby najpierw tą tabliczkę schłodzić. Czego nie zrobię, ponieważ nie chcę by moja czekolada padła ofiarą żarłoczności innych. Dobra, ale co my tu mamy. Kokosowe nadzienie ganache i ciemną czekoladę o 47% masy kakaowej. Jest to połączenie, które mi się nieco kojarzy z pralinkami z tanich bombonierek. Liczę jednak, ze Lindt zetrze te skojarzenie i stanie na kokosowym podium, zaraz obok Raffaello. Ale tak po prawdzie, tylko liczę a nie jestem pewna. Z Lindta wolę serię Excellence, Creation jakoś mnie do tej pory na kolana nie powaliła (oprócz Creme Brulee). Czy ta tabliczka to zmieni?

Smak: tabliczka pachnie typowo kakaowo z nutą kokosa. Z czym mi się ten zapach kojarzy, niech pomyślę…. o kurczaki, Bounty. I w tym momencie usta wykrzywiły się w grymasie niechęci. Szlag. Ale w końcu to Lindt, może nie będzie tak źle. Warstwa czekoladowa jest odpowiednio gruba, łatwo daje się odczepić od nadzienia. Słodycz i cierpkość walczą o pierwsze miejsce, idą łeb w łeb. Jednak ostatecznie żadne nie wyprzedza drugiego, sprawiając, że czekolada nie jest ani za słodka, ani za cierpka. Jest idealna. Pozwalając jej się roztopić w ustach wyczułam lekką popielatość, ale nie powiedziałabym, że czekolada jest sucha. Ma w sobie pewnie tłusty element. Niestety nie maślany, ale trochę taki bardziej margarynowo-plastikowy. Nie jest to na szczęście poziom Wedla, ta tłustość jest tylko lekko wyczuwalna
Nadzienie jest w postaci rzadkiego, kleistego kremu. Nie wylewa się, ale nie powiedziałam też, że jest jakiś strasznie gęsty. Kolor jest taki ni to biały, ni to kość słoniowa, w dodatku lekko prześwitujący. Aha, nie jest gładki, posiada wiórki, sorry Olga. Smak mleczny, bardzo mleczny, takie skondensowane mleko prosto z puszki.  Potem następuje kokos i mocna, bardzo mocna słodycz. Jest to smak, który kojarzy się trochę z Bounty, ale nie do końca. W odróżnieniu od tego batona Lindt jest bardziej wyrazisty w smaku. Nie jest zwyczajnie słodko-kokosowo-mdły. Jest tu nutka cierpkości, a sam kokos pokazuję się z najlepszej  strony. 

Nie jest to produkt, który równałby się Raffaello, ale powiem, że jest dość blisko.  Bałam się w pewnym momencie, ze mnie zemdli, że to będzie taki „rozmazany” smak, ale zostałam mile zaskoczona. Czekolada był dobra, aczkolwiek mogła być lepsza. Nadzienie było świetne, mocno kokosowe i mleczne, aczkolwiek mogło być mniej słodkie. Ale ostatecznie, produkt wyszedł na plus i mogę go z czystym sumieniem polecić. Chyba, ze mówimy o osobach nieznoszących wiórek kokosowych.
Ocena:9/10
Kaloryczność:100g/529kcal
Gdzie kupiłam: Auchan
Cena: ktoś mi wywalił paragon, zanim spisałam, powyżej 10zł z pewnością

Kolejna recenzja w czwartek. Bo ostatnio się nie wyrabiam.
Pa

53 komentarze:

  1. charlottemadness24.08.2015, 05:55

    Mój kokosowy Lindt czeka na swą kolej jeszcze w szafce ;) Czytam , czytam i dochodzę do wniosku,że chyba go nie spieprzyli ;)
    Ps: Czekałam na tą recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spieprzyli, postarali się :D

      Usuń
  2. echh rozmarzyłam się... Muszę sobie taką sprawić. Albo najlepiej dopisać do listy życzeń ;)

    A tak na marginesie to gratuluje bloga, przeczytałam od deski do deski i będę już na bieżąco wreszcie ;)
    Ja sama próbowałam cos tam pisać i już dwa razy usuwałam swojego bloga ale myśle że wróce do tego tak sama dla siebie i dla treningu pisarskiego (choć talentem nie grzeszę w ogóle ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista życzeń to mus przed wszelkimi okazjami prezentowymi :D
      Pisz :) z doświadczenia powiem, ze pisanie bloga może się przydać, nawet w zdobyciu pracy ;)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie :)
      i dziękuję że po mimo mojego panicznego ograniczania słodkości ( choć to trudne przy moim uzależnieniu, ale coraz lepiej mi to idzie) mogę poślinić się do ekranu patrząc na Twoje opisy tych pyszności :)

      Usuń
  3. Mam, mam! I strasznie cieszę się, że jest smaczna, bo ostatnio próbowane przeze mnie Lindt'y... niespecjalnie. Jeszcze nie wiem, kiedy nadejdzie jej czas na wyjście z szuflady, ale... ale chyba nastąpi to szybciej, niż myślałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że dojdziesz do takich samych wniosków co ja :)

      Usuń
  4. O, mam ochotę na tę czekoladę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co czekasz? Idź do sklepu ;)

      Usuń
  5. Spodnie, które nie wchodzą na tył to mój prywatny koszmar :o A bluzy - oj lubię, szczególnie męskie! :)

    Ochhh czekałam na recenzję tej czekolady - wiadomo kokos! :) Miły początek tygodnia, dla mnie, wiernego czytelnika ;)
    Co do samej tabliczki - coś jakiś felerny Lindt Ci się ostał ;) Pamietam te czekoladę jako najwspanialszą ze wspaniałych. A tu noo brakuje do tej 10!. Poza tym, zapach Bounty.. Echhh! Dobrze że nadzienie w punkt, wybitne ;)
    Trzeba spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meskie, po bracie :D U mnie dosłownie po bracie.
      Ja wie, że Lindta stać na coś więcej, miał smaczniejsze czekolady, stąd taka ocena ;)

      Usuń
  6. Wszystko co kokosowe jest dla mnie jak marzenie. Uwielbiam kokosowe cukierki polane czekoladą np bouncy. Prawdę mówiąc nie widziałam w moich osiedlowych sklepikach takiej czekolady. Lecę do marketu. Dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Auchan i może Carrefour, nigdzie indziej nie widziałam :)

      Usuń
  7. Coś dla mnie. Lubię kokos, lubię czekoladę, kiedyś spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha skąd ja to znam z tymi portkami xDDD Obrazek genialny, ale to już się przyzwyczaiłaś ^^

    Czekolada marzenie- więc czekam na promocje i moja kiedyś będzie ^^

    A swoją drogą raffaello kocham ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tylko w promocje trafić ;)

      Usuń
    2. dobrze, że mam wtyki, Olga obiecała mnie poinformować :D

      Usuń
  9. To jesteśmy odmienne - ja uwielbiam obcisłe ciuchy, szczególnie bluzki. Za swetrami i bluzami niezbyt przepadam, gdyż jestem mała i ciężko na mnie znaleźć dobrze pasujący. Zazwyczaj wyglądam w nich jak w jakim wielkim worze i dodatkowo odejmują mi wieku. W takim swetrze wyglądam podobno jak "dziecko z podstawówki", a bliżej mi do pełnoletności ;D

    Tą czekoladę mam w czeluściach mojej szafki i spokojnie czeka na soją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wszystkie prawie wszystkie moje portki są bardziej przylegające niż luźne. Jednak czasami człowiek się stresuje czy tym razem uda się wciągnąć gacie na tyłek. Ze swetrami nie ma tego problemu.
      Założę się, że wyglądasz uroczo ;)

      Usuń
  10. Moją ulubioną częścią garderoby też jest bluza, koniecznie duża, sportowa, wygodna, miękka, ciepła i z kapturem. Najmniej lubianą zaś stanik, zdecydowanie!

    Czekałam na tę recenzję, pisałam Ci zresztą. Jestem pewna, że kupię ją szybciej, a na pewno chętniej niż trzy letnie limitki. Tylko poprosiłabym o promocję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staniki mają jedną wielką zaletę (oprócz podtrzymywania biustu), uczucie ulgi jakie następuje po zdjęciu tego ustrojstwa jest nieporównywalne do niczego.
      Tak, tak, na promocje to wszyscy łasi. A ja musiałam ją kupić w normalnej cenie.

      Usuń
  11. Sam lubię bluzy i mam słabość do płci przeciwnej w nie ubrane. Kojarzą mi się ze swobodą, luzem. Brakiem jakiegoś sztywnego podejścia do życia. I mimo tego, że wiele razy słyszałem "w pewnym wieku już nie wypada nosić bluz", to mam takie opinie w du.. żej kieszeni. Serio.

    Podobnie lubię zwykłe, bawełniane, spodnie (sytuacja dot. płci przeciwnej jak wyżej), ale to już tylko w warunkach domowych.

    Strój zbyt młodzieżowy? Zbyt buntowniczy? Zbyt dziecinny? Cóż. Niech i takim będzie.

    Część zasadnicza: Ocena czekolady mnie nie dziwi. Szkoda tylko, że nie spróbowałaś jej na zimno, bo walory smakowe wtedy ma jeszcze większe. Topem, tj. dychą, oczywiście nie jest, ale i tak stoi kilka półek wyżej nad resztą tabliczek.No i też prawda, że Raffaello nie przebija ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zdanie powinno brzmieć "w pewnych sytuacjach nie wypada nosić bluz", ale wiek? Bluzy są ponadwiekowe i basta.
      Jak ja miałam 13-18 lat to nie było w moim mieście takiego wyboru sklepów co teraz. Mam zamiar to sobie odbić i kupuje w młodzieżowych sieciówkach.
      Jeszcze trochę mi zostało, więc może kawałek wyląduje w lodówce

      Usuń
  12. Sweeetry, bluuuuuzzzyyyy, love ♥ Ja jeszcze do kategorii ukochanych ciuchów zaliczam oczojebne legginsy, bo mam do nich cholerną słabość :D

    Mam tą czekoladę, ale jakoś teraz nie będę jej otwierać...zostawię sobie ją na szkolną chandrę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Legginsy, kiedyś lubiłam ale teraz to nie mam pomysłu z czym mogłabym je zestawić żeby wyglądało to na mnie dobrze.
      O, dobry pomysł :D

      Usuń
  13. A ostatnio byłyśmy w Intermarche i patrzyłyśmy się w nią jak zaczarowane dopóki nie znalazłyśmy dużej tabliczki z nadzieniem twarogowym z borówkami Orion :P Też była bardzo dobra ale kokosowa do tej pory nam się marzy :)
    A jeżeli chodzi o ubrania to my najbardziej lubimy koszule i te luźniejsze i te bardziej obcisłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolady Orion to pozycja na mojej liście must have <3 Pewnie też mając wybór wzięłabym Czecha ;)
      Dla mnie koszule odpadają ze względu na guziki. Małe guziki to zło ;)

      Usuń
  14. O tak - swetry i bluzy rządzą. Koniecznie ciepłe i luźne z długim rękawem. Zawsze wygodne. <3
    A czekoladę tą chcę zjeść. W sumie mam w planach w tym tygodniu kupić Lindt, więc może skusze się na tą wersję. Kocham kokos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miękkie i puszyste <3
      Bierz tą. Serio. Bierz tą. To pozycja konieczna dla fanek kokosa.

      Usuń
    2. O ile tylko będzie. ;) No i chyba jest gdzieś obecnie w promocji, ale wybór mały.
      Pewnie jutro obczaję.

      Usuń
  15. Bardzo czekałam na tę recenzję, bo to lindt, bo to kokos. Z jednej strony zawsze wolę tabliczki mleczne i słodkie, jednak do kokosa ta delikatna cierpkość mi zdecydowanie pasuje. Inaczej wyszłoby zbyt słodko i ulepkowo. Cieszę się, że wyszło jak wyszło, teraz tylko brać!
    Też się cieszę na jesienną garderobę i sweterki. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Lindt zrobił, ze nie wybrał mlecznej czekolady. Mogło być zbyt mdło :)

      Usuń
  16. A Citron ? ;-))))
    Nie chce mi się o tej porze grzebać w lodówce w poszukiwaniu odłożonego kawałka,więc z pamięci napiszę,że dla mnie była za słabo kokosowa.Tzn,zapach ekstra ale im więcej jadłam tym bardziej kokos niknął mi w ciemnym smaku czekolady...Ale ogólnie źle nie było.ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Citron zniknął ze sklepów i już go nie ma, wiec się nie liczy ;D A ta szczerze to zupełnie o nim zapomniałam

      Usuń
    2. Ta pewnie też zniknie.Ja teraz będę polować na tą pistacjową o której kiedyś pisałaś i muszę w końcu zjeść zająca wielkanocnego bo termin mu się kończy...ala

      Usuń
  17. ja lubie kupowac buty :D
    jak slysze czekolada i kokos to widze wlasnie bounty (bardzo zle) i pyszne ciasto jakby wilgotny murzynek z porcja kremu kokosowego <3 jednak wole kokosa bez czekolady (np kokosanki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzenie z Bounty może ze początkowo przerazić ;) A najlepszym połączeniem kokosa z czymś była biała ritterka z tymże orzechem

      Usuń
  18. Sweterki puszyste to jest to ostatnio dostałam taki puszysty z Monnari od teściowej . Dziś go zakładam bo jest rozpinany a pogoda chyba nas nie będzie rozpieszczać:( . Czekolada kokosowa mniam uśliniłam się . Ostatnio pisałam jednej blogerce,że w Lidlu są w dziale piekarniczym ciastka francuskie z nadzieniem kokosowym,ale to pyszne:) . Dziś pójdę kupić jakoś trzeba sobie poprawić humor bo u nas ma padać i szaro buro jest już od samego rana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diabli, jest u ciebie chłodno? U mnie znowu gorąco i słonecznie :P
      Wiem o tych ciastkach, musiałam je razu pewnego w LIdlu wykładać i piec ;0

      Usuń
    2. Wczoraj było zimno,ale już dziś gorąco :( . Ach to tam pracowałaś? :)

      Usuń
  19. Odkąd kupiłam sobie krem o zapachu kokosowym ciągle mam ochotę na produkty o tym smaku.
    A o bluzach akurat myślałam, chociaż ja czekam na te w świątecznym stylu. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, tylko tego kremu nie zjedz ;) (rozumiem, że kosmetyk)

      Usuń
  20. Wiem o czym piszesz :'')
    Za to właśnie lubię zimę, można nosić wygodne, luźne ciuchy :P A czekolada kokosowa lindt musi być wyjątkowa! Ale niedawno kupiłam borówkową, muszę ją najpierw skonsumować, zanim kupię tą :D

    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borówkowa? To ta Excellence czy jakaś inna? Poczułam się zaciekawiona :D

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. To ten produkt powinien smakować ;)

      Usuń
    2. No mam nadzieję, liczę na to, że się nie rozczaruję :)

      Usuń
  22. Dziwnym trafem jakoś nie ciagnie mnie do zakupu tej czekolady. Jest to tym dziwniejsze, że chyba wszystkie Lindty z kokosem mi smakowały, a nawet Bounty przecież lubię. Chyba mój mózg czuje obciążenie ilością czekolad w Magicznej Szufladzie, a i tak MUSZE kupić wkrotce nowe Zottery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie dziwię, czasami mózg tak działa. A jak jeszcze mózg zdaje sobie sprawę, że jest tyle Zotterów do spróbowania to już w ogóle mogiła ;)

      Usuń
  23. Wygląda ciekawie, ale dość sporo czasu potrzeba na wykonanie tego co?

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze to wygląda. Chyba sprawdzę i będę zadowolonym człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń