22.02.2015

Milka Crunchy Hazelnut



Nazwa nie do końca odpowiadająca.

Nigdy nie jest za późno aby nauczyć się czegoś nowego. Dajmy na to taką czoko, która przez całe życie nie umiała zrobić innego warkocza niż ten najprostszy i z zazdrością patrzyła na inne dziewczynki z fantazyjnymi zaplatańcami.  Mama małej czoko również nie umiała zrobić czegoś bardziej skomplikowanego, a wszelkie próby kończyły się na powyrywanych włoskach, bólu, piskach i pobojowiskiem na głowie.  Tak więc przez wiele lat czoko albo miała krótkie włosy, albo puszczała luzem swe dłuższe kudły by wolno latały na wietrze, przyklejały się do ust,  wplątywały się w zamki u kurtek innych ludzi i były podpalane przez „kolegów” z gimnazjum. Można powiedzieć, że dopiero w sierpniu 2014 roku czoko odkryła, że jednak lepiej i wygodniej jest zawiązywać włosy, szczególnie pewną pomarańczową gumeczką. I co najbardziej ją zaszokowało, nauczyła się robić warkocz dobierany. Wprawdzie koślawy niesamowicie, ale czoko jest pełna nadziei, że będzie lepiej. Z trwogą, ale i z nową motywacją zaczyna tez zerkać na warkocz typu kłos. Jej słowiańska dusza pragnie tej fryzurki, klaszcze w dłonie i wymachuje spódniczką by zachęcić do podjęcia próby. Ino tylko prania nie robi i nie ubija masła, bo nie ma odpowiednich atutów, by wyglądało to jak w soft porno  prawdziwie słowiańsko. Do czego jednak zmierzam, wprawdzie ciągle uczę się smakować coraz to droższe/ciekawsze czekoladowe połączenia , ale mimo to nadal dostaje małpiego rozumu, jeżeli chodzi o starą dobrą Milkę. Tak jak nadal najwygodniej jest mi wiązać włosy w zwykły warkocz.
Milka Crunchy Hazelnut, czyli mleczna czekolada z mleka alpejskiego z mlecznym nadzieniem o smaku karmelowym i karmelizowanymi kawałkami orzechów laskowych. Zabijcie mnie, ale informacja o tym, że krem jest o smaku karmelowym jakoś mnie ominęła. Wydawało mi się, że to zwykły mleczno-śmietankowy krem. Hej, ja nie marudzę, ja się po prostu zdziwiłam jak po otwarciu  poczułam charakterystyczny zapach karmelu. Ta czekolada, razem z wersją puddingową, jest częścią limitki, sama nie wiem czy walentynkowej czy zimowej, powiedzmy, że to pierwsze. W odróżnieniu jednak od poprzednio opisywanej Milki ta nie była dostępna w Rossmannie, tylko w Żabce. Ostatnio również widziałam ją w Społemie. Oczekiwań nie miałam co do niej żadnych, chciałam tylko by dobrze smakowała. Dlatego też poczułam się mile zaskoczona po spróbowaniu pierwszej kostki.

Smak: czekolada to typowa Milka, najbardziej typowa Milka jaką można sobie wyobrazić. Mleczna, bardzo słodka, tłusta i bez śladu kakao, ale taka dobra, że chce się ją jeść i jeść. Nadzienie przypomina w smaku Karmellove od Wedla. Bo surprise, surprise jest mocno karmelowa, słodka i śmietankowa. Słodycz jest na takim poziomie, że większe spożycie może grozić atakiem cukrzycy. Bardzo tłusta, ale nie jest to smak niepożądany, tylko neutralny. Przyznam, że kawałki orzeszków są w tym najsłabsze.  Są tak małe, że mam wrażenie, że ktoś w trosce o moje uzębienie wstępnie je przeżuł. Dziękuje bardzo, nie trzeba było, naprawdę nie trzeba było. Otoczone w lekko słodkiej otoczce dawały jedynie o sobie znać lekkim chrupotem. Nie ma co się doszukiwać smaku orzeszków, nie znajdziecie jego.

Naprawdę się nie spodziewałam, że ta Milka będzie mi tak smakować. Jest to słodka, ulepkowa, bardzo mleczna czekolada z pysznym słodkim, wyrazistym karmelowym nadzieniem. Normalnie bym powiedziała, że jest za słodka, ale obecnie hormony mi szaleją i z wdzięcznością przyjmują każdą dodatkową porcję cukru. Jedynym słabym elementem są orzeszki, ja bym się ich pozbyła całkowicie, bo tylko drażnią. To jest produkt loteria, myślę, że nie spodobałby się osobom z niższą odpornością na cukier. Za to polecam ją wszystkich szukającym prostej, karmelowo-czekoladowej, maziastej słodyczy. A w szczególności jeżeli cierpicie na PMS :D
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność:100g/575kcal, 20g/115kcal
Gdzie kupiłam: Żabka
Cena:promocyjna 2,79zł

Wiesz, że ci hormony szaleją kiedy zrobiło ci się bardzo przykro, gdy ludzie z internetu zaczęli podśmiewać się z wyglądu ukochanego aktora :( Mówcie mi drama queen
Pa

33 komentarze:

  1. A mi mama plotła w dzieciństwie "francuza", nie znosiłam tego :D Za to teraz praktycznie zawsze puszczam włosy luzem.
    Co do czekolady to kawałki orzeszków faktycznie były mizerne, jak dla mnie była to bardziej czekolada śmietankowa, z aromatem karmelu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to ja się dziwnie czuję puszczając włosy luzem, chociaż przez wiele lat ich nie wiązałam. Odzwyczaiłam się.

      Usuń
  2. Ciężko tu zobaczyć te orzeszki,a chyba miały robić za główną atrakcję? ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mam ślinotok, muszę ją mieć
    Kocham czekoladę,prawie każdą. Aktualnie ideałem jest Milka z czekoladowym nadzieniem . Dwie tabliczki na raz mogę wchłonąć
    Pyszny blog : ) ,k

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milka z czekoladowym nadzieniem? Chodzi o tą czy o coś podobnego?
      http://proddb.kraft-hosting.net/prod_db/proddbimg/1927.png

      Usuń
  4. Jakoś mnie nie kusi i na razie muszę odłożyć czekolady na bok od jakiegoś czasu mam nawrót migren:( . W piątek miałam taką straszną,że mi od ciśnienia w oku popękały żyłki i wyglądam jak żul z przekrwionym okiem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje, sama migren nie mam ale czasami widzę jak moja mamuśka cierpi z ich powodu.

      Usuń
  5. Jaka znowu Milka z czekoladowym nadzieniem?
    Btw witam w gronie cierpiących na pms, wczoraj oglądając Banshee prawie się pobeczałam, jak ubili jedną z moich ulubionych postaci. A potem potrzebowałam butelki wina, żeby przetrawić fabułę serialu, to, że połowa weekendu już minęła i to, że wszystko mnie boli ;)
    Moje hormony jednak odrzucają cukier, mam za to mega ochotę na solone chipsy, których nie mogę jeść :/ Milki są dla mnie ostatnio niejadalne, żadna mleczna czekolada mi nie smakuje, jedynie deserowego Lindta męczę w tempie kilku kostek na tydzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie sama siebie nie mogę znieść. Denerwuje się byle powodu i tak się nakręcam, że fontanny w oczach są ciągle w gotowości. Przeżywanie seriali to mam również w normalne dni, obraziłam się na GoT z tego powodu.
      U mnie to raz tak, a raz tak. Jednego miesiąca ciągnie mnie do słonego/ostrego a innego do koszmarnie słodkiego.

      Usuń
    2. Ja mało które serialowe postaci lubię, w The walking dead mogą ich wszystkich wybić i mnie to nie ruszy, niech tylko zabiją Ricka i Carla w pierwszej kolejności, bo ich najbardziej nie mogę znieść :D

      Usuń
    3. Jestem chyba jedyną osobą, która lubi Ricka :D On z Darylem mają przeżyć, reszta mi już wisi.

      Usuń
  6. Ja byłam zawsze obojętna co do Milki, bardzo lubiłam za to raz na jakiś czas zjeść najzwyklejszą mleczną (w formie tabliczki albo jeszcze lepiej - serduszek).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Milka przez wile lat stanowiła wymarzoną czekoladę do dostania, zaraz przy jajku Kinder

      Usuń
    2. Jajka od Kindera też jadłam, ale dopiero Kinder Joy było moją prawdziwą miłością. :D

      Usuń
  7. Recenzję przeczytam, jak zjem swoją (czyli niedługo), bo nie chcę się zasugerować. Teraz odniosę się do fryzur: całe życie marzyłam o długich i rozpuszczonych włosach. Najpierw mama ścinała mnie na pieprzony garnek, dzięki czemu ludzie, oglądając zdjęcia z mojej młodości, nierzadko kwestionują płeć "tego chłopca". Później, jak już mogłam mieć dłuższe, były ściskane w ciasny warkocz kłoskowy. Dziś preferuję luźno - dla ludzi, czyli poza domem i kok/kitek - w domu, bo wygoda przede wszystkim. Czaaasem machnę warkocz (zwykły), ale rzadko, bo mam niejednolite włosy i uciekają.

    P.S. Nic gorszego niż włosy w twarzy podczas wiatru.
    P.S.2 Pomarańczowa gumeczka to chyba haczyk na mnie. Złapałam się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja w okresach dłuższych najczęściej miałam włosy związane, dlatego tak mnie teraz ciągnie do warkoczy. Miałam kiedyś tak krótkie włosy, że widząc zdjęcia z tego okresu przez chwilę zastanawiam się co to za chłopak ;D
      Szczególnie ja ma się błyszczyk na ustach

      Usuń
  8. charlottemadness22.02.2015, 12:11

    Milka jak Milka.:P nigdy jakos nie miałam do niej słabości ;) może dlatego ze wolę gorzkie czekolady ;) ostatnio bylam w Biedronce by zobaczyć te "portugalskie" czekolady .Miałam na nie chęci ale w końcu ich nie kupiłam. Mam co do nich mieszane uczucia. Daj cynk jak spróbujesz tej z chilli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to może trochę potrwać. Trochę się wystraszyłam tej ilości kakao ;D

      Usuń
    2. charlottemadness22.02.2015, 17:42

      70% to nie jest tak dużo:P jako fanka gorzkich czekolad zakupiłam ostatnio Lindt 99% :D ale czeka jeszcze grzecznie w szafce ;) po konsumpcji czekolady o zawartości 90% żadna gorzkość mi nie straszna :P

      Usuń
  9. Ja jeszcze jej nie jadłam, ale głupia w przypływie szczęścia, że wyszła nowa limitka, kupiłam aż 2 tabliczki tej i tej z budyniem :/ Mogłam poczekać na recenzję, a potem szaleć, bo to tej pory widzę je w sklepach. A co do włosów...ja jestem totalną łamagą jeśli o to chodzi. Sobie nawet nie umiem zrobić ładnej kitki :P Warkocz? Mogę sobie pomarzyć, no chyba, że zrobi mi go mama. Jedyną fryzurą jaką umiem sobie na łbie strzelić to spięcie włosów dużą spinką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ z budyniem to zdecydowanie przesada ;)
      Moim szczytem możliwości jest warkocz. Wszystkie "prosty i szybko kok" "łatwe, finezyjnie upięcia" kończą się bólem rąk i gniazdem na głowie. Czuje ten ból ;D

      Usuń
  10. Nie umiem w warkocze. Mam co prawda niezłą wymówkę, że moje kudły są zbyt śliskie i i nawet jak ktoś się zlituje (mama, wiadomo) i mnie uczesze, to po godzinie i tak włosy się buntują i misterna plecionka się rozpada :D. Ale i tak zawsze z zazdrością podziwiam jak równiutko moja współlokatorka potrafi sobie zapleść włosy w dobieranego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak śliskie to pewnie i gładkie i lśniące <3. Boże, nie wiem, niektóre dziewczyny nie mogą być ludźmi, tak szybko i sprawnie zaplatają włosy

      Usuń
  11. My miałyśmy szczęście, bo młodsza siostra od maleńkości uwielbiała robić przeróżne fryzury i naprawdę świetnie jej to zawsze wychodziło :D Malutkie paluszki a już zwinnie zaplatały warkocza czy kłosa :D
    Po Twojej recenzji pewnie kupimy tą czekoladkę jak kuzynka będzie miała urodziny i skapnie nam się po małej, przesłodzonej kosteczce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale szczęście, ja po swoim rodzeństwie mogłam najwyżej oczekiwać szarpanie i ciągnięcie za kucyki :(
      Wy to jesteście genialne, nie dość, że macie pomysł na prezent to jeszcze będziecie mogły z niego skorzystać ;D

      Usuń
    2. My tak żerujemy prawie ze wszystkimi słodyczami xD Bo same zjeść wszystkiego nie możemy a spróbować chcemy baaardzo :P

      Usuń
  12. tej wersji nie próbowałam aczkolwiek w waniliowej limitce się zakochałam. muszę kupić tą dla porównania szczególnie, że tak ją polecasz. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wersja zdecydowanie bardziej mi smakowała niż wersja puddingowa :)

      Usuń
  13. Jadłam ją kiedy wyglądała tak -> http://theobrominum-overdose.blogspot.com/2012/08/milka-season-of-relax-mleczna-z.html i zupełnie jej nie pamiętam. Nie mam zamiaru sobie przypominać :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej słuszna decyzja, mi smakowała, ale dla ciebie może być za słodka i byle jaka.

      Usuń
  14. Dla mnie każda milka jest genialna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie może nie każda, ale większość :)

      Usuń