09.01.2015

Lindt, Lindor: Kokos, Gorzka



Gorycz porażki

Totalna rozsypka - tak, tak chyba można nazwać mój stan po obejrzeniu Hobbita. Wiem, że zdania na temat tego filmu są mieszane, mogę się również nieco zgodzić z krytycznymi głosami. Ale, ale moja miłość do całej serii sprawia, że na oczach mam pół przezroczyste różowe klapki. Chociaż teraz już może nie różowe tylko czarne, tak jak żałoba w moim sercu. Decyzja o niemalowaniu oczu była słusznych krokiem i zadziwiającą inteligentnym posunięciem z mojej strony. Choć pewnie mój emo-panda look, który by powstał po rozmazaniu tuszu przez potok łez, pasowałby jak ta lala do cierpienia mojej duszy *crawliiing iiiin my skiiiiiin*. Opisu wrażeń filmowych nie będzie, rana jest zbyt świeża. Nawet czekolada nie pomaga. Nie oczekujcie od typowej fangirl logicznego rozumowania i zdrowego rozsądku, cały fandom Hobbita jest teraz w żałobie.
Lindt Lindor Kokosowa i Gorzka. Na zdjęciu powyżej widzicie dwa opakowania, bo nie ma jednego w którym byłyby te dwa smaki. Zielona wersja zawiera smak kokosowy, kupiłam ją przed świętami. Złota zaś posiada smak gorzki, tę dostałam pod choinkę. Oprócz wymienionych lindorów oba opakowania zawierały także białe i mleczne praliny. Te zjadłam względnie szybko, bo już je chyba kiedyś opisywałam i nie musiałam babrać się z obfoceniem każdej z kolei. 
Co jeszcze można powiedzieć, hmmm. Może to, że smak kokosowy nie jest dostępny  jako pojedynczy produkt, za to gorzkie lindory można spokojnie kupić w normalnym sklepie. Pewnie jeszcze w firmowym sklepie Lindt jest możliwość kupienia tych pralinek na wagę. Chyba. Nie wiem, nie byłam w polskim sklepie Lindt, tylko zgaduje. Jeżeli  macie pewne informacje to możecie napisać to w komentarzu. A teraz czas na smak.
Smak: jak widać na zdjęciu praliny różnią się nie tylko nadzieniem ale również powłoka czekoladową. Zacznę więc od kokosowej. Kokos: czekolada  w tej wersji jest mleczna, mocną przesiąkła aromatem nadzienia i to nieco przeszkadza w smakowaniu samej czekolady. Ale jest tłustawa, słodka jak większość mlecznych wersji Lindt i lekko kakaowa. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, jest smaczna. Nadzienie zaś, no cóż, nie za bardzo podoba mi się jego smak. Jest mocno maślane, o dziwo więcej kokosa czułam w czekoladzie niż w nim. Mało słodki, bardzo tłusty i mało kokosowy. Niezbyt smaczny sam w sobie. Jakbym dostała takie smarowidło w słoiczku to bym je zjechała z góry do dołu. Dobra mleczna czekolada ratuje tutaj honor Lindorów. Gorzka: o tak, tu chyba możemy powiedzieć, że czekoladowa powłoka jest gorzka, nie deserowa, tylko właśnie gorzka, w końcu 60% masy kakaowej. Cierpka, mocno cierpka, na granicy mojej wytrzymałości, ale jeszcze granica ta nie została przekroczona. Słodycz jest i nieco łagodzi ten kakaowy kop, ale zdecydowanie nie jest to produkt dla osób, którym nawet deserowa jest za cierpka. Nadzienie jest trochę lepsze od kokosowego lecz i ono mocno trąci masłem. Słodkie masło z odrobiną kakao. Yyyyyy.

No nie wiem, nie tego się spodziewałam. Mleczne i białe praliny nadal trzymały poziom, ale te dwie  wypadły blado. Jedynie powłoka czekoladowa nieco ratowała sytuacje w obu wypadkach, ale  to tak jak z szalupami ratunkowymi na Titanicu, niby trochę ratowało ale i tak większa część wylądowała za burte. Kokosowy Lindor był wręcz mdły i sztuczny do bólu. Gorzki, wprawdzie nieco lepszy, za mocno trącił masłem. Zawiodłam się, bardzo.
Ocena: Kokos 5/10, Gorzka 6/10
Kaloryczność: nie podana
Gdzie kupiłam: zielone w Real, złote dostałam.
Cena:12,33zł

A tak wygląda fandom Hobbita.

Plant your trees, watch them grow
Pa

24 komentarze:

  1. Lubię te praliny, pewnie gorzka by mi posmakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale bym na to nie stawiała. W końcu mleczne i białe szalenie mi smakują. a te nie.

      Usuń
  2. Dzięki Ci za tą recenzję, byłam ciekawa tych kokosowych pralin, a jednocześnie nie miałam zamiaru ich kupić. Moja dusza nareszcie wolna. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie gorzkie smakują, ostatnio nawet bardziej, niż mleczne. Przechodzę dziwną fazę "wszystko jest dla mnie za słodkie, nawet nieposłodzona kawa" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje takiej fazy, pewnie utrudnia normalne spożycie czekolady.

      Usuń
  4. Strasznie się popsuły ... kiedyś jadłam tylko gorzką. Dzisiaj jedynie biała i mleczna mi smakuje. W tej gorzkiej jest sam tłuszcz. Bleee ...
    Na wagę mieli kiedyś je u mnie w Almie, ale ich cena była kosmiczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te nadzienie to jakbym pożerała kostkę masła.

      Usuń
  5. Mnie te ich praliny nie powaliły na kolana więc i innych smaków nie próbuję . Kilka dni temu dostałam paczuszkę od siostry z Niemiec i tam było dostałam ich 3czekolady w tym jedna mus czekoladowy,jagoda z lawendą:) , mus czekoladowy z żurawiną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagoda z lawendą brzmi intrygująco :D a z żurawiną ciekawie. Zacna paczka, bardzo zacna.

      Usuń
  6. Śledzę twojego bloga od całkiem niedawna i często korciło mnie, aby skomentować twoje błyskotliwe i jakże trafne wpisy, ale teraz już nie wytrzymałam i się odważyłam ;-)
    Zadziwia mnie,że jesteś równie jak ja zakręcona na punkcie słodyczy, ale, co zadziwiające również na punkcie LOFTR i Hobbita. Chciałam się tylko podzielić z tobą swoim smutkiem, bowiem również kilka dni temu obejrzałam ostatnią część :-( I obawiam się,że tego smutku jak na razie nie uśmierzy żadna czekolada... Buuuuu
    Truskawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LOTR Hobbit Sherlock i Harry Potter, to są moje główne obsesja. A Peter Jackson powinien teraz wielu osobom zafundować terapię, może być nawet grupową :(

      Usuń
  7. "była słusznych krokiem" - popraw.
    Ja Lindory zawsze lubiłam (jadłam tylko mleczne i białe), aczkolwiek przy ostatnim spotkaniu (z mlecznym) trochę się rozczarowałam. Nie jestem pewna, co sądzić o wodnisto-tłustawym nadzieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie takie nadzienie było w gorzkich, tłusto-wodniste. A co ja pomyślałam? "Hęęę? to trochę takie fuj jest"

      Usuń
  8. Łe a na te praliny się czaimy już od jakiegoś czasu :/ Teraz nie wiemy czy warto wydać na nie tyle kasy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej by było kupić na wagę po jednej sztuce i się przekonać, bo całe opakowanie to lekkie ryzyko.

      Usuń
  9. Ciemne Lindory kiedyś jadłam, ale już dawno i nie potrafię ich ocenić. Smuci Twoja recenzja, oj smuci. Choć ja maślany posmak w niektórych czekoladach Lindta lubię bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mlecznych pralinach też był maślany posmak, ale nie było on tak nachalny i wszechobecny jak w gorzkiej i kokosowej. No szkoda, szkoda, to nie był poziom jakiego się spodziewałam.

      Usuń
  10. Ja byłam w firmowym stoisku Lindt i tam można kupić wiele niespotykane smaki na wagę, jak np:. cappuccino, gorzka z orzeszkiem w środku, kokos, jakaś inna orzechowa...dużo tego było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cappuccino brzmi zachęcająco, chociaż pewnie bałabym się rozczarować jak w przypadku kokosa.

      Usuń
  11. Dostalam na swieta truskawkowe, straciatella, karmelowe i orzechowe. Sraciatella w sumie od białych zwykłych się nie różnią za bardzo. Truskawkowe, no coz, myslalam, ze beda lepsze. Slodkie strasznie. Troche podobne w smaku do milky waya truskawkowego, tylko w bialej czekoladzie. Karmelowe mnie zawiodly, bo nijak karmelem nie smakują, bardziej posłodzoną margaryną, a orzechowych nie próbowalam jeszcze. Ale czerwone, niebieskie i peanut butter najlepsze ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czerwone to mleczne to się zgodzę, ciągle trzymają odpowiedni poziom. A Peanut Butter to moje niespełnione marzenie, będę musiała kiedyś je zamówić. I dobrze, że piszesz o karmelowych, bo je też chciałam kiedyś kupić, odechciało mi się teraz.

      Usuń
    2. Tak, peanut butter są pyszne, na cosslodkiego są czasem dostępne, kilka zawsze wypada kupić :D podobno w bialymstoku też gdzieś są. W almie w ch promenada w Warszawie w zeszlym roku zimą sprzedawali też pomarańczowe i malinowe, muszę sprawdzić, czy w tym roku znów ich nie ma.

      Usuń
    3. W Białym to nawet podejrzewam gdzie, ale trzeba wcześniej chyba złożyć zamówienie :D

      Usuń