17.12.2014

Schogetten Almond Brittle



Masło z nadzieniem migdałowym

Do świąt tylko tydzień, a ja nie ogarnęłam się jeszcze ze wszystkimi prezentami. Jak zawsze największym problemem są trzy osoby. Czy to naprawdę taki problem zrobić listę Chciejstwa z paroma propozycjami i puścić w obieg? Niech ktoś mnie pocieszy i powie, że też jeszcze nie ma prezentów dla całej swojej rumianej rodzinki hordy barbarzyńców. Podczas krążenia po sklepach, również internetowych, w poszukiwaniu prezentów bardziej rzucają mi się w oczy rzeczy, które ja bym chciała mieć. Szczególnie słodycze. A jako, że pewnie i tak trochę dostanę pod choinkę należy przetrzebić swoje zapasy. Tym razem padło na Schogettena.
Schogetten Almond Brittle, czyli czekolada mleczna z nadzieniem migdałowym i kruszonymi migdałami. Wzięcie tej czekolady było krzykiem rozpaczy podczas zakupów w Lidlu, podczas których COŚ  chciałam, ale sama nie widziałam  CO.  Ostatecznie moja desperacja sięgnęła takiego momentu  w którym zrezygnowana ukucnęłam aby przegrzebać dokładnie karton z czekoladami Schogettena.  Z góry odrzucając pewne smaki (marcepan nie, truskawka nie, kokos nie) złapałam za ostatnią tabliczkę wersji migdałowej. Był to wyraźny znak od siły wyższej, która chciała abym skosztowała tę wersję. A km ja jestem żeby się przeciwstawić siłom wyższym?  Poza tym, krem migdałowy nie brzmiał tak źle.

Smak: czekolada jest mleczna. Bardzo, ale to bardzo tłusta, prawie jak masło. Jest nieprzesłodzona, ale cukru trochę ma, nie jest to delikatnie słodka mleczna czekolada. Posmaku kakao nie ma co się doszukiwać, mlecznego również. Ta czekolada jest po prostu maślano słodka. Dobra, ale już Milka jest lepsza. Nadzienie mocno wali aromatem migdałowy, wiecie, takim do ciast. Mi to nie przeszkadza, bo nawet lubię ten aromat. Masa jest mniej słodka niż czekolada i delikatnie mleczna. Nie jest gładka. Zawiera małe twardawe kawałki cukrowego czegoś. Z opakowania wynika, że to coś to kruszone migdały. Dla mnie to kruszony cukier ale niech im będzie, ze migdały. Chociaż mi migdałami nie smakowały.

No i co by tu napisać. Za pewnością nie jest to mój NajNajTop10 produkt. Zapewne nawet nie mieści się w pierwszej 20. Ale nie jest tez taki zły. Czekolada nie smakuje jak plastik, nadzienie nie jest przesłodzone, a dzięki aromatowi migdałowemu całość mocno nasuwa skojarzenia ze świątecznymi wypiekami. Mogło być lepiej, ale tak patrząc na niektóre produkty (na ciebie się gapię Wedel) mogło równie dobrze być gorzej.
Ocena:6,5/10
Kaloryczność: 100/571kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena:2,99zł (chyba)

Przysięgam, w końcu nie wytrzymam i przegryzę tętnice szyjną kolejnej osobie, która nazwie mnie dziewczynką/panienką/dzieciaczkiem. Przysięgam na młot Thora i pierścień Saurona. 
Następny wpis będzie w sobotę.
Pa

34 komentarze:

  1. Panienko kochana Ty moja, ja listy z prezentam, które bym chciała, mam już od dawna, jednak nikt poza mną tego nie kultywuje :P Ostatnio sporządziłam też drugą listę, ze słodyczami, gdzie m.in. znajduje się recenzowany przez Ciebie Schogetten. Szkoda, że oceniłaś go tak nisko, ale co człek to gust - widać to po naszych recenzjach R.T. Cookies & Cream tudzież podejściu do Wedla, o którym u mnie już za dwa dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy tak samo, tylko ja robię listę chciejstwa, reszta olewa :(
      no właśnie licz na te odmienne gusta, licz. Może ci będzie bardziej smakować.

      Usuń
  2. Żyjesz jeden dzień do przodu -> data wpisu :D?
    Przy prezentach najbardziej mnie wkuhwia odpowiedź na pytanie, co ktoś chciałby dostać. "Wolę mieć niespodziankę". No cóż. Wobec tego czas nauczyć niektórych, że niespodzianki nie zawsze bywają miłe... :D

    A dziewczątkiem nikt Cię nie nazwał :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie mam pojęcia jakim cudem wpis, który miał się pojawić 17.12 pojawił się dzisiaj *wali głową o ścianę* Ten szok, jak zobaczyłam komentarze pod wpisem, który miał się pojawić jutro *dalej wali głową o ścianę*
      Nie, lepsze jest "Nic, naprawdę, nic nie chcę" wiem, że chcesz, wiesz, że i tak coś kupię. Powiedz przynajmniej co!
      Była jeszcze dzieweczka...

      Usuń
    2. Kocham to <3. Czasem mnie korci, żeby faktycznie wręczyć takiej osobie puste pudełko :D.

      Usuń
  3. Mam podobne odczucia co do niej. Całkiem smaczna, ale są zdecydowanie lepsze Schogetteny. W podobnym klimacie jest Almond Cream Cake - trochę bardziej budyniowy i chyba smaczniejszy.
    Mam 24 lata, a Pani w Lotto nie chce sprzedać mi zdrapki - tak na pocieszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jakaś kawowa była całkiem smaczna, za to kokosowa to była porażka totalna.
      Spoko, bez dowodu nawet nie próbuje kupić alkoholu, może nie zapytać ale najczęściej zapyta.

      Usuń
  4. Miałam swojego czasu fazę na czekolady Schogetten (ach te rozdzielone już kosteczki); pamiętam, że "Almond Brittle" była dla mnie jedną z lepszych. Ale chyba mi się znudziły albo zmieniły mi się upodobania smakowe, bo z czasem zaczęłam je odbierać jako za słodkie i mdławe...
    Moooże jeszcze kiedyś kupię, jak będzie dobra promocja i brak czegoś lepszego pod ręką ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pci się przejadły, ale i tak zarzut bycia mdłym jest całkiem słuszny.

      Usuń
  5. Lubię Schogetten, ale tej wersji nigdy nie jadłam. Mam teraz w szafce kokosową i mam jeszcze focha jak stąd na księżyc i z powrotem za to, że nie ma już w sklepach nugatowej, która była absolutnie cudowna. W sumie ta migdałowa mnie nie kusi, lubię migdały, ale za kremami migdałowymi nie przepadam, bo przeważnie wydają mi się strasznie sztuczne i po prostu walą aromatem na kilometr.
    Nienawidzę stanu "chcę COŚ, ale nie wiem CO, więc pochodzę po sklepie i TEGO poszukam, a jak nie znajdę, to się wkurzę", zazwyczaj ludzie łażący wszędzie jak kompletne sieroty wkurzają mnie wtedy podwójnie.
    Też kiedyś nie znosiłam tego, że młodo wyglądam, ale od jakiegoś ja wiem, roku? już tak młodo nie wyglądam i tęsknię za "a dowodzik jest?" kiedy chcę kupić wino ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz jak nadzienie wali aromatem na kilometr to lepiej nie bierz tej czekolady, ona powinna mieć wielki napis "Uwaga, niebezpieczne stężenie aromatu migdałowego" ;) Co do nugatowej zawsze pozostaje ci Ritter w tej wersji :)
      Zazwyczaj wychodzę ze sklepu poirytowana, bo nie znalazłam TEGO i chcica mi wyje niczym dzieciak a zdanie "nie kupię ci tego"

      Usuń
    2. Mam dwie nugatowe ritterki w zapasach :D i trzy Lindty, dwie zimowe Heidi, parę belgijskich, od cholery różnych Milek, kilka białych alpejskich z Lidla. I tylko Milki Tuc się podejrzanie szybko rozeszły ;) mam przerażająco dużo napoczętych czekolad, na które nie mam ochoty, mimo, że niczego im nie brakuje.

      Usuń
    3. Zimowe Heidi? Cy to pomarańcza z cynamonem czy jakiś inny smak?

      Usuń
    4. Pomarańcza z cynamonem i jabłko z cynamonem.

      Usuń
  6. Właśnie niedawno gapiłyśmy się na nią w Lidlu, ale ostatecznie nie wylądowała w koszyku. Za to dzisiaj kupiłyśmy Goplanę z nadzieniem pistacjowym i teraz boimy się ją otworzyć, żeby się nie rozczarować... Pewnie włożymy ją mamie do świątecznego prezentu :P
    W piątek wybieramy się jeszcze w poszukiwaniu prezentu dla młodszej siostry, bo do niej najtrudniej cokolwiek wybrać i kompletnie nie mamy pomysłów. Przeważnie jest tak, że jak nam coś się podoba to jej nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jestem ciekawa tej Goplany, jak mama was poczęstuje to podzielcie se wrażeniami.
      To jest najgorsze, rozkminy czy rzecz się spodoba danej osobie tak bardzo jak mi :(

      Usuń
  7. Mi ostatnio pani nie chciała zapałek sprzedać, bo jeszcze coś podpalę i rodzice będą źli ;)
    Czasem sięgnę po Schogetteny,ale rzadko. Trochę za słodkie jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, trochę nadgorliwa pani :D
      Za słodkie i za mdłe.

      Usuń
  8. Kiedyś jadłam. Najgorsza nie była, ale szału też nie zrobiła. Schogetten jest dla mnie bardzo neutralną marką - ni to ziębi, ni to grzeje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest lepsza niż niektóre marki dostępne na polskim rynku, ale najlepsza też nie jest.

      Usuń
  9. A co powiesz na lody korzenne, które teraz są w lidlu? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym roku jadłam, bardzo dobre :)

      Usuń
  10. Na mnie jakoś ostatnio ta firma szału nie robi. Mam wrażenie, że ich czekolady są gorsze niż kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, odkąd "ulepszyli" recepturę już nie smakują tak dobrze jak kiedyś

      Usuń
  11. Co do kremu migdałowego, to przypomniało mi się, że przy następnej wizycie w Auchan muszę taki zakupić. :>
    A odnośnie prezentów - zawsze kupuję 2/3 tygodnie wcześniej, a teraz nadal nie mam. To chyba dlatego, że kiedyś kupiłam miesiąc przed czasem i od razu dałam nie mogąc się powstrzymać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auchan.... *syczy jak rozwścieczony kot*
      Hahaha, dałaś prezenty przed wigilią? XD

      Usuń
  12. W sumie nie wybrałabym czekolady z tym nadzieniem, chociaż czekolad z tej firmy lubię;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a mi akurat ten smak najbardziej pasował ze wszystkich dostępnych :)

      Usuń
  13. ot takie miłe przeciętniaczki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaszkodzi ale też nie pochwyci za serce :)

      Usuń
  14. A kiedyś Schogetten był taki dobry - nie mogłam się oderwać od Trilogii (Biała czekolada z krokantem, pod nią krem orzechowy gianduja a pod nią czekolada mleczna - w Lidlu jeszcze do spotkania) a teraz szału nie ma. Za słodkie wszystko.

    Dziewczynka tak? Czyli masz ten sam problem co ja - 24 lata kurcze a ludzie notorycznie pytają się w jakim liceum jestem! Zwykle w tym momencie ludzie komentują "Oj przesadzasz", "Dobrze młodo wyglądać", "Jeszcze to docenisz". Przestają po tym jak opowiadam co mi się zdarzyło w pewnej knajpie w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że ktoś podziela moje zdanie na temat zmiany na gorsze :)

      Eeee, no więc co się wydarzyło w w tym Krakowie? ;D

      Usuń
  15. Poszłam ze znajomymi do jednej knajpy - pomińmy kwestię że jedzenie było słabe a kelner nie miał chyba co robić i co 2 minuty podchodził do naszego stolika pytając się czy nam smakuje i czy chcemy coś jeszcze zamówić, po 5 wizycie już byłam cokolwiek zirytowana. Knajpa ma taką tradycję że po zakończonym posiłku każdy klient dostaje kieliszek firmowej wiśniówki, jako taki darmowy dodatek do posiłku. Znajomi dostali wiśniówkę. Ja dostałam lizaka Chupa Chups ponieważ kelnerka była przekonana że jestem młodszą córką któregoś ze znajomych. Znajomi pękali ze śmiechu do końca wyjazdu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry lizak nie jest zły :D Pewnie bym ze śmiechu padła jakbym to zobaczyła :D

      Usuń