23.12.2014

Lindt Creation, Chocolate Cake



Serce mi dasz?

Znalezienie idealnego kubka na prezent nie jest łatwym zadaniem. Ktoś mógłby powiedzieć „Co to za problem, bierz pierwszy lepszy i idź do kasy”. To są kubkowi amatorzy, którzy nie potrafią docenić jakim istotnym przedmiotem jest naczynie z którego będziemy pić. Musi on pasować zarówno wzorem, kształtem jak i wysokością do danej osoby. Przecież nie kupię ultra religijnej starszej kobiecie kubka  z gołymi cyckami. Tak samo nie kupię dorosłemu facetowi malutkiego kubeczka z różowymi serduszkami i kwiatuszkami i jednorożcami pierdzącymi tęczą. Dlatego też mam taki problem, muszę znaleźć coś niedrogiego, w spokojnym kolorach, ale z lekkim jajem. Trudno znaleźć idealny kubek i tak samo trudno jest ze znalezieniem idealnej czekolady.
Lindt Chocolate Cake with a melting heart, czyli mleczna czekolada z delikatną ciemną truflą i sosem czekoladowym, czyli jakby nie patrzeć czekolada z czekoladowym nadzieniem z czekoladą, czyli czekolada 300%. Taką przynajmniej miałam nadzieje jak z bólem serca wydawałam ostatnie grosze na ten produkt. W zasadzie jest to czekolada mająca udawać lava cake. Takie małe ciasto, które po wyjęciu z foremki zachowuje kształt ale po przekrojeniu wylewa się z niego płynne czekoladowe nadzienie. W mojej opinii nie jest to łatwy wypiek, trzeba wyczuć moment w którym ciasto będzie na tyle wypieczone, że na talerzu nie zrobi się jeden wielki brązowy glut (a raczej coś przypominające efekt końcowy sraczki) , ale nie za mocno wypieczone żeby jednak środek był płynny. Ze wszystkich prób tylko jeden raz udało mi się wyczuć ten moment. Dlatego też moja relacja z tym ciastem można podsumować słowami love-hate. Kocham ten smak, ale nienawidzę robić to cholerstwo. Dlatego też ułatwienie w formie czekolady spadło na mnie jak łaska boska.

Smak: mleczna czekolada Lind jest, jak prawie zawsze, bez zarzutu. Głęboki mleczny smak z wyraźną kakaową nutą jest wyczuwalnym znakiem, że mamy do czynienia z przyzwoitym produktem. Słodycz jest nie nachalna. Sos czekoladowy, umieszczony w górnej części kostki jest, jak mi się wydaje, przynajmniej deserowy. Nie posiada mlecznego akcentu, tu pierwsze skrzypce gra kakao, które idealnie współgra  z cukrem sprawiając, że nie krzywimy się przez przesadną cierpkość. Najwięcej problemów miałam z czekoladową truflą. Jest ona nie do odróżnienia od smaku czekolady. Chyba niczym się nie różni od niej, oprócz koloru. Jednakże nie mam do niej jakichś większych zastrzeżeń. Nie jest przesadnie słodka, przesadnie tłusta, czy przesadnie przesadna.

I mimo, ze nie doszukałam się żadnych większych wad, czy czegoś co by dyskwalifikowała tę czekoladę, to nie mogę napisać, ze mnie zachwyciła. Pewnie każda osoba przynajmniej raz w życiu trafiła na taką czekoladę, którą co chwila się podjadało, mimo obietnicy, że „jeszcze tylko jedna kostka i przestanę”. Ten produkt, wbrew temu co się spodziewałam, nie wywołał u mnie takiego zachowania. Po zjedzeniu kawałka spokojnie odkładałam resztę i nawet nie kusiło żeby zajrzeć do szuflady. Smakowała mi, jest to czekolada na 300%, ale efektu WOW nie było
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność:100g/532kcal
Gdzie kupiłam: Chorten na Zachodniej
Cena:15,99zł

Jako, że już jutro Wigilia podzielę się z wami utworem, który katuje codziennie już od paru dni.
Do jutra :D
Pa

23 komentarze:

  1. Pewnie i tak się skuszę na tę czekoladę (ale stwierdziłam, że droższe czekolady będę kupować wtedy, kiedy moje zapasy będą mniejsze, niż 20 czekolad - paradoksalnie dzień później poszłam do Kaufa i kupiłam praliny Lindt za 35 zł...), bo jednak dużo czekolady w czekoladzie i to w wersji niezasładzającej to czasami jest dokładnie TO, czego mi trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko koniecznie spróbuj trafić w jakąś promocje. Może ci się bardziej poszczęści niż mi.
      Ciągle łapię się za głowę jak pomyśle ile ty masz czekolad :D

      Usuń
    2. Jezu, ja też się łapię za głowę jak pomyślę, ile ja kasy wydaję, nie tylko na słodycze :<
      Obkupiłam się w woski, na gwiazdkę dostałam jeszcze kominek YC i więcej wosków, buty, płaszcze, od cholery kosmetyków, 4 flakoniki perfum :/ Teraz muszę sobie nałożyć już bana na zakupy, bo ostatnio w Almie na same herbaty i kawy wydałam ponad 100 zł :/
      Więc NA SZCZĘŚCIE dla mojego portfela tej czekolady nigdzie nie widziałam :D Ciekawe po ile ona może być w sklepach Lindt.

      Usuń
    3. Aaaaa, właśnie, w temacie kubków, obiłam swój ulubiony i musiałam kupić nowy, na szczęście znalazłam Kubek Idealny :D

      Usuń
    4. Niedługo będziesz musiała dokupić dodatkową szafę na same woski :D Pisałam, że to uzależniające :D
      Niestety Kubka Idealnego nie znalazłam, za to znalazłam nowe lody Haagen Dazs w Piotrze i Pawle :)

      Usuń
    5. Jaaaakie nowe? Chcęęę :<

      Mój Kubek Idealny:
      http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60188848/
      No dobra - Prawie Idealny, bo mógłby mieć te równe pół litra pojemności :D

      Usuń
    6. Wpisz w google Haagen dazs chocolate fondant :D
      Ładny, mam kubek, która ma więcej niż pół litra, chyba ze 3/4 litra :D

      Usuń
  2. Rzeczywiście wersja czekolada w czekoladzie podlana czekoladą to może być mój typ. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do tego, jest wystarczająco dobra :)

      Usuń
  3. Ja jestem do Lindta sceptyczna, odkąd próbowałam te czekoladowe kulki - za słodkie, mulące.
    Natkomiasr co do kubka, to ja jakis czas temu dostałam od mamy taki z napisem "Najlepsza córka na świecie". Z jednej strony bardzo miło, a na dodatek pijąc co dzień rano kawę chce się być lepszym człowiekiem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Lindory są za słodkie, to może spróbuj czekoladę deserową, np z chilli lub z jagodami :)
      Bardzo miły napis na kubku, od razu się jakoś cieplej robi na sercu.

      Usuń
  4. Z Lindta, nic nie przebije tych pralinek lindor (nie wiem jak się to pisze), to jest boskie!

    www.slaneczko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindory to klasyka, szkoda tylko, że w Polsce jest tak mało smaków.

      Usuń
  5. Do tej pory nie odważyłyśmy się zrobić takiego ciasta, bo znając nasze dotychczasowe próby i błędy też nie spodziewamy się cudu i w efekcie "idealne" ciasto pójdzie do kosza :D
    Tej czekolady pewnie nie kupimy, ale jakbyśmy dostał ją w prezencie to bardzo byśmy się ucieszyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie, nawet jak się nie udało to do kosza nie szło, bo nawet w formie brei dobrze smakowało (pomimo wyglądu)
      To trzeba szybko pisać dodatkowy liścik do Mikołaja :D

      Usuń
  6. Cena powalająca, smak kuszący, wykonanie - jak widać - nieidealne, ale mimo tego ostatniego i tak bym się skusiła ;)
    Co do kubka, dobrze wiem, że wybrać Ten Odpowiedni nie jest łatwo, bo dziś kubek stoi zaraz obok świeczki i ramki, czyli prezentów typu Jak Nie Wiesz Co Podarować. Większość jest albo kiczowata, albo żenująca. Udanych poszukiwań więc!
    Do jutra oznacza, że wpis będzie już jutro? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw wykończ swoje zapasy, a przynajmniej połowę ;D
      Taaa, kubek musi być idealny. Niestety nie znalazłam takiego i zamiast tego kupiłam ptasie Mleczko, niech się nażre. ;)
      Nope, to oznacza, orędzie do narodu... yyyyy to znaczy złożę życzenia :D

      Usuń
    2. Z wykańczaniem wiem. Teraz moje postanowienie jest naprawdę silne i wytrwam. Do końca marca nie kupuję żadnej czekolady (chyba że coś będzie limitowane, ale nie inaczej), co wynagrodzę sobie dużymi zakupami na początku kwietnia.
      Wierzę, że wytrwam! :)

      Usuń
    3. To tego, trzymam kciuki ;D
      *pełna wątpliwości, że się uda, ale jednak trzyma* :D

      Usuń
  7. A moją w takiej faaajnej promocji w Almie kupiłam :>. Czeka wraz z Coffee Dream, ale wskoczą do przodu w liście kolejności degustacji - muszę spróbować ich szybciej, niż dyktuje to termin ważności. Jestem ich bardzo ciekawa, jak każdego Lindta. Zawiodą czy nie zawiodą?

    Apropos Lindta, dziś kolegom z pracy sprawiłam upominki świąteczne w postaci Lindt Excellence Caramel With A Touch Of Sea Salt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę faaajnej promocji ;) Mam nadzieje, że jednak obie zachwycą cię bardziej niż mnie.
      Rany, chciałabym być twoją koleżanka z pracy ;D

      Usuń
  8. Chyba się na nią skuszę jak dostanę świąteczną gotówkę, bo cena jest pt:. ''ło matko boska ile to kosztuje!'' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta cena to "nie mysl o tym, nie myśl o tym, masz forsę, wydaj ją, nie bądź skąpa" ;D

      Usuń