22.02.2014

Fin Carre Milki Chocolate Almond Caramel, Lidl



Mogło być fajnie a wyszło…

Jest niezliczona ilość czekolad, po których zakupie, człowiek ma od razu ochotę rozerwać opakowanie i przekonać się, czy rzeczywiście są tak dobre na jakie się zapowiadają. Z trudnością odkłada się je do schowka, bo już ma się ustaloną kolejność ale zbyt długo w tym schowku nie przeleżą, o nie. W pewnym momencie ciekawość bierze górę,  czekolada zostaje spożyta. To czy owa czekolada spełnia wysoko postawione wymagania jest rzeczą drugorzędną w tej kwestii. Dzisiejsza czekolada absolutnie NIE należy do tej kategorii. Jest jedną z tych, które kupiłam, bo poczułam taką inspirację i ochotę, poczym zostaje porzucona w schowku i ciągle odkładana  na później. I tylko niczym wyrzut sumienia co jakiś czas rzucała się w oczy, przypominając o swoim istnieniu i może, może…. Ale nie tym razem, już, niedługo, zbywając  niczym natrętną kochankę, odwracałam wzrok i brałam coś innego ze schowka. W końcu jednak, nadszedł jej dzień.
Fin Carre Milki Chocolate Almond Caramel, czekolada mleczna z kawałkami migdałów w karmelu. Czekolad Fin Carre nie musze przedstawiać, już ze dwa razy o nich chyba pisałam. Szybkie przypomnienie, są to tanie, dość dobre smakowo, czekolady z Lidla. Dzisiejsza tabliczka jest jedną z nowości, które Lidl już jakiś czas temu rzucił wygłodniałym masom. Wśród tych nowości znajdują się jeszcze takie smaki jak: gorzka z imbirem, gorzka z żurawiną, gorzka z pomarańczą, mleczna z płatkami kukurydzianymi i biała z płatkami, również kukurydzianymi. Wprawdzie wahałam się między nimi wszystkimi ale ostatecznie zdecydowałam się na tą z migdałami, bo właściwie czemu nie. Lubię migdały, lubię karmel, co może pójść nie tak?
Smak: czekolada jest mleczna ale po moim ostatnim testowaniu wybitnie mlecznej Galaxy, to musze stwierdzić, że jednak aż tak mleczna nie jest. Bardzo słodka, może jeszcze nie przekroczyła magicznej granicy zasłodzenia ale straż graniczna bacznie się przygląda jej poczynaniom z gotowymi do strzału karabinami. Mimo moich najszczerszych chęci nie doszukałam się śladu kakao, a szukałam  z wysiłkiem godnym lepszej sprawy, nieco pod tym względem przypomina sami-wiecie-jaką czekoladę. Tłustawa, po jej rozpuszczeniu się, zostają na języku małe kawałki migdałów. 

Właśnie, migdały. Są one obtoczone w karmelu, przez co głównie czuć słodycz i upierdliwą twardość. Ja problemów z zębami nie mam ale i tak miałam momentami problemy z przegryzieniem niektórych kawałków. Karmel nie smakował karmelem, smakował jak stwardniały cukier. A sama słodycz przytłumia nieco smak migdałów. Wprawdzie dało się odrobinę poczuć ich smak ale nieco za mało jak na mój gust. Nie zachwyciła mnie ta czekolada, nie była jednak paskudna, dało się ją zjeść. Ba, w pewnym sensie była całkiem smaczna ale nie jest to produkt, który mnie powalił. Zdecydowaną wadą była twardość migdałów i brak zdecydowanego smaku, który by przełamał cały ten cukier, całość była słodko-mdła. Do zjedzenia ale drugi raz się nie skuszę na nią.
Ocena:7/10
Kaloryczność:100g/525kcal, 16,7g/88kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: boże, nie wiem, coś około 2zł

No, i znowu zmieniłam wygląd bloga. Tak szczerze to już dawno nie mogłam patrzeć na nagłówek i szablon ale nie miałam za bardzo czasu żeby coś wykombinować. Na razie zastanawiam się co jeszcze zmienić, możliwe więc, ze jeszcze coś wymyślę.
Ale trafiłam z tym postem, od 24.02 będzie w Lidlu promocja na czekolady Fin Carre, może w końcu skuszę się na tą Crusti Choc-  http://www.lidl.pl/cps/rde/SID-1E8FE0FA-14582C54/www_lidl_pl/hs.xsl/czekolady-4072.htm
Pa

30 komentarzy:

  1. A ja mam tę z imbirem, ale głęboko na dnie szafki ukryta.Mam nadzieję,że będzie pikantna i mocno czekoladowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej imbirowej także jestem ciekawa, może być dobra.

      Usuń
  2. Ja jadłam tylko tą zwykłą mleczną fin carre i nawet nie byla zła. Jak na taka cene to spodziewalam sie czegos o wiele gorszego. Tej z migdalami nie próbowałam, ale nie mam blisko lidla wiec raczej u mnie nie zagości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczna jeszcze ujdzie, orzechowa była bardzo smaczna, tylko ta jest jakaś płaska w smaku.

      Usuń
    2. Orzechowa była w moim domu, ale nie miałam okazji jej spróbować i teraz żałuję :<

      Usuń
    3. :<<<
      Dopiero zobaczyłam ten nowy wygląd bloga! Jest świetny <3

      Usuń
  3. No proszę. U mnie, w długiej kolejce, czeka właśnie jedna z białych Fin'ek. Dobrze wiedzieć, że przynajmniej jakaś z nich ma jakieś plusy. Pozwoli mi to z optymizmem patrzeć w kierunku swojej, przekładając ją jednak w drugi róg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Finki mają to do siebie, że z chęcią się je kupuje a potem odkłada na "później, wiele później" ;D

      Usuń
  4. I keep seeing these in my local Lidl...sounds a bit disappointing?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It's not bad, it's just sweetly bland.

      Usuń
  5. Promocję widziałam:) imbirową polecam dobra jest i wyraznie czuć niteczki imbiru smaczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może oprócz białej z płatkami wezmę jeszcze imbirową :)

      Usuń
  6. Mnie te czekolady nie kusiły i widzę że nawet z efektem pozytywnym ;)
    Jakoś mnie te smaki nie przekonują.
    A wygląd jak już wcześniej pisałam jest zarąbiasty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zapowiadała się smacznie, no ale nie za bardzo wyszło.
      Tak mam wrażenie, ze jaśniej się zrobiło. :)

      Usuń
  7. Mnie też zawiodła. Te kawałeczki migdalów aż drapały podniebienie i czekoladę dało się tylko porządnie gryźć, a ja lubię tak ciumkać:) A najbardziej to nadtapiać się w gorącej herbacie i zlizywać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wolałam nie wspominać o tym jak mi podrażniała podniebienie tymi kawałkami migdałów.

      Usuń
  8. Trzeba będzie iść do Lidla, mniejsza z tym, że czekolady mam. Mleczna jest w porządku, wezmę jeszcze z orzechami (nigdy z fin carre nie jadłam) i gorzką. Dobrze, że recenzowanej nie kupiłam, najwidoczniej miałam dobre przeczucie w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę na parę, będę musiała się powstrzymać i wybrać góra dwie.
      Wzięłam tą bo wydawało mi się, ze jest najsmaczniejsza :P

      Usuń
  9. Ajć, chyba nic nie kupię w Lidlu z tych czekolad... Czekam na przecenę tabliczek J.D. Gross.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się pewnie udławiła ze szczęścia jakby była przecena tabliczek Bellarom

      Usuń
  10. Czekolada... Szału nie ma, wolę dopłacić i kupić coś przyjemniejszego do konsumpcji :D Ale za to nowy nagłówek... od razu się zaśliniłam, gdy go ujrzałam *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko dwie kupiłam ale tak raczej wolę trzymać kasę na inne czekolady.
      Cieszę się, że się podoba.

      Usuń
  11. Mnie ta migdałowa w ogóle nie podeszła.
    Teraz przy okazji promocji kupiłam te ze zmielonymi orzechami, bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tą też się zastanawiałam ale stwierdziłam, ze na razie dość orzechów :)

      Usuń
    2. Jak Ci się kiedyś zachce orzechów to się nie wahaj. Smakuje trochę ja nugatowa Ritterka czy Schogetten, bardzo dobra. Tylko że ona nie ma nadzienia, te zmielone orzechy są tak jakby zmieszane z masą czekoladową i przez to całość jest dość miękka, przynajmniej u mnie w mieszkaniu w 24 stopniach (bo np. Milki mi się nie topią, a ta troszkę tak)

      Usuń
    3. Zachęciłaś mnie, jak będę uzupełniać zapasy to ją wezmę :)

      Usuń
    4. Ja właśnie żałuję, że korzystając z promocji nie wzięłam więcej, kupiłam dwie i obie już zeżarłam.

      Usuń
    5. Jak smaczne to zawsze można i bez promocji kupić, majątku nie kosztują (chociaż zawsze to fajniej mniej zapłacić przy kasie)

      Usuń