23.11.2013

Batonik Lindt Berry Affair



Nie za bardzo nice to sweet you

Jakby ktoś nie miał kalendarza, Internetu i zdrowego rozsądku, to mógłby pomyśleć, że już, zaraz za chwilę będą święta. Artykuły w babskich pismach o tym jak się odstawić na wigilię, są. Reklamy, w których pokazuje się, że najlepszym prezentem będzie mega-drogi sprzęt czy ciuch, są. Ozdoby porozwieszane na rynku, są. Przynajmniej u mnie w mieście. I oczywiście, słodycze świąteczne na półkach sklepowych, są, w niektórych miejscach nawet od października (WTF Lidl?). Pełno Mikołajów, kalendarzy adwentowych, marcepanu, a wśród tego wszystkiego leżą produkty Lindt. Przejrzałam i stwierdziłam, że ogólnie to nuda, wszystko to samo, tylko na opakowaniach dodali trochę świątecznego śmiecia i tyle. No i dali czekoladowe świąteczne figurki. W chwili obecnej wstrzymuje się od zakupów, bo czekam na jakieś sensowne promocje, może wtedy uda mi się coś ciekawego wyłowić. A na dzisiaj, wbrew obecnie nam panującej porze roku, przedstawiam wam coś letniego. Całe życie pod prąd.
Hello my name is Berry Affair, czyli batonik z czekolady białej nadziewany kremem wiśniowo-jeżynowo-jogurtowym.  Od razu się przyznam, że nie jestem wielką fanką połączenia białej czekolady z większością owoców. Ten smak nie do końca mnie przekonuje, chociaż nie powiem żebym czuła do niego jakieś szczególne obrzydzenie, po prostu mnie nie zachwyca. Ale postanowiłam dać temu połączeniu kolejną szanse, jak zobaczyłam batoniki Lindt z tej serii letniej. Już pisałam o wersji kawowej, która była ekstra, więc czas nadszedł na ten oto smak.
Smak: biała czekolada jest biała(niewyobrażalne, co nie?) i bardzo słodka jak na Lindt. Mocno śmietankowa i może odrobinę waniliowa ale tylko odrobinę. Silnie nasiąkła smakiem nadzienia, więc trudno wyłapać słabsze elementy. Poza tym, gładka i tłustawa ale bez smaku margaryny. Mogła być lepsza ale nie jest zła. Nadzienie jest przede wszystkim kwaskowate, hellooooł cytrynko, nie ma o tobie mowy w opisie produktu ale widzę cię w składzie. Nie schowasz się przede mną. 
Smak wiśniowy czuć słabo, głównie wyłapałam jeżyny, więc ogólnie nadzienie smakowało jak kwaskowaty, nie mocno słodki jogurt, o smaku owoców leśnych. Sama masa nie jest gładka, po rozpuszczeniu na języku pozostają takie małe twardowo-gumowate  słodkie okruchy owocowe. I tak właściwie to całość była dobra. Słodka i jednocześnie kwaskowata,  sama  czekolada była poprawna i wierzę, że to może niektórym bardzo smakować. No, tylko jak już wspominałam, ja nie jestem fanką takiego połączenia i zdania nie zmieniłam. Osobiście wolałabym mleczną czekoladę z takim nadzieniem, jak to było z letnia edycją Ritter Sport, ale to też ostatecznie może być.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/566kcal
Gdzie kupiłam: Empik
Cena: 5,99zł

 Złożyłam już zamówienie na stronie Coś słodkiego, więc spodziewam się niedługo nowej dostawy pyszności. Skorzystałam z kodu rabatowego (dzięki Artaz) i akurat trafiłam na moment, w którym czekolada Cadbury Oreo była w magazynie w dużej ilości. Yay
Pa

32 komentarze:

  1. Z tej serii chyba najlepszy jest ten o smaku brownie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam tą wersje czekoladową i chociaż była dobra to jednak nie było to "to".

      Usuń
  2. Kurczę uwielbiam białą czekoladę;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dietetycy łamią ręce ;D też ją wielbię.

      Usuń
    2. uff przynajmniej nie jestem sama;]

      Usuń
    3. Gorzka dla zdrowia, biała dla przyjemności ;D

      Usuń
  3. kiedyś byłam tak szalona i kupiłam sobie te batoniki ;) baaardzo dobre. Wszystkie po kolei ;) i oczywiście mega słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam szalona, ;D parę batoników to nie szaleństwo.

      Usuń
  4. Uwielbiam białą czekoladę, chyba nie ma drugiego takiego maniaka, jak ja, ale damn it, połączenie jej z owocami to katastrofa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z orzechami, z kawą, z kokosem - te połączenia uwielbiam ale owocowe już wzbudzają mniejszy entuzjazm.

      Usuń
    2. Z KAWĄ, omnonomnmonmononmnom, wiesz co dobre :3
      Już Ci zazdroszczę tych zakupów, czekam w gotowości na lizanie monitora

      Usuń
    3. Już odebrałam paczkę, uwielbiam to <3

      Usuń
    4. Podeślij chociaż kostkę czekolady z Oreo !

      Usuń
    5. Moje ssssskarby, gollum, nie oddamy, nieee ;D

      Usuń
  5. W sumie spróbowałabym, ale trochę szkoda mi sześc zeta na batonik, w końcu święta atakują mnie z każdej strony, prezenty trzeba kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już odłożoną kwotę na prezenty, pewnie i tak się w niej nie zmieszczę ale podstawę mam, teraz czekam na natchnienie co kupić.

      Usuń
  6. Korzystajcie z kodu, puki są rzeczy w magazynie CŚ :). Lubię serię hello my name is, nie jadłam czekolad, bo pewnie są takie same, jak batoniki. Szczególnie kawowy. Batony mniejsze, mniejsze więc wyrzuty sumienia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żałowałam, bo parę produktów Reese's nie było ale jako, że bardzo zależało mi na Cadbury Oreo machnęłam ręką na resztę.
      Batony dodatkowo mniej kosztują, to też jakiś plus.

      Usuń
  7. Z tej serii smakuje mi najbardziej brownie carmel :D
    Ta święta coraz bliżej ... dziś ma lecieć Kevin ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj? Nie gadaj, to skandal, toż Kevin powinien lecieć na wigilię lub w okolicy.

      Usuń
    2. Yhym dziś o 20.00 na Polsacie .
      Niszczą magię świąt :<

      Usuń
    3. Właśnie, przecież i tak wiadomo, że nic nowego na święta nie puszczą w tv, więc co by im przeszkadzało puścić Kevina

      Usuń
  8. Ekhem ten tego... u mnie tego nie ma. Byłam w dwóch empikach i dupa. A wersja brownie kusi bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? U mnie we wszystkich Empikach tego pełno. Dziwna ta Warszawa ;)

      Usuń
    2. Serio. Ja ogólnie raczej nie chodzę po sklepach, unikam tłumów ludzi jak tylko się da. Właśnie dlatego często nie udaje mi się czegoś kupić - zanim ja się dowiem, że daną rzecz można gdzieś dostać, to dziki tłum już dawno się na tę rzecz rzucił i nie zostały nawet resztki.

      Usuń
  9. Bardzo lubię takie połączenia. Lubię też tę firmę, ale ostatnio bardzo mnie zawiodła. otóż w Szwajcarii (ojczyźnie czekolady) dodają do Lindt Lindor utwardzony tłuszcz roślinny. Co prawda ledwo wyczuwalny, ale zawsze. Po co truć ludzi, w dodatku za niemałe pieniądze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za bardzo się nie znam na tłuszczach ale już się pogodziłam z tym, że producenci dodają do jedzenia rzeczy niekoniecznie najzdrowsze żeby trochę zaoszczędzić, norma.

      Usuń
  10. utwardzone roślinne tłuszcze (margaryna) to wręcz trucizna. Nie istnieje bardziej niezdrowy produkt sprzedawany jako jadalny. W dodatku margaryna smakuje tak obrzydliwie i zostawia na podniebieniu tłuszczowy, nieapetyczny osad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by tłumaczyło smak niektórych czekolad.

      Usuń
  11. Też spojrzałam na skład i jak na cenę to same śmieci dają. Ale cóż, to smaczne z reguły jest niezdrowe. Od czasu do czasu chyba człowiek nie umrze, ale kurcze za taką cenę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż teraz jak patrze na ceny niektórych czekolad to Lindt i tak nie jest jeszcze tak drogi, dla przykłady znalazłam jedną która kosztuje (75g) powyżej 10$, tabliczka Lindt (100g) kosztuje około 4$. Chociaż i tak mogli się bardziej postarać.

      Usuń
  12. Trzeba przyznać, że połączenie nie dla wszystkich i tyle.
    Ale ten ''paluch'' tej tabliczki słodziutko wygląda!

    OdpowiedzUsuń