20.10.2013

Milka Choco Twist i Snickers Almond



Zatańczę twista z migdałami

Ach ta moja niecierpliwość. Na pierwszą wiadomość o nowych ciastkach od Milki rozpoczęłam szaleńcze poszukiwania. Obeszłam wszystkie Empiki w promieniu 40minut marszu i chała ozdobna. Ciastka były ale takie w stylu piegusków, tylko w rozmiarze XXL. Gdy już miałam się poddać w akcie desperacji ponownie zajrzałam do jednego z najbliższych Empików i poczułam się jakby światło niebiańskie mnie oświetliło, a chóry anielskie radośnie zaintonowały Alleluja. Były, w końcu były i to oba rodzaje. Z obłąkańczym uśmiechem i z ledwo powstrzymywanym triumfalnym okrzykiem, pognałam do kasy, strasząc moim uzębieniem empikowych sprzedawców.  Oczywiście jakbym miała choć odrobinę cierpliwości to teraz mogłabym bez większego problemu kupić te ciacha w innych sklepach. Ostatnio widziałam je w Żabce, w Piotrze i Pawle, nawet w osiedlowym sklepie, cena tam też jest przyjemniejsza dla portfela, tyle powiem, że nieco jednak  przepłaciłam. Ale co tam, najważniejsze, że mam moje upragnione produkty, znaczy miałam, bo jedną paczkę już zjadłam, heh.
Milka Choco Twist, ciastka biszkoptowe z kawałkami czekolady mlecznej z mleka alpejskiego. Dodajmy, mleko alpejskie w proszku, tak dla ścisłości. Jest jeszcze wersja Cake&Choc, ta jeszcze czeka na rozpakowanie. W tekturowym pudełku znajduje się 5 zwłok ciastek, chciałam napisać, każde zapakowane oddzielnie w folię. Ich wygląd w niczym nie przypominał grafiki na pudełku, dziwi was to, bo mnie nie. Jedynie kolorystycznie pasują, trzeba przyznać, że wyglądają na porządnie upieczone, niczym solarka tydzień przed studniówką, minus tipsy z gadżetami, brokatem i cyrkoniami* Ale macie moje słowo, te ciastka na pewno pachną lepiej niż spalona skóra (wiecie jaki smród unosi się podczas traktowania skóry laserem? Jak przypalony boczek)
*chciałabym żartować ale nie żartuję, do tej pory zastanawiam się, co niektóre dziewczyny widzą ładnego w takich słodziasznych szponach kawaii wiedźmy.
Smak: po rozpakowaniu ciastka do mojego nosa dotarła miła i przyjemna woń ciasta biszkoptowego, potem mogło być tylko lepiej. Już po samym zmacaniu można było się zorientować, że nie pożałowali tłuszczu, na palcach została tłustawa warstwa. Ciastko jest dobrze wypieczone ale nie wysuszone, nadal jest wilgotne i mięciutkie. Oczywiście jest słodkie ale nie idzie to w stronę wybuchu w cukierni, mnie nie zasłodziło. Na języku również było czuć lekką tłustawą warstwę ale samego posmaku tłuszczu nie wyczułam. Wyczułam za to delikatny mleczny smaczek, który nadawał pewną delikatność. 
W samym ciastku jest pełno małych kawałków czekolady, musicie mi uwierzyć, jest ich od groma i ciut, ciut. Można by się spodziewać, że te kawałki będą smakować tak samo jak zwyczajna mleczna czekolada Milki ale tak nie jest. Moi m zdaniem są one nawet lepsze. Przede wszystkich tutaj wyczułam kakao, sama nie mogłam w to uwierzyć ale to najprawdziwsza prawda. Słodycz jest jednak na takim samym poziomie, czyli wiadomo czego w tym zakresie można się spodziewać. Mi osobiście ten  produkt mega smakował, te biszkopciki były znacznie lepsze niż te cholerne misie lubisie (moja bratanica sama się przekonała, że te miśki nie są wystarczającym śniadaniem, czasami trzeba się uczyć na własnych błędach). Nie są przesłodzone, są za to delikatne z sensowną ilością dobrej czekolady. Oczywiście byłabym ostrożna jeżeli nie przepadacie za produktami pod znakiem fioletowej wołowiny, cała reszta może śmiało próbować, ja osobiście żadnych zastrzeżeń nie mam.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/450kcal, 1ciacho(28)/125kcal
Gdzie kupiłam: Empik
Cena: 6,99zł (w Żabce i PiP były poniżej 6zł)

Jak już może kiedyś wspominałam* czasami, masochistycznie, przeglądam strony internetowe o słodyczach dostępnych jedynie zagranicą. Wiecie tak na popsucie sobie humoru jak mi jest za wesoło. Podczas jednych z takich oględzin natknęłam się na nieznany mi baton Snickers. Spojrzałam z zazdrością, zazgrzytałam zębami i dla własnego dobra usiłowałam wyprzeć ten produkt z pamięci. Raczej słabo mi się to udało, bo jak podczas moich ostatnich zakupów w  Coś słodkiego znowu obczaiłam ten batonik, to bez wahania wrzuciłam go do wirtualnego koszyka. Po komentarzach z wpisu o paczce z wyżej wymienionego sklepu, stwierdziłam, że nie tylko mnie zaintrygował ten produkt. Jako, iż i tak nie miałam jeszcze ustalonej kolejności produktów, nic mi nie szkodziło zacząć od tego.
*pamięć mam dobrą ale krótką, nawet własnego numeru komórkowego nie pamiętam, a mam go od dawien dawna
Snickers Almond, tak właściwie to ten baton teoretycznie różni się od zwyczajnego Snickersa tylko tym, że zamiast orzechów ziemnych posiada migdały. Zdecydowanie ciekawszym batonem do wypróbowania byłby Snickers Peanut Butter, na którego też choruję. Tego drugiego jednak na stronie nie było, zamówić go nie mogłam, więc na razie muszę obejść się ze smakiem. W tej chwili zajmę się migdałkiem. Od razy po przekrojeniu zauważyłam, że w tym Snickersie warstwa nugatowa (no wiecie, ta jasna masa, która właściwie nie ma smaku)jest zdecydowanie cieńsza niż w tradycyjnym wyrobie. Czy to wada, czy to zaleta to wy sami zdecydujcie, mi to nawet pasowało.
Smak: polewa jest z czekolady mlecznej, a jakże. Bardzo, mega, koszmarnie słodka, moim skromnym zdaniem przebija nasze sklepowe batoniki. Teraz nie wiem, czy w Stanach tradycyjne Snickersy również mają tak słodką polewę, czy to ta wersja jest taka bogata w cukier, ktoś wie? Mleczna, bez tłuszczowego i kakaowego posmaku. Trudno było ją oderwać od reszty batonika. Może być ale jednak mam poważne „ale” co do słodkości.  Dalej jest karmel. W smaku karmel jest jak karmel, ani paskudny ani zachwycający, po prostu karmel. Mocną się ciągnął i był bardzo sklejający, na tyle, że przez chwilę miałam trudności w rozwarciu szczęk, moja niezdolność do mówienia na pewno ucieszyłaby parę osób, którym lubię dogryzać, to jest pewne. No i teraz przejdę do punktu w którym ten batonik różni się od tego jakiego wszyscy znamy - migdały. 
Są zatopione w karmelu w ilości nie wystarczającej, jak dla mnie, bo są przepyszne. Lekko podprażone i chrupiące, nie wiem co w tym jest ale podprażone orzechy zawsze smakują o niebo lepiej. Ale jak wspominałam zbyt dużo tych migdałów nie było, szkoda i to wielka. Tak samo mało było tego nugatu, ja tam marudzić nie będę, bo jedyny smak jaki wyczułam w tym elemencie to słodycz i nic więcej, trochę to za mało aby mnie zadowolić. W konsystencji nieco gumowaty ale miękki, nietłusty.  Nie powiem żeby ten produkt mnie zachwycił, czy zwalił z nóg. Ma za mało migdałów, jest za słodki, a reszta smaków jest taka niewyraźna. Nie twierdzę jednak, że żałuję tego zakupu, zaspokoiłam swoją ciekawość. No i koniec końców ten baton nie był koszmarnie zły, był po prostu przeciętny. Na pewno nie polecam go osobom o słabej tolerancji na cukier, zostaniecie zasłodzenie.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 1baton(49,9g)/230kcal
Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 6,99zł

Ostatnio przeglądając stronę Piotra i Pawła wypatrzyłam wśród nowości draże M&Ms z masłem orzechowym. Widząc cenę złapałam się za głowę i zaczęłam myśleć, że matki powinny bardziej uważać na swoje bobasy, bo najwyraźniej ktoś w dzieciństwie wiele razy upadł na głowę, bardzo mocno. Zrobiłam screena na dowód, że nie miałam przywidzeń
Poszłam do sklepu żeby się przekonać na żywo czy to jest na serio ale chyba jeszcze tam ich nie dostarczyli. Mała szkoda, bo i tak nie mam najmniejszego zamiary wydawać prawie 30zł na paczkę M&Msów, aż tak szalona nie jestem. Zwróćcie uwagę na cenę za kilogram(której  tu nie widać, bo za bardzo zmniejszyłam obraz). Wiecie ile kosztują takie normalne? Otóż kosztują one 42,90zł za kg, te tutaj, jak (nie)widać, kosztują 92,85zł za taką wagę. Powiem tak, jeszcze bym może paczuszkę kupiła ale taką około 50gramową, na więcej nie byłoby mnie stać.
Pa

37 komentarzy:

  1. 7 zł za 5 małych ciastek? Daruję sobie taką przyjemność. Choć wyglądają całkiem przyjemnie :)
    Coś te amerykańskie Snickersy mało bogate w nugat, widocznie wolę morze polewy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to tylko ja tak zaszalałam w Empiku, w innych sklepach były tańsze 5zł z groszami ;)

      Usuń
    2. Ale i tak-patrząc na ich rozmiar, to droga zabawa. Za 5 złotych to ja mogę mieć formę babeczek domowych....
      A przypominam sobie,że w Biedronce w ofercie chyba Śródziemnomorskiej były takie hiszpańskie ciastka, biszkoptowe, mocno maślane i tłuste z wyglądu jak te, tylko odejmij czekoladę:). 5 zł za 12 sztuk, każda w foremce. Pamiętam,że wzięłam je na koncert Depeche Mode, i to był hit. Pyszne były :)

      Usuń
    3. Ja zauważyłam, że bardzo często najsmaczniejsze rzeczy z biedronki to te z takich tymczasowych ofert. Jacyś sadyści tam pracują ;)

      Usuń
    4. już dwa razy te ciastka widziałam-w senie dwa razy były w tej ofercie, przy powtórce. Mogliby dać na stałe. Ale i tak z moim tempem zjadłabym za dwa lata :)

      Usuń
    5. Też mam czasami takie tempo, rok temu otworzyli w mieście pierwsze Pizza hut i mimo tego, że chce tam zajść i spróbować żarcia to do tej pory nie zanosi się na to abym tam poszła ;D

      Usuń
  2. Wyglądają jak tłuste gnioty, chyba wolę upiec sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuste gnioty ale smaczne tłuste gnioty ;D

      Usuń
    2. To zmienia postać rzeczy :D

      Usuń
    3. To najważniejsze-smak. ;)

      Usuń
  3. Chyba jest na nie (babeczki) promocja w Almie, i na tą drugą nowość też. Za to opinie są raczej na nie, wiadomo, co człowiek to inaczej :). Muffiny z Dan Cake też są tłustawe, ale dla mnie bardzo smaczne.
    E, poczekam na te M&MSy w promocji (ha, może w Biedronce będą), prawie 100zł/kg O_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się raczej spotkałam z opiniami na tak ;D Czasami warto spróbować.
      Nom, też wolę poczekać, aż będą tańsze, bo ta cena woła o pomstę do nieba.

      Usuń
  4. Rany, a ja jeszcze swoich ciastek nie odpakowałam, a promocja w żabce do środy ... muszę się pospieszyć o_O
    Co do snikersa, to widzę, że jest podobny do snikersa dark. Ta wersja też miała taką cieniutką warstewkę kremu i mega słodki i lepki carmel ... , a orzechów jak na lekarstwo ... Ciekawe dlaczego jest inny niż w normalnych snikersach ?! Różni się kolorem i konsystencją, dziwne ...

    Czekam na recenzję, drugich ciasteczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji zjeść tą wersję Dark ale wydawało mi się, że jak dark to będzie to mniej słodkie, takie miałam skojarzenie. Czyli za dużo nie straciłam nie kupując tego.

      Usuń
    2. Coś ty był pyszny, bo w czekoladzie deserowej, tylko żałowali orzechów .... ;)

      Usuń
    3. Właśnie orzechy są najlepsze ;). Kurcze daj mi się cieszyć z tego, że nie kupiłam tego bo do tej pory plułam sobie w brodę i kopałam w kostki ;D

      Usuń
    4. Przepraszam ;) Ja Ci za to meeegggaaaa zazdroszcze Twojego Almond

      Usuń
    5. Ehh, za bardzo tego migdała nie ma co zazdrościć.

      Usuń
  5. ale bym teraz takie zjadła ;) w empiku często mają jakieś pyszne ciastka czy czekolady! Pamiętam jak kiedyś kupiłam taką pyszną czekoladę wracając z wakacji, później nigdzie jej nie mogłam w Polsce znaleźć i w końcu w Empiku znalazłam :P Często dokupuje takie słodkości do książki na prezent ale tych bym chyba nie oddała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Empiku często są ciekawe słodycze, ostatnio widziałam czekoladę ze stewią, trochę mnie zaciekawiła, nie powiem.

      Usuń
  6. Szukałam w dwóch Żabkach tych ciastek i nie było, muszę jutro poszukać jeszcze, bo straszną mam na nie ochotę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz skaranie boskie, ja ostatnio zauważyłam wysyp tych ciastek., gdzie zaszłam tam były.

      Usuń
    2. Ludzie nie wiedzą co dobre :)

      Usuń
    3. Ja nie wiem jak niektórzy mogą przechodzić obok nich obojętnie ;)

      Usuń
    4. Słowo daję, mieszkam na zadupiu. Aż dziw bierze, że udało mi się dostać Milki z Oreo jak była na nie promocja :<

      Usuń
    5. Cieszę się, że nie udało mi się ich dostać w Żabce, bo od czwartku będą w Tesco po 3,99 :D

      Usuń
    6. No, żeby tylko w Tesco były ;)

      Usuń
  7. Spróbowałam,faktycznie zaskakująco dobre. Ta chrupiąca czekolada! W Almie w promocji po 5.39zł ,chociaż tego drugiego rodzaju nie było.Za to czekolady Dolfin są po 7.99zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też zauważyłam, że w większej ilości sklepów to tylko jest ten rodzaj a tych drugich nie ma.
      Miałam ochotę jechać w tą sobotę do Warszawy (i do Almy) ale chyba ta wyprawa nie dojdzie do skutku.

      Usuń
    2. W Almie jest Milka Tuc w promocji po 5.99 ;)

      Usuń
    3. Niestety w obecnej chwili nie wybieram się do żadnego miasta, które ma Almę.

      Usuń
  8. Te ciastka faktycznie wyglądają jak zwłoki, gdyby dali rzeczywiste zdjęcie na opakowanie nikt by tego nie kupił :D Ale skoro mówisz, że takie dobre to wierzę Ci na słowo i dopisuję je do mojej listy zakupów.
    Mogdałowy Snickers też znalazł się w moim zamówieniu z Coś Słodkiego, wczoraj odebrałam paczkę i już nie mogę doczekać się testowania. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grafików poniosła fantazja, przecież te ciastka w niczym nieprzypominają tych na opakowaniu.
      Życzę aby ten batonik bardziej smakował ci niż mi.

      Usuń
  9. kiedy można się spodziewać recenzji tych cake&choc? chcę któreś kupić, póki jest jeszcze promocja, ale za nic nie mogę się zdecydować, więc postanowiłam, że zdam się na Ciebie :D
    a tego snickersa jadłam, peanut butter też i oba mi bardzo smakowały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z tym może być problem. Mam już szkice na 4 recenzje ale przypuszczam, że może smakować podobnie do tej wersji tylko z dodatkowym czekoladowym nadzieniem.
      Peanut butter to moje marzenie.

      Usuń
  10. 3,99 w tesco od dzisiaj te ciastka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wyskoczyłam z 7 zł za paczkę, świetnie. Mogę sobie tylko pogratulować ;D

      Usuń