04.06.2013

Liebster Blog i babeczki budyniowe



Zostałam nominowana do Liebster Blog przez Izabelę, oczywiście dziękuję za wyróżnienie, tym razem zrobię to jak trzeba, no może nie do końca. Kto chce czytać to niech czyta, a kogo nie interesują moje odpowiedzi,to niech przejdzie do czytaj dalej, tam czają się babeczki.

Liebster blog jest to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba  wytypowana odpowiada na 11 pytań, a następnie nominuje 11 osób i zadaje im 11 nowych pytań. 
Kogo nominujemy?
Najlepiej osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z blogowaniem i przydałaby im się promocja.
Kogo nie nominujemy?
Osoby od której otrzymaliśmy wyróżnienie. 

  1. Od czego zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
Zainteresowałam się blogowaniem dzięki tym blogom poświeconym kosmetykom, jednak stwierdziłam, że nie ma sensu robić kolejnego klona urodowego, a skoro lubię słodycze i lubię o nich pisać, to postanowiłam połączyć przyjemne z jeszcze bardziej przyjemnym.
  1. Jakie posty najbardziej lubisz czytać na blogach?
Zdecydowanie recenzję, głównie książek, produktów spożywczych czy znanych przeze mnie kosmetyków.
  1. Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Jakiegoś przystojnego, silnego i zaradnego mężczyznę, przynajmniej bym się nie nudziła.
  1. Jaki jest Twój ulubiony film?
W tym momencie zdecydowanie wygrywa „Hobbit” z niecierpliwością czekam na drugą i trzecią część.
  1. Jakie jest Twoje ulubione danie/deser?
Kurcze, muszę wybrać jedno? No dobra, niech będzie, że pizza, a z deserów to przychodzą mi na myśl lody.
  1. Co nigdy Ci się nie znudzi?
Z pewnością jedzenie słodyczy, never gets old
  1. Jaka jest Twoja ulubiona część garderoby?
Buty się liczą? Jak tak to glany, moje kochane skarby, które mnie nigdy nie zawiodły.
  1. Czy masz jakąś obsesję związaną z wyglądem?
Ciągle się martwię, że wyłysieje i obsesyjne oglądam ile wypadło mi kudłów podczas czesania i mycia
  1. Jak spędzasz swój wolny czas?
Siedzę na wizażu, czytam, odmóżdżam się przy TV, czytam fanficki, oglądam mało ambitne filmy, ćwiczę.
  1. Jakie jest Twoje życiowe motto?
Żyj chwilą ale pamiętaj też o obowiązkach, bo potem cię wszystko kopnie w dupę.
  1. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Łowcą zwierząt, za dużo książek o Tomku Wilmowskim.

Nominuję(dobra, trochę mniej niż 11 ale leń mnie bierze)

A teraz moje pytania, proszę o szczerość jak u terapeuty lub u księdza.                             
       1.       Najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole?
       2.       Czego byś nigdy w życiu nie założyła, choćby ci dopłacali?
       3.       W realiach jakiej książki/filmu chciałabyś żyć?
       4.       Kogo ze znanych osób najbardziej nie lubisz?
       5.       Jaki jest twój ulubiony kosmetyk do makijażu/pielęgnacji?
       6.       Która sławna kobieta utożsamia twój ideał kobiecości?
       7.       Co było twoją największą kuchenna porażką?
       8.       W jakim mieście chciałabyś spędzić resztę życia?
       9.       Smoki, jednorożce, feniksy- czyli najciekawsze stworzenie fantastyczne to…
      10.   Jaka piosenkę lubisz ale wstydzisz się jej słuchać przy innych ludziach.
      11.   Jaki jest twój ulubiony słodki produkt(czekolada lub ciastko lub napój itp)?



wielkość groszków
A teraz coś z zupełnie innej paki. W ostatnią sobotę postanowiłam wykorzystać groszki czekoladowe Hersheya. Dumałam i dumałam i w końcu wymyśliłam, że przecież mogę zrobić babeczki. Po krótkim poszukiwaniu znalazłam idealny przepis na stronie Moje Wypieki, tym bardziej idealny jako, że w domu zalegało opakowanie z budyniem. 
Oczywiście wprowadziłam parę modyfikacji: dodałam mniej cukru i wsypałam z garść groszków i płatków owsianych, bo najchętniej do wszystkich wypieków bym dowalała tych płatków. I wiecie co, po napełnieniu foremek w misce zostały resztki ciasta więc spróbowałam i to było tak dobre, że dokładnie wylizałam tą surową mieszankę ale spoko, jak widać żyje. Ale upiekłam, wystudziłam, kompletnie olałam lukier i spróbowałam.
Smak: ciastko było miękkie i wilgotne ale jednocześnie się dość mocno osypywało. Dzięki budyniowi babeczki zyskały wspaniały śmietankowy smak i aromat. Nie były zbyt słodkie, akurat tym razem udało mi się z tym cukrem. Oprócz tego, czuć było lekki maślany smak. Groszki czekoladowe delikatnie się rozpuściły ale w momencie jedzenia były w formie stałej. Powiedziałabym, że są zrobione z czekolady deserowej bo nie czuć było mlecznego posmaku ale równocześnie były słodsze od gorzkiej czekolady. Szkoda tylko, że większość poszła na dno babeczki ale trudno. Aha i co jeszcze jest dla mnie ważne, w wypieku nie było czuć smaku sody. Czy polecam wam ten wypiek? Tak i to zdecydowanie, oczywiście nie musicie dodawać żadnych czekoladowych groszków, ja to zrobiłam bo chciałam zobaczyć jak się będą sprawować. 

 Ale babeczki są wyśmienite i przepyszne, sam zapach upajał i wprawiał w dobry nastrój, więc zdecydowanie jestem na tak.

A teraz biorę się za tłumaczenie artykułu o chłopskiej rodzinie austriackiej w epoce przedprzemysłowej, brzmi fascynującą prawda?
Pa

6 komentarzy:

  1. gratulacje z okazji udanego wypieku i dzięki za nominacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam dobrą passę w pieczeniu, pewnie tymi słowami zapeszyłam, oh well...

      Usuń
  2. Kurczę a ja ostatnio myślałam nad zrobieniem babeczek...i chyba je zrobię jak będę miała wolną chwilę...
    Mój Rafał jest zadowolony, bo ostatnio więcej piekę, więc zapewne ucieszy się jak zrobię coś jeszcze...ale cieszę się, że bierze dokładki, bo to jest bardzo miłe i oznacza, że chyba nie idzie mi tak źle jak myślałam...no chyba, że chce mi zrobić przyjemność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię sobie sama robić przyjemność(bez skojarzeń) i sama biorę dokładki ;D Ale to zawsze miło jak się usłyszy, że danie, które zrobiłyśmy "tymi ręcami" smakowało komuś.

      Usuń