24.05.2013

Oreo Chocolate Cream



Ciasteczkowy kuzyn z Ameryki

Czyli pierwsza recenzja produktów z wielkiego świata. Dopiero od 2011 roku dostępne na rynku polskim i to głównie w wersji z nadzieniem waniliowym, chociaż jakiś czas temu przyuważyłam też wersję z nadzieniem czekoladowym. Tylko, że w odróżnieniu od waniliowego, czekoladowe są dostępne jedynie w większych opakowaniach. A takie w tym momencie mnie nie interesują. Oczywiście nie zdołałam powstrzymać swoich masochistycznych skłonności i weszłam na stronę producenta, nadzienia kokosowe czy z masła orzechowego  to tylko niewielka część tego, co spowodowało u mnie chęć wyjazdu do zjednoczonych dawnych kolonii imperium Brytyjskiego, Francji, Hiszpanii i Rosji. Zresztą, czemu mam sama cierpieć, podzielę się z wami, proszę (a teraz powiedzcie jak bardzo mnie nienawidzicie).
Jeżeli oczekujecie, że to przetłumaczę...
Ciastka Oreo z nadzieniem czekoladowym, opakowanie jest duże a jako, że same ciastka nie są wcale gigantycznych rozmiarów, to można sobie wyobrazić, że w środku jest ich od groma i ciut, ciut. Dokładnie ile tam było, to nie powiem bo zanim wpadłam na to żeby je policzyć, kilka sztuk już zostało zjedzonych. Możecie mnie winić? Aby zobrazować wielkość czy też raczej jej brak, obok ciastka położyłam masełko Nivea, chyba widać co jest większe, nie?

Smak: zanim jednak przejdę do smaku to zacznę od najważniejszej kwestii czyli: czy da się ciastka odczepić od nadzienia. Z zadowoleniem stwierdziłam, że tak i to z łatwością, nie musiałam posłużyć się nożykiem. Zgodnie z oficjalną linią spożywania, powinnam była polizać nadzienie, zamoczyć w mleku i zjeść. Jednak ja, aż tak perwersyjna nie jestem i nie będzie żadnego wkładania i moczenia. Ale skończę z tymi zboczeniami (raczej nie na długo) bo ktoś się jeszcze zgorszy i zacietrzewi. 
Przejdźmy do smaku, najpierw nadzienie. Jest miękkie, kremowe i dość gęste. Bardzo słodkie, mega słodkie, słodkie, że zęby wrzeszczą z przerażenia a kubki smakowy wystosowały oficjalne pismo sprzeciwiając się takiemu traktowaniu. Na plus: czuć kakao, wprawdzie jest mocno przytłoczone przez ten cały cukier ale i tak jest wyczuwalny. Nadzienie z lekka (bardzo lekka) trąci Nutellą ale to może być tylko moje skojarzenie.  Same markizy są twarde ale nie kamienne (kiedyś na takie trafiłam, omal zębów nie połamałam)nie kruszą się, czyli jak dla mnie duży plus.W odróżnieniu od nadzienia prawie nie czuć cukru, trochę jest ale to naprawdę bardzo daleki posmak. Za to mocno wyczuwalne jest kakao, które nadaje taką lekką gorycz. Ogólnie to właśnie ta
delikatna goryczka markizy równoważy przeraźliwą słodkość nadzienia. Powiedziałabym wręcz, że nawet tłumi, dzięki czemu ciastko da się zjeść bez uczucia, że zaraz się zejdzie na cukrzycę. Te dwa elementy idealnie ze sobą współgrają i tworzą niezwykle smaczne ciastko, pychota.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: porcja (2 ciastka)/150kcal – a niby takie niepozorne
Gdzie kupiłam i Cena: paczka z USA

Nie mam najmniejszego pojęcia czy polska wersja smakuje tak samo, słyszałam, że produkty różnią się smakiem w zależności w jakim kraju są sprzedawane. Dla mnie to nawet logiczne: to co smakuje dla większości amerykanów może wywołać gwałtowne torsję u obywateli takiej na przykład Japonii. Nie potrafię jednak tego stwierdzić z pewnością, szczególnie wariant z wymiotami. Wiem tylko jedno, ta wersja jest zdecydowanie lepsza niż ta z waniliowym nadzieniem.
Pa

13 komentarzy:

  1. Ciekawe. Ja jednak chyba wolę biały krem (rasizm :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemnych nie lubisz?! Zaściankowość z ciebie wychodzi ;D

      Usuń
  2. To co odstrasza mnie przed zakupem Oreo to mega ciemna markiza a co za tym idzie ten gorzki posmak kakao o którym piszesz. Nie lubię gorzkiej czekolady i nie lubię niesłodkich słodyczy -> jestem fanką słodyczy wywołujących nagły atak cukrzycy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie przepadam za gorzką czekoladą ale akurat te mało słodkie markizy pasują do tego przesłodzonego nadzienia.

      Usuń
  3. Ciemna markiza w Oreo bierze się raczej z czarnego barwnika niż ilości kakao...
    To tak do komentarza wyżej :D

    A co do smaku słodyczy - o ile w pl bardzo lubiłam wszelkie Marsy i Snickersy, o tyle w uk nie mogę przeżuć tej ilości cukru. Słodkie do zatrzęsienia...
    Większość produktów bardzo się od siebie różni w zależności od kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie czasami i po polskim marsie potrafi zasłodzić to wolę nie myśleć jak bardzo słodka jest angielska wersja.

      Usuń
  4. A ja wole te z ciemnym kremem ;)
    Ale generalnie unikam ciastek, wole czekolady i tym podobne czokocuda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się nie ograniczam, mogę jeść i to i to ;D

      Usuń
  5. ta kaloryczność to własnie jest przyczyna, czemu Amerykanie wyglądają tak, a nie inaczej ;)
    Oreo trzeba wziąć, rozdzielić, polizać, skleić i kogoś poczęstować ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie ta ślina może posmakuje co? ;D. Ale na poważnie się zdziwiłam widząc, że dwa niewielkie ciastka mają w sobie aż tyle kalorii, co oni tam pakują?

      Usuń
  6. Heh...właśnie mi przypomniałaś jak bardzo tęsknię za belgijską czekoladą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechać do Belgii i spróbować te wyroby czekoladowe....marzenie.

      Usuń
    2. m. in. dlatego mnie tam ciągnie - ich czekolada, gofry i piwo są przepyszne...

      Usuń