27.05.2013

Mokate, Cafe Cappuccino



Zadowolenie podszyte lekkim jak pianka rozczarowaniem

Z góry przepraszam, że wpisy od dzisiejszego dnia będą nieco mniej regularne. Wiecie, jestem studentką(słowo: studiuje, wydaje mi się nadużyciem, bo ono sugeruje, że jakoś się przykładam do zajęć) i nieubłaganie zbliża się, ten napełniający serca grozą okres, którego nazwy nie śmiem wymówić, bo mnie aż od samego dźwięku dławi. Powiem tylko, że to słowa zaczyna się na literę s. I chociaż właściwie nie będę miała wiele egzaminów (kolejne przeklęte słowo) to jednak będę musiała się zacząć przygotowywać do jednego, ważnego, który możliwie, że będzie moją zgubą(jeśli nie chcesz mojej zguby, zalicz za mnie demografię, luby). Ale nie mogę się poddać bez walki i niczym Rocky przed mordobiciem, zaczynam się przygotowywać*
*dla lepszej motywacji rzuciłam sobie soundtrack 
To jest jeden z tych niezaplanowanych zakupów, które czasami się zdarzają. Byłam na zakupach z mamą, w sklepie stał koszyk pełen saszetek tego napoju. Sprawdziłam cenę i stwierdziłam, że jak dla mnie to dzień dziecka jest świętem ruchomym, więc nie zaszkodzi trochę naciągnąć rodzicielkę na małe co nieco. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że cena była promocyjna, w innych sklepach ten produkt kosztuje więcej. Wybrałam wersję cappuccino, chociaż jeszcze był smak karmelowy ale mając w pamięci poprzedni wybryk Mokate o tym smaku, spasowałam i wybrałam bezpieczna wersję.
 Właściwie to mogłabym z łatwością zrobić własne cappuccino w domu ale wiadomo, takie gotowce działają na mnie niesamowicie, przyzywają mnie swoją prostotą i łatwością przygotowania i nęcą ładnymi opakowaniami.  A, że chemia, no cóż, coś za coś.
Cafe Cappuccino czyli mleczna pianka plus kawa rozpuszczalna. Opakowanie składa się z dwóch saszetek, ta większa zawiera mleczną piankę czy raczej coś, co stanie się mleczną pianką po zalaniu wodą, mniejsza to standardowa kawa rozpuszczalna z dodatkami. Przygotowanie jest proste, zawartość obu saszetek zalewamy gorącą wodą w dwóch oddzielnych naczyniach, następnie piankę wlewamy do kawy i gotowe. Nawet średnio inteligentny polityk by sobie z tym poradził(chociaż może…).
Smak: jedna uwaga, miała być pianka. To co wyszło pianką bym nie nazwała, raczej mlecznym napojem z odrobiną pianki za wierzchu, trochę słabo, miałam to mikserem mieszać? Jednak co do smaku to nie mogę się przyczepić. To rzeczywiście smakuje jak cappuccino, znaczy nie takie prawdziwe włoskie, bo takiego nie miałam okazji pić, bardziej jak coś co ja robiłam w domu. Nie przesłodzone, właściwie to nawet mało słodkie, co mnie z lekka zdumiało, spodziewałam się zalewu cukru a tu tego nie było. Głównie wyczuwa się kawę i jej delikatną goryczkę ale mleczny posmak również można tam znaleźć. Wypiłam całość ze smakiem i powiem wam, że chyba pójdę do tego sklepu i dokupię jeszcze z parę opakowań, żeby były na wszelki wypadek. I to mimo kompletnego rozczarowania w postaci pianki.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/431kcal, opakowanie(19,5g)/84kcal
Gdzie kupiłam : Chorten
Cena: poniżej 2 zł, dokładnie nie pamiętam

Taką piankę to z łatwością można zrobić samemu, nawet nie trzeba mieć żadnego ubijacza do mleka, wystarczy mały garnuszek i trzepaczka. Podgrzewamy mleko ale nie gotujemy, jak jest ciepłe to zaczynamy trzepać… nie to złe słowo, jakoś za bardzo się kojarzy z inną czynnością. Może tak:  zaczynamy ubijać i po paru chwilach mamy porządną pianę. Jedyną wadą tej metody jest to, że potem trzeb umyć ten garnek ale jak kogoś akurat chwyciła ochotę na domowe cafe latte to trzeba znosić niedogodności.
Pa

8 komentarzy:

  1. Ta pianka mnie też rozczarowała, i to bardzo, ale całość zła nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, pianka, chyba oni prawdziwej pianki na oczy nie widzieli.

      Usuń
  2. Demografia? Uwielbiam! Chętnie za Ciebie zaliczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samą myśl o tym przedmiocie głowa mi zaczyna boleć a ty uwielbiasz, dla każdego coś innego.

      Usuń
  3. Najlepszy do ubijania mleka jest zaparzacz do kawy z takim tłoczkiem do odciskania fusów (Ikea, 9,99; sklepy z gospodarstwem domowym, od 12 zł)
    Ubija też mleko zimne, lepiej mu wychodzi z mikrofalówkowym (wiem, nie masz ;) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, chyba takie coś widziałam ale w mojej głowie zajmuję miejsce pt. szkoda kasy, za rzadko będę używać. ale może kiedyś naciągnę kogoś na takie urządzonko.

      Usuń
  4. Chyba mam upośledzoną technikę trze.... ubijania znaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo do tego trzeba mieć..pewną rękę ;D

      Usuń