13.05.2013

Jogurt litewski wiśniowy i czekoladki Momento, Mieszko



Dostałam kota i co zawdzięczamy Mieszkowi

Jestem niepoprawną kociarą. Na widok większości kotów z mojego gardła wydostają się dźwięki, które raczej trudno zakwalifikować jako ludzkie. Jest to dziwna mieszanka pisku, miauku i kicikicikowania. Moje nieszczęście polega na tym, że większość kotów jednak nie odwzajemnia mojej sympatii i w najlepszym wypadku rzucają mi obojętne spojrzenie, po czym odwracają się dupą i mnie olewają. Zupełnie odwrotnie zachowują się psy, które mnie chyba uwielbiają. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że ja nie lubię psów. Takie duże kudłacze trzymane na krótkiej smyczy wzbudzają mój zachwyt i rozczulenie na równi z kotami ale reszta tych czworonogów wywołuje u mnie niepokój pomieszany ze strachem.  Ludzie trzymajcie swoje pieszczochy na krótkich smyczach przy innych, nie obchodzi mnie, że  Maksio nie gryzie i nie połyka w całości, ja mam prawo nie chcieć mieć kontaktu z waszą milusią bestią i basta. Ale wracając do kotów, z powodu mojej sympatii do tych zwierząt szybko potrafię wypatrzeć rzeczy z kocią grafiką. Tak było podczas zakupów w Realu i mimo, że nie jestem fanką jogurtów owocowych to nie mogłam się powstrzymać, no bo przecież koty.
Jogurt pitny wiśniowy, wyprodukowany na Litwie, stąd ten dziwne wyrazy na opakowaniu, jedyne co z tego rozumiem to jogurtas*. Nawet nie będę próbowała przepisywać pozostałą część, tym bardziej, że nie wiem jak wstawić litewskie litery jak te u z ogonkiem. Jak to się w ogóle wymawia? W tym  miejscy pozwolę sobie jeszcze na lekkie zdumienie, że w jogurcie wiśniowym jest sok brzoskwiniowy, żurawinowy i z limonki, czy to naprawdę konieczne?
*z litewskich słów to znam jeszcze „baras”, nie pytajcie.
Smak: wydaje mi się, że ten jogurt jest bardziej płynny niż polskie odpowiedniki.
 Jest lekko kwaskowaty, trochę mi się kojarzy z kefirem. Delikatnie słodki co może dziwić biorąc pod uwagę ilość cukru w składzie tak przy okazji to nawet mi, laikowi w sprawach rozczytywaniu etykiet, ta ilość dodatków nie za bardzo się spodobała ale co zrobić. Tak często jogurtów nie jem żeby rozpocząć własną produkcję.  Produkt jest w  smaku również odrobinę wiśniowy ale jak dla mnie zdecydowanie za mało. Jednak w porównaniu z polskimi jogurtami pitnymi to zdecydowanie wychodzi na plus, orzeźwiający, doskonały na upalne dni i w sumie smaczny. Nie wiem tylko czy w innych regionach Polski można go kupić. Ja pierwszy raz go zobaczyłam dopiero 2 tygodnie temu.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/82kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 3,19zł


A żeby nie było tak krótko, to jeszcze może napiszę o tym. Mój tatusiek z powodu swoich imienin pojechał do Oszołoma (Auchan, po mojemu, nie chcecie wiedzieć jak wymawiam nazwy większości sieciówek) Tam, oprócz masy zupełnie niepotrzebnych rzeczy i żarcia starczającego dla pułku wojska, kupił te oto cukierki.
Cukierki Momento firmy Mieszko, w pierwszym momencie jak zobaczyłam wielką kilogramową pakę cukierków to zamarłam, bynajmniej nie z zachwytu. Rok temu kupił on podobną paczkę, firmy nie pamiętam, tamte cukierki były tak paskudne, że przeleżały nieruszane przez dłuższy czas, biorąc pod uwagę moje łakomstwo to o czymś świadczy. Uspokoiłam się jak zobaczyłam znaczek firmowy „Mieszko” co jak co ale ich produkty nie są najgorszej jakości. W paczce znajdują się trzy smaki: kokosowy, orzechowy i migdałowy.  Wszystko ładnie pięknie ale co z tym smakiem.
Smak: czekolada we wszystkich jest taka sama więc nie będę się rozdrabniać. Jest mleczna ale z dość dużą zawartością kakao (40%) co czuć, nie nachalnie ale w odpowiednim natężeniu. Delikatnie słodka
o lekkim mlecznym posmaku, bardzo miękka ,szybko się rozpływa w palcach. Może nie najwyższych lotów ale dobra i smaczna. Przejdźmy jednak teraz do poszczególnych nadzień. Kokosowy: masa może jeszcze nie płynna ale mało brakuje, bardzo słodka ale da się zjeść. Smak kokosa jest tu dość wyrazisty co bardzo mi się podoba, trochę mniej mi się podoba posmak alkoholu. Nie jest go dużo ale da się wyczuć. Mimo to, nadzienie mi smakuje lecz nie jest najlepsze. 
kokos/orzech/migdał
Orzechowe: tutaj jest lepiej, masa jest o wiele gęstsza niż w kokosie, również nie przesłodzona i mocno orzechowa. Nie czuć ani nachalnego posmaku tłuszczu ani alkoholu. Przyczepię się tylko do tego, że w masie nie było kawałków orzechów, zdecydowanie powinny być, byłoby ciekawsze. Moim zdaniem lepsze niż kokosowa wersja. Migdałowe: konsystencja podobna jak w pierwszej czekoladce, z całej trójki jest najsłodsza więc za dużo się tego nie zje. Smak migdałów jest mocno wyczuwalny w odróżnieniu od alkoholu, który w składzie jest podany. Ale równocześnie ta masa jest najmniej smaczna z całej mieszanki, sądząc po ilości tych cukierków to moja rodzina ma podobne zdanie co ja. Każda czekoladka ma swoje wady i zalety jednak w sumie i okoniu są to bardzo smaczne i dobre cukierki, szczególnie te z orzechowym nadzieniem. Zdecydowanie mogę polecić. Dostają honorowy znak jakości „czoko likes”.
Ocena:7/10
Kaloryczność: nie mam zielonego pojęcia
Gdzie kupiłam: Auchan
Cena: 24,90 zł za 1kg

Dzisiaj się grzecznie odmeldowuje. Jeszcze tylko mała uwaga.  Właściwie to w tamtym tygodniu miałam zamiar życzyć wszystkim maturzystom, jeśli jacyś czytają tego bloga, powodzenia na maturze ale zapomniałam. Ale przecież egzaminy się jeszcze nie skończyły więc robię to teraz, trzymam kciuki :)
Pa

7 komentarzy:

  1. http://zrujnowani.blogspot.com/2013/05/wrzucam-taki-projekt-kociowanna.html
    to odnośnie zakocenia :D
    pamiętaj, że prawdziwy pies jest większy od kota - reszta się nie liczy ;)
    a teraz przechodząc do cukierków to myślę, że je lubię :)
    wracając znowu do kotów to prawiemój kot nr 4 jest biało-rudy i ma na imię Mieszko i jest do oddania jakby co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot Mieszko idealnie wpasuje się w dzisiejszy wpis :D Zawsze chciałam mieć rudego kota, który by pasował do mojego charakteru ale mój tatusiek jest nieprzejednany w kwestii ilości kotów :(

      Usuń
  2. Koty to przewrotne bestie. Reagowałam na te stworzenia tak samo jak Ty ("aaaawwwwwmrrrkicikiiiiici") i wszystkie nasze koty mnie olewały, co sprawiało, że moje kociarskie serce pękało. Zaczęłam więc je ignorować i od tej pory koty, z który mieszkam chyba nawet mnie lubią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc trzeba je ignorować. Hmm, nie, nie dam rady. To wychodzi z głębi mojej kociarskiej duszy i nie dam radu tego powstrzymać. ;D

      Usuń
    2. Koty to przewrotne istoty. Wczoraj przed burzą wołałam swoje, żeby przyszły. Gdzie tam, one głuche, one nie słyszą.
      W efekcie się pięknie wyprały i można było zaobserwować wzruszająca scenę "Pójdź w me ramiona kocie mój prześliczny"

      Usuń
    3. Jak pachnie mokry kot?
      Jakoś nie miałam okazji sprawdzić, bo mycie tylko ogona skończyło się wyciskaniem zatok pod ogonem :P czyt. źle.

      Usuń
    4. Nie chce wiedzieć, zdecydowanie nie chce wiedzieć.

      Usuń