24.04.2013

Wawel, Malaga śmietankowa z rodzynkami.



Przydałby się ten smok

Wawel, ach ten Wawel. Jednym ta nazwa będzie się bardziej kojarzył z zamkiem w Krakowie. Innym zaś, pierwszą rzeczą jaką przyjdzie do głowy, będą słodycze: cukierki i czekolady. Ja osobiście, sama czekolad z tej firmy nie kupuję, wiecie jak wielką traumę można mieć po tym jak się zobaczy w nadgryzionej czekoladzie małe robaczki? Taaa, omal sobie dziąseł nie pokaleczyłam podczas szorowania zębów. W tym dniu również podjęłam chyba jedną z nielicznych prób wywołania u siebie wymiotów, nieudaną zresztą* Więc chyba rozumiecie, że jak już, to wolę z Wawelu kupować cukierki, które w sumie są dość dobre a czekolady omijam szerokim łukiem. Ale nie tym razem, ta tabliczka była dowodem wdzięczności dla mojej mamy a ja jako, że nie lubię marnotrawstwa postanowiłam ją otworzyć w celach badawczo-wywiadowczych. Miałam tylko nadzieję, że tym razem nie natrafią na jakiekolwiek formy życia zamieszkałe w czekoladzie. Serio mnie nie stać na terapeutę.
*a tak to łatwo wygląda w filmach i programach o bulimiczkach, wystarczy szczotka w gardło i zawartość żołądka leci, a u mnie chała, tylko sobie tusz rozmazałam. 
Opakowanie badziewie, nawet gorsze  niż w Ritter Sportach. Zamiast otworzyć się w miejscu, no otwarcia to ta kretyńska folijka przerwała się na całej długości, dziękuję bardzo. Zanim przeszłam do prób smakowych najpierw dokładnie obejrzałam całą tabliczkę, następnie odłamałam kawałek i to również poddałam wnikliwej analizie aby wybadać czy nie ma tam jakiś robaków, larw czy broń mnie Thorinie, jajeczek, brrr. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, ze przegląd wypadł pomyślnie, żadnych niepożądanych elementów nie znalazłam.
A przy okazji, nienawidzę jak producent rozpisuje skład małą czcionką na całej długości, niech was szlag.
Smak: czekolada jest z założenia deserowa, moje kubki smakowe jednogłośnie wyraziły opinię, że jest ona słodsza od mlecznej milki i muszę się z nimi zgodzić. Jest słodka jak wszyscy diabli i niezbyt dobra. Owszem jest wyczuwalny delikatny posmak kakao ale jest przytłoczony przez dominujący cukier. Jakby ktoś do szklanki zwyczajnego cukru dosypał łyżkę kakao, tak to smakowało. W środku znajdują się dwie warstwy nadzienia, zacznę od tej jasnej. Słooodkie, okropnie, przeraźliwie słodkie, ratunku. Masa nie jest gładka, jest pełna małych rozdrobnionych rodzynek. Które właściwie nie dodają żadnych walorów smakowych, takie tam tło. 
Obecna jest również nutka alkoholu, niezbyt mocno ale jednak bez problemu można ją zidentyfikować, da się przeżyć. Ciemne nadzienie jest gęstniejsze(Word podkreśla, że nie ma takiego słowa, a ja mówię, że takie słowo totalnie istnieje, totalnie) od jasnego , następny element, który od słodyczy wykrzywia mi twarz i sprawia, że mam ochotę na solone śledzie. Właściwie to nie wiem czym smakuję ta ciemnota, za bardzo próbowałam się nie wgłębiać bo dla mnie to smakowało po prostu paskudnie, jedno wielki, słodkie fuj. Ogólnie to całość jest, według mnie niezjadliwa, przesadnie słodka, okropieństwo. Nawet jednej kostki nie dałam rady zjeść w całości, o czymś to świadczy. W dodatku nawet po tej małej porcji, którą zjadłam to miałam potem taki nieprzyjemny, kwaskowaty posmak w ustach, ugh. Nigdy więcej czekolad  tego producenta, jak już to pozostanę przy ich cukierkach, te to jeszcze jako tako smakują.
Ocena: 1/10
Kaloryczność: 100g/475kcal, porcja(40g)/190kcal
Gdzie kupiłam: prezent
Cena: jak wyżej
Ciekawe ilu osobom ta czekolada jednak smakowała, ja już jej nawet nie tknę. Dalszą konsumpcję zostawiam mojej rodzinie.

Gorzkie żale, część następna. Wiecie, wybrałam kierunek humanistyczny  bo z matematyki jestem taką łajzą, że doprowadzałam matematyków do łez, czarnej rozpaczy, depresji i  możliwe, że do alkoholizmu. No po prostu tuman i tyle. Myślałam, że jedyne cyfry, z którymi będę miała do czynienia, to daty a i z nimi czasami mam problemy, do egzaminu pamiętam a potem czarna dziura. Tak więc wyobraźcie sobie moje przerażenie jak na jednych zajęciach wykładowca stwierdził, że teraz będziemy sobie liczyć dane demograficzne a kto źle policzy będzie miał wątpliwość  przyjemność liczenia przy tablicy. Potem zaczął tłumaczyć sposób w jaki trzeba to będzie obliczać, co ja na to?

Już jakiś czas chciałam wykorzystać ten gif, sytuacja z matematyką idealnie się do tego nadawała. Szczęśliwie dla mnie dobrze strzeliłam i uniknęłam ściany płaczu tzn. tablicy.
Pa

14 komentarzy:

  1. Jadłam ją, ale parę lat temu. Wtedy mi nawet smakowała, ale mój gust od tego czasu na tyle wyewoluował, że nie mam pojęcia, jak oceniłabym ją tym razem. Mimo wszystko, cenię sobie Wawel bardziej niż Wedla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zarówno wedel jak i wawel mają badziewne czekolady, cukierki i inne smakołyki mają w porządku ale czekolady to szajs.

      Usuń
    2. Popieram, tak bardzo popieram. Czekolady z Wawelu i od Wedla są... słabe. Królowa Milka jest tylko jedna.

      I jaram się tym faktem, że po świecie chodzą jeszcze jakieś 'matematyczne łajzy' poza mną :D.

      Usuń
    3. Jak się dowiedziałam, że będę przedostatnim rocznikiem, który nie będzie musiał zdawać obowiązkowej matmy na maturze to śpiewałam hymny dziękczynne do niebios ;) Oblałbym maturę na 100%

      Usuń
  2. Ostatnio dorwałam ją w promocji za 1,99zł, ale chyba nawet ta cena nie była warta tej czekolady ;/ Na pewno nie powtórzę zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  3. I'm surprised they made the Malaga into a bar format! I reviewed the single versions of tiki taki and malaga here:

    http://kevssnackreviews.blogspot.co.uk/2013/02/wawel-tiki-taki-wawel-malaga.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The candy version is much better than the bar version, this one is just nasty ;)

      Usuń
  4. Cukierki są ok, jeden zasładza skutecznie na pół dnia. A tu chyba za dużo szczęścia na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziękuję za takie szczęście ;)

      Usuń
  5. Czekolada kasztanki jest smaczniejsza od czekoladki, przy maladze odwrotnie, ale jak bylam mlodsza to oba "rarytasy'' byly lepsze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladki kasztanki to o ile pamiętam to mi smakowały ale teraz do czekolady na pewno się nie zbliżę, nie ma takiej siły.

      Usuń
  6. Zawsze w Biedronce znosi mnie do miejsca, w którym jest ta czekolada, czasami mogę zjeść całą na raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O, podziwiam. Jak mnie po niecałej jednej kostce zasłodziło...

      Usuń