28.04.2013

Ritter Sport Praline



Pralina czy Nugat, oto jest pytanie.

Wybaczcie ale dzisiaj będzie krótko. Piszę te słowa w sobotę i muszę wam powiedzieć, że czuję się jak zdechły śledź* Nie to, że narzekam na to, że jest ciepło, co to, to nie. Tylko, że no jest okropnie duszno, przynajmniej dla mnie, zaczyna się koszmar pyłkowy a na dłoniach wyskoczyła mi alergia od słońca. Dobra, za to ostatnie to mogę winić tylko siebie, powinnam pamiętać o smarowaniu się filtrami. Szczególnie, że w tamtym roku również miałam urocze ślady świadczące o tym, że mam więcej wspólnego z prawdziwymi wampirami niż Edzio ze „Zmierzchu” (wampiry brokacące się we słońcu to jakaś kpina). No ale może przejdę do sedna, w końcu to nie jest blog „Bolączki sfrustrowanej ofiary losu” tylko taki o słodyczach, a to do czegoś zobowiązuję (do żarcia słodyczy zobowiązuje :D). Bez dalszego zbędnego pisania, proszę bardzo.
*trochę bez sensu bo zdechły śledź raczej nie będzie niczego czuć ale to jedno z takich połączeń wyrazowych, które akurat bardzo pasują do mojego obecnego samopoczucia, inne to rozjechana jaszczurka.

Ritter Sport czekolada mleczna z nadzieniem nugatowym. Wydaje mi się, ze musiałam ją kupić razem z tą migdałową w promocji, innego rozwiązania nie widzę bo w normalnej cenie raczej bym jej nie kupiła. Powiedzmy sobie szczerze, ona nie wygląda zachwycająco ani bardzo ciekawie, opakowanie naprawdę nie rzuca się w oczy. Z innych mało istotnych informacji, na stronie producenta ta tabliczka ma napis Nugat, tutaj jak widać wyżej ma napis Praline, to tak jakbyście szukali innych informacji na temat tej oto czekolady.
Smak: sama czekolada jest mleczna(duh), dość słodka ale moim zdaniem nie osiągnęła jeszcze masy krytycznej więc nie panikować. Bardzo miękka, rozpływa się ustach i w palcach ale pewnie jest to wina temperatury, naprawdę nie wiem co ja pocznę w tym roku z tą czekoladą. W tamtym trzymałam parę tabliczek w zamrażalce ale w tym mam ich trochę za dużo na takie przechowywanie. Ale wracając do tematu, w odróżnieniu od mlecznej Milki tutaj czułam kakao, nie był to intensywny smak ale przyjmę z zadowoleniem i to. Nadzienie jest podobnej konsystencji co czekolada czyli nie cieknie mi po palcach, lubię to. W smaku wyraźnie orzechowe bez nachalnego posmaku tłuszczu. W sumie jest ciut słodsze niż czekolada ale wciąż może być. Nie czułam się jakoś szczególnie zasłodzona a wciągnęłam na raz 4 kostki więc ten teges, wiecie. 
Ogólne wrażenie jest takie, że nie powinno się oceniać książki po okładce, czy też, jak w tym wypadku, czekolady po opakowaniu. Wprawdzie nie jest tak dobra jak ta z migdałami ale wciąż jest pyszna. Słodka, mleczna o mocno wyczuwalnym smaku orzechów, niebo w gębie. Choć mam podejrzenie, że dla niektórych osób  może okazać się za słodka. Ale jeżeli lubicie taką na przykład słodycz Milki to, ta tabliczka nie będzie wam straszna.
Ocena: 9,5/10
Kaloryczność: 100g/546kcal, 4kostki(25g)/137kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: promocja 3,33zł

Z innych wieści, udało mi się dorwać w sklepie Społem przecenioną nową Milkę, wiecie tą waniliową, oraz kokosowego Prince Polo. O tym Prince Polo to słyszałam, że jest już od jakiegoś czasu dostępny w sprzedaży ale ja dopiero teraz zobaczyłam go w sklepie, zapewniam was, że na 100% nie było go wcześniej, te opakowanie wręcz rzuca się na ślepia. A po recenzji na innym blogu jestem  bardzo ciekawa jak będzie smakował w porównaniu z moją ulubioną Księżniczką.
Pa

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Powinnaś jak najszybciej naprawić ten błąd ;D

      Usuń
  2. ja póki co mam już zapas słodyczy na najbliższy tydzień, chociaż może starczy mi na dłużej;p, zatem będę raczej omijać półki ze słodyczami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to sobie co parę dni powtarzam, efekt jest taki, że co rusz dopisuję do mojej listy nowe zakupione produkty ;D

      Usuń
    2. Ja tak samo, w poniedziałek dołączą kolejne riterki, bo jest promocja w netto na letnie edycje :)

      Usuń
    3. A ja będę musiała jeszcze czekać bo u mnie nie ma Netto :(

      Usuń
  3. Muszę otworzyć ją jeszcze w tym miesiącu i sprawdzałam, czy mam nastawić się na wyjątkowe zacukrzenie jutro. Hm... Niby recenzja stara, ale mam nadzieję, że dalej dość adekwatna i oprócz cukru zafunduję sobie miłą, orzechową chwilę. ;)

    OdpowiedzUsuń