15.04.2013

Krakuski, Serduszka w czekoladzie mlecznej



Sercee ci daaam

Nienawidzę, po prostu nienawidzę połączenia ciasnych sklepów, słabej klimatyzacji i dużej ilości ludzi. W sobotę myślałam , że zemdleję w jednym z dwóch białostockich Carrefourów, koszmar. Ludzie przede mną, ludzie za mną, obok, przepychający się i popychający mnie w kierunku do którego wcale nie zmierzałam. W takich momentach czuję, że jeszcze chwila a zacznę wrzeszczeć, płakać i ogólnie dostanę histerii pod tytułem: NIE DOTYKAĆ MNIE. Moja samokontrola, z której jestem dość dumna, zaczyna  po prostu pękać pod wpływem narastającej klaustrofobii. Nie miałam więc ani czasu ani ochoty aby dokładnie pooglądać działy słodyczowe w tym sklepie, więc nie wiem czy jest tam coś wartego do kupienia. Ostatkiem sił chwyciłam tylko jedną paczkę ciastek i ewakuowałam się z tego po trzykroć przeklętego miejsca, nigdy więcej. Dobrze, że przynajmniej ten zakup okazał się tego wszystkiego warty.
Serduszka w czekoladzie mlecznej, firmy Krakusek. Lubię tą firmę, uważam, że robią dobre ciastka. Zarówno te w czekoladzie, kruche, zbożowe jak i herbatniki. Bardzo mi również posmakowały herbatniki z serii smaki dzieciństwa o smakach szarlotki, makowca i ciasta z wiśniami, mniam. Jak nie próbowaliście to zdecydowanie wam polecam. 

 Skład był napisany tak rozwlekła czcionką, że nie mogłam zrobić zdjęcia całości ale znalazłam takie informacje w Internecie, więc pozwolę sobie skopiować. Skład: Mąka pszenna, tłuszcz roślinny, cukier, słodka serwatka w proszku, skrobia ziemniaczana, syrop glukozowo-fruktozowy, masło 1,1%, wodorowęglan sodu, sól, jaja w proszku, mleko w proszku pełne, aromat. Widzicie jak się staram?
 Hmm, biorąc pod uwagę, że ja to sobie (głównie)sprezentowałam czy to oznacza, że mam narcystyczną osobowość i tęsknię za samą sobą? 
Smak: czekolada jest bardzo cienka i dostatecznie słodka ale bez przesady. Smakowita ale nie daje się oderwać od herbatnika. Mleczna z delikatną sugestią kakao, I like it. Drugim elementem jest herbatnik. Lekko maślany ale bez nachalnego posmaku tłuszczu. Delikatnie słodki, troszkę szkoda, że producent nie odważył się na odrobinę solnego smaku. Chrupiący ale nie za suchy, owszem rozwala się po pierwszym ugryzieniu ale nie sypie się na wszystkie kierunki świata i na świeżo odkurzony dywan. Można zapobiec rozwalaniu się poprzez wsadzenie całego ciastka od razu do gęby, no chyba, że macie gości (lub nimi jesteście),kindersztuba wymaga jednak minimum ludzkiego zachowania. Wielkim plusem było to, że nie było czuć sody jak to czasami bywa w ciastkach. Widzę tylko jedną wielką wadę tego produktu, za szybko się kończy. 
Całość jest tak smakowita, że co chwila tylko sięgałam po nowe doznania smakowe. Zdecydowanie było ich za mało.
Ocena:9/10
Kaloryczność: 100g/500kcal, porcja(4ciastka)/190kcal
Gdzie kupiłam: Carrefour
Cena: 3,69zł

Żeby nie było wam smutno, że tak szybko skończyłam to wstawiam zdjęcie mojej nowej obsesji, miłości życia, mojego nowego obiektu zainteresowań chciałam napisać …taaa. Panowie i Panie i inne stwory przedstawiam państwu postać znaną z „Hobbita”, Thorinaaa Oakshieldaaaa.
 Bardzo cię przepraszam Benedictcie (jak to do diabła odmienić??) Benku C. Ale dopóki nie zaczną puszczać 3 serii Sherlocka muszę na chwilę obecną znaleźć sobie kogoś na kim będę mogła zawiesić oko.
A ogólnie to jestem wkurzona bo mam do zrobienia na środę prezentację na temat architektury. Zakres  od renesansu do rokoko, ekstra.  Z całego działu historii sztuki to zawsze architektura mnie najbardziej nudziła, wrrr. Niech ktoś mnie dobije.
Pa

15 komentarzy:

  1. Lubię te ciasteczka:)
    A co do mojego obiektu zainteresowania do nieodmiennie jest do Depp i Butler;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Depp, o tak. Szczególnie w wersji Jack Sparrow. Ale trochę mi się już przejadł (i znowu te herezje)

      Usuń
    2. Heh, na szczęście mnie nie miał szansy się przejeść:) W wersji Jacka jest na prawdę mega:)

      Usuń
  2. Myślałam, że tak opis sklepu odnosi się do Polo Marketów. Każde zakupy w PM to trauma.
    Ciasteczka są urocze i całkiem smaczne. A co do Thorina to podzielam zachwyt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli następny sklep na mojej liście "nie zbliżać się", dobrze wiedzieć.A Thorin...kto by pomyślał, że polecę na owłosionego, brodatego krasnoluda <3

      Usuń
  3. ejejej, a star trek? z zdjęcia z planu? a SPOJLERY? no heloł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie lubię star treka(chociaż ten obcisły kostium...) a spoilerów unikam jak diabeł święconej wody. Ja chcę Benka w wersji Sherlocka :(

      Usuń
  4. Wspolczuje, ja mialam dzisiaj prezentacje na prawie finansowym ... szkoda gadac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezentacje to zło, szczególnie jak są na temat, który nas nie interesuję. Czemu nie dostałam malarstwa :(

      Usuń
  5. Oj tak, tłumy w markecie potrafią zdemotywować... Kocham wałęsać się po marketach, ale przed świętami w pobliskim Netto o mało co nie dostałam szału - wyszłam zła jak osa. Za to po świętach, we wtorek rano - totalne pustki. Raj! Każda alejka i półka były moje :D.

    Kiedyś żarłam tego typu ciastka na potęgę, teraz już mi przeszło. Wcinam tylko wtedy, gdy ktoś mnie poczęstuje. Z ciastek, o których wspomniałaś w tym poście, próbowałam tylko tych o smaku makowca - przeterminowane były, ale dobre :D. Zresztą jedzone w drodze do ulubionego pubu, gdy już byłam po ulubionym piwie, z fajnymi znajomymi więc... :D Ah ten społeczny aspekt jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam wałęsać się po opustoszałych supermarketach, to takie odświeżające. Gapie się na półki, szukam nowości i ślinie się w duchu.
      Ciastka jednoczą ludzi i wzmacniają więzy społeczne ;)

      Usuń
  6. nie znalazłam jeszcze moim idealnych, maślanych ciasteczek tego typu, ale takich jeszcze nie jadłam, może to te jedyne...? ;)
    mi brakuje przystojniaków w życiu, ostatnio szukam i szukam w filmach, ale nikt mi się nie podoba. wybredna się zrobiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować a może...
      Mi w filmach widzę dużo przystojniaków ale większość jest taka do zapomnienia, wtedy obejrzałam "Hobbita" a reszta jest historią.

      Usuń
  7. Uwielbiam te ciacha! A co do odmiany, to chyba powinno być Benedikcie, ale pewna na 100% nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak odmienić takie imię, wolę już pisać Benek ;D

      Usuń