08.04.2013

Jajko marcepanowe z nugatem+ ciastka amaretti



Niemieckie jaja(heh) i migdał migdałowi nierówny

Gdy już myślałam, że załatwiłam większość wielkanocnych słodyczy przypomniałam sobie, że w jeszcze jednej szafce schowane są drobiazgi z Niemiec. Dwie czekolady i wielkie jajo, o którym myślałam, że jest głównie z czekolady, och jak się myliłam.  Z góry piszę, że są to podarunki więc nie wiem gdzie zostały kupione i ile oiro kosztowały, tak więc ten teges… Czekolady na razie zostawiłam w spokoju i wzięłam się za to jajo, naprawdę powinnam bardziej przykładać się do czytania etykiet, owszem nazwa jest po niemiecku (który to, według mnie jest językiem stworzonym do tego aby wzywać demony z czeluści piekielnych) ale akurat te słowa powinnam zrozumieć.
 Jak widzicie pierwsze słowo, które rzuca się w oczy to Nugat, stwierdziłam, że bardzo fajne to jajo jest. Czekolada z nugatem, ekstra. Kompletnie zignorowałam drugą linijkę – Edelmarzipan, nie trzeba znać niemiecki na poziomie rozszerzonym by zrozumieć pogrubione słowo. Jajko jest z …dun dun dun marcepanem. Szlag. 
 Skład również jest w ojczystym języku Wagnera. Nie mam ochoty tego tłumaczyć, jak jesteście ciekawi to zawsze pozostaję wujek Google.
Od razu mówię, nie lubię marcepanu, po prostu nie lubię. Nie kupuję słodyczy z tym dodatkiem, mógłby dla mnie nie istnieć. Znaczy nie wymiotuję z obrzydzenia na sam jego widok ale moje kubki smakowe raczej nie są zachwycone jak natykają się na ten smak, trochę więc to będzie trudne.
Całe jajo otacza niezbyt cienka warstwa mlecznej czekolady. Nie jest krucha, daje się oderwać zębami od marcepanu. Słodka z mlecznym posmakiem, rozpływa się w ustach ale nie jest tam jakaś nadzwyczajna. Oczywiście kakao ani widu ani słychu, już się chyba do tego przyzwyczaiłam. Głównym składnikiem tego jaja jest marcepan, ranyyy. Spróbuję jednak być obiektywna. Jest mniej słodki niż marcepan z innych produktów, które miałam nieprzyjemność jeść. Dość zbity, jak na marcepan może być. Ale i tak nie dałam rady go zjeść całego, po prostu nein. Najlepszą częścią jest nugat czyli ten brązowy kwadrat a nie raczej trapez, chyba. Słodki i bardzo wyraźnie orzechowy. Jest lekko tłustawy ale nie jedzie masłem jak to czasami się zdarza w gorszych produktach. 
Rozpływa się w ustach, naprawdę jest to świetny produkt.  Ale co zrobić jak głównym trzonem tego jajka jest nielubiony przeze mnie marcepan, dlatego bardzo ciężko mi to ocenić. Nie dostrzegam uroku tego składnika i nie mogę powiedzieć czy osobom lubującym się w nim by to jajo odpowiadało. W tym wypadku muszę kierować się tylko i wyłącznie własnym smakiem. A ono mi mówi, że marcepan jest be.
Ocena:5/10
Kaloryczność:100g/501kcal, 1porcja(25g)/125kcal

 No ale oprócz tego jaja to na niedziele upiekłam jeszcze ciasteczka. Po świętach zastało w domu od groma i ciut więcej migdałów. Jakoś trzeba je wykorzystać więc wpadłam na pomysł upieczenia włoskich ciasteczek amaretti. Trochę się napracowałam ze zdzieraniem skórek z tych orzechów ale po godzinie miałam pięknie obskubane* i uprażone migdały, gotowe do zmielenia. 
Przepis wzięłam z bloga Moje wypieki, zgodnie z sugestią zamiast alkoholu dodałam aromatu migdałowego. Wyszły nawet fajne, nie wiem czy tak powinny smakować czy też być tak miękkie. Kojarzą mi się te ciasteczka z migdałową wersją kokosanek, tylko mniej tłustą. Może za krótko piekłam albo migdały były za słabo zmielone, nie wiem. Wiem za to, że nawet mi smakują. Ktoś mógłby mi wytknąć, nie konsekwentność, przecież nielubiany przeze mnie marcepan to masa migdałowo-cukrowa.
Jedyna różnica między nim a tymi ciastkami to dodatek białek. Ano, ja różnicę smakową czuję, nie mam pojęcia na czym to polega ale te ciastka serio nie smakują jak marcepan i już. W tym momencie metaforycznie tupię nogą , krzyżuje ręce i celuję nosem w sufit. Ale serio, jak macie jeszcze zapasy migdałów to polecam wypróbowanie tego przepisu, jest dziecinnie prosty. Mi jeszcze został kilogram do wykorzystania, muszę znaleźć jeszcze jakiś inny przepis.  Mam wrażenie, że wkrótce nie będę mogła patrzeć na te orzechy. Meh.
*dłonie miałam mniej piękne
Pa

4 komentarze:

  1. *high five* nie znoszę marcepana. zjem, gdy jestem zmuszona, ale bardzo niechętnie. ale ciasteczka zachęcające, skoro mówisz, że nie smakują jak marcepan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *high five* No właśnie nie smakują, też się trochę tym faktem zdziwiłam.

      Usuń
  2. Też nie lubię marcepanu, ale za to mój chłopak uwielbia i przypuszczam, że byłby zachwycony tymi jajeczkami. W Twoim wpisie najbardziej podobał mi się komentarz o języku niemieckim z którym zgadzam się w 100%!;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemiecki był mordęgą w gimnazjum i liceum, 6 lat nauki i jedyne co umiem to się przedstawić ;D

      Usuń