29.04.2013

Danonki waniliowe i Tymbark pomarańczowy



Deser NIE dla niemowlaków i łyk zachcianki.

Dzisiaj będzie podwójnie bo nie chciało mi się rozdrabniać. 
 Na pierwszy ogień pójdą Danonki czyli kolejny produkt pod tytułem ”wmówmy rodzicom, że nasz produkt jest tym co jest potrzebne  dzieciom aby zdrowo rosły”. Dla mnie wciąż pozostaje tajemnicą fakt , że istnieją ludzie, którzy dają się na to nabrać. Chociaż chyba największy facepalm czy też raczej facedesk zaliczyłam jak przeczytałam, że jakieś tam mamusie dają te serki niemowlakom, na niektóre rzeczy to i mi brakuję słów. 
Szczególnie syrop glukozowo-fruktozowy jest wskazany w jadłospisie bobasa, prawda? Nie zrozumcie mnie źle, nie chce demonizować tego deserka, nie uważam, że dzieciak padnie trupem po jednej łyżeczce tego produktu. Ale po pierwsze, nie traktujmy tego jako pełnowartościowego posiłku tylko jako słodycz, czyli od czasu do czasu, po drugie wiek dziecka też ma znaczenie. Są specjalne produkty przeznaczone dla niemowlaków a moim zdaniem Danonki do nich nie należą. Argumenty typu ”ale mu smakują” do mnie nie trafiają. Mi smakują hamburgery i pizze, czy to oznacza, że mogę codziennie się nimi opychać? Sama polityka firmy nie pomaga w tej kwestii. A co mnie najbardziej rozśmieszyło na stronie producenta?  Khem, cytacik „W ramach zróżnicowanej diety i zdrowego stylu życia warto włączyć do posiłków  przynajmniej dwa kubeczki Danonków dziennie” pogrubione wyrazy w szczególności wywołały u mnie szalony wybuch wesołości. Pozostaje jedynie kręcić głową z politowaniem, że są naiwni, którzy dają się robić w bambuko. 
Ja osobiście Danonki kupuję od czasu  do czasu i to głównie z zamiarem zamrożenia tych deserków. Jak to było? Wiem co to znaczy robić loda, mroziłam Danonki, czy jakoś tak. Nie zamrażam tego całkowicie. Wolę jak jeszcze jest wystarczająco miękkie, że mogę z łatwością wbić łyżeczkę, z godzinę w zamrażalce wystarczy. Osobiście wybieram smak waniliowy, mając wybór między tym a truskawkowym (zawsze jest smak truskawkowy, to już chyba reguła) to wiadomo co ja wezmę.
Smak: nie jest za słodki, przynajmniej dla mnie. Wolę kupować te mniejsze kubeczki bo wydaje mi się, że te duże są jakby słodsze i nie za bardzo mi smakują. Odrobinę kwaskowate, wanilię owszem czuć ale tak jakby słabo. Przypomina mi w smaku sernik waniliowy. 
W sumie to mi smakuje. Oczywiście weźcie pod uwagę, że ja je zjadam w formie lekko zmrożonej, w postaci niezmrożonej t o nie za bardzo mi odpowiadają. Tylko jako lody mi smakują i dlatego też daję za nie tyle punktów ile jest niżej. Gdybym oceniała je jako twarożek to bym dała mniej i tyle.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/108kcal, porcja( 50g)/54kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: gdzieś zapodziałam paragon ale chyba mniej niż 4 zł.
Do opakowania było dołączone jakieś badziewne naklejki dzięki którym można stworzyć własne zoo, łał po prostu szał. Stwierdziłam że nic nie stoi na przeszkodzie aby coś takiego zrobić, od razu piszę: naklejki się odklejają bardzo szybko, badziewie. Minuta zabawy i można wywalać, dłużej klej nie wytrzyma.
 Jaki to smutny i żałosny widok.

Macie kiedyś takie okresy kiedy wzbiera w was ochota na jakiś konkretny produkt lub danie? Ja tak ostatnio miałam, od paru dni czułam straszną chcicę na sok pomarańczowy. 
Na początku próbowałam z tym walczyć, rzadko kiedy piję soki, wolę niesłodzoną herbatę i kawę. Ale poddałam się, no bo w końcu skoro całe moje jestestwo domaga się tego soku to zapewne oznacza, że mój organizm desperacko go potrzebuje, tak przynajmniej to sobie tłumaczę. Poleciałam więc do najbliższego otwartego sklepu i stanęłam przed wyborem, jaki sok wybrać. Oczywiście najlepszym i najzdrowszym  rozwiązaniem byłoby zakupić parę pomarańczy i z nich wycisnąć sok. Ale ja jestem leniem i wolę prostsze rozwiązania( tak na marginesie to taka mała sokowirówka jest jednym z moich wymarzonych sprzętów razem z nowym piekarnikiem i maszyną do lodów). Moim następnym wyborem powinien być tzw. sok jednodniowy czyli taki niepasteryzowany i mega zdrowy ale nie mogłam żadnego takiego dojrzeć, nawet nie wiem czy w Piotrze i Pawle takie sprzedają. No więc pozostało mi kupić zwykły sok,  tym razem dokładnie przypatrzyłam się etykiecie. Wahałam się między Tymbarkiem a Cappy, z tego co wyczytałam oba miały dość porządne składy, w końcu jednak wygrała cena. Czy dobrze wybrałam?
Smak: Sok jest mało słodki co raczej zalicza się na plus, żadnych dodatkowych cukrów. 
Lekko kwaskowaty, wyczuwa się również lekką goryczkę jak to czasami bywa z pomarańczami. Wspaniale orzeźwiający i w 100% zaspakajający moje zapotrzebowanie na sok z tych owoców. Jest lekko mętny, taki stan między sokiem gęstym a rzadkim. Moim zdaniem jest po prostu przepyszny. Jego smak przebija na głowę wszystkie te zasłodzone nektary pomarańczowe za którymi nie przepadam. Mimo, że wolę świeże owoce od soków to jednak ten daje radę zaspokoić moje zachcianki.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100ml/44kcal, butelka(300ml)/132kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 1,89zł

To by było na tyle, uf nieźle się rozpisałam.
Pa

13 komentarzy:

  1. Zamrażarka to dziwne słowo, bo niby czemu ma być tam "r" jak zamrażalnik ma "l"? ;>
    Mam kolekcje magnesów literek z Danonków, jeśli chodzi o smaki najbardziej lubię waniliowe i malinowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, tak mnie wystraszyłaś, że zaczęłam szukać czy nie popełniłam byka w słowie zamrażarka. Ale to w sumie dobrze. Przynajmniej mam się na baczności.
      Malinowych danonków to jakoś nie widziałam w sklepie, może za słabo patrzę.

      Usuń
  2. Ja kocham bananowe i jablkowe, ale razem ich nie sprzedaja niestety ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banan-jabłko to takie połączenie, które owszem mi smakuję ale wybiorę go w ostateczności.

      Usuń
  3. Naturalne owoce to tylko we własnym ogródku znajdziemy, a tak do wszędzie chemia jest. Niestety soki ze sklepu często nie są idealne, a szkoda, bo skoro płacimy to wymagamy dobrej jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo ale już wolę kupić sok niż przesłodzony napój czy nektar :)

      Usuń
    2. Najgorszy napój na świecie to chyba Caprio jabłko antonówka.
      Scenka z niedzieli. Wchodzę do kuchni i widzę siostrę, która pluje do zlewu i prawie płacze.
      - Co jest? - pytam
      - Nie wiem kto to kupił!!! ale to najobrzydliwsza rzecz na świecie.
      20 minut później. Słyszę mamę.
      - Nie kupujcie tego Caprio, tego się pić nie da.

      Podsumowanie:
      Lepiej zapłacić za sok 100% owoców niż wylewać tańsze napoje.

      Usuń
    3. Dzięki za ostrzeżenie, wiem czego nie kupować. Ja taką samą reakcję miałam po wypiciu Lipton tea zielona herbata. Jeden łyk, czuję smak i z powrotem wypluwam do butelki, dla mnie to było paskudztwo.

      Usuń
    4. Ale Nestea zielone są dobre.

      Usuń
  4. przez Ciebie też bym się napiła soku pomarańczowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam albo Tymbark albo Cappy, bardzo dobre.

      Usuń
  5. Z danonkami spotkałam się jakieś 3,5 roku temu, które kupiłam tylko i wyłącznie ze względu na kubeczki (były odpowiedniej wielkości do moich sadzone). Jestem tego pewna, że moim dzieciom nigdy ich nie kupię. Serki były strasznie słodkie, ledwo dało się je zjeść (czułam się tak jakbym jadła cukier). Piszesz bardzo ciekawe recenzje produktów. Dziękuję Ci za udział w badaniu. Masz swój udział w mojej ocenie końcowej projektu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankieta dużo czasu nie zajęła więc z chęcią ją wypełniłam, cieszę się, że mogłam pomóc i dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń