13.03.2013

Wafelek Roger o smaku kokosowym i ciabatta, Lidl



Ej Roger gdzie ten kokos i czemu nie czuję się Włoszką.

Naprawdę Lidl mnie zaskakuję. Przez jakiś czas daje same beznadziejne oferty typu warsztat, porządki, remonty i tak dalej i tak samo nudno. Człowiek się odzwyczaja od robienia tam zakupów, prawie zapomina jak się tam dochodzi. A potem jak nie wystrzeli z całą serią kuszących gazetek. Tydzień amerykański i od groma słodyczy, oferta wielkanocna i cała masa czekoladowych nadziewanych jajek. Tydzień skandynawski i całkiem ciekawie wyglądające ciastka (nie, nie kupiłam, wiem też jestem pełna podziwu nad moją samokontrolą). No i tydzień Deluxe z ich ofertą słodkich kremów, pralin, trufli no i co mnie niezmiernie zainteresowało, ziaren kawy w czekoladzie. Wprawdzie te ostatnie miały być w sprzedaży od 18.03 ale jak przejrzałam stoisko z tymi produktami to spokojnie leżały, tak jakby jakaś miłosierna dusza wiedziała, że będę tego dnia w sklepie i specjalnie je dla mnie wyłożyła.  Jestem wzruszona, chlip. Ale jeśli oczekujecie, że o tym produkcie będzie dzisiejszy wpis to się grubo mylicie*, ziarenka ciutkę poczekają do następnego tygodnia. Nie na darmo jednak zrobiłam ten wstęp na temat Lidla, dzisiaj będzie o jednym produkcie dostępnym jedynie w tym sklepie, a mówię o…
*hmm, nawet wystarczy popatrzeć na tytuł ale ja lubię takie lanie wody, jestem humanistką takie moje prawo. Wiecie jaka jest niepisana reguła jeśli chodzi o prace historyczne? Jeśli możesz to opisać w dwóch zdaniach to rozbuduj to tak że by wyszły dwie strony, co najmniej.

 Wafelek Roger o smaku kokosowym. Wspominałam już, że ten smak jest jednym z moich ulubionych? Jeśli nie to teraz to robię.  Kupując go nie oczekiwałam, że przebije, stojącą na pierwszym miejscu, Princessę kokosową. Byłam jednak ciekawa jak wypadnie na jej tle, w końcu jest ciut tańszy i mogłabym trochę zaoszczędzić żeby mieć więcej kasy na inne słodycze i przekąski. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że mam problem, czy się tym przejmuję? Ani trochę :D.  Zanim przejdę do omawiania smaku dodam, że te wafelki można również zakupić w smakach: kakaowym, orzechowym i toffi. 
 Czekolada się kruszy razem z górną warstwą wafelka ale nie tak bardzo jak w Prince Polo. Miejscami się dość mocno trzyma, taka tam loteria. Bardzo słodka i mleczna z lekką nutą kakao. Równocześnie jest naprawdę cienka więc trzeba się postarać żeby to wszystko wyczuć. Ale w końcu to nie jest czekolada w tabliczkach, więc dam jej spokój.  Wafelek suchy i mega kruszący się dookoła, koszmar dla pedantów i dla osób, które nie przepadają za odkurzaniem.  Nadzienie w kolorze białym  i bardziej śmietankowo--waniliowe niż kokosowe. Nie ma porównania z moją ulubioną Princessą. Ten smak jest jakiś przytłumiony i niewyraźny jak obraz w telewizorze z lat 70 albo jak świat widziany oczami studenta po ostrej imprezie(nie żebym ja coś na ten temat wiedziała). 
 Jak ja kupuję wafelek o smaku kokosowym to oczekuję, że ten kokos będzie na pierwszym planie mi podskakiwał i wymachiwał czerwoną chorągiewką. Tu, to się schował za tapczanem i tylko nieśmiało co chwila wyglądał za niego. Nadzienie również jest słodsze niż w Princessie.  Jak się je w całości to ta słodycz nie przeszkadza, jednak ja żeby mieć dokładny zarys każdego ze składników to rozebrałam wafelek na części pierwsze. Powiem to tak, jak na taką cenę to może być, gdyby było czuć więcej tego kokosu to bym powiedziała, że produkt jakością przewyższa cenę. Ale tak to nie, jest dobry, smaczny i je się go z przyjemnością ale szału nie robi. Wkurza mnie, że wszędzie leżą kruszynki i, że nie było czuć kokosu tak jak powinno, jednak daję radę na ten przedział cenowy. Ciekawe jak z innymi smakami, kiedyś będę musiała je wypróbować.
Ocena:6/10
Kaloryczność: czy Lidlowi kalorię zabiły matkę, że czuje taką niechęć do podania o nich informacji?
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: eee chyba 77 groszy

A tak właściwie to do Lidla poszłam specjalnie po ciabattę, która w obecnej promocji kosztuję 55 groszy, grzech nie spróbować.  Według sprawdzonego źródła informacji (dobra, dobra, Wikipedii)ciabatta to włoski (to wiedziałam) biały chleb(myślałam, że bułka)zrobiony z mąki pszennej i drożdży. 
 Może was zdziwię ale wolę pieczywo tzw. ciemne i/lub z ziarnami. Najlepsza jest chyba bułka grahamki ze Społem albo chleb gruboziarnisty z piekarni Kraskiej. To taki mój mały wkład w zdrowe odżywianie się. Nie samymi słodyczami człowiek żyję. Większość białego pieczywa jest, według mnie, nadmuchana i watowata, czasami nawet dobre ale bez charakteru. No ale co mogę powiedzieć, zobaczyłam reklamę tego pieczywa i chciałam spróbować, szczególnie, że jest taka tania. Akurat miałam szczęście i jak przyszłam to pracownica sklepu wyjmowała jeszcze gorący chlebek z piekarnika.  Jakie są moje wrażenia?
 Tu mogę pochwalić chlebek, nie jest to nadmuchiwany pustak. Skórka dość twarda i nie krucha. Miąższ konkretny,  w smaku wyraźnie drożdżowy. Szczęka może po jakimś czasie zacząć boleć od przeżuwania. Ale żeby nie było tak kolorowo to muszę powiedzieć, że brakowało mi jakiegoś konkretnego smaku ani to nie było słone ani kwaśne ani słodkie, po prostu drożdże i tyle. Pewnie jakbym posmarowało go masłem albo zamoczyła w oliwie to by pewnie smakowało lepiej. Ale ja lubię jeść różne bułki i wypieki bez żadnych dodatków. Takie moje dziwactwo i zboczenie, jedno z wielu tak na marginesie.  Jest to fajne pieczywo za niską cenę ale jednak pozostanę przy moich grahamkach.
Ocena:7/10
Kaloryczność: nie podana
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 59gr

Co do regularności notek na blogu
W obecnej chwili mogę z całą pewnością powiedzieć, że we wtorki na 100% nie będzie żadnych wpisów, chyba, że w poniedziałek będzie wypadało jakieś święto. Jeszcze nie jestem pewna co do czwartków, to zależy od tego czy uda się przełożyć zajęcia na inne godziny. Jutro na pewno niczego nie będzie. Co do innych dni to wydaje mi się, że na razie dam radę, chyba, że zabraknie mi materiału do recenzji (ale na razie się na to nie zapowiada)lub jak będę miała coś ważnego do przygotowania na zajęcia. Ale na razie mam z tym spokój.
Pa

4 komentarze:

  1. Przybij pionę! Ze mnie się śmieją, że moje ulubione danie to sucha bułka :P
    A tak poza tym, to dzięki za tego bloga, szczególnie za opisywanie słodyczy z Lidla. Dużo konkretnej wiedzy stąd wynoszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *piona* Ha, ja i wiedza :D Może powinnam zostać wykładowcą na uniwerku, już widzę te zajęcia "Słodycze i ich jedzenie-zajęcia praktyczne" ;)

      Usuń
  2. Zawsze się przymierzam do tej ciabatty jak jestem w Lidlu, jednak jak na razie nie wygrała ona z moją ulubiona bułką fitness, pewnie próbowałaś ? :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że próbowałam, lubię bułki z ziarnami.

      Usuń