30.03.2013

SlimFigura Dieta, posiłek o smaku waniliowym



Dieta zawiera słowo DIE, przypadek?- nie sądzę.

Święta tuż za pasem a mówiąc o pasie trzeba wspomnieć o tym, że niektórym zapewne obwód tegoż przez te parę dni się powiększy. Uwielbiam tą piękną polską tradycję obżerania się przy stole przy każdej nadarzającej się okazji. Ta zgaga, niestrawność i zaparcia, człowiek czuję ten świąteczny nastrój. Oczywiście góry żarcia nie znikną magiczne przez te 2 dni więc i resztki zostaną, które trzeba będzie dojadać przez następny tydzień. Człowiek potem przez miesiąc nie spojrzy bez obrzydzenia na sałatkę jarzynową. Trudno się dziwić, że taka sytuacja pomaga licznym jednostkom zebrać do kolekcji parę dodatkowych kilogramów. I nie żyjmy nadzieją, że może pójdzie w cycki, jak do tej pory nie poszło to i teraz nie pójdzie. Przykro mi ale takie jest życie, prędzej dodatkowej warstwy ocieplającej tzn. tłuszczyku można spodziewać się w okolicach tyłka, ud, brzucha i bioder, sad but true. Z myślą o tych faktach przy ostatniej wizycie w Rossmanie kupiłam* ten oto produkt.
*narażając się przy okazji na oceniający i potępiający wzrok kasjerki, słowa „to nie dla mnie tylko dla mojej mamy” same cisnęły mi się na usta

SlimFigura dieta, odżywczy posiłek o smaku waniliowym. Hmm, fakt, że na opakowaniu nie jest napisane jaki dokładnie jest to posiłek(budyń? kaszka? kisiel?) wydał mi się nieco złowieszczy i w pokoju momentalnie powiało grozą …albo zimnym powietrzem z zewnątrz (ach te nieszczelne okna), trudno powiedzieć. Producent deklaruję, że ten produkt „pomaga w utrzymaniu prawidłowej masy ciała, powoduje uczucie sytości, wspomaga przemianę materii, wzbogaca dietę w witaminy”, normalnie cud, miód i orzeszki, zobaczymy jakie to jest w smaku. Zanim do tego przejdę to podaję do informacji, że na półce widziałam jeszcze smak truskawkowy(zawsze musi być smak truskawkowy) i jabłko z cynamonem.
Zapach: przyjemny, jak budyń waniliowy, nie wiem czy nie dolałam za dużo wody bo konsystencja była dziwnie rzadka niczym rozwodniony kisiel, wyobrażałam sobie, że to będzie gęstsze.
Smak: o Jezu nie, fuj. To była pierwsza myśl która przyszła mi do głowy  po pierwszej łyżce.  Lekko czuć wanilię i słodycz ale dominującym smakiem jest… nawet nie wiem co to jest, pewnie ten len mielony, skojarzyło mi się z sianem, bleurgh. A skąd wiem jak smakuję siano? No cóż dzieci z ciekawości jedzą różne dziwne rzeczy nie tylko szczaw. Nie miałam zamiaru za bardzo ten smak analizować, po 3 łyżce stwierdziłam, że moje poświęcenie dla sprawy ma swoje granice i wyplułam to co miałam w ustach z powrotem do kubka. 
Naprawdę istniało poważne zagrożenie, że zaraz zwymiotuję to co zjadłam i w tym momencie nie żartuję ani nie przesadzam. Moim następnym krokiem było skierowanie się do łazienki żeby umyć zęby w celu pozbycia się tego smaku. Nie wiem jak bardzo zdesperowanym trzeba być aby to zjeść. Mając do wyboru pożywianie się tym produktem a śmierć głodową to… no cóż zaczęłabym dość poważnie rozważać jednak tą głodówkę. Hej, może o to w tym chodzi, przecież jak się nie je to się chudnie. O rany, jakie to genialne w swej prostocie, jestem pod wrażeniem.
Ocena:0/10 bo zapach to jednak za mało
Kaloryczność: 199g/287kcal, saszetka(23g)/66kcal
Gdzie kupiłam: Rossman
Cena:1,99zł
A tak na serio, nie warto wydawać pieniędzy na to. Jak chcecie stracić na wadzę to polecam jednak więcej ruchu i zmniejszenie liczby kalorii i tłuszczu. W większości wypadków to pomoże, chyba, że cierpicie na jakąś chorobę wtedy jednak zalecam udanie się do dietetyka. Produkty odchudzające mają to do siebie, że prędzej odchudzimy portfel niż siebie. Jakby działały to na świecie nie byłoby grubych osób, przemyślcie to sobie.
Pa

14 komentarzy:

  1. Czytam, czytam, do tego obserwuję i zapraszam do siebie :)

    Życzenia dla was u mnie http://kasiulekkochany.blogspot.com/2013/03/najlepszego.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytelnicy zawsze mile widziani :)

      Usuń
  2. Ja właśnie stoję przed takim wyzwaniem zwiększenia ruchu w moim życiu. Będzie ciężko, bo mam napięty grafik i dużo zmian zachodzi w moim życiu, ale ponoć jak się ma sporo zajęć to łatwiej jest się zorganizować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jak nie mam nic ważnego do zrobienia to ten czas jakoś przelatuję mi przez palce a jak mam pełno zajęć to jakoś ze wszystkim się wyrabiam.

      Usuń
  3. kiedyś jadłam takie coś o smaku jabłkowym, wlałam dużo mniej wody niż Ty, dodałam słodzik i wspominam ten posiłek całkiem przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też zależy od smaku, ja tam powtórki z rozrywki nie mam zamiaru robić.Do tej pory mnie mdli na samą myśl.

      Usuń
  4. Fajnie napisane i jest fragment o szczawiu;D
    pozdrawiam!

    http://filmowymelanz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam przegapić okazji by ten fragment wstawić ;)

      Usuń
  5. Ojesu, dzisiaj to kupiłam. Co za ohydna breja. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie pojmuje jak to ludzie mogą systematycznie spożywać, tyle czasu minęło a mną nadal wtrzącha na samo wspomnienie.

      Usuń
  6. a ja zajadam się i nie marudzę nie jest złe. pierwsza łyżeczka tez była dla mnie nie za bardzo ale co mi od tego się nie umiera :):) polecam czekoladowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie skorzystam z polecenia. Do tej pory mnie wstrząsa ;)

      Usuń
  7. Kupiłam truskawkowy i waniliowy... Wczoraj spróbowałam waniliowy i na samą myśl czuję te gluty w ustach, a następnie w przełyku. OCHYDA, truskawkowego, nawet nie tknę!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nikt nie wspomniał o tym jaką konsystencję ma len i właściwości .Bardziej zastanawiają mnie smaki które pachną sztucznoscia

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.