09.03.2013

Ritter Sport Gebrannte Mandel



Ostatnie podrygi zimy czyli karmelizowane migdały

Jest to ostatnia z moich zimowych czekolad, właściwie to tych zimowych edycji się nie nakupowałam, ot  4 z biedronki i 2 ritterki. Jak na mnie mało. Jakoś nic innego w oczy mi nie wpadło. Z Ritter Sport to oprócz omawianego dzisiaj smaku i wcześniejszego nugatowego była jeszcze wersja z kokosankami ale tak jak lubię kokosy to nie przepadam za kokosankami  więc podziękowałam za taką propozycję. Nie wiem czy słusznie, znając moje szczęście prawdopodobnie odrzuciłam najsmaczniejszą z gromady ale kupować i tak jej nie będę. Nugatowa wersja mnie nie zachwyciła, a jak będzie z tą? 
 Jest to wersja z karmelizowanymi kawałkami migdałów. Jak w domu wczytałam się w treść to przeżyłam małe zaskoczenie(duże zaskoczenie przeżyłam  jak dowiedziałam się, że ananasy nie rosną na drzewach), byłam święcie przekonana, że jest to czekolada z rodzynkami, tak to jest jak niedokładnie patrzy się na opakowanie.  Te migdały na etykiecie naprawdę wyglądały dla mnie jak zasuszone trupki winogron. Może jednak powinnam przekonać się do tych okularów, hmm. 
 Oczywiście największą przeszkodą stanowiło dla mnie otwarcie tego *#@$!&^ (tutaj wstaw dowolne bluzgi)opakowania. Serio, było tak mocne, że myślałam, że będę musiała użyć piły łańcuchowej aby się dostać do czekolady. W końcu przy pomocy zębów, długopisu i hasła „otwórz się sezamie” udało mi się otworzyć czekoladę. Oczywiście klej nie był już wystarczająco mocny aby z powrotem zamknąć  te opakowanie, typowe. Osobę, która wymyśliła te rozwiązanie powinno się skazać na ciężkie roboty w kamieniołomach.  Przy pierwszym spojrzeniu poczułam lekki niepokój, zobaczyłam małe dziurki. Od razu w wyobraźni zobaczyłam radośnie hasające w czekoladzie robaczki, brrr. Po dokładnym zbadaniu nie wykryłam jednak tej niepożądanej porcji mięsa, czas na ostrożną konsumpcję. 
Jest to czekolada mleczna, czyli taka jaką tygryski, lwy, pantery i inne kotowate stworzenia lubią najbardziej. Nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem jak powiem, że jest ona słodka, nie tak jak Milka (wiem, że ciągle porównuję do milki ale każdy jadł tą czekoladę i wie jak smakuję więc może sobie wyobrazić mniej więcej o jakiej słodyczy mówię), bardzo ale to bardzo mleczna. Kakao to słabizna, jak ktoś naprawdę wytęży swoje kubki smakowe to wyczuję odrobinę ale na pierwszy rzut oka czy też może języka jest praktycznie niewyczuwalny. Dobra ale nie sprawia, że człowiek pada na kolana i wyśpiewuje pieśni pochwalne obiecując równocześnie, że od tej pory będzie lepszą i udoskonaloną istotą.   
No dobra, czekolada czekoladą ale jeszcze są migdały i to karmelizowane. Jeżeli oczekiwaliście wielkich kawałków to czeka was rozczarowanie. Malutkie, tycie tycie drobinki, tak małe, że ledwo co wyczuwa się smak migdałów . Owszem podczas gryzienia czuje się chrupanie ale to by było na tyle. A i ten karmel to takie lekkie wspomnienie, równie dobrze mogłoby go nie być, jest tak słabo wyczuwalny. Jakie jest ogólne wrażenie? Wszystko niby w porządku, jest smaczne, nieprzesłodzone ale brakuję tego czegoś(nie ma to jak konkrety). To nie jest czekolada za którą warto zapłacić 5 zł, nie ma szału, majtki nie spadają. Szczególnie te migdały wypadają słabo. Biorąc pod uwagę jak bardzo smakowała mi edycja letnia to ta zimowa jest po prostu beznadziejna w porównaniu.
Ocena:7/10
Kaloryczność:100g/532kcal, 4kostki(25g)/133kcal
Gdzie kupiłam: LIdl
Cena: 3,33 zł(promocja)
Mam jednak nadzieję, że wiosenna limitka wyjdzie lepiej niż ta zimowa bo naprawdę obrażę się na Ritter Sport. A tak przy okazji, jak wiecie wczoraj był dzień kobiet i dostałam czekoladę którą miałam zamiar kupić: orzechowa Fin Carre z Lidla. Na razie poczeka bo mam ochotę zacząć jakiegoś batonika a i Milka z Daim bardzo ładnie się do mnie uśmiecha*
*znaczy nie dosłownie, jak zacznę widzieć rysy twarzy na słodyczach to prędzej zgłoszę się na specjalistyczne leczenie a nie będę pisać o tym na blogu.
Pa

8 komentarzy:

  1. Jadłam tą czekoladę i mi smakowała, ale zgadzam się, że czegoś jej brakuje. Najbardziej lubiłam czekać, aż czekolada rozpuści się na języku, a później rozgryzać migdały. Wtedy bardziej czuć karmel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że już zjadłam ostatnią kostkę to bym wypróbowała tę metodę.

      Usuń
  2. Jak dla mnie to nic nie pobije belgijskiej czekolady;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno takie coś pobić, w końcu słyszałam, że Belgia jest w ścisłej czołówce jeśli chodzi o wyroby czekoladowe.

      Usuń
  3. Ten smak był również częścią zimowej kolekcji Rittersport sprzed roku :). Z tegorocznej zimowej edycji czekolada kokosankowa zdecydowanie wygrała, więc żałuj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze rok temu nie cierpiałam na manię Ritter Sport, zaczęło się od letniej edycji (biała z kokosem <3). Wiesz gdybym się uparła to bym jeszcze spokojnie kupiła tą z kokosankami ale jednak podziękuję.

      Usuń
  4. Ritter Sport otwiera się łamiąc przez opakowanie pierszy rząd kostek a wtedy folia sama się nam otworzy,nie trzeba piły.I opakowanie nie jest wyprodukowane z myślą o ponownym zamknięciu.A jeśli chodzi o smak to czy ktoś próbował czekoladę popijać kawą? WARTO !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wypróbowałam tą metodę i niet, nadal jest zamknięte na amen, jednak bez piły się nie obejdzie ;) A do kawy to zawsze jem coś słodkiego albo batonika, albo ciastko albo właśnie czekoladę.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.