18.03.2013

Lody śmietankowo-czekoladowe i mazurek orzechowo-kajmakowy z kokosem



Poczuj śmietankową radość i zatańcz mazura

Niedziela była wyjątkowo ciepła i słoneczna, no w krótkim rękawku to bym jeszcze nie zapylała ale można było spokojnie wyjść bez obawy, że nos nam odmarznie albo wiatr nas porwie hen daleko. Ciepłą pogodę postanowiłam uczcić pudełkiem lodów, wybór padł na Algidę, bo taki miałam kaprys*.
*miałam za mało pieniędzy żeby kupić ciekawsze lody
Okres przedświąteczny jest tym czasem w którym zamrażalka u mnie w domu jest tak zapełniona mięchem, że przyprawiłaby o zawał każdego weganina. Mimo tego, jakimś cudem udało mi się znaleźć miejsce  na opakowanie tych lodów. Przesunęło się schab, niezidentyfikowane części świńskie (lub ludzkie, trudno powiedzieć)przełożyło się do innej szuflady a coś, co jestem pewna, że nie pochodzi od żadnego ziemskiego stworzenia, wcisnęłam gdzieś w kąt, a co. Dla mnie ważniejsze są lody.

Algida Śmietankowa Czekolada, w sklepie był trochę mały wybór smaków. Są one miękkie i puchate, z łatwością dało się wbić łyżkę i wybrać porcje.
 Miła odmiana po lidlowkiej skamienielinie(które były bardzo smaczne no ale jedna łyżka poszła na straty, wygięła się jak w Matrixie). Tak jak nazwa wskazuję, głownie czuć słodką śmietankę, na drugim miejscu jest czekolada. I wiecie co, ja czuję w niej kakao i to o wiele bardziej niż w takiej czekoladzie Milka. Wszystko się fajnie łączy i nie przesładza. Szczerze, jest o wiele lepsza niż krówkowa wersja. Tutaj czuć każdy poszczególny smak. Nawet nie wiem kiedy skończyłam swoja porcje, była taka dobra. Potem jeszcze robiła parę rundek aby ”tylko małą łyżeczkę” jeszcze dojeść. Może i Algida nie jest najwyższą półką jeśli chodzi o lody ale nieźle sobie radzi. Za taką cenę polecam. 

Ocena:9/10
Kaloryczność: 100g/160kcal, 100ml(2 gałki?)/75kcal – te dwie gałki wzięłam ze znaczka na opakowaniu ale jakoś trudno mi w to uwierzyć
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 6,99zł





 Wprawdzie nie jest to jeszcze czas na pieczenie Mazurków, jednak moja mama wypatrzyła ten przepis i stwierdziła, ze możemy go zrobić. Mimo, że użyła liczby mnogiej to jej wkład skończył się na kupnie produktów, typowe. Ale dobra, lubię piec ciasta i ciasteczka, a to wyglądało na niezwykle proste. Przepis jest z gazety „Poradnik Domowy”nr4(kwiecień), 2013.
Mazurek orzechowo-kajmakowy z kokosem
Składniki:
250g. czekolady gorzkiej
50-70g. wiórków kokosowych
100g.herbatników pełnoziarnistych(np.digestive)
ok.100g. masła
150g posiekanych orzechów laskowych lub migdałów
niecała puszka mleka skondensowanego

Herbatniki pokruszyć, wymieszać z roztopionym letnim masłem, a następnie rozłożyć równomierną warstwą na dnie dużej okrągłej(śr. 28cm) lub kwadratowej formy do pieczenia tart, lekko przyklepać dłonią.
Na tym cieście kolejno rozsypać: niezbyt  drobno posiekana czekoladę, wiórki kokosowe, a na końcu posiekane orzechy lub migdały. Wierzch polać mlekiem z puszki(już nie mieszać, ponieważ w czasie pieczenia mleko samo wniknie w niższe warstwy)
Piec 30-40 min. W piekarniku rozgrzanym do 175 stopni C. Jeśli ciasto za szybko się zrumieni dopiekać je przykryte folą albuminową.
Upieczony mazurek wystudzić, delikatnie udekorować (ha ha ha)i dobrze schłodzić w lodówce.
 Moje uwagi są takie: formę należy dodatkowo zabezpieczyć papierem do pieczenia bo potem będą problemy żeby w całości odkroić sobie kawałek ciasta, jeśli mamy nieszczelną formę to należy uważać bo podczas pieczenia mleko wypłynie i zacznie się przypalać na dnie piekarnika (nie dam rady tego teraz zeskrobać, help), siekanie ręczne jest męczące i zajmuje dużo czasu(szczególnie orzechy laskowe lubią latać po całej kuchni podczas siekania) najlepiej użyć blendera lub robota kuchennego. Inna sprawa jest taka, że moim zdaniem podane wymiary formy są za duże, musiałam dodatkowo nakruszyć ciastek bo były prześwity. 
 Mleko skondensowane łączy te wszystkie składniki w jedną całość ale jednak ciasto będzie się osypywać. Jest naprawdę dobry, nieprzesłodzony, czuć zarówno czekoladę, orzechy jak i kokos, po prostu pycha. Wprawdzie nie dorównuje mazurkowi orzechowemu mojej mamy ale daje radę. Dodatkowo usłyszałam, że w tym roku nie będzie mazurka makowego tylko ten, zgadnijcie komu przypadło zadanie upieczenia go(znaczy usłyszałam znowu liczbę mnogą ”upieczemy” ale ja wiem czym to się skończy).

A tak poza tym to jestem happy. Moje bratanice miały przyjechać ale suma summarum nie przybyły. Więc jajka Kinder Niespodzianka, kupione specjalnie dla nich, przypadły mi w udziale. Yippie. Oczywiście biorąc pod uwagę, że dzisiaj zajęcia skończę o 19:30 zapewne pod koniec dnia znowu będę przeklinać ten świat i osoby układające plan zajęć, życie.
Pa

6 komentarzy:

  1. Lubię te lody a mazurek wygląda apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak smakuje, dzisiaj to już marne resztki zostały.

      Usuń
  2. Współczuje zajęcia do 19.30 ... znam ten ból w poniedziałki siedzę na uczelni od 9.00 do 18.30 :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, ja na szczęście mam okienko między zajęciami ale dwa lata temu to miałam od 8:00 do 17:50.

      Usuń
  3. Mogłabyś podać przepis na mazurek orzechowy twojej mamy? U mnie w domu nie ma tradycji robienia mazurków, a ja poszukuję jakiegoś sprawdzonego przepisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następną niedziele postaram się podać ten przepis, tylko będzie bez zdjęć :)

      Usuń