15.03.2013

Czekolada Milka z Daim



Daim mi milkę daim

Wspominałam wam o mojej liście słodyczy, które są obecnie w moim posiadaniu, prawda? Po prostu pewnego dnia patrząc na mój wciąż rosnący stosik pomyślałam zrezygnowana, że bez jakiejś pomocy to nie połapię się w tych wszystkich datach do spożycia. Lista była więc dość oczywistym rozwiązaniem sprawy, no jeszcze była opcja zeżarcia tego wszystkiego za jednym posiedzeniem. Stwierdziłam jednak, że ani mój żołądek, ani cała reszta tego ustrojstwa co we mnie siedzi nie pokochałaby mnie za taki krok. A ja tam nie miałam potem zamiaru oddawać czci porcelanowemu bóstwu(czyt. rzygać dalej niż widzę). Więc zdrowy rozsądek wygrał z łakomstwem i ciekawością co by się stało z moim organizmie po takiej dawce cukru i chemii. Lista w swoim założeniu jest tak prosta, że aż genialna, sama jestem pod wrażeniem mojego krótkiego przebłysku inteligencji.  I tak co jakiś czas zerkam na nią by sprawdzić jakiemu produktowi powoli kończy się termin i następnie usuwam zagrożenie zepsucia i zgnilizny moralnej. Ostatnio jak się popaczyłam (to nie literówka) to stwierdziłam, że mogę spokojnie wziąć  coś co nie ma naglącej daty. Właściwie to wahałam się między dwoma czekoladami ale rzuciłam monetą i wyszło, że zacznę od tej poniżej przedstawionej.

 Milka, For you&me, Daim –czyli po naszemu jest to limitowana edycja czekolady Milka z chrupiącymi kawałkami karmelu Daim. Widziałam parę razy te batoniki ale jakoś nigdy za mną nie wołały żebym je kupiła, nie moje klimaty. Ale w połączeniu z czekoladą, czemu nie. Ta edycja wyszła chyba specjalnie na walentynki ale może jeszcze w niektórych sklepach jest, zajrzyjcie do Stokrotki, może tam będzie. 
 Tylko jeszcze na chwilę wrócę do nazwy. Słowo „for” rozumiem dokładnie, w połączeniu ze słówkiem „me” brzmi znakomicie. Znaczek & również nie kryje przede mną tajemnic, zazwyczaj widuję go w takim zastosowaniu jak choco&caramel, nuts&chocolate, w pełni popieram te znaczenia. Problemem stanowi tutaj „You” złączone z całą resztą. Mam wrażenie, że czekolada każe mi się z kimś podzielić. Hmm, a takiego wała, sorry memory ale to nie przejdzie. W dzieciństwie musiałam się dzielić słodyczami z hołotą (dobra z braćmi ale to na jedno wychodzi), mama kazała więc mimo mojej wyjącej z żalu duszy częstowałam ich moimi darami. A potem oni odwdzięczali mi się wykręcając mi rękę i robiąc mi pokrzywkę.  Ach ta miłość między rodzeństwem. Podsumowując, nie mam zamiaru przyjmować rozkazów od czekolady, szczególnie gdy ta każe mi być miła dla innych ludzi. 
 No ale ja tu gadu gadu* a czekolada sama się nie zje. Jaka Milka mleczna jest każdy widzi. Bardzo słodka, dla niektórych zapewne aż za słodka. Jakoś mi w czekoladach tej firmy ta ilość cukru nie przeszkadza, jasne za dużo na raz jej nie zjem ale to już inna kwestia. Mocno mleczna ale to raczej nie dziwota. Głównym problemem czekolad pod znakiem zmutowanej krowy z Czarnobyla (no hej, widzieliście kiedyś w naturze biało-fioletową krowę, nie sądzę. Halucynacje spowodowane nadużyciem różnych legalnych i nielegalnych substancji się nie liczą)jest mała, prawie niewyczuwalna zawartość kakao. Tak jest i tym razem, ta firma jednak powinna pomyśleć żeby jednak troszkę powiększyć ilość tego składnika, w końcu to czekolada. Jednak główną atrakcją tego produktu stanowią małe kawałki karmelu. 
 Powiem, że byłam mile zaskoczona ich wielkością. Spodziewałam się jakiś marnych zmielonych resztek a tu były dość solidne kawałki, na zdjęciu zresztą powinno to widać. Karmel nie jest miękki, jest kruchy i wyraźnie wyczuwalny, nie rozpuszcza się na języku i nie skleja gęby. Nadaje czekoladzie fajnego karmelowego  posmaku. Ogólne wrażenie jest takie, że jestem bardzo zadowolona z zakupu, sprawia, że zaczynam rozmyślać czy jednak nie iść do sklepu aby zakupić batonik Daim. Skoro w czekoladzie tak fajnie smakuje to czemu nie spróbować go jako samodzielnego produktu. Zdecydowanie na plus. Zrehabilitowałaś się Milko po tej porażce z Ptasim Mleczkiem.
*czy raczej może pisu pisu, chociaż nie, o rany zdecydowanie NIE, od polityki będę się trzymać z daleka.
Ocena: 8/10
Kaloryczność; 100g/535kcal, 1porcja(25g)/133kcal –według moich obliczeń 25g to 6 kostek, ale mogę się mylić, z matematyki miałam dwóje
Gdzie kupiłam: Stokrotka
Cena: 2,79zł

 A tak przy okazji.  Jak mówiłam(pisałam) o limitkach wiosennych z Ritter Sport to chyba nie wspominałam o smakach, no więc będą to czekolady: z kremem katalońskim, z ciasteczkami i kremem waniliowym, z ziarnami kakao. Czemu o tym teraz wspominam? Z powodu gazetki Piotra i Pawła.
 Na razie powstrzymam się z kupnem tych czekolad, może niedługo i w Lidlu będzie wraz z jakąś promocją. W poniedziałek wybieram się do tego sklepu więc luknę na stoisko z Ritter Sport czy nie ma ich tam. Ale w końcu się doczekałam. Yupii.
Pa

13 komentarzy:

  1. Świetne te smaki Ritterek! Muszę je dorwać!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to już od chyba początku lutego ich wypatrywałam :D

      Usuń
    2. Dorwałam dziś wiosenne ritterki i muszę powiedzieć, że nie porywają ... Smakowo łudząco podobne do milki oreo i caramel... Rozczarowały mnie, a cenowo korzystniej wypada milka :'(

      Usuń
    3. Co nie zmienia faktu, że i tak je kupię :D, raz można zaszaleć a co. A z tymi ich cenami to rzeczywiście w niektórych sklepach przesadzają, dlatego warto rozglądać się za promocjami.

      Usuń
  2. daimy to jedne z lepszych cudakow, jakie znam od dziecinstwa, nigdy nie przestana mi smakowac:)
    krem katalonski mnie intryguje :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tej czekoladzie coraz bardziej skłaniam się by je kupić.
      Mnie bardziej kusi ta z ciasteczkami ale krem kataloński również brzmi smakowicie.

      Usuń
  3. Heh, a ja jestem chomikiem i wszystkie moje skarby chowam do szuflady. U mnie w rodzinie działa zasada ,,kto pierwszy ten lepszy" , więc czasem widzę tylko pusty papierek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tylko niech by ktoś z mojej rodziny spróbował się zbliżyć do moich słodyczy...

      Usuń
  4. Świetny blog ;) Sama magazynuję góry słodyczy i mam listy z datami ważności, żeby je ogarnąć :D Jesteśmy bardzo do siebie podobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listy najlepszymi pomocami nałogowych słodyczomaniaczek ;D

      Usuń
  5. Zrobiłam odstępstwo od postanowienia, że nie kupuję już żadnej Milki, Alpen Gold, Wedla itd. i mam tą czekoladę. Dziś z TŻ mieliśmy degustować, ale Teściowa upiekła ciasto :D, więc ja Daim zrecenzuję za tydzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak teściowa zrobiła ciasto to wiadomo, że trzeba grzecznie zjeść ;D

      Usuń
  6. Mi zupełnie nie podeszła niestety. Dodałem swoją ocenę na https://www.facebook.com/zajacocenia/

    OdpowiedzUsuń