02.04.2017

Ritter Sport Johannisbeer Streusel

Ile razy można we wstępie pisać o tym samym. Ostatnio mam poczucie deja vu gdy czytam to, co moje palce wytańczyły na klawiaturze. Nie ma co ukrywać, coraz trudniej jest mi wymyślić co pisać. A jak tylko się patrzy bezradnie w pustą kartę Worda, to odczuwa się coraz większa niechęć do otwierania tegoż Worda. I co zrobić?
Mniam

Ritter Sport, Johannisbeer Streusel, czekolada mleczna z nadzieniem jogurtowym z kruszonką i czerwonymi porzeczkami. Nowość, limitka, jak zwał tak zwał. Ale raczej limitka. Wypatrzyłam ją w Piotrze i Pawle, leżała obok czekolady kawowej, białej z grejpfrutem i mlecznej z jeżynami. I chociaż początkowo chwyciłam za grejpfruta to po szybkiej kalkulacji stwierdziłam, że jednak biała Rittera już mnie nie jara i wybrałam bezpieczniejszy wariant. A jeżyny odrzuciłam, bo miałam ochotę na coś kwaśnego.  A czerwone porzeczki akurat idealnie wpasują się w pojęcie słodkiego kwasku.

Smak: podział jak u klasycznego Rittera, zapach również niczego sobie, chociaż nie tak mocny jakbym chciała. W kwestii samej czystej czekolady Ritter już dawno przestał mnie zachwycać. Owszem, jest to poziom nieco wyższy niż u Milki ale jest znacznie niższy niż w Sportach z sprzed jeszcze dwóch lat. Coś poszło nie tak. Jest smacznie, słodko i czekoladowo ale w bardzo płaskim wymiarze.

Zaś nadzienie, o bogowie. Cofnijcie się o parę zdań, do ostatniej linijki przedstawienia produktu. Widzicie fragment o chęci na kwasek? Otóż nie miałam chęci na taki kwasek. Jest różnica między owocowym kwaskiem a kwachem rodem z pracowni chemicznej. Różnica, której w fabryce RS nie dostrzegli. Zaś ja nie dostrzegłam śladu porzeczki. Był to kwach wymieszany ze słodyczą, czymś podchodzącym pod jogurt z lekkim owocowym zacięciem. Ale nie dałabym rady stwierdzić, że to porzeczka. Nie, nie i nie.

Nie powiem, że się rozczarowałam, bo to by znaczyło, że miałam duże oczekiwania wobec tej czekolady. A nie miałam. Po prostu dziwię się, że Ritter Sport nie dal rady zrobić czekolady z nadzieniem porzeczkowym, które smakowałoby jak porzeczki. I to właściwie największa wada tego produktu, nie dostarcza tego co obiecuje. Szkoda dobrej niegdyś marki i szkoda pieniędzy.
Ocena: 5/10
Kaloryczność: 100g/563kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 5-6 zł

Podjęłam decyzję o tym, że kończę bloga. Nie żadna przerwa czy rzadsze wstawianie notek tylko ostateczny koniec. Było fajnie ale ostatnio nie mam sił, czasu, inspiracji i ochoty aby porządnie prowadzić bloga. A tak na pół gwizdka jest bez sensu, bo do niczego to nie prowadzi. Przypominam, że tu wstawiłam listę innych blogów wartych odwiedzenia. I może tam mnie gdzieś w komentarzach zobaczycie. Bo tutaj to raczej nie ma szans na to.
Pa


36 komentarzy:

  1. Eh,nie widziałam nigdzie tych nowych Ritterow,ale szkoda ze sie nie postarali.
    Szanuje twoja decyzje.Przez tak długi czas prowadziłam tego bloga...a lepiej jest zgasnąć niż sie wypalić,wiec cie rozumiem ;) Mam nadzieje ze na Insta chociaż bedziesz troszkę aktywna i nie stracimy całkowicie z Tobą kontaktu <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkowo je ujrzałam, nawet nie szukałam tych Ritterów :)
      Spróbuje tam więcej się pojawiać jak teraz nie będę musiała wstawiać notek na bloga :)

      Usuń
  2. poszaleli z ilością porzeczki w nadzieniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, ogołocili wszystkie krzaki z porzeczek żeby starczyło do czekolady xD

      Usuń
  3. Wielka szkoda, że przestajesz prowadzić bloga. Mogę tylko napisać, że było bardzo miło przez ten cały czas tu wchodzić i czytać Twoje recenzje.
    Powodzenia, czymkolwiek będziesz się zajmować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba teraz po pracy to skupię się jedynie na odpoczynku, czytaniu książek i oglądaniu seriali/filmów, które od dawna mam na liście "do zobaczenia" :)

      Usuń
  4. Co do czekolady to od razu wiem, że nie dla mnie, wolę prostsze smaki :D

    Szkoda, że przestajesz pisać, bardzo lubię Twoją twórczość, ale jeśli nie masz na to czasu ani ochoty to chyba najlepsza opcja - pisać na siłę na dłuższą metę się nie da :/ Może kiedyś odzyskasz wenę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takiej czekoladzie ot nawet człowiek lubiący "ciekawsze" smaki może się lekko zniechęcić ;)
      Tak właściwie to sama jestem zdziwiona, ze tyle czasu miałam wenę prowadzić bloga, zazwyczaj zniechęcam się po kilku miesiącach nowego hobby ;)

      Usuń
  5. Wow... Fatalny skład ma...
    Ja również życzę powodzenia w dalszych planach, na cokolwiek się zdecydujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo zaszaleli ze składem xD

      Usuń
  6. Tak się zastanawiam...

    Chyba im dłuższe przerwy, tym trudniej wrócić. Bo z "jutro" robi się "pojutrze". Z "poniedziałek, środa, piątek, sobota" robi się "środa, piątek, sobota". Potem środa i sobota. Potem zaś sam wtorek. Potem... no właśnie.

    Zmuszanie się jest bez sensu, to oczywiste. Siedzieć przed pustą kartkę i silić się by sklecić coś fajnego, coś... czego do tej pory nie było. Tylko to nierealne. Po setkach wpisów musisz do czegoś nawiązywać.

    Trudna decyzja, niemniej ją rozumiem. Ja - jako odbiorca - widzę ją inaczej. Bo dostrzegam samo dzieło w postaci notki. Nie widzę "cierpienia" wcześniej.

    Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, zauważyłam, że trudno było zmusić się do pisania "bo zdążę". A potem siedzi się i desperacko próbuje cokolwiek wymyślić.

      Usuń
  7. To jest jak narkotyk, więc myślę, że jeszcze kiedyś Cię tu zobaczymy. A jak nie tu, to na innym blogu. Kontakt do siebie mamy, więc kiedy będziesz we Wrocławiu... :)

    Rittery mnie nie rozczarowują jako całokształt czekolad, bo i ja zmieniłam nastawienie do nich. Ot, zwykłe słodycze. tTe wiosenne ratują mój portfel - nie kupię żadnej. Prędzej skuszę się na Wawele z mlekiem skondensowanym i dodatkami oraz z kajmakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę we Wrocławiu to wbije ci się na chatę ;D
      A jak na początku, zarówno ja jak i ty, szukałyśmy tych limitek/nowości. Szał minął, RS straciły swój czar.

      Usuń
  8. Będzie mi brakowało niedzielnych wpisów:( Dziękuję za mile spędzony czas na Twoim blogu:) Te wszystkie recenzje i zabawne posty zostaną w mej pamięci:) Życzę Ci wszystkiego dobrego:):*
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
  9. Potwornie będzie mi Cię tutaj brakować... dla mnie blogosfera nie będzie już taka sama... ale rozumiem i głęboko szanuję Twoją decyzję. Mimo wszystko dziękuję Ci za te wspólne lata testowania :) Ty jako mentor, ja widz ^^ A żarty o Zmierzchu zabiorę ze sobą do końca życia :D Życzę Ci by wszystko się pookładało po Twojej myśli ^^ PS I liczę po cichu na częstszą aktywność na IG, chce koniecznie wiedzieć co u Ciebie słychać i Karmelka :D Pozdrawiam ciepluuutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nieaktywność na Insta była związana w dużej mierze ze śmiercią Nemka. Wyłam za każdym razem jak widziałam jego zdjęcie w galerii, więc wolałam za bardzo nie włączać galerii w tablecie i aparacie. Teraz jest trochę lżej, więc postaram się coś zamieszczać.

      Usuń
    2. rozumiem i dziękuję za wszystko :)

      Usuń
  10. Niektóre Rittery dają radę jako turystyczne dopalacze, ale nadziewańcom nie ufam. Dotyczy to wszystkich nadziewanych czekolad popularnych marek, bo Zotter to zupełnie inna galaktyka. Bardzo polecam Zottera handscooped z czerwonymi porzeczkami, niech Cię nie odstraszy chili w składzie, jest go bardzo mało i świetnie dopasowało się do nadzienia. Czerwonoporzeczkowy Zotter to jeden z najlepszych jego nadziewańców, jest fantastyczny, trzeba go koniecznie spróbować, żeby wiedzieć, jak powinny smakować czerwone porzeczki jako nadzienie, to ideał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chili mnie nie odstrasza, chilli jest mile widziane. To z alkoholem mam problemy ;) Zerknę na tą tabliczkę :)

      Usuń
    2. Naprawdę warto, jeden z najlepszych nadziewanych Zotterów i nie ma żadnego alkoholu.

      Usuń
  11. Miałyśmy do wyboru albo tą ritterkę albo jogurtową z musem... wybrałyśmy tą drugą. Jak ją spróbujemy to zobaczymy czy to była lepsza decyzja ;)

    Szkoda, wielka szkoda ale nie ma nic na siłę. Trzymaj się ciepło i może jeszcze kiedyś do nas wrócisz z nowym zapałem :***********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta tabliczkę mnie zupełnie nie interesowała, dobrze wiedzieć, że ktoś się za nią zabrał.

      Usuń
  12. Przeczytałam cały wpis i myślę sobie ,,o prima aprylisowy żart", ale patrzę na datę i niestety nie... Szkoda, że odchodzisz :( Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie zmieściłam wpisu wczoraj, chociaż miałam go już gotowego ;)

      Usuń
  13. Wielka szkoda, ale jeśli nie ma się weny to oczywiście nic na siłę. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jakbym próbowała na siłę to zapewne wpisy byłyby tak złe, że nikt by tego nie chciał czytać :)

      Usuń
  14. Niestety praca potrafi wypluć z człowieka wszelkie siły i niestety doskonale wiem co czujesz, bo moja mama ma to samo. Wraca padnięta z pracy i nawet nie ma ochoty z nami rozmawiać :/

    Co do czekolady to ja teraz kompletnie nie patrzyłam na tą serię. Smaki w ogóle mi się nie spodobały, bo jakoś tak...no nie dla mnie. Widzę, że dużo nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 godzin lub więcej pracy potrafi wyzbyć z człowiek wszystkie siły :(

      Usuń
  15. Mnie również będzie bardzo brakować Twojego bloga. Czytam od początku jego istnienia i myślę, że niejako zapoczątkowałaś słodyczową blogosferę w polskim internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle co zapoczątkowałam ( bo były wcześniej blogi słodyczowe) co może byłam jedną z pierwszych wielkiego bumu słodyczowych blogów :)

      Usuń
  16. Będzie mi brakowało Twoich wpisów. Czytam wiernie od 2 lat, choć nie zawsze komentuje więc tego nie widać. Twój blog był jednym z tych które umilały mi czas i odwracal uwagę od problemów i szarości dnia codziennego. Zainteresowanie Twoimi wpisami pomagały mi przetrwać kiedyś ciężkie kolejne dnia (od wpisu do wpisu). Dzięki za wszystko :)
    Bede tęsknić, ale rozumiem. Powodzenia i trzymaj się ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. I co zrobić? Bez weny na wstęp, dawać recenzję bez wstępu. :P

    Jogurt, porzeczki, kruszonka... brzmiałoby kusząco, gdyby to nie był Ritter. No i właśnie... kwasek jogurtu, owoców lubię, ale chemiczny... chyba nawet nic pisać nie trzeba.

    I doczytałam końcówkę. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo będzie mi Twojego bloga brakowało. Właśnie Ty zainspirowałaś mnie do tego, bym założyła swojego, więc czuję się, jakby wraz z końcem Twojego bloga także coś u mnie się kończyło. (Tutaj podpisuję się pod tym, co napisała Mistyffikacja.) Mam jednak nadzieję, że zobaczę Cię gdzieś w komentarzach lub na instagramie. Trzymaj się i powodzenia we wszystkich dalszych przedsięwzięciach!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czoko szkoda wielka szkoda,że odchodzisz z blogowania,ale trzeba uszanować Twoją decyzję . Powodzenia w życiu:)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.