12.03.2017

Zotter Typically Austria

Austriacki makowiec



Kiedy człowiek uświadamia sobie, że jest prawdziwie, prawdziwie dorosły? Zdmuchując 18 świeczek na torcie, idąc głosować podczas wyborów? A może gdy zaczyna studia, wyprowadza się z domu lub płaci swój pierwszy, własny rachunek za prąd, gaz cokolwiek innego?  Jest też inna możliwość, człowiek stwierdza jaki jest już stary, gdy cieszy się ze prezentu w postaci skarpetek*, a kupno odkurzacza wzbudza dreszcz ekscytacji**. Dobrze jest jednak znaleźć równowagę i nie dać się przytłoczyć „rozwadze i odpowiedzialności” i zachować trochę dziecięcej radości Jak podczas jedzenie tej tabliczki.
*nieważne ile skarpetek ostatnio się kupiło, zawsze będzie ich za mało. Przypuszczalnie pralki podczas wirowania zaginają naszą przestrzeń przez co część skarpetek ląduje  w innym wszechświecie. Logiczne
** co nie znaczy, że polubiłam sprzątanie. Jednak łatwiej jest przeklinać kurz i swoje życie, gdy nie ma się zadyszki spowodowanej dźwiganiem, ciągnięciem i myciem ogromnego odkurzacza wodnego.

Zotter Typically Austria, górska mleczna czekolada, nadziewana kremem z szarego maku, nugatem z orzechów włoskich i cynamonem. Podczas ostatniego zamówienia miałam lekkie problemy z Zotterem, bo chciałam tabliczkę  hand scooped, ale bez dodatku alkoholu. A w ofercie były głównie czekolady nadziewane z alkoholem. Te zaś które były nieliczne bezpieczne dla abstynentów  dzieliły się 1)na te które jadłam,  2) mało obiecujące 3)o to mogę wybrać. Nie muszę dodawać, że najmniej produktów było w kategorii 3, właściwie tylko dwie czekolady się do niej zakwalifikowały I właśnie jedną z nich widzicie na zdjęciu powyżej.

Napis „górska mleczna czekolada” jednoznacznie kojarzy mi się z Milką. Jednak w tym wypadku fioletowa krowa przegrywa z kretesem, gdyż Zotter może i jest mleczny, lecz jest i również wysoko-kakaowy. 50% kakao to liczba po którą czasami i deserowe tabliczki niektórych marek nie osiągają. Przy tym kolejnym czynnikiem „wow” jest makowe nadzienie, przy którym kolejna czekolada z niby deserowym wypełnieniem wydaje się być równie ciekawa co kompendium wiedzy o zbieraniu zboża w XIII wieku. Nie zajmując więcej czasu łapcie tylko dwa  linki do innych recenzji.

Smak: zapach jest oszałamiający. Od razu moje myśli powędrowały ku świętom. Tak, świętom, liczba mnoga. Cynamon przywoływał bożonarodzeniowe ciasta, zaś aromat maku zdecydowanie przypominał wielkanocny makowiec.

Warstwa czekolady nie była zbyt gruba, nad czym trochę ubolewam, gdyż jej smak zachwycał. Głęboka w swej kakaowości jednocześnie posiadała delikatną  słodycz i śmietankowość typową dla dobrych mlecznych czekolad. Przypomniała mi czemu tak bardzo lubię wysoko-kakaowe czekolady mleczne, są one idealnie pomiędzy dziecięcą prostotą słodkich „mleczaków” a ciemną wytrawnością gorzkich

Podczas jedzenia stwierdziłam, że najlepsza metodą jest nie oddzielanie od siebie poszczególnych warstw, bo w ten sposób traciły większość uroku, ale po prostu wgryzienie się w całość. Wtedy w moje kubki smakowe z całą mocą uderzył smak mazurka z makiem i orzechami. Zatopiony w mlecznej warstwie mak nie był na tyle liczny żeby przeszkadzać, ale było go na tyle dużo, że jego smak prawie przytłaczał, w pozytywnym sensie. Jednak warstwa nugatu orzechowego nie pozostawała daleko w tyle. Dawała delikatną cierpkość i drzewny charakter, który podkreślał świąteczność czekolady. No i ten cynamon. Cudo. Nawet jakbym nie wiedziała, ze znajduje się w tym cynamon, to od razu bym zgadła. Jednak przyznam, że był on wyważony, tak ja i cała reszta.

Nie będzie długo: Zotter Typically Austria jest „must have” dla wszystkich miłośników makowców i wszelakich słodyczy z makiem. Nie było w nim absolutnie nic do czego mogłaby się przyczepić. Nie dziwię się pozytywnym recenzjom, bo ta czekolada jest warte każdej pochwały.
Ocena:10/10
Kaloryczność:
Gdzie kupiłam; foodieshop24
Cena: 16zł

Część dzisiejszej notatki została napisana przed piątkiem 03. Pewnie w niektórych fragmentach to widać. przez ostatni tydzień doszłam do wniosku, że im więcej robię tym lepiej dla mnie. Jeśli nie skupiam się nad czymkolwiek to moje myśli powoli wędrują ku koszmarnej nocy z czwartku na piątek i zaczynam ryczeć. Nawet teraz.

Pa 

27 komentarzy:

  1. To chyba czekolada dla mnie,bo ja właśnie kocham mak

    OdpowiedzUsuń
  2. zdecydowanie moje smaki, zdecydowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. charlottemadness12.03.2017, 07:24

    Świetna tabliczka!Chyba zaraz wgryzę się w monitor.Wspomnienia dyktują,że czas do niej powrócić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej kupić tabliczkę zamiast niszczyć monitor. ostatecznie nie ważne ile by Zotter kosztował i tak będzie to niższa kwota niż za monitor ;)

      Usuń
  4. Czuję, że by mi smakowała :) Ale chyba nie potrafiłabym się wgryźć w całość, bo mam już chyba psychiczne uwarunkowane jedzenie warstwami :D
    A Zotterami mam podobny problem w sklepach stacjonarnych - ilekroć je spotykam, zawsze mają dodatek alkoholu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też zaczęłam wgryzać się w pojedyncze warstwy, ale jak ugryzłam całość to stwierdziłam, że ta lepiej smakuje. :)

      Usuń
  5. Nie lubię maku i makowców(przestałam lubić), nie lubię czekolad mlecznych, ale po Twojej recenzji tę z przyjemnością bym spróbowała ;) Nigdy nie spotkałam się z czekoladą mleczną, której zawartość kakao wynosiła 40% a co dopiero 50%. Do tego dochodzi nugatowe nadzienie z orzechów włoskich, mak, który wydaje się bardzo ciekawym dodatkiem do czekolady i nuta cynamonu - rzeczywiście świątecznie ;) Całość wygląda na prawdę smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie czekolady mleczne zdecydowanie przeważają zarówno nad deserowymi jak i nad zwykłymi mlecznymi <3
      Aż się dziwię, że nazwa tej czekolady nie nawiązuje do świąt. :)

      Usuń
  6. Nic dodać, nic ująć. Jedna z moich ulubionych czekolad, nie tylko z nadziewanych czy Zotterów, nawet już powroty robiłam do niej (a rzadko się to zdarza), więc to o czymś świadczy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, ze też będę robić do niej powroty :D

      Usuń
  7. My jako fanki makowców i cynamonu musimy kiedyś ją dorwać :D W końcu jakiś Zotter w blogosferze, który nie ma w sobie alkoholu xD

    Trzymaj się :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tych bezalkoholowych jest zdecydowanie mniej xD

      Usuń
  8. Ja jednak wolę niskokakaową Milkę ;) Skarpet mi już nie brakuje, bo do posiadanych dokupiłam na Allegro stuffu za 150 zł (szuflada się nie domyka). Poza tym moja pralka NIGDY niczego nie wciągnęła (u mamy zdarzało się to notorycznie). Sprzęt do domu kupować lubię, a odkurzacz mam lekko rozwalony, więc przydałoby się rozejrzeć za nowym.

    No i nie napisałam niczego konstruktywnego o czekoladzie. Nadzienie wydaje się ok, ale to Zotter, czyli nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę skarpet, ja się ciesze jak mam 10 całych par. Porządny,lekki odkurzacz bardzo ułatwia życie.

      Usuń
  9. Czyli istnieje wszechświat, gdzie po praniu skarpetek przybywa :) Jeszcze nie spotkałem się z recenzja, w której nie zachwycano by się tym Zotterem, to musi być jedna z najlepszych makowych czekolad.
    PS Wkradła się literówka, "górka" zamiast "górska".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby ktoś skrytykował tą czekoladę byłabym pewna, ze ma coś nie tak z kubkami smakowymi ;)
      Dzięki, nie zauważyłam.

      Usuń
  10. Coś czuję, że ten Zotter jest po prostu stworzony dla mnie. Orzech włoski, cynamon i mak...boziu - spełnienie czekoladowych marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już sam opis brzmi tak przepysznie to pomyśl tylko jak przecudny jest smak :)

      Usuń
  11. Na bank jadłem kawałek makowca naprzemiennie z kostką czekolady. Tylko ni cholery nie pamiętam tego połączenia. Znaczy smaku, bo powtarzalności czynności jestem pewny.

    Jeśli tylko ziarenek jest dużo (a jest), brakuje rodzynek (a brakuje)... wierzę Ci na słowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy czeka cię powtórka, zbliżają się święta, będziesz miał okazję :D

      Usuń
  12. Jeden z moich ulubionych Zotterów ever!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę podpisać się pod tym zdaniem :)

      Usuń
  13. Przedwczoraj chciałam ubrac koszulkę z Batmanem, do której włożyłabym skarpetki komiksowe z dymkami z napisami (chyba wiesz o co chodzi). Drugiej, jak na złość, nie mogłam znaleźć. -,-
    To, że jestem dorosła uświadamiam sobie za każdym razem widząc alkohol w sklepach, kupując go czy częściej, uświadamiając sobie o ,,pobycie" w klasie maturalnej.
    Mój pierwszy Zotter zakwalifikował się niestety do 2-giej kategorii... Tak to jest kupować w zmęczeniu z deficytem snu słodycze. Praliny Lindt? Co z tego, że ok. 140 zł (!)/kg. Biorę!
    Kocham mak, przekonałaś mnie.
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero jesteś w klasie maturalnej? I znowu zaczynam czuć się staro ;)
      Życzę powodzenia w kupnie kolejnego Zottera :)

      Usuń
  14. Kurcze, tak mnie kusi żeby spróbować tych czekolad od zotter'a chyba w końcu muszę zamówić.

    OdpowiedzUsuń