19.03.2017

Goplana Joy&Me

Gdzie ta joy?

Jak nie ma się pomysłu co kupić to kupuję się byle co. Ale byle co nie może być byle czym. Bez sensu? Trochę tak, ale to głównie skutek tego, że nie potrafię sklecić prostego logicznego zdania. Gdybym kupowała prawdziwe byle co, to po prostu brałabym słodycze z półki nie patrząc czy to już było, czy posiada składnik którego nie znoszę itepe itede. Moje byle co zostaje wybrane gdy przejdzie próbę trzech pytań:
      Czy ja to jadłam i opisywałam na blogu?
            Czy chce to zjeść?
      Czy cena jest odpowiednia do jakości?

Oczywiście mogą zdażyć się powtórki, świetnej pamięci nie mam. Ale co do tego produktu to jestem pewna, że go nie jadłam.


Goplana Joy & me: dekorowany smakołyk waflowy z kremem o smaku czekoladowym, nadziewanym masa owocową  z sokiem pomarańczy, oblany czekoladą. Uff, krócej by nie można??? Goplana och Goplana, czegoż na boku opakowania macie anglojęzyczne napisy skoro jest to polski produkt przeznaczony na rynek polski*? No i oczywiście mamy też do czynienia z moimi ulubionym stwierdzeniem „o smaku”. Bo czemu by użyć prawdziwego kremu czekoladowego, no bez przesady, bez szaleństw proszę, tu nie Bristol! Jedyne co mogę pochwalić to opakowanie, bardzo zachęca do kupna, na tyle że przymknęłam oko na firmę, jakość i dodatek pomarań… a pardon „pomarańczy”, który mi się już jakiś czas temu znudził w połączeniu z czekoladą.
*Nie odrzucam możliwości, że część idzie na eksport, ale czepiać się muszę!


Smak: forma „smakołyku” nieco mnie zaskoczyła. Spodziewałam się , że te kulki będą złączone razem, jednak okazało się, że w opakowaniu są trzy oddzielne praliny. Bo jak na moje oko są to praliny, ino bez bombonierki. O wyglądzie nie będę się rozpisywać, wystarczy stwierdzić, że ozdoby pochodzą najpewniej ze szkoły „Nie-innowacyjne mazanie po taniości”. Zapach jednak nie  był taki zły, taki czekolado-deserowy.

Zapach mnie oszukał. Czekolada nie jest deserowa. Właściwie całe moje jestestwo protestuje przeciwko nazywaniu tego czekoladą. Jest to tłuszcz wymieszany z małą ilością sklepowego kakao i dużą ilością cukru.  Tania polewa, która owszem, może smakować, ale nie jest czekoladą. Zaś pomarańczowe paski smakują słodko i sztucznie cytrusowo.

O opłatku nie ma co wiele pisać, wiadomo, noc nowego pod tym względem nie wynaleźli. Zaś pod opłatkiem czai się krem „o smaku”. O smaku sama nie wiem czego, bo to też obok czekolady nawet nie stało. Jest słodki, nieco musowy, może z delikatną sugestią taniego kakao dla dzieci, ale znowu, nie ma w tym nic czekoladowego. Oprócz koloru, ale to się nie liczy.

Sok pomarańczowy to właściwie gęsty syrop  z dowalonym aromatem pomarańczowym. Przyznam, że jest intensywnie pomarańczowy, ale jest też intensywnie przecukrzony i intensywnie lepki. Nie na mój gust.

Jakby to powiedzieć, dostałam to czego mogłam się spodziewać po marce, cenie i składzie. Zaletą tego produktu jest wielkość, można taką kulkę wpakować do paszczy i szybko przełknąć dostarczając sobie dawkę cukrowego paliwa. Lepiej nie analizować smaku, naprawdę, lepiej nie. Tak samo jak składu, którego nie zamieściłam, żeby was nie straszyć. I z powodów technicznych: duża ilość drobnego druku nie sprzyja dobrej jakości zdjęciu. Więc tego, jestem pewna, że ta słodycz was nie zabije i możecie spróbować, ale ja bym sobie darowała takie „dekorowane smakołyki”.

Ocena:3/10
Kaloryczność: 100g/545kcal
Gdzie kupiłam: Stokrotka
Cena: poniżej 2zł

Dwa dni w tygodniu to zdecydowanie za mała ilość na odpoczynek po pracy.

Pa

24 komentarze:

  1. dopiero co zaczął się weekend, a tu już niedziela:(
    Nie jadłam tych cukierków,czy też pralinek,ale ochoty nie mam na nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio nie masz ochoty na takie "pyszności"? ;D

      Usuń
  2. Całe szczęście, że wybrałam wersję malinową (chyba xd) z waniliowym kremem. Pomyślałam, że pewnie będzie obrzydliwa i niezjadliwa (w końcu to goplana). Przeżyłam igromny szok, gdy nabrałam ochoty na kolejne opakowanie ^^. Być moze kakaowy smak nie jest do końca udanu, ale moim zdaniem ten drugi to hit :) (no może nie aż taki hit, ale z chęcią kupię jeszcze raz, a jak na goplane to jest duże osiągnięcie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczam, że waniliowy krem byłby lepszy, tam przynajmniej mogliby polepszyć smak aromatami, tu raczej z takiej możliwości nie mogli skorzystać. :)

      Usuń
  3. Nie lubię produktów tej firmy, podobnie jak przysmaków z pomarańczą - to na pewno nic dla mnie i nawet nie zwróciłabym na coś takiego uwagi w sklepie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że na początku nawet nie zwróciłam uwagi na markę xD

      Usuń
  4. To już są skutki jedzenia lepszej czekolady, takie wynalazki mogą tylko popsuc nastrój. Jeśli chodzi o tę firmę, to cóż, jedzenie Goplany można przyrównać do walenia się młotkiem w palec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to ale nie w nadziei, że kolejne uderzenie będzie przyjemne w odróżnieniu od ostatniego xD

      Usuń
  5. Tutaj mamy dylemat, bo jednej z nas te pralinki smakowały a drugiej nie xD Fajna struktura pianki w środku i chrupiącej otoczki ale to nie jest słodycz do powtórzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do struktury kremu nie mam zastrzeżeń, jedynie do smaku ;)

      Usuń
  6. Podobały mi się, ale jak zobaczyłam na fotkach jak sztucznie wyglądają - meh, widzę, że na smak też się to przekłada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej wygląd zgadza się ze smakiem ;)

      Usuń
  7. A mnie smakują. Szczególnie czekoladowe z pomarańcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie, nudnie by było jakby każdemu smakowało to samo :)

      Usuń
  8. Na bank jadłem kiedyś... takie pralinki. Wielkość ta sama, wzór też. Choć tamte były czekoladowe. Były też gęsto-syropowe wewnątrz. Tylko, kurde, za nic nie jestem w stanie sobie przypomnieć opakowania. Chyba, że sprzedawca widząc skład postanowił sprzedawać je na wagę, pozbywając się opakowania :D

    I też były mocno średnie. Hmmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj widziałam ter pralinki w opakowaniu zbiorczym, więc może na nie trafiłeś :)

      Usuń
  9. Goplana? Nie, dziękuję. Słodycze od nich skład mają koszmarny.

    Co do weekendu, to zależy chyba gdzie - po 8 godzinach w pracy w kancelarii byłam tak średnio zmęczona (bo lubię papierki, nawet jak jest ich tona) ale teraz zostałam awaryjnie przeniesiona do archiwum urzędowego (z uwagi na brak 3 na 4 pracowników) i naprawdę, dwa dni to za mało na odpoczynek. Cofam wszystko co mówiłam wcześniej że archiwum to fajna praca i widzę siebie jako archiwista. Nie cierpię pracy w archiwum - raz że mam chyba alergię na cokolwiek jest na tych aktach (a z tego co przeczytałam, to jest tam multum grzybów, bakterii, pleśni, roztoczy i innych koszmarów), dwa że szlag mnie trafia na niewyobrażalny wręcz bałagan jaki panuje w archiwum (jeśli są potrzebne akta "na cito", to na 90% nie będzie ich tam gdzie powinny być a w systemie nie ma informacji gdzie obecnie są), po trzecie wszystko się rozpada (zwłaszcza teczki i segregatory) i musisz albo to kleić albo wymieniać cały segregator. Aha, i niekoniecznie numeracja musi się zgadzać z opisem ><

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż p[przypomniały mi się praktyki w Archiwum Państwowym <3 Tylko, z e tam był większy porządek no i wiele roczników studentów historii jakąś pracę odwaliły przede mną xD

      Usuń
  10. W życiu nawet tego nie widziałam, ale gdybym widziała, i tak bym się nie zainteresowała. I całe szczęście bo widzę, że fu. Już wyglądają jak plastik, a ta tania kakaowość dla dzieci, zacukrzenie, lepkość... Tyle okropieństwa w czymś tak małym.

    Te opisy producentów tak wiele wyjaśniają... xD Chyba lepiej ich nie analizować, tak jak o smaku i składzie napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre słodycze są do delektowania się a inne do szybkiego zapełnienia pustki cukrowej :D Te należą do wiadomej kategorii. xD

      Usuń
  11. Wiesz co... na ja lubię (kocham!) Crispello, podczas gdy dużo osób się na nie krzywi. Temu też bym dała szansę, ale mam zbyt dużo produktów, by łamać się dla pralin. Gdyby były złączone w formie batona, tak jak myślałaś, rozmowa byłaby inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie ma się dużej ilości produktów (a właściwie nic się nie ma) to bierze się badziewne praliny xD

      Usuń
  12. Pierwszy raz na oczy to widzę i chyba podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.