05.02.2017

Lusette smak czekolady



Smak Premium?

„Jednak nie mam kondycji”- pomyślałam wylatując z pracy by zdążyć na autobus, by zdążyć na wizytę u optyka. W gardle coś dusi, płuca palą żywym ogniem i nie zgadzają się na równomierne i spokojne pobieranie powietrza zaś nogi jakby ważyły ze sto kilo. Co jest dość dziwne, bo jeszcze ze dwa tygodnie temu mogłam spokojnie podbiec bez takich dolegliwości. Jakby nie to, że nie mieszkam w Krakowie, to powiedziałabym, że zaatakował mnie smog. Jednak Białystok to nie Kraków, a ja żadnej wymówki na swój zawstydzający brak oddechu nie mam. Żal. Dobrze, że przynajmniej zdążyłam na autobus i do optyka. I wiecie co? Oprócz tego, co już dawno wiedziałam (że na jedno oko jestem jak ten kret) to zmieściłam się w 300zł. Yay. 

Lusette smak czekolady. Kruchy wafelek przekładany kremem o smaku czekoladowym w polewie kakaowej. Po długiej, długiej przerwie powracam do Lussete. Pisałam już o wersji nugatowej i byłam wówczas w pełni przekonana, że długo czasu nie upłynie nim wezmę się za kolejny smak. Jak wyszło? Sami spójrzcie na daty. Ale ostatecznie czas to pojecie abstrakcyjne i tego się trzymajmy.

Tak jak poprzednio mamy do czynienia z eleganckim i wyważonym opakowaniem. Na jednym rogu został umieszczony mały medalik z napisem „Premium wafer”. Jednak według mnie opis wafla nie świadczy o jego „premiumwatości” . Przypominam, że dostaję wysypki na słowa „o smaku”. Wysypki, owrzodzeń, ospy, trądu …  dobra, dobra, wiem.  Ale za to lekko mnie swędzi skóra na lewej goleni. O! Krem o smaku czekolady śmierdzi dla mnie czymś na kształt figurek świątecznych o smaku czekoladowym. Jednak biorąc pod uwagę, ze wersja nugatowa przypadła mi do gustu, cóż, mogłam mieć nadzieję, że nie będzie bardzo źle. 

Smak: po wyciągnięciu wafla zobaczyłam, że polewa pokrywa tylko górną (lub dolną, zależy jak patrzeć) część. Normalnie bym trochę pomarudziła na ten temat ale po pociągnięciu nosem stwierdziłam, że to jednak dobry zabieg był. Aromat skojarzył mi się z domową polewą na mazurka składającą się ze śmietany, cukru i kakao (kolejność nieprzypadkowa). Już wiedziałam że czeka mnie cukrowy atak na podniebienie.

Moje przypuszczenia się sprawdziły. Polewa była cukrowo-kakaowa. Jednak była lepsza w smaku niż można było sądzić. Oprócz słodyczy było czuć pewną kakaowatą gorzkość. Chyba dzięki temu nie smakowała tanio i nie wykrzywiała ust ogromną słodyczą. Grubość polewy była przyzwoita, ani nie za cienka, ani za gruba, nie dało się jej oddzielić od wafla. Zaś jeśli już przy waflach jesteśmy…

Były suche, Strasznie suche wafle przypominające te z Prince Polo. Sypało się, kruszyło, apokalipsa odkurzaczowa! Z tego to też powodu nie za bardzo dało się oddzielić warstwy kremu i polewy od opłatków: po prostu wszystko się od tego rozwalało na drobny pył. A ja pyłu wciągać nie lubię.

Krem „ o smaku czekoladowym” – cóż, nie pożałowali go. Można powiedzieć, że było wręcz odwrotnie, nawalili go szczodrą ręką ( nie żeby to było coś złego). Smak? Jak dla mnie nie był to smak czekolady tylko domowego kakao ze sporą dawką cukru. Nie powiem, może smakować, ale to krem kakaowy, a nie żaden „ o smaku jakimśtam”. Tak właściwie to on nawet bardziej smakuje jak wcześniej wymieniona mazurkowa polewa niż kakaowa warstwa na waflu.

Całość była nawet smaczna, to mogę przyznać, ale była zdecydowanie za słodka. Uwierzycie, że wafel starczył mi na 4 dni? Nie dałam rady zjeść więcej niż ¼ produktu, bo mnie po prostu zasładzało.  Możliwe, że przy gorzkiej kawie mogłabym więcej zjeść, ale rano nie mam czasu ani ochoty na szczegółowe degustacje. Ogólnie zjeść można, smakować smakuje, nie ma taniego czy sztucznego posmaku, ale nie jest to coś, czego można by się spodziewać po opakowaniu.
Ocena:7/10
Kaloryczność:100g/543kcal
Gdzie kupiłam: Bi1
Cena: 1,39

Mój kot od tygodnia okupuje moje biurko. Znaczy tą cześć z podkładką na myszkę komputerową. A jako, że nie mam serca zganiać tego wychudzonego staruszka ruszającego się coraz wolniej i ostrożniej,  to kot leży tam gdzie leży a ja próbuje posługiwać się myszką na śliskim biurku. Nie jest to łatwe.
Pa

27 komentarzy:

  1. powiem Ci,że mi te wafelki nawet smakują, szczególnie ten nugatowy.Czekoladowy dość dobry, chociaż nieco za mało czekoladowy-to znaczy odrobinę za dużo tu cukru. Mleczny też jest fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pozostał mi tylko mleczny :D Z moim tempem zjem go jakoś za 2 lata xD

      Usuń
  2. Muszę spróbować ten nugatowy, bo jego akurat nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam nugatowy :D

      Usuń
  3. Już od czwartku co najmniej wyczekiwałam na recenzje. :D Wiedziałam, że będzie w weekend, ale nie ukrywam, że sprawdzałam stronę z iskrą nadziei. A warto było, bo recenzowany dziś wafelek należy do jednych z moich ulubionych produktów zawierających cukier. Znaczy wafelek jako Wafelek, a nie konkretnie ten spod loga L. Z Lusette jadłam tylko mleczne o czym już wspominałam przy ostatniej recenzji. Czekoladowych nigdy nie kupowałam, bo były one mocno kakaowe podchodzące pod czekoladę ciemną, a za tą nigdy nie przepadałam. Tutaj bałam się, że zawartość kakao w takiej ilości da ten sam efekt. Rzeczywiście ma on coś z Prince Polo - tą deserowość i kruszenie się. Ma jednak zdecydowanie więcej kremu i wydaje mi się bardziej tłusty. Musiałabym spróbować, aby ostatecznie stwierdzić, który wolę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli miałabym wybierać miedzy Prince Polo a Lusette to jednak wybrałabym L. Nie jest tak zapychająco suchy jak księciunio Polo.

      Usuń
  4. Wafelki to nie są moje ulubione słodycze więc je jem raczej w gościach. Ja teraz 6 tyg nie ćwiczę bo nie mam męża w domu i aż strach pomyśleć jak ja będę oddychać na pierwszej zumbie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jak ja podczas biegu do autobusu: z trudnością i dławiąc się własnymi płucami xD

      Usuń
  5. Ten wafel to nie moje smaki - nadzienie jest zbyt ciemne, a ja od dzieciństwa preferuję jaśniejsze, bardziej mleczne wafelki. A jak nie dało się rozdzielić wafli od kremu to tym bardziej nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak dekonstrukcja słodyczy xD

      Usuń
  6. Nie wierze w te recenzje :O

    OdpowiedzUsuń
  7. "Jak dla mnie nie był to smak czekolady tylko domowego kakao ze sporą dawką cukru." - po tym stwierdzeniu chyba każdy już wie jak on smakuje. Myślę, że większość z nas próbowała robić "domową czekoladę", która koniec końców okazywała się niezjadliwa. Pierwsze podejścia kulinarne nie były pasmem sukcesów. Niemniej... taka polewa coś w sobie miała. I pewnie ten wafel taką radością (własno) twórczą właśnie można nazwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z domowymi polewami mam relację love-hate. Jak się uda to jest doskonała w smaku. Ale jak już coś pójdzie nie tak to cała masa jest do wywalenia xD

      Usuń
  8. Może czas na dobrą ciemną czekoladę? Może jakiś Zotter? :) Szkoda się katować produktami "o smaku czekolady", tylko kakao w proszku ratuje ten wyrób. Znalazłem skład tych wafelków w Internecie, odstrasza: baaaardzo długi, na pierwszym miejscu cukier, potem olej palmowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będzie wypłata i planuje kupić jedną czekoladę Zottera i jedną z Manufaktury, może coś jeszcze ale to są dwie pozycje "konieczne". Jeśli dobrze pójdzie to za dwa tygodnie będzie porządna recenzja.
      Składu nie zamieściłam, bo był za długi, zbyt drobnym drukiem i nie dało się złapać ostrości :D

      Usuń
    2. Może i dobrze, bo ten skład mógłby niektórych zniechęcić. Czekam na tego Zottera i Manufakturę - recenzji fajnych czekolad nigdy za wiele :)

      Usuń
  9. Nie jest najgorszy, acz bardziej polecam smak cappuccino-który widziałam w niektórych PSSach w Białym :) i fakt, mniej suchy niż Polo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, ze jst taki smak 0o Oooo, będzie trzeba kupić.

      Usuń
  10. Jadłam tylko wersję nugatową i bardzo mi smakowała :) Tej jeszcze nie jadłam, ale może się kiedyś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisze tylko, ze moim zdaniem nugatowa jest najlepsza z tej dwójki :D

      Usuń
  11. Kochamy wszelkie wafelki <3 Tego jadłyśmy jakieś trylion lat temu i choć smaku dokładnie nie pamiętamy to jednak do dziś wolimy kupować Grześki, więc musiał szału na nas nie zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii wafelków coraz trudniej mnie zadowolić, za Grześkami jako tako nie szaleję, więc też odpadają.

      Usuń
  12. On nie jest taki słodki... Cztery dni?! Ej, zaczynam się bać, że wraz z nowym opakowaniem i cukru więcej dodają. Aż chyba sprawdzę na własnej skórze. ;>

    A moja kiciula... czego ona nie okupuje? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, całkiem możliwe, że walą więcej cukru, dla mioe autentycznie był za słodki xD
      U ciebie jeszcze młoda i rozbrykana. Mój to senior śpiący prawie cały dzień i noc na tym jednym biurku. :)

      Usuń
    2. Senior - no i masz odpowiedź, dlaczego tak krytycznie patrzy na makijaż! Od babci zawsze słyszałam, że "taka młoda i po co tyle tego na twarzy?" - nawet, jak nie miałam nawet rzęs pomalowanych. :P

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.