07.01.2017

Vivani Zarbitter Ganznuss, Organic Dark Whole Hazelnuts

 Dostałam co chciałam?


Święta, święta i po świętach jak to mawia moja matka przy wtórze mojego niemal ostentacyjnego przewracania oczami. A jak święta to i prezenty. A jak prezenty dla czekoladoholiczki to nie obyło się bez życzenia dostania jakiejś lepszej czekolady. Z podkreśleniem, że produkty zawierające chałwę*, marcepan czy truskawki odpadają w przebiegach i biada temu to coś takiego by kupił dla mnie. Dzisiaj, będzie jedna z dwóch tabliczce. A pierwszeństwo otrzymała w drodze losowania, gdy taka jestem decyzyjna.
*ostatnio postanowiłam zobaczyć czy nadal nie lubię chałwy. Powiem tak, dobrze, że stanęłam przy koszu. Nadal nie lubię.

Vivani Zarbitter Ganznuss, Organic Dark Whole Hazelnuts. Czekolada gorzka z całymi orzechami BIO. Zarbitter... no postanowiłam przyjąć wolne tłumaczenie na czekoladę ciemną lub deserową, gdyż gorzką (wbrew polskiemu opisowi) bym jej nie nazwała. Ostatecznie znalazłam tez w języku niemieckim słowo "bitterschokolade" co już zapewne jest prawidłową germańską nazwą na gorzki produkt czekoladowy. Poprawcie mnie jak się mylę. Co jak co ale 55% kakao to nie jest jakaś oszałamiająca ilość. Większa niż w Lindt Excellence, ale wciąż nie "gorzka" w  mej księdze.
Markę Vivani pewnie kojarzycie z mej entuzjastycznej recenzji białej z wanilią, więc większych obaw nie miałam. Tym bardziej, że ta tabliczka zawiera dodatkowo orzechy laskowe. A naprawdę trzeba się postarać żeby zepsuć czekoladę z orzechami - te zawsze w jakiś sposób ratują sytuację.

Smak:tabliczka wygląda dość tradycyjnie. Jest ciemna, ale nie bardzo ciemna, zaś spód jest upstrzony ładnymi orzechami laskowymi w całości. Nie było ich wprawdzie dużo i są rozłzone nierównomiernie, co może niektórym przeszkadzać. Zapach jest przyjemnie kakaowy, lecz nie wyróżnia się od popularnych deserówek. Kostki łamią się z lekkim trzaskiem.

Czekolada jest niesamowicie gładka, niemal plastikowa i rozpuszcza się z oporem, musiałam wspomóc się zębami. W smaku uderzająca jest ... ilość cukru. Ta deserówka jest niesamowicie słodka i moim zdaniem, to słodycz dominuje nad innymi czynnikami. Kakao nie  miało wyraźnego smaku, ot czasami poprzez słodycz wychylała się nutka kwaskowości z lekką suchością. Nie było skojarzenia z tytoniem, z kawą czy kwaśnymi owocami. Bardziej z gorzką Wedla. Jedynie orzechy, pyszne laskowe orzechy, ratowały smak produktu. One były idealne! Chrupiącę z nutką goryczki jednak bez zatęchłością. Przynajmniej w tej kwestii producent się postarał.

Czekolada wyróżniająca się absolutnie niczym. Była smaczna ale w taki nudny, bezpieczny i za słodki sposób. Nie wierzę, że to piszę, ale wolałabym coś z większą ilością kakao a mniejszą cukru. Bo tak, to można podsumować Vivani wzruszeniem ramion.
Ocena:7/10
Kaloryczność:100g/ 583kcal
Gdzie kupiłam: dostałam, lecz jest dostępna w eko-sklepach
Cena: jak wyżej (z 10-12zl)

Miałam ten wpis zamieścić w piątek, ale w czwartek po pracy nie dość, że trochę czasu zajęło mi odtajanie przemarzniętych  części ciała po czekaniu 30 minut na autobus (pozdro dla drogowców, którzy nie słyszeli jak Starkowie mówili, iż "Winter is coming"), to jeszcze spędziłam 1,5 godziny na oczyszczaniu laptopa z różnego rodzaju robactwa elektronicznego. Sami rozumiecie, że po tym nie miałam ochoty na dokańczanie wpisu. BTW nienawidzę tego laptopa, źle spojrzysz na niego i już masz 5 malware do usunięcia :/
Pa



31 komentarzy:

  1. charlottemadness07.01.2017, 07:25

    Jadłam i nie sądziłam,że wyjdzie aż tak przeciętnie.Nie dość,że zasłodzili tą deserówkę to jest jakaś taka plastikowa i niedostępna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jest to poziom białej czekolady z wanilią, co jest dość dziwne :(

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o początek: Marcepan - fuj. Truskawki - jako tako. Chałwa - zawsze na tak.

    Jeśli chodzi i środek: NIECO przypomina mi czekoladę z okienkiem, poprzez tę wielkość orzechów. Fajna sprawa. No i smakowi można przypisać więcej przymiotników.

    Jeśli chodzi o koniec: Ja jeszcze używam Spybot search & destroy. On, antymaleware, anivirus... i starcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównanie z czekoladą z okienkiem dobre, również w tym, że nie wyróżnia się od niej za bardzo smakiem.
      Na sam komputer wystarczy mi tylko AVG, ale ten laptop to specjalny przypadek :/

      Usuń
  3. Nie pamiętam czy jadłam ją wcześniej, ale na pewno ją mam w zapasach - po Twojej recenzji muszę nastawić się na lekkie rozczarowanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nie nastawiają się na coś nadzwyczajnego, bo smakowo to taka niedroga czekolada z orzechami i tyle :(

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o słodycze pod choinką to nie było ich dużo;)z rodzicami i siostrą już od dawna nie dajemy sobie słodyczy w prezencie:)tylko dziadki jak zawsze nie mogą się powstrzymać i zawsze coś słodkiego do paczki dadzą;)i tak dostałam rafaello i mini Kinder Bueno;) Szkoda, że Twoja czekolada nie spełniła oczekiwań ale może reszta slodyczowych prezentów okaże się bardziej satysfakcjonujaca:)
    Jako fanka Sherlocka też jutro siedzisz do 1 w nocy żeby obejrzeć nowy odcinek?:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, ze słodyczy to jeszcze dostałam drugą Vivani tylko z innymi orzechami i Lindory. Zbyt dużo nie oczekuję xD
      Niestety nie, wolę spokojnie poczekać i obejrzeć normalnie wieczorem niż potem chodzić niewyspana ;)

      Usuń
  5. Czekolada z orzechami... Jestem chyba jedynym człowiekiem na świecie, który nie lubi takich czekolad. Dla mnie to banał i nuda, nawet jeżeli to czekolada z najwyższej półki. Poza tym nie znoszę dużych orzechów w czekoladach co wielokrotnie pisałam. Nie mogę sobie jej ciumkać bo trzeba nagle zgryźć ten wielki głaz w środku. Szkoda. Ale pewnie większość ludzi byłaby zadowolona. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś chyba jedną z pierwszych znanych mi osób, które nie lubią orzechów w czekoladzie :D

      Usuń
  6. Dziwna sprawa z tymi śmieciami na laptopie. Ja ściągam przeróżne rzeczy, chodzę po milionie różnych stron a bardzo rzadko mam jakieś potworki na laptopie(a jak mam to od razu da się to zauważyć). Natomiast moja matka twierdzi że wchodzi tylko na fejsa, pocztę, portale z wiadomościami i serwis z grami a ma notorycznie zawirusowany komputer. Rekord wynosi 97 >< A najdziwniejsze jest to że ma dokładnie te same aplikacje antywirusowe co ja (Avast i Malwarebytes). Po prostu nie wiem co ona robi: twierdzi że na żadne niebezpieczne filmiki/dziwne linki z fejsa nie wchodzi, dziwnych maili też ponoć nie otwiera, serwis z grami sprawdziłam czy jest bezpieczny ale ciągle ma jakieś toolbary zainstalowane 0_o A o zimie mi nawet nie mów. Drogowcy to chyba robią specjalnie no bo przecież to niemożliwe chyba żeby oni rok w rok byli zaskoczeni tym że w zimie pada śnieg i jest ślisko? W dodatku muszę kombinować z ubiorem bo na dworze jest -20 a w biurze jest +20 stopni (zgodnie z zasadami BHP). Więc muszę się jakoś tak ubierać by mi było ciepło na dworze ale bym jednocześnie mogła zdjąć kilka rzeczy w biurze.

    Przerób Zottera dochodzi do końca, trzeba będzie pomyśleć o uzupełnieniu zapasów ;) Tylko kurcze, jestem skołowana istnieniem czekolady z olejkiem tymiankowym. Moja pierwsza reakcja to było "Fuj,fuj,fuj,fuj!!", moja druga reakcja "Poza mną i tak nikt jej nie zje a szkoda by się zmarnowała, dokończę nawet jeśli jest dziwaczna" a teraz myślę że w sumie mogłabym ją jeszcze raz kupić 0_o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten laptop jest serio dziwny. Wchodzę na te sam strony co na komputerze, na obu sprzętach jest zainstalowany ten sam antywirus a to laptop co chwila łapię kolejnego śmiecia.
      Jak przyszłam w piątek do pracy (miałam dzień pracujący) to ogrzewanie nie działało. Dobrze, że klima była to nieco się ogrzało pomieszczenie xD
      Tymianek lubię, ale raczej tylko na pizzy xD

      Usuń
  7. Rozczarowuje, ale ciemna czekolada z tą ilością kakao to jednak jest podejrzana. Jadłem ich białą, ale białe to nie dla mnie, poza tym, jakoś strasznie mnie nie zachwyciła, uważam, że Zottera lepsza. Na razie pozostanę przy bezpiecznych bean-to-bar, one rzadziej zawodzą. Jeżeli lubisz owocowe smaki w czekoladzie to spróbuj Pacari, ich marakuja jest niesamowita (na razie jadłem klasyczną, ale maja też surową).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadziej zawodzą, ale niestety bardzo trudno je dostać stacjonarnie, a na razie chce się trochę skupić na takich czekoladach. Jednak zapamiętam twoją propozycję :)

      Usuń
  8. Niestety nie miałam jeszcze okazji próbować żadnej tabliczki Vivani, ale jeśli już, to na pewno nie zacznę od tej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zacząć albo od mlecznej albo od białej z wanilią :D

      Usuń
    2. O tak, biała z wanilią jest bardzo dobra! Kawowo-śmietankowa również.

      Usuń
  9. A ja Ci powiem, że chałwę polubiłam, ale w ilościach małych, bo po większych mnie mdli i ogólnie...fuj. Co do samej czekolady to nie wiem czy bym ją kupiła, bo est zdecydowanie za ''zwykła''. Teraz czekoladę jem od wielkiego dzwony, bo po prostu mnie do niej nie ciągnie więc jak już coś kupuję to stawiam na nietypowe.
    I nic mi nie mów o mrozach...2 dni do szkoły nie mogłam dojechać i mi frekwencja poleci :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie słodyczowe blogerki stały się ostatnio bardziej wymagające :D
      Ale przynajmniej miałaś dobry powód nieobecności, więc to nie tak, że sobie olałaś zajęcia :)

      Usuń
  10. Nudna, bezpieczna czekolada przydaje się na te chwile, gdy otworzyłaś już co najmniej dwa inne słodycze, oba okazały się tak paskudne lub rozczarowujące, że musiałaś je zostawić, minęło (zmarnowane) pół godziny, a ty jesteś coraz bardziej głodna i wku.wiona. Wtedy bierzesz takiego średniaka i cieszysz się, że nie serwuje ci żadnych (przykrych) niespodzianek.

    PS Nie katuj się chałwą, ja wezmę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie otwieram dwóch slodyczy do recenzji tego samego dnia :D Jeżeli coś jest rozczarowujące to biorę na osłodę banana/inny owoc xD Ale wiem, że piszesz z własnego doświadczenia.
      To była chałwa matki, kupiła jakąś wypasioną na świątecznym jarmarku a ja sobie tylko cienki kawałek odkroiłam. Sama bym chałwy za nic nie kupiła.

      Usuń
  11. A my byśmy sobie chętnie chałwę zjadły xD Ale najlepiej słonecznikową, bo ostatnio wygrywa u nas z sezamową :)

    Może nie wyróżniająca się niczym szczególnym tabliczka ale przynajmniej dobra :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słonecznikowa może byłaby zjadliwa. Nie lubię tego gorzkiego sezamowego smaku chałwy :/

      Usuń
  12. Taki prezent na pewno zabrałabym w góry. W końcu niezbyt wymagająca, no i są orzechy...

    A jeśli chodzi o Vivani - ostatnio zadziwił mnie mój potencjalny klient, częstując ichniejszą 99% :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie góry, ale użyłam jej jako paliwa do porannego marszu do pracy przez lód i zaspy xD Nawet się przydała.

      Usuń
  13. Gdyby była nudna w gorzki sposób, nie miałabym nic przeciwko, skoro orzechy były dobre. Jednak jeśli za słodka... Eh, co jak co, ale ciemne za słodkie czekolady mnie drażnią (gdy nie ma w nich żadnych nut, rzecz jasna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta by cię wyjątkowo drażniła. Nawet mnie drażniła :D

      Usuń
  14. Robale to nie wina laptopa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam to w wielkim skrócie. Wiem, że to wina przestarzałego systemu i dziur w ochronie, ale to tylko laptop awaryjny i nie opłaca się go modyfikować. Żebym ja jeszcze rzeczywiście jakieś programu na niego ściągała czy na podejrzane strony klikała ...

      Usuń
  15. Nie podoba mi się opakowanie tej czekolady i pewnie bym po nią nie sięgnęła gdybym ją spotkała w sklepie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nie wygląda zachęcająco.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.