12.10.2016

Cerea, New Bar, Choco & Papryka



Decyzja godna pożałowania

Mam małe wyznanie: nigdy nie miałam kaca. Gdyż trudno nazwać lekki ból głowy, spowodowany minimalną ilością alkoholu, niewyspaniem i odwodnieniem, kacem. Nigdy nie obudziłam się w łóżku żałując swoich wyborów życiowych i obiecując, że nigdy więcej alkoholu. Nigdy nie cierpiałam z powodu zemsty  układu trawiennego za hektolitry piwa, wina i drinków. A przede wszystkich nigdy nie wypiłam tyle, by potem rano zastanawiać się co, z kim, gdzie, w jaki sposób dotarłam do domu i czemu na litość boską jestem cała pomalowana zieloną farbą.  Co ten wstęp ma do recenzji? Nic, ale moja mała migrena skutecznie uniemożliwia mi wymyślenie wstępu, który miałby jakiś związek z produktem, którego notabene jeszcze nie kupiłam.

Cerea, New Bar, Choco & Papryka. Baton zbożowy z suszonymi warzywami w delikatnej mlecznej polewie. Wiecie co, odwołuje to co napisałam pod koniec wstępu – jest jakiś związek między nim a produktem. Związek jest taki, że nie powinnam kupować słodyczy gdy najwidoczniej jeszcze jakieś pozostałości alkoholu we krwi mam. Ani gdy jestem lekko przeziębiona. Widzicie, nie wiem nawet na co ma zwalić winę! Znaczy spójrzcie, kupiłam zbożowy batonik z suszonymi warzywami! Czekolada i chilii jest jak najbardziej mniam, ale to nie jest chilii tylko suszona czerwona papryka! Na razie jedyny plus jaki widzę to urocze opakowanie. A, no i jeszcze to, ze nie wzięłam wersji marchewkowej czy buraczanej tego czeskiego batona.

Smak: mamy do czynienia z niewielką bryłką pomazaną pasami mlecznej czekolady, która dosłownie rozpuszcza się od najlżejszego dotyku. Zaś zapach jednoznacznie skojarzył mi się z paprykowymi chipsami. Nie jest to coś czego szukam w słodkich batonach, to jest pewne.

Nie będę za bardzo rozróżniać elementów, nie ma o nich za dużo do napisania. Sama polewa czekoladowa nie jest polewą czekoladową tylko słodko-paprykowym kremem. Nie czuć w tym czekolady, ani trochę. Paskudne to takie. 

Ogólnie batonik nie jest chrupiący, bardziej pasuje słowo chrzęszczący. Tak jakbym przeżywała piasek z plaży. Czuć w nim słodycz (w batonie nie piasku), która ani nie dominuje ale też nie można jej nazwać delikatną, po prostu stoi z boku. Wyraźnie za to czuć zboże oraz pewną lekko goryczkowatą kakaową nutę. I to mogłoby być dobre gdyby nie jedna kwestia - przez to wszystko przebija się posmak papryki wymieszanej z … zieloną herbatą. Serio, nie wiem skąd to się wzięło, ten baton smakuje trochę sianowato i mdło. I „dzięki” temu, mimo moich najszczerszych chęci, nie zdołałam dokończyć nawet tej bryłki.

Chyba cały czas miałam lekką nadzieję, że jednak ten baton mi posmakuje i niestety się przejechałam. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że smak suszonej papryki w połączeniu z kakao i słodyczą jest dziwny i raczej nie w moim guście. Innym batonom tej marki podziękuje tak jak innym warzywnym slodyczom.
Ocena: 2,5/10
Kaloryczność:100g/438kcal, 33g/145kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 3zł z groszami

Jak sami widzicie nie żartowałam z jakością zdjęć.
Pa

34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Raczej nie widzę żeby było dużo osób którym ten baton mógłby smakować.

      Usuń
  2. Czoko migreny znam z własnej autopsji :( . Migrena mnie powala jednym ciosem boli mnie prawe oko i wszystkie zęby,muli w żołądku jak mam szczęście a jak nie to wymioty:( . Batonik nie kusi mnie nic a nic a jeszcze po tym co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście aż takich ataków nie mam, tylko całodzienne łomotanie młotem w mózgownicy. Współczuje

      Usuń
  3. Wiem, że to produkt nie w moim guści i spokojnie mogę bez niefo żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to życie będzie lepsze bez niego ;)

      Usuń
  4. Ale trafiłaś z tą recenzją, 'prawie' kupiłam tego batonika jakiś czas temu, bardzo byłam napalona na to połączenie składników.. Jednak jak już go miałam w ręce i przeczytałam skład, cała ochota mi przeszła xD Dobrze wiedzieć, że to była dobra decyzja.
    Wątpię.. no, mam nadzieję że nigdy nie wypiję tyle żeby być na drugi dzień skacowana. Znaczy nie wiem co by mnie miało do tego skłonić, imprezy odpadają, a w domu to chyba ciężko xD Przeraża mnie myśl że mogłabym nie wiedzieć, co się ze mną dzieje, co mówię i co robię. Albo to że zrzygałabym się komuś np. na dywan xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra decyzja. Może nie jest jakiś strasznie drogi, ale i tak szkoda wywalać 3 złote praktycznie do śmieci.
      Niektórzy nie mają hamulców, albo po prostu hamulce ich nie obchodzą. Ja wolę mieć kontrolę nad własnym ciałem i językiem żeby potem się nie wstydzić własnego zachowania.

      Usuń
  5. A tak mnie kusiły! Wszak warzywne batony to takie małe rozgrzeszenie dla naszego sumienia. Niby słodycze, ale jednak jest coś zdrowego. :D A tak bez żartów - nie no, serio mnie kusiły bo lubię takie wymysły. Jednak szkoda, że pomysł sobie, a smak sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ciekawość, bo też mnie zaciekawiły gdy pierwszy raz je ujrzałam. Ale lepiej je sobie darować.

      Usuń
  6. Batonik wygląda paskudnie:/dobrze że mnie nie kuszą takie połączenia;) Kaca też nigdy nie miałam, bo alkohol piję tylko okazjonalnie i też w niewielkich ilościach:) ból głowy zdarza mi się za to czasem po wypiciu za dużej ilości kawy:/czasem taka 400 ml to za dużo przy wysokim ciśnieniu:)
    Dobrze, że nie kupiłaś tych nowych granoli Nestle:/badziewie na maksa:/nie warte tych 9 złotych za pudełko:/
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaletą niskiego ciśnienia jest możliwość picia niesamowitej ilości kawy, tylko niesłodzonej bo zbyt duża ilość kofeiny i cukru sprawia, że skaczę po ścianach xD
      Czyli mogę je sobie wykreślić z listy "może kiedyś"

      Usuń
    2. Zdecydowanie możesz je wykreślić:] Mam info z ostatniej chwili: w Lidlu już jest oferta świąteczna i są kremy korzenne gładkie i crunchy:] zastanawiam się czy kupić bo w szafce mam Lotusa crunchy a z chęcią bym spróbowała gładkiej wersji z lidla:] jak jutro jeszcze będą to chyba kupię:] bo podróbka z Biedronki była taka sobie więc liczę na to że z Lidla będą lepsze:] na razie kupiłam domino w czekoladzie;] Polecam wybrać się do Lidla:]
      Gwiazdeczka*

      Usuń
  7. o rany, co za koszmarek! jadłam kiedyś batona paprykowego, był bardzo smaczny, ale oczywiście był zrobiony cały na wytrawnie. nie wiem, kto na to wpadł, jak już łączyć czekoladę z warzywami to można pójść w marchewkę, serio... :D

    ALE - ps protip. do chilli con carne dosłownie 2 kosteczki gorzkiej czeko - polecam, ola. rewelacyjnie podkręca smak, nie jest wyczuwalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchewka też jest lale jako osoba nieznosząca marchewki podziękowałam xD
      Gorzka czekolada może i tutaj byłaby lepsza :)

      Usuń
  8. Brzmi strasznie, nawet dla mnie, wielbicielki dziwacznych połączeń. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi osoba, która zjadła "zepsutego" śledzia xD

      Usuń
    2. Haha, ale śledź to śledź, a baton... :P

      Usuń
  9. rzeczywiście za bardzo pojechane połączenie też nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jedno z tych połączeń, które mogą być albo super pyszne albo obrzydliwe do bólu.

      Usuń
  10. Miałyśmy zamiar kupić tego batona ale jakoś do PiP nam wybitnie nie po drodze. Może to i lepiej? Choć przyznamy się, że ta papryka intryguje :-P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie tykam się alkoholu, choć wśród rówieśników ciągle jestem namawiana. Jakoś nie ciągnie mnie do smaku czy efektu po nim :P

    Co do batonika...uff! Dobrze, że nie spotkałam, bo pewnie z ciekawości kupiłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, zawsze zdążysz spróbować:)
      Ciekawość to pierwszy stopień do niestrawności ;)

      Usuń
  12. Moi rodzice mawiają że ja w dzieciństwue wypiłam tyle alkoholu że nic dziwnego że teraz na sam widok kręcę nosem. Ponoć jak miałam ok.4 lat to wypijałam wszystko - i piwo i wino i likiery. I absolutnie nigdy nic mi nie było. Raz zjadłam po cichu całe pudełko Baryłek po czym spokojnie poszłam do przedszkola :D Rodzice zorientowali się wieczorem :D A ponieważ to była gdzieś połowa lat 90 to rodzice zamiast wysłać mnie do psychologa opowiadali wszystkim znajomych i sąsiadów o moim "nałogu" a sąsiedzi zamiast nasłać na nas opiekę społeczną to tylko się śmiali, klepali mnie po głowie i mówili że będę twardy zawodnik jak dorosnę. Pomylili się, ja nawet szampana na sylwestra nie piję :P

    Zastanawiam się czy jest to normalne że łażę po wszystkich Lidlach w moim mieście i patrzę czy jeszcze gdzieś uchowały się ciasteczka z makadamia. Stanowczo za dobre są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lata 90 to jednak inna mentalność. Jako dzieciak mogłam iść do osiedlowego sklepu i kupić papierosy dla tatuśka i nikt nie kręcił nosem xD
      Widzisz, trzeba było kupić na zapas

      Usuń
  13. Ja bym nawet tego nie kupiła, a co dopiero naiwnie wierzyć, że połączenie czekolady z papryką mogłoby zdobyć u mnie więcej niż 2 chi :P
    Kaca miałam, ale znacznie częściej dręczył mnie wstręt związany z rzyganiem, helikopterem i smakiem wódki. Dzizas, ble :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakiś moment szaleństwa xD

      Usuń
  14. Lubię takie ciasteczka, które są nietypowo połączono. Czekolada, papryka. Lub czekolada - pomarańcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada + pomarańcza to akurat jedno z tych połączeń, które jest tak powszechne, że aż mi się znudziło :)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.