09.10.2016

Alpro: deser sojowo-kokosowy.



Groszek z kokosem

Nie potrzebuje nowych pomadek – mówię sobie przeglądając ofertę drogerii Rossmann. Wystarczy mi smarowideł do ust – powtarzam w głowie wchodząc do rzeczonej drogerii  - Naprawdę kupno kolejnych produktów do ust jest nielogiczne i przypominające początki zbieractwa – chcę powiedzieć kasjerce cierpliwie skanującej kolejne produkty. – Po co mi nowe pomadki? – żałośnie mruczę do kota chowając dowody mojej słabej woli do szafki. By kilka minut później przeglądać w Google gdzie mogę kupić czystą czarną pomadkę w płynie zastanawiając się czy by mi pasowała. 

Alpro: deser sojowo-kokosowy. Nie ukrywam, że nie przepadam ze sojowymi deserkami. Może nie tyle co nie lubię, co po prostu coś mi w nich nie pasuje. Dawno dawno temu (czyli z jakieś 6 lat temu) jadłam zarówno czekoladową, jak i waniliową wersję deserków tej marki – zachwytów nie było. Dlatego podziękowałam dalszym próbom z innymi podobnymi produktami, szczególnie, że do tanich one nie należą. Jednak na widok tej nowości (która aż taką nową nowością nie jest, bo weszła na rynek jakoś ze 3 miesiące temu) ręka mi zadrżała, umysł wypełnił się argumentami za i przeciw  a  w oczach zamigotała niepewność. Decyzji jednak nie podjęłam, zrobiła to za mnie mamuśka, która powiedziała żebym wzięła skoro chce.  No i wzięłam.

Przeglądając skład mogłam stwierdzić, że może i na drugim miejscu jest cukier, ale za to producent postawił na prawdziwego kokosa a nie tylko na sztuczne aromaty. Wprawdzie nie jest to jakaś oszałamiająca ilość, ale zawsze to coś. Oprócz tego, że produkt jest bezpieczny dla osób mających problem z laktozą, czy ogólnie z krowim mlekiem, to również nie zawiera glutenu.

Smak: konsystencja jest rzadka, ale w stylu rzadkiego budyniu a nie mleka smakowego. Zapach jest… absolutnie żadny. Serio, nic nie czułam. Nos umazałam tym deserem tak blisko przytknęłam łyżkę do nozdrzy. Nic, absolutnie nic.

Za to smak jest jak najbardziej wyczuwalny. Wprawdzie nie pierwszym plan wysuwa się słodycz, nadal kojarząca się z nieco przesłodzonym rozwodnionym budyniem, ale mocny kokosowy smak ratuje sytuacje i cały produkt. Jest to smak prażonych wiórek kokosowych,  domowych lodów kokosowych zrobionymi z tłustego mleczka. Bardzo intensywny i nie do pomylenia z niczym innym. I chociaż podczas jedzenie nie dałam rady wyczuć samej soi, to już po w ustach pozostał posmak, jak po zjedzeniu świeżo zerwanego groszku.

Powiem tak, pozostaje przy stanowisku, że sojowe desery są zbyt drogie i nie aż takie smaczne żeby je sobie ot tak kupować. Nadal będę omijać wersje waniliową i czekoladową, bo mnie nie zachwyciły. Jednak myślę, że raz na ruski rok kupię sobie tego kokosa. Może był nieco wodnisty, może pozostawia dziwny posmak, ale za to te kokosowe uderzenie było zachwycające.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/80kcal
Gdzie kupiłam: osiedlowy sklep
Cena: 3,49zł

Aparat mi zdechł. Kompletnie zdechł i nie da się ożywić. W najbliższym czasie jakość zdjęć może być eeee no widać jaka może być.
Pa

27 komentarzy:

  1. mnie też te deserki nie porywają niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakby były tańsze to by się na nie patrzyło nieco łaskawszym okiem.

      Usuń
  2. Groszek?Masz chyba bardziej wyrafinowane podniebienie niż ja,bo ja nic nie czułam takiego XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy mam bardziej czepliwe podniebienie ;D

      Usuń
  3. Ja to tylko pomadki ochronne kupuję namiętnie:) . Deser całkiem ciekawy i o smaku kokosu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam go gdzieś w domu, ale nie wiem kiedy przyjdzie na niego czas...
    A co do pomadek to jestem minimalistką i mam 2, więc zbieractwo w tej dziedzinie mi nie grozi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakiegoś bzika, w moim przypadku to pomadki xD

      Usuń
  5. Ja takie zbieractwo mam na punkcie skarpetek;)jak widzę taki ogromny wybór różnych wzorów to nie mogę się powstrzymać;) i tak nie mieszczą mi się one już w dwóch szufladach:) Deserek kupię jak tylko gdzieś znajdę:) na razie szukam tej milki:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mi oddać kilka jak ci się nie mieszczą, cierpię na chroniczny brak skarpet ;D

      Usuń
  6. Skoro wystawiłaś ósemkę, nie lubiąc wanilii i czekolady, to u mnie powinno być 6 chi. Niedługo (?) się przekonam, bo dwa deserki stoją w lodówce. Od miesiąca. Coś mi się nie spieszy :P

    Dobrze, że nie szaleję na punkcie kosmetyków. Wystarczy mi uganianie się i tracenie pieniędzy na słodycze, które potem leżą i leżą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co się śpieszyć jak data ważności jeszcze się nie zbliża :D

      Usuń
  7. Ostatnio się zastanawiałam nad takim deserem :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz można kupić i sprawdzić czy smakuje ;)

      Usuń
  8. Niedługo będzie u nas jego recenzja ale zdradzimy, że nam smakował choć dla nas kokos nie był wcale wyraźny, taka raczej delikatna kokosowa nuta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciekawe jak jeden produkt może zostać różnie odebrany :)

      Usuń
  9. Oooo znam ten ból- też kocham wszelkiego rodzaju smarowidła do ust i nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek jakieś zużyła do końca. No cóż taka natura kobiety i nawet mój zdrowy rozsądek nie jest w stanie tego ogarnąć. Nie pozostaje mi nic jak się z tym pogodzić i... pójść po kolejną pomadkę :)
    A co do deseru to nie jadłam i mnie jakoś nie kusi. Myśląc o nim mam przed oczami (kubkami smakowymi) wode kokosową, której z całego serca nie znoszę. To mnie trochę zniecgęca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona, chyba tylko raz zużyłam pomadkę do ust i to była Nivea w słoiczku xD
      Jako osoba, która miała nieprzyjemność pić wodę kokosową to mogę poświadczyć, że ten deser zupełnie nie przypomina tamtego obrzydlistwa.

      Usuń
  10. Ja NIE CIERPIĘ szminek, pomadek czy innych pierdół do ust, a więc na to Rossmann nie kusił, ale lakiery...na szczęście mam silną wolę i nic nie kupiłam, bo dowiedziałam się od znajomej pracującej tam, że to -49% to ściema jakich mało ;)

    A to Alpro nie daje mi żyć! NIGDZIE nie ma go w moich okolicach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promocja jest przydatna jak wie się co się chce kupić, ile to coś normalnie kosztuje i bierze się tylko produkty, które nie można niepostrzeżenie otworzyć w drogerii by "przetestować" :D

      Usuń
  11. Ja akurat serki sojowe podobnie jak wszystko co sojowe KOCHAM. Waniliowym alpro mogliby mnie smarować, uwielbiam też serki od Provamel ich warianty karmelowy, cappucinno i czekolada-kokos to coś na co przez pewien czas wydawałam majątek - 4 zł sztuka, a ja pozwalałam sobie nawet na takie dwa dziennie. Teraz jem rzadziej, ale nadal je uwielbiam. Smak, konsystencja, miłe wspomnienia z maminym budyniem z dzieciństwa.
    Oczywiście jak zobaczyłam kokosowe alrpo to z miejsca wzięłam trzy sztuki nie myśląc nawet przez chwile co zrobić jeżeli będzie niesmaczne... Na szczęście smaczne było. Ba! To chyba najlepszy sojowy serek jaki jadłam. Bardzo słodki to fakt, aczkolwiek ma najbardziej wyczuwalny smak i zgodny z napisem na opakowaniu. Kokos jak w mordę strzelił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę przyznać, że jakby w Polsce było karmelowe albo kawowe Alpro to bym z pewnością jedno kupiła na spróbowanie :D Dobrze, że przynajmniej ta firma daje ten smak jaki jest obiecany na opakowaniu.

      Usuń
  12. To jeden z takich produktów które to bardzo ale to bardzo chciałabym dostać, ale sama w życiu nie kupię, tak po prostu xD Coś jak ciasteczka w eleganckiej puszce czy bombonierka czekoladek - no samemu człowiek sobie tego nie kupi.

    Dobrze że praktycznie nie używam kosmetyków, naprawdę nie wiem skąd wzięłabym na nie kasę xD Jedyne co lubię kupować z takich rzeczy to lakiery do paznokci, ale to na stoiskach gdzie kosztują po 5-7zł. (A i tak ich potem nie używam xd)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, dlatego dobrze, że mogłam wybrać xD
      Wiesz, ja nawet nie maluje paznokci, strata czasu bo i tak lakier odpryśnie po kilku godzinach.

      Usuń
  13. E, kiepsko. Nawet ja wiem, że teraz w R. był okres przecen na niektóre marki. YT aż huczy od "kupiłam 2 w cenie 1" ;)

    Ocenić mogę jedynie kolor, który mi się podoba. Przez cenę i skład, wiem, że nie sięgnę. Chyba, że będzie po 2zł, a ja akurat rzucę na niego okiem. Jeeeednak fakt. Coś kokosowego widzi się rzadko. Czy ludzie, którzy to kupują, nie czują jakiegoś hmmm znudzenia/ monotonii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tego jest, że aż dziw, że ktoś to jeszcze ogląda :D
      Ogólnie Alpro jest drogie, za 2 złote to mogłabym co jakiś czas to kupować, bo tak to mimo dobrego smaku, trochę szkoda.

      Usuń
  14. Dawno, dawno temu chyba jadłam, ale mi nie pasował. Obecnie to już w ogóle nie mój typ, ale dobrze, że Ci smakował.

    PS Cieszę się, że ja takiego problemu ze smarowidłami do ust nie mam, bo nie używam nic oprócz kremu Nivea. :P

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.