28.08.2016

Surovital, Cocoa czekolada kokosowa



 Surowy kokos dla polskiego weganina

Mam tak zwaną jaskrę egzaltowaną*. Oznacza to, że nie widzę siebie czytającą powieści pełne taniego patosu, filozofii dla ubogich i manieryzmu jak u pretensjonalnej nastolatki. Nie tylko dlatego, że nie lubię powieści gatunku „taki dłuższy harlequin z dozą Coelho”, ale również dlatego, że mój wzrok po pewnym czasie przestaje rejestrować wzniosłe inaczej zdania. Przykładowo po 30 stronach uświadamiam sobie, że nie wiem co ja właściwie wcześniej czytałam. I tak jak uważam, że każdy ma prawo do czytania tego co chce, tak nie potrafię zrozumieć jakim cudem niektórzy zachwycają cię twórczością pewnej polskiej autorki znanej z wielkiego ego, umieszczania własnej osoby w powieściach, mizoandrii, stylu taniej Ani Shirley, kradzieży artów na okładki i rzucania się na recenzentów, którym powieści owej damy się nie spodobały. Wątpliwa przyjemność zaznajomienia się z dziełem pani K.M. skończyła się, gdy stwierdziłam, że, do diabła, nikt mi nie płaci za czytanie tego, a  nawet mój masochizm ma swoje granice. Mając do wyboru a) przestać czytać b) rozwalić sobie łeb poprzez wielokrotne walenie nim o twarde powierzchnie płaskie; nie miałam problemu z podjęciem jedynej słusznej decyzji.
Surovital, Cocoa czekolada kokosowa. O marce Cocoa już kiedyś pisałam, odsyłam tu do wpisu. Jednak wtedy miałam do czynienia z czekolada gorzką, zaś tym razem wybrałam totalnie nową nowość: mleczną czekoladę odpowiednią dla wegan. Odpowiednią bo zamiast normalnego płynu z cycka krowy użyto płynu z niecycka kokosa. A razem z nowym składnikiem przyszło inne opakowanie. Znaczy normalne czekolady Cococa są nadal w ciemnym kartoniku, ale kokos otrzymał wdzianko białe. Jednak nadal mamy do czynienia z nieprażonych ziaren kakaowca oraz z niezbyt długim składem. Vegan, eko i raw – normalnie zaczynam się czuć jak wróg prawdziwych polskich wartości, ino cyklistką nie jestem.

Smak: tabliczka niby niepozorna ale kostki są solidne. Mają barwę typowej mlecznej czekolady oraz jej miękkość. Znaczy nie rozpuszczają się od samego patrzenia, ale po kilku sekundach trzymania zaczynają ślizgać się w palcach. Zapach zdecydowanie jest inny – jest to mieszanka słodkiego kakao i kokosa, nie całkiem Bounty, ale dość blisko.

Najpierw pojawiła się słodycz, jednak jedno spojrzenie na skład wystarczy by stwierdzić, że to nie powinno dziwić, w końcu na pierwszym miejscu jest cukier. Zdecydowanie ta czekolada jest inna od pozostałych, bardziej cierpkich kompozycji Surovitalu. Jednocześnie razem ze słodyczą o zauważanie walczy smak kokosa. I tu mam pewną uwagę. Od razu po otwarciu ten kokos smakował staro, jak przeterminowane wiórki kokosowe. Jednak już na drugi dzień nieprzyjemny posmak zniknął. Pozostał czysty kokos. Niestety przy dawce słodyczy i kokosa gdzieś przepadło kakao. Mleczna czekolada rządzi się własnymi prawami, ale spodziewałam się nieco bardziej charakternego kakaowego tupnięcia. Dostałam w zamian coś prostego, ledwo zauważalnego. Jednak w odróżnieniu od większości tańszych mlecznych czekolad kakao było zauważalne, mało to mało, zawsze to coś.  Przy czym trzeba przyznać, że tabliczka była niezwykle kremowa i delikatna, a sama słodycz nie paliła w gardle.

Porównując wyrób Surovitalu a iChoc  punkt idzie do polskiej marki. Wprawdzie nie mam w niej głębokiej czekoladowości. Ale miała więcej smaku niż nieco rozczarowująca tabliczka iCho. Jest to idealna czekolada dla wegan, którym tęskno za prostymi mlecznymi i słodkimi czekoladami, jednak lepiej nie oczekiwać ciemnego charakteru gorzkich wyrobów Cocoa.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność:100g/599kcal
Gdzie kupiłam: eko sklep Jaglanka (Białystok)
Cena: 10,90zł

Kot znowu miał problemy ze zdrowiem. Powiem wam, że wlanie kotu oleju parafinowego do pyszczka jest zadaniem dla co najmniej trzech osób.
Pa

35 komentarzy:

  1. znowu uśmiałam sie przy recenzji! XD Ale totalnie nie wiem o jaka autorkę i książkę chodzi we wstępie XD
    A czekoladę mam w swoich zapasach,zabiorę sie za nią,jak wrócę z wyjazdu Xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie miałaś do czynienia z twórczością tej pani :D Bardzo dobrze ;)

      Usuń
  2. rzeczywiście bardzo niepozorna,ale warto spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choćby dla samej ciekawości :D

      Usuń
  3. Nie wiem o jakiej książce piszesz :( . Czekolada średnio mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inicjały autorki podałam :D Akurat imię jest najpopularniejszym imieniem na K. więc dość łatwo można odszukać o kim piszę. Jeśli się chce oczywiście

      Usuń
  4. charlottemadness28.08.2016, 06:47

    Chociaż wyszła średniawo,to będę jej szukać :> Chcę zobaczyć jak Surovital ma się do mlecznych wersji,chociaż to jest tabliczka czysto wegańska i inaczej smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na pierwszą próbę z mleczną wegańską czekoladą to myślę, że marce dość dobrze wyszło :)

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o pisarkę to też nie wiem o jaką chodzi ale sprawdzę bo nie wytrzymam z ciekawości;) Co do czekolady to gorzka tej marki mi nie smakowała:/może dlatego że była zbytnio surowa jak na mój gust:)może jak gdzieś zobaczę mleczną to wypróbuję bo jeśli jest słodka to może mi posmakuje:)ale czy dobrze widzę że nie ma tam wiórek?
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wiórek. Czekolada jest gładka jak ... jak coś bardzo gładkiego :D

      Usuń
  6. Normalnie pewnie te znikome uczucie kakao by nawet i mnie raziło mimo, że jako tako fanką czekolady wcale nie jestem. Jednak od takiej czekolady oczekuje więcej i tu liczyłabym na mocne kakaowe tupnięcie na parkiecie z kokosem fikającym gdzieś tam w tle, niż na harce kokosa z czekoladą podpierającą ścianę. Słodkości lubię to pewnie bym nie narzekała ale mały niesmak by pozostał.
    ps. Twoje recenzje są coraz śmielsze i lepsze, czyta się Ciebie genialnie, a przy tekście o cycku krowy oplułam się kawą. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to była czekolada za 6zł to pewnie nie narzekałabym na kakao, ale skoro marka się chwali surowcami to oczekiwałabym właśnie większego hejho od ziaren :D
      Bezrobocie to i wena chwyciła :D

      Usuń
  7. Wygooglowałam jakąś panią o tych inicjałach, ale nie kojarzę, a nie chcę nikogo skrzywdzić. Za to też mam kilku swoich nie-autorów.
    Przeterminowane wiórki trochę ohydne, ale skoro chwilowe, da się przeżyć. Nadal chcę spróbować jakiejkolwiek SuroVital i jakiejkolwiek iChoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli imię tej osoby można skrócić do Kasi to całkiem możliwe, że to o nią chodzi ;)
      Da się, tylko trzeba dać jej czas żeby się przewietrzyła

      Usuń
    2. Katarzynkę już wychwyciłam z poprzednich komentarzy ("najpopularniejsze damskie imię na K, duh?! :P).

      Usuń
  8. Ciekawy eksperyment, może nawet bym spróbował, ale u mnie w sklepie z COCOA nie mają tych nowych :(
    Ja swojemu kotu olej parafinowy aplikowałem strzykawką do pyszczka, jakoś w miarę spokojnie to przyjmował, choć zachwycony nie był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że wkrótce sprowadzą, w końcu to nowość, trzeba sklepom dać trochę czasu :)
      Też strzykawką, ale najpierw trzeba było go złapać, zawinąć w koc i przetrzymać, przy dźwiękach warczenia, wycia i syczenia. xD

      Usuń
  9. Cóż za zbieg okoliczności - ta czekolada niedawno pojawiła się w ofercie sklepu eko, w którym czasem robię zakupy, od razu dorzuciłam ją do koszyka. :-D
    Co do smaku - początkowo zaskoczenie (słodsza niż się spodziewałam, mniej kokosowa niż się spodziewałam), później coś na kształt zachwytu, bo nie jadłam wcześniej czekolady niemlecznej, smakującej (prawie) jak mleczna. No i ta konsystencja. Tak jak napisałaś - prawdziwa gratka dla wegan.
    P.S. - "niecycka kokosa" - odpadłam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór, ostatecznie jest całkiem niezła jak na pierwszą wege czekoladę mleczną tej marki :D Zdecydowanie lepsza niż czekolada iChoc

      Usuń
  10. Czytałyśmy dwie książki polskich autorów i nigdy więcej. Także dobrze, że nie wiemy o jaką dokładnie autorkę z tymi inicjałami Tobie chodzi :P
    Spróbujemy tą tabliczkę kiedyś na pewno :D Jak tylko wrócimy do Wrocławia odwiedzimy parę eko sklepów, więc któryś z nich na 100% będzie ją miał :D Szkoda tylko, że czekolada jest gładka. Liczyłyśmy na wiórki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są polscy autorzy i są polscy ałtorzy lub ałtorzeczki :D Jak się trafi na tych drugich to można zwątpić w to co się pojawia na rynku wydawniczym
      Jestem pewna, że gdzieś ją znajdziecie. W końcu skoro ja znalazłam to inni też nie powinni mieć problemu

      Usuń
    2. No nie wiemy ale jedną najnowszą pozycję autorki polecali w internecie, w Dzień dobry TVN i w Pytanie na śniadanie a książka była nudna jak flaki z olejem i strasznie przewidywalna.

      Usuń
  11. Nie mam bladego pojęcia o kim jest wstęp. Pewnie dlatego że ja się ograniczam tylko do mangi/light novel/fantasy, najchętniej w wydaniu dystopijnym (tak długo jak nie ma tam żadnych zombie) ;) Chociaż ostatnio czytam też...poradniki o savoir vivre. Wina pewnego ostatniego reality show gdzie najgłupsze panienki z całej Polski uczą się jak zostać eleganckimi damami tylko po to by wrócić do swojej zabitej dechami wioski gdzie zupełnie nikogo nie będzie interesować jak prowadzić small talk i w jakiej kolejności je się potrawy na przyjęciu.

    Jadłam surową czekoladę w wersji "czekolada z jagodami goji" (jakie one są niedobre ><) ale średnio mi smakowała, ta mnie jakoś też nie kręci. Za to spokojnie mogę polecić ci batoniki Dobra Kaloria - spróbowałam wszystkich wersji i wszystkie są świetne. Dałam kawałek mojemu ojcu bo on niestety na kilometr wyczuje kiedy ktoś otwiera coś słodkiego (niestety bo jest świeżo zdiagnozowanym zaawansowanym cukrzykiem. I nadciśnieniowcem. I w ogóle nie przejął się tym że lekarz kazał mu przejść na dietę i mieć zdecydowanie więcej ruchu bo ojciec musi zgubić jakieś 25 kg. I że ma absolutnie fatalne wyniki badań >< ).

    Ja: To są batoniki daktylowe, w 100% naturalne. Zawierają tylko daktyle, orzechy i chrupki zbożowe. Żadnych barwników, konserwantów, utwardzonych olejów roślinnych i przede wszystkim, zero cukru! Z tego co pisze na stronie, nadają się dla cukrzyków.

    Ojciec: A nie kupiłaś czegoś dla normalnych ludzi?

    (Kupiłam, zestaw Pocky i Zotterów. Ale tego nie zamierzam mu powiedzieć, Pocky i Zottery są na tyle drogie że trzeba je jeść powoli a nie pożerać pudełko na jedno posiedzenie jak ojciec ma w zwyczaju.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam jedynie angielską wersję tego programu. Jakoś łatwiej jest oglądać takie ośmieszanie się w wykonaniu obcokrajowców xD
      Mam ze 3 wersje smakowe tych batoników, czekają na otwarcie. I wiesz, dużo facetów w średnim wieku jakoś nie przejmuję się zaleceniami lekarzy. Sama dobrze to widzę na paru przykładach.

      Usuń
  12. Myślałam, że będzie bardziej ciemna, ale i tak ją kupię jak tylko spotkam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, ale ostatecznie nie żałuje zakupu.

      Usuń
  13. Ostudziłaś mój zapał. Biegać i szukać jej nie będę, może kiedyś tam spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieg to zdrowie xD

      Usuń
    2. To już wiem, co ja taka ciągle przeziębiona w tym sierpniu. xD Obecnie nic mnie do żadnej przebieżki nie zmusi, haha.

      Usuń
  14. .....Aaaaaa...AłtorKasia....Pozwolę sobie wkleić adres do strony,której Autorka (kocham Ją niezmiennie) prezentuje ciekawą teorię http://polaherbaciane.blogspot.com/2015/05/krolowa-matka-na-tropie-spisku-czesc.html ala
    PS.Jeżeli uważasz,że komentarz nie pasuje do bloga,nie publikuj go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Jest, jest ktoś kto wiem o kim pisałam.

      Usuń
  15. Stety-niestety nie wiem o jaką autorkę chodzi, ale też nie lubię takich książek :/
    A czekolada strasznie mnie kusiła, ale chyba się wstrzymam i poczekam na święta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrzymasz tyle czasu cierpliwie? ;)

      Usuń
    2. Postaram się ;) A jak nie to tatę naciągnę :D

      Usuń
  16. Czekolada jest paskudna. Wolałabym dopłacić i kupić inną, smaczniejszą. :P

    OdpowiedzUsuń