10.08.2016

Piernik szwajcarski Bishof Berger


Co ma piernik do marcepanu?

Działanie zmierzające do uwolnienia się od obecnej pracy  uważam za rozpoczętą. Pani w PIP poradziła co robić, chociaż będę musiała czekać kilka tygodni na rozwiązanie sprawy. W międzyczasie rozglądam się za ziółkami na uspokojenie, bo zaczynam u siebie widzieć objawy nerwicy. Wy za to możecie poczytać o produkcie, który dostałam w ramach wymianki z Nesją.


Bishof Berger, Echte Appenzeller Barli-Biber gefullt Fourre. I tak dla jasności nie mam zielone pojęcia co ja właśnie wpisałam, Tak na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że to piernik. Piernik mający kojarzyć się z ludowym wyrobem rąk własnych ze starej receptury przekazywanej z dziada pradziada. Czy tak jest w rzeczywiście? Hasło w google i mamy! Zdjęcie w Internecie pokazuje babowinkę ozdabiająco kawałek ciasta „chyba –lukrem”, a w tekście na Wikipedii znalazłam  znajomo brzmiące „Spezialität” „Tradition” i „Kanton”. To pozwoliło mi wywnioskować, że trzymam w dłoniach tradycyjny produkt z kantonu Appenzeller. I proszę nie wytykać mi, że nie skopiowałam z Wikipedii drugiego członu nazwy kantonu, sama dobrze o tym wiem. Następnie otrzymałam potwierdzenie swych przypusczeń, że to piernik*, chociaż google uparcie próbowało mi wmówić że to bóbr, albo kanadyjski piosenkarz  o imieniu Justin. Mając dość śledztwa postanowiłam przekonać się doustnie z czym mam do czynienia.
*właściwie top od początku wiedziałam, że to piernik, bo Nesja mi o tym napisała w liście, ale dla dobra fabuły postanowiłam udawać ignorancję. Mam w tym wprawę

Smak: po wyjęciu ciasta z opakowania moim oczom ukazał się… coś co wygląda jak rysunek 4 latka. No nie, pewnie to był jakiś wzór, ale trudy podróży i moje niedelikatne palce sprawiły, że nie wiadomo na co się patrzy i nawet z której strony powinno się patrzeć. Zapach początkowo jest przyjemny, czuć przyprawy korzenne i to nie tylko cynamon, ale całą mieszaną przypraw, jak i miodowy pierwiastek. Mniej wesoło mi się zrobiło jak po przełamaniu krążka poczułam zapach marcepanu. Ummmm


Ciasto jest miękkie i tak delikatne, że naprawdę rozpuszcza się w ustach. Smak jest dość specyficzny. Jest piernikowy ale również mocno cytrusowy i nieco biszkoptowy. Naprawdę specyficzny, wyraźnie czuję tu cytrynę. A dokładnie to  jej aromat i kwasek, który zderza się z miodową słodyczą. Daje to nieco kwiatowy posmak oraz równocześnie równoważy całość tak, że prawdopodobnie nie da się tym produktem zasłodzić. W tym, że przyprawy korzenne, tak dominujące w zapachu, zeszły nieco na drugi tor. Wciąż jednak je czułam: cynamon, kardamon, może goździki i gałka muszkatołowa. 

Teraz czas na nadzienie, na nadzienie, które wygląda jak zestalony, ale równocześnie lepki budyń waniliowy. Ale to nie budyń, o nie. Zapach jasno na to wskazuje. Tak, to zdecydowanie marcepan. Po krótkiej modlitwie do bogów wgryzłam się w masę. Przeważa w niej olejek migdałowy oraz posmak plasteliny. I nawet nie próbujcie mi wmówić, że nigdy nie mieliście w ustach plasteliny, bo nie uwierzę i tak. Słodkie, ale równocześnie mało charakterne w smaku. Przy tym łatwe do oderwania z ciasta, więc po jednym spróbowaniu z radością pozbyłam się reszty. Nie moja bajka.

Samo ciasto było idealne. Miękkie, delikatne i lekkie, cytrusowe i piernikowe, słodkie i jednocześnie nie mdłe, jak dla mnie cudo. Za to nadzienie, hmmm. Może miłośnikom marcepanu by smakowało, ale jak dla mnie ten krem był pomyłką. Za samo ciasto byłaby 10, ale środek sprawił, że ocena się obniżyła.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/369kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Wpis jest nieco chaotyczny, wybaczcie. Obecna sytuacja źle wpływa na mój stan psychiczny.
Pa

26 komentarzy:

  1. Dlaczego to musi buc połączenie dwóch nielubianych przeze mnie rzeczy? :o Ani piernik (tfu!) ani marcepan(ble!) to nie moje produkty XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcepan to rozumiem, ale że piernik?

      Usuń
    2. Nigdy nie lubiłam,i nadal nie lubię ;p

      Usuń
  2. charlottemadness10.08.2016, 06:36

    Trzymam kciuki,by wszystko skończyło się pomyślnie. ;)
    Co do tego piernika,to jakoś on nie przypada mi do gustu.Lubię korzenne smaki,ale te nadzienie ze smaczkiem plasteliny zdecydowanie mnie odtrąca.Sam wygląd nie wygląda zachęcająco,ale i czasem on nie wpływa na całokształt,bo smak się liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza metoda to oderwanie nadzienia i zjedzenie samego piernika. :D Nie czuć było potem, że było w cieście cokolwiek marcepanowego

      Usuń
  3. Współczuję sytuacji w pracy. Fajny ten piernik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłby fajniejszy bez marcepanu ;)

      Usuń
  4. Życzę pomyślnego rozwiązania sprawy. Ja chyba mam jakąś permanentną nerwicę, więc jak znajdziesz dobre ziółka, to pisz!
    Haha, rozwaliła mnie opowieść o tłumaczeniu. Nie wskazuje to na to, żebyś była w złym stanie. :P Humor jak zawsze pierwsza klasa!
    Co do ciacha... zjadłabym. Wiem, że samo ciasto na pewno by mi posmakowało, co do kremu niestety ciężko mi się ustosunkować. Z jednej strony lubię marcepan i nie ufam Ci w jego kwestii, ale z drugiej mało wyrazista słodka plastelina nie ma nic wspólnego z marcepanem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie dobrą metodą jet oglądanie kotów w internecie, to trochę uspokaja.
      Im gorsza sytuacja tym bardziej rzucam żartami, chyba, żeby sobie poprawić humor i nie wpaść w dół ;)
      Nie dziwię się, że nie ufasz, ja sama sobie bym nie zaufała w tej kwestii

      Usuń
  5. Nigdy nie zauwazylam, ze ten pierniczek ma jakis wzorek:) zwykle nie wysuwam go nawet do konca z opakowania:) A moze wzorek samoistnie sie utworzyl z powodu transportu? kto wie... Nie jest to najcudowniejsza przekaska na swiecie, ale jest wystarczajaco dobra, zeby bez wstydu ja komus dac, a jest bardzo, ale to bardzo regionalna i pochodzi z bardzo specyficznego kantonu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłam uwagę na wzorek, bo w internecie widniały zdjęcia ze wzorkiem i byłam ciekawa jaki u mnie będzie :D

      Usuń
  6. Brzmi bardzo smacznie, ale też trochę dziwnie zarazem. z wyglądu najbardziej mi się podoba w przekroju :)
    Ja chyba naprawdę nigdy nie próbowałam plasteliny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie potrafisz sobie wyobrazić smaku tej masy :( szkoda.
      ;D

      Usuń
  7. Czy humor jest Twoją metodą na nie-zbzikowanie? Bo wpis genialny - wywołał uśmiech na mojej zaspanej twarzy - jak zawsze ;]
    Samo ciastko brzmi mega smacznie, cytrynowe babki czy ciasteczka (oczywiście prawdziwie, nie kupne z Biedry xd) bardzo lubię, chociaż rzadko jem. Zaś nadzieniem plułabym tak samo jak Ty :'>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, w sytuacjach zdenerwowania albo kamienieje ze stresu, albo zczynam rzucać głupkowatymi uwagami. Nie wiadomo co gorsze xD
      Cytrynowe ciasto tylko domowe, kupne mają zbyt sztuczny smak.

      Usuń
    2. Oo w sumie ja jak się stresuję np. przy nowo poznanej osobie, to zaczynam nawijać jak katarynka i nie umiem się zamknąć xD
      Nono, ten posmak cytrynowego kwasku albo Ludwika.

      Usuń
  8. Też go jadłyśmy i co prawda całego w pojedynkę pewnie byśmy nie dojadły bo słodkie ale dobrałyśmy się do niego w we trzy siostry i każdej ten mały kawałek smakował :)
    Życzymy powodzenia i żeby wszystko się dobrze dla Ciebie ułożyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1/3 tego kółka raczej by mi nie starczyła :D Szczególnie, że wywaliłam nadzienie. xD

      Usuń
  9. Dla mnie prawdopodobnie 6 chi.
    Co do PiP-u, swoje zgłoszenie wysłałam prawie miesiąc temu (za dwa dni strzeli równo), ale coś mało pomocni są. Milczą, a telefon mają zepsuty (wtf?!). Teraz już tylko policja, która w pierwszej turze działań odesłała mnie właśnie do PiP-u. Też mam przeboje z pracą, których nie omieszkam opisać na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się pofatygowałam osobiście, bo na razie oczekiwałam porady. Poważniej się zrobi dopiero jak nie dostanę wypłaty i świadectwa pracy.
      Policja? Czyli pewnie miałaś gorszą sytuację od mojej, współczuje.

      Usuń
  10. No ja to zawsze mówię, że jestem ciastkożerna więc produkt niemalże stworzony dla mnie. :D Akurat piernik to może nie do końca moja bajka, bo w katalogu ulubionych ciastek zajmowałby raczej dalszą pozycję choć i tak lepszą niż jeszcze parę lat temu. Za to jego wygląd po przegryzieniu... och tak, smakowałoby mi to, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda nawet ładny, gorzej że zapachniało marcepanem ;)

      Usuń
  11. Czyli ciacho dla mnie:) marcepan miam mniam paluszki lizać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, pewnie u ciebie miałoby wyższą ocenę.

      Usuń
    2. Piernik i Marcepan, mniam <3

      Ty masz PIP a ja dalej ZUS :/ Naprawdę nie wiem o co chodzi z tym błędem w dokumentacji ale moja matka już panikuje że ponoć można za podwójne ubezpieczenie dostać 5000zł kary więc mam to jak najszybciej załatwić.

      Usuń
    3. Irytuje mnie to, że za coś, co stało się nie z własnej winy, można dostać karę. Ale w końcu to ZUS

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.