21.08.2016

Lindt Edelbitter Mousse Schwarze Johannisbeere



Meh

Mam taką luźną uwagę. Ludzie, którzy wycierają sobie gębę powstańcami warszawskimi i innymi bohaterami okresu II wojny światowej, a potem hailują, głoszą hasła nienawiści oraz dzielą ludzi na swoich i „podludzi”, należą do specjalnej kategorii szumowin.  Polak patriota, który wykorzystuje nazistowskie symbole, retorykę  i gesty to combo, przez które na cmentarzach całego kraju rozlega się głośne echo grzechotania kości o trumny, spowodowane masowym przewracaniem się w grobie. Dziękuje za uwagę.

Lindt Edelbitter Mousse Schwarze Johannisbeere. Szlachetnie (hah) gorzka czekolada nadziewana ciemnym musem (hah.2)czekoladowym i nadzieniem z czarnych porzeczek. Jaki Lindt jest każdy widzi. Jaki „mus” jest w Lindtcie też parę osób miało okazję się przekonać. Jak  smakuje gorzka czekolada tej szwajcarskiej marki również dużo osób może wiele powiedzieć.  Na smak 70 narzekać nie będę, ale szlachetna nie jest słowem, które by mi przyszło do głowy na opisanie tego wyrobu. Wytłoczenie herbu na kostkach nie sprawi, że czekolada zostanie nobilitowana, sorry. Jednakże mogę przyznać, że skład nie prezentuje się bardzo strasznie. Wprawdzie są obecne trzy substancje słodzące, ale w nadziewanych tabliczkach to raczej norma. Zastanawia mnie jeszcze czy czarne porzeczki to 100% czarne porzeczki, czy coś w stylu:  50% porzeczki, sok jabłkowy, syrop sraki, cukier owaki, oko salamandry itp.  Wolę myśleć, że to pierwsze. Ostatecznie jest to prezent urodzinowy, więc może skończę czepiać się na siłę.

Smak: zapach wybitnie przypomina słodycze typu owocowa galaretka w czekoladowej polewie. Ani nie zachęcający ani jakiś szczególnie zniechęcający.

Tak jak można się było spodziewać sama czekolada jest dość przeciętna w smaku. Owszem, jest dobra i smakuje mi, ale bez szału. Jest w tym pewna delikatna piołunowość i cierpkość, jednak szybko zanika pod słodyczą. Nie mam żadnych skojarzeń z kawą czy tytoniem, jest to prosta gorzkość wymieszana z cukrem, żeby nie było zbyt strasznie. 

Za to mus prawie nie różni się smakiem od czekolady. A mówiąc prawie mam na myśli, że jest bardziej słodki i mniej kakaowy. Jednak bez podzielenia na elementy pierwsze nie da się tego wyczuć. Przyznam jednak, że w tym wypadku nadzienie było dość blisko konsystencji typowego musu. Nie był to stwardniały krem, ale lekko napowietrzony i zdecydowanie lżejszy

Owocowa nadzienie… no cóż, jego fanem nie zostanę. Przede wszystkim jest rzadkie, wylewające się i lepkie. Zaś w smaku, oprócz tego, że jest zbyt odpicowane przez cukier i kwas, to jeszcze posmak porzeczek jest nieco sztuczny i pozostawia paskudny posmak w ustach.

Czytając tą recenzję można by pomyśleć, że zjadłam coś paskudnego i niezjadliwego. A wcale tak nie było. Dopóki nie wgłębiałam się w smak poszczególnych elementów była całkiem nieźle, bo wszystko się uzupełniało. Jednak mimo wszystko od Lindta oczekiwałabym czegoś lepszego.

Ocena: 7,5/10
Kaloryczność: 100g/516kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (ale pewnie kupione w Auchan)
Cena: jak wyżej

I pomyśleć, że kiedyś Lindt był dla mnie szczytem luksusu.
Pa

33 komentarze:

  1. Hahahha,uśmiałam sie przy wstępie ;)
    Ale mówisz,ze dostępne w Auchan?Nie widziałam,ale zwrócę uwagę,bo dla mnie Lindt tez bym kiedyś szczytem luksusu ;) Teraz jest nim Zotter :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w Auchan powinien być bo to tam głównie robi zakupy osoba, która mi wręczyła tą czekoladę :)

      Usuń
  2. W przekroju jest genialna - to nadzienie tak fajnie wypływa, tylko szkoda że powiewa sztucznością. Fanką nadziewanych czekolad nie jestem, więc podejrzewam, że i ta by mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypływające nadzienie to tylko na zdjęciach dobrze wygląda xD przynajmniej w moim odczuciu.

      Usuń
  3. Mimo średnio pochlebnej recenzji ta czekolada chyba zawsze będzie mi się marzyć jako prezent, Lindt po prostu robi za ładne opakowania, a ja za łatwo im ulegam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindtowi trzeba przyznać, że wie jak przyciągnąć uwagę konsumentów :)

      Usuń
  4. Ja bym się z niej raczej cieszyła, bo chcę spróbować jakiejś gorzkiej, ale wiem, że zwykła ,,gorzka 2975r30%" mnie nie zadowoli, bo po pierwsze no... jest gorzka, a po drugie ja musze mieć jakieś pierdoły w czekoladzie, bo inaczej dla mnie wieje nudą. Zatem jeżeli miałabym się do ciemnych przekonać to tylko w jakiejś wariacji na jej temat. A porzeczki brzmią fajnie i pasują mi do ciemnej. Lepsze to zawsze niż truskawki. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym dostała truskawkową wersję to bym chyba strzeliła focha, że aż tak własna rodzina mnie nie zna xD

      Usuń
  5. Też ją jadłam ale mi nie smakowała:/ a w Auchan ją widziałam za prawie 15 zł;) masakra...wolę sobie kupić BELLAROM z orzeszkami za 6.99:) tylko jedna rzecz mnie intryguje: dlaczego seria Creation w Polsce uległa zmianie formy na gorsze a w Niemczech dalej jest taka jak była?
    A co do ludzi należących do tej specjalnej kategorii szumowin to zgadzam się w 100%
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam za bardzo porównania z niemiecką Creation, ale nie zdziwiłabym się jakby rzeczywiście tak było. Gorsza jakość i wyższa cena to raczej norma na polskim rynku.

      Usuń
  6. Ta czekolada leży u mnie w domu od kwietnie,nie kusi mnie bo już ja jadłam ze 2 lata temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy poczujesz różnicę w smaku jeśli kiedyś ją otworzysz :D Takie powroty po latach często kończą się niestety klapą

      Usuń
  7. Gdyby nie końcówka, faktycznie można by tak pomyśleć. Wkurw ze wstępu przeniósł się na resztę tekstu. Chyba że pisałaś części osobno, wtedy moja teoria siada. Co do czekolady, smaki fajne, ale nie kupiłabym. Jak już mam wydawać ciut więcej, wolę pewniaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej wkurw z całego miesiąca przeniósł się na cały wpis xD

      Usuń
  8. Bardzo lubię czarne porzeczki, ale Lindt Excellence czarnoporzeczkowy bardzo mnie zawiódł. Tej nie miałem okazji jeść i nawet nie mam zamiaru próbować - oni chyba nie potrafią nic zrobić z czarnej porzeczki. Zabawne, kiedyś myślałem, że Lindt to taka lepsza, luksusowa firma - no cóż, luksusowe to są tylko ceny w ich sklepie firmowym (na szczęście w sieciówkach ceny są sensowniejsze).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To serio zabawne jak z czasem zmienia się postrzeganie danej marki. Jak jadłam Milki i inne tańsze czekolady to Lindt serio był wyższą półką, ale po spróbowaniu paru lepszych tabliczek to Lindt spadł z wysokiej półki.

      Usuń
  9. Kiedyś pewnie na widok tej tabliczki dostałybyśmy ślinotoku i za wszelką cenę chciałybyśmy ją mieć. Teraz już nawet na półkach sklepowych nie zwracamy na Lindt uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona :D Mam tak samo jak wyyy

      Usuń
    2. Dokładnie tak samo - 10 lat temu specjalnie jechałam do Empiku w centrum miasta by kupić Lindt Tiramisu i rujnowałam się podczas świąt kupując na zapas czekoladę z cynamonem i kolendrą. Teraz Lindta mijam obojętnie.

      Usuń
  10. Co do wstępu... nie wiem, co się ostatnimi czasy z ludźmi dzieje. Wydają mi się jacyś "nabuzowani" i czuję się, jakby cały ten hejt nawet z internetu na ulicę wychodził.

    Mimo że galaretki w czekoladzie to moja zmora, może jakoś bym ten zapach zniosła. Jakbym dostała, czy jakby ktoś mnie tylko poczęstował, pewnie bym nie cierpiała i coś tak czuję, że odebrałabym ją podobnie jak Ty. Swoją drogą... nie ma to jak to obecne pisanie o Lindtcie bez entuzjazmu i wspomnienie tego, ile kiedyś z czekolad tej marki czerpało się radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy w ciekawych czasach. Aż za ciekawych
      Zdecydowanie czekolada do dostania a nie do kupienia. Jakbym kupiła to ocena pewnie byłaby nawet ostrzejsza.

      Usuń
    2. Ale to dobrze, że takie są. W końcu jakby człowiek dalej miał jakieś Milki i Nussbeisery dostawać...

      Usuń
  11. oj,jak ja nie lubię czekolad z nadzieniem:0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre nadzienie nie byłoby złe. Ale to raczej było takie średnie nadzienie.

      Usuń
  12. Jadłam tylko taką z musem czekoladowym i chyba innych nie będę próbować. Tamta mnie oczarowała, ale tutaj płynne a'la owoce...nieeee :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owoce w innej formie byłyby niezłe, ale nie w formie klejącego się syropu.

      Usuń
  13. Mimo wszystko bardzo chciałabym jej spróbować, dla mnie Lindt wciąż kojarzy się z luksusem, z czyms z lepszej półki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny na pewno mają luksusowe xD Ale rozumiem, Lindt wśród reklamowanych marek ma najlepszą jakość.

      Usuń
    2. Co do tego luksusu to bym ostatnio mocno polemizowała. Jakość bardzo mocno im poleciała a cena zostaje ta sama.

      Usuń
    3. Mnie ostatnio przeraża zalew "odzieży patriotycznych". W samym moim mieście otworzyli 3 sklepy "patriotyczne" (Red is Bad, Surge Polonia i coś jeszcze) a o ilości ubrań "Cześć i chwała bohaterom" na lokalnych targach nawet mówić nie będę. Znalazłam zestaw dresowy składający się z czarnej bluzy z orłem w koronie i "Cześć i chwała bohaterom" oraz czarnych spodni z biało-czerwonymi pasami dookoła kolan (dookoła, nie wzdłuż) i symbolem kotwicy na kieszeniach. A teraz czas na zagadkę: w jakim kraju został zestaw wyprodukowany? Macie dwa strzały.

      Lindt dla mnie kiedyś też był produktem luksusowym i przez sam fakt że to był produkt faktycznie "wyższej jakości" można było tą większą cenę zapłacić. Teraz już cena w żaden nie odzwierciedla jakości i szkoda mi wydawać kasę na ich produkty. Dostałam jakiś czas temu opakowanie 3 pralinek Lindor: zjadłam jedną, stwierdziłam że mega tłuste i oddałam rodzinie. Ale w zapowiada mi sie jakaś większa kasa w tym miesiącu, to może w końcu zamówię te Zottery <3

      Usuń
    4. Nad morzem można kupić tatrzańską ciupagę Made in Chiba, więc patriotyczna odzież robiona w Azji mnie nie zdziwi ;D
      Teraz jak otrzymuje praliny Lindt to traktuje je jako coś słodkiego na szybo do gorzkiej kawy. Nie ma czym się delektować.

      Usuń
  14. Szkoda...
    Na pocieszenie(dla mnie) zostaje fakt,że czekolada w serii z alkoholowymi nadzieniami wciąż pozostaje the best-ostatnio sprawdzałam ;-) ala

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie także ta czekolada nie zachwyciła... Wiele jej brakowało do tego, czego można by się po niej spodziewać.

    OdpowiedzUsuń