31.08.2016

Kubuś, Mleczna Choco & Fruits



Żuć Kubusia

Niektórzy czują wstręt i obrzydzenie na samo wspomnienie zupy mlecznej. Czy to trauma z przedszkola czy po prostu niechęć do samego mleka – nieistotne. Wystarczy jeden rzut spojrzenia na minę takiej osoby, podczas wspomnienia o  białym płynnym koszmarze śniadaniowym, by zrozumieć, że lepiej, pod groźbą bryzgających pawi, nie częstować ich takim daniem. Osobiście zupy mleczne lubią, inna sprawa, że nie mogę ich spożywać. Za to  od zawsze żywiłam wstręt do gęstych, zawiesistych soków (domowe smoothie i podobne to inna sprawa). A jak jeszcze sok jest z dodatkiem marchwi to można mieć pewność, że prędzej się udławię i zginę śmiercią tragiczną niż przełknę obrzydliwą substancję. Dlatego zawsze omijałam wszelkie Kubusie, Pysie i inne pomarańczowe paskudztwa w butelkach.  Inni pili, a ja się patrzyłam z obrzydzeniem, woląc sączyć czysty pomarańczowy o smaku pomarańczy (słodzony, chemiczny, niezdrowy…)sok z kartonika. Do tej pory żadna siła na świecie nie zmusi mnie do wypicia Kubusia, Pysi czy innego Leona, ale za to ciastka mogę żreć jak najbardziej. Byle bez marchewki.
Kubuś, Mleczna Choco & Fruits, zbożowe ciasteczka z żurawiną i kawałkami czekolady. Według informacji na opakowaniu „źródło witamin i błonnika”. Według składu oprócz witam i błonnika dostarczymy organizmowi również olej palmowy i różne rodzaje cukrów. No ale nie będę demonizować składu, bo ostatecznie 1-2 ciastka nie zaszkodzą. Byłoby jednak miło jakby producenci słodyczy „dla dzieci” przestali próbować zachęcać rodziców do kupna hasłami o zdrowiu, witaminach, minerałach i podobnych.  Jeżeli ktoś kupuje ciasta myśląc, że są zdrowe to pozostaje mi jedynie smutno pokiwać głową i westchnąć melancholijnie. 

Chyba każdy widzi z czym mamy do czynienia. Dwa płaskie ciemne ciastka mające zawierać żurawinę. Na plus idzie wykorzystanie do wypieków różnego rodzaju mąk, nie tylko pszennej oraz dość spore wykorzystanie żurawiny. Czy będzie jednak ją czuć?

Smak: ciastka są na tyle kruche, że nie wytrzymały transportu i w międzyczasie pokruszyły się na malutkie cząsteczki. Ale za to zapach jest przyjemny. Kojarzy mi się trochę z jogurtami czekolado-wiśniowymi. Owocowa nuta jest bardzo wyraźna.

Są suche, zdecydowanie dobrze wypieczone, ale nie przypalone. Słodycz jest na wysokim poziomie, ale nie spodziewałabym się niczego innego od produktu skierowane dla podstawówkowych dzieci. Kakao nie daje ani odrobiny goryczy czy cierpkości, nad czym lekko ubolewam. Za to da się wyczuć pewną czekoladowość, możliwe, że pochodzącą od kawałków czekolady, których gołym okiem nie potrafię dostrzec. Ubranym też nie. Ogólnie smakują jak kruche słodkie ciastka kakaowe, tyle, że momentami między zębami da się wyczuć miękkie kawałki słodkiego owocu, który mógłby być kwaśniejszy, ale niestety nie jest. Jest tylko suszono-słodki i zadziwiająco mięsisty jak na suszka.

I tak właściwie to koniec recenzji, bo nie ma o czum się rozpisywać. Ciastko jest smaczne, odrobinę za słodkie, ale da się przeżyć. Nic nadzwyczajnego, ot kruche suche ciastka.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/471kcal
Gdzie kupiłam: Bi1
Cena:2-3zł (chyba, paragon wywalony)


Mam wrażenie, że moc mojego zamrażalnika jest wystarczająca by zachować Kapitana Amerykę na kolejne 60 lat.
Pa

21 komentarzy:

  1. charlottemadness31.08.2016, 06:32

    Kubuś w dzieciństwie..Ne byłam jego wielką fanką ale wypiłam od czasu do czasu bez wielkiego obrzydzenia.Jakiś rok temu próbowałam "Karotkę" bez cukru.I była wręcz nie do picia jak dla mnie.Posmak owoców chemiczny wręcz,a wersja malinowa..Szkoda słów.
    Co do ciastek,to nie moja bajka.Wszelkie "ciastki" mogą iść w odstawkę,bo rzadko z takowych słodyczy jakieś mi zasmakuje :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Karotka, też nie lubiłam, nigdy przenigdy.
      U mnie wciąż ciastka w domu musza być, jak ma się ochotę na coś słodkiego "do pochrupania" :D

      Usuń
  2. Ja mogę od czasu do czasu wypić gęsty sok. Moje dziecko jak skończyło roczek dostał pierwszy raz Kubusia i tak srednio chciał,ale czasem mu dawałam na długą drogę do picia bo zapychał na długi,ale zawsze miał biegunkę po kilku godzinach myślałam,że to przez zmianę miejsca bo to drugi koniec Polski,ale wyszło,że to po Kubusiu od 1.5 roku nie podajemy mu tego syfu. Ciasteczko całkiem całkiem:) . Ps nie rozumiem mamusiek które dzieciom dają takie gęste przetworzone soczki a później płaczą,że ich dziecko nie chce jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że i tak nie dawaliście mu tego za często. Czyste zdrowie, odpowiedni dla dzieci, taaa.
      Tak, albo zapychają chrupkami, ciastami czy Danonkami "ale on nic nie je"

      Usuń
  3. ja nigdy fanką Kubusia do picia nie byłam,ja w ogóle soków nie lubię:(
    A te ciasteczko wczoraj jadłam,nic specjalnego niby,ale nie odrzuca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie odrzuca. Dobre tyle :)

      Usuń
  4. Zupy mleczne? Sama nie jem obecnie za często, ale jak mi w dzieciństwie Mama robiła, to po prostu uwielbiałam! :D A soków też nie cierpię. Jak czasem zdarza mi się miksować owoce, to tak, żeby zostały kawałki i móc to jeść łyżeczką. Te sklepowe mnie odrzucają, chociaż pamiętam że kieedyś gdzieś jakiś marchwiowy aż taki paskudny mi się nie wydał (miałam do wyboru go albo colę, bo u osoby, u której byłam nie było nic innego).
    Pewnie właśnie dlatego te kubusiowe ciastka też odrzucają mnie od siebie. :> Jak widzę, wiele nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem jedyna, gęste sklepowe soki to zło i koszmar dzieciństwa, brrr.
      Wiesz, nie ma co się przed nimi zapierać, ale kupować też nie trzeba :D

      Usuń
  5. Wygląda jak karton więc jakikolwiek smak nie-kartonu by mnie zadowolił. Kakaowych ciastek nie lubię, z tego samego powodu co ciemnych czekolad - nie przepadam za goryczą kakao. Ja tam mam plebejski gust w tym temacie i lubię mleczną, zwykłą i słodką czekoladę. Te pewnie są słodkie ale to i tak nie mój klimat. Ja to kocham ciastka w stylu american cookies lub zwykłe herbatniki, albo maślane i kruche o tak. Te jakoś mnie nie jarają chociaż w ofercie kubusiowej pojawiło się parę takich, które wszamałabym chętnie.
    Co do zupy mlecznej. W przedszkolu to była trauma i największy koszmar. Obecnie? Dałabym się pokroić za zupę mleczną z zacierkami, lanymi kluchami, makaronem, ryżem, kaszką czy czymkolwiek innym. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to raczej te nie wpisują się w żadną kategorię ciastek-ktorych-lubisz :D
      Bo najgorsze co mogą w przedszkolu robić to zmuszać dzieci do jedzenia często niesmacznych, mdłych potraw. Można obrzydzić w taki sposób dzieciakowi żarcie

      Usuń
    2. Wiesz co jest najlepsze? W przedszkolu największą jednak traumą była podwieczorkowa pomarańczowa pasta z makreli do takich małych fajnych kromeczek chleba.
      Gdybym dzisiaj miała wskazać co najchętniej ze wszystkich rzeczy na świecie miała zjeść na śniadanie... poprosiłabym właśnie o tą pastę i świeżo wypieczoną bułę prosto z pieca. Naprawdę. Do dzisiaj pamiętam ten smak! Wtedy wiadomo, że nie smakowało... no ale dajcie 5letniemu dziecku pastę z wędzonej ryby i liczcie, że zje z przyjemnością taaa... no dajcie spokój. Chyba, że polać to wszystko polewą czekoladową i dodać bitą śmietanę. Dzisiaj kocham ryby i ten smak to jest po prostu coś niesamowitego. :D Tak samo chętnie zjadłabym owocową zupę z przedszkola z kluskami, która też wtedy do naszych ulubieńców nie należała co głośno zwykle komunikowaliśmy z resztą dzieciaków i panie przedszkolanki pewnie codziennie po obiedzie z nami musiały odbyć niejedną sesję u psychologa z powodu traumy.

      Usuń
  6. Ja całe życie kochałam zupy mleczne i gęste soczki. Jak babcia/mama/ktoś kupował mi soczek w kartoniku, zawsze dostawałam (chciałam?) Karotkę. Co do ciastek, pewnie dobre, ale też wkurza mnie to wciskanie konsumentom, że produkt stworzyli z myślą o dzieciach. Chyba o szybkim zejściu dzieci z tego świata, ewentualnie o zapewnieniu biznesu służbie zdrowia, bo co to za kraj, który za bardzo o siebie dba i jest zbyt zdrowy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xD ponadto trzeba zapewnić środki utrzymania firmom farmaceutycznym :D

      Usuń
    2. Oraz przedstawicielom handlowym, jeśli już wyliczamy :P

      Usuń
  7. A my nie dość, że zawsze uwielbiałyśmy zupy mleczne, kisielowe czy owsianki to jeszcze soki marchewkowe mogłybyśmy pić litrami :D Takie dziwne dzieci z nas były xD
    Ciastko próbowałyśmy ale wersję bez żurawiny i też zjadłybyśmy bo było ok ale więcej już nas do nich nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bratanica uwielbia smażoną marchewkę (samą smażoną marchewkę) więc jestem skłonna uwierzyć we wszystko :D

      Usuń
  8. To u mnie odwrotnie - absolutnie kocham wszelkie soczki, musy, przeciery czy smoothie ale zupa mleczna, jeszcze z ryżem? FUJ FUJ. Prawdę mówiąc, to zawsze wolałam wypić Kubusia niż np. Pepsi ;)

    Paczki słodyczowe dotarły - Pocky zdążyłam już zjeść(w sumie to nic specjalnego. Trochę to przykre bo myślałam że zrobią na mnie większe wrażenie), teraz zastanawiam się nad kolejnością Zotterów :) Ale one małe są kurcze, myślałam że to będzie normalna 100g tabliczka a one mają tylko 70g :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ryżem nigdy nie jadłam. Za to z makaronem czy zacierkami to już tak. I to z energią i entuzjazmem :D
      Przykro mi, ale większość lepszych czekolada ma masę poniżej 100g. Na początku to jest rozczarowujące.

      Usuń
  9. Ja zupy mleczne zawsze bardzo lubiłam, bo byłam dzieckiem, które nabiał pożerało tonami :D Soki z marchewki/z marchewką i owocami to również coś czego nie jestem i nie byłam w stanie przełknąć. Kubuś to było dla mnie wielkie nieporozumienie - tfu!

    A te ciastka im na prawdę spoko wyszły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona. Soki z marchewką to jedno wielkie NOPE.
      Lepiej niż soki ;D

      Usuń
  10. Produkty Kubusia kojarzą mi się, pewnie jak większości z sokiem marchwiowym. Jeszcze nie miałam okazji próbować produktów do jedzenia od tej firmy :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.