10.07.2016

Wedel, czekolada gorzka o smaku Creme Brulee



Szok i niedowierzanie

Co jakiś czas, jak większość ludzi, czyszczę mailową skrzynkę SPAM. Usuwając wiadomości o wygranych milionach dolarów z Google, czekającym spadku z Afryki Północnej czy bogatym szejku, który potrzebuje mojej pomocy, kiwam głową z politowaniem, sądząc, że przecież nikt nie byłby na tyle głupi, by tak się nabrać. A potem słyszę o facecie, który uwierzył w magiczny płyn zmieniający zwykłą kartkę w prawdziwe banknoty euro i zaczynam dumać, gdzie ewolucja popełniła błąd w przypadku takich osobników. Jest to też jakieś pocieszenie. Może sama nie jestem mózgiem, elitą inteligencji i członkiem Mensy, ale przynajmniej nie jestem na poziomie osób wierzących w cuda-wianki i forsę z nieba. Ale to może nie inteligencja, a wrodzona paranoja?  
Tylko dziada z babą tu brakuje

Wedel, czekolada gorzka o smaku Creme Brulee. Nie przepadam ze Wedlem, o czym wie każdy stały czytelnik bloga. Również nie przepadam za gorzkimi tanimi wyrobami pod znakiem Wedla czy Wawela, a deserową serię wspominam średnio przyjemnie, oględnie mówiąc. Więc czemu – ktoś mógłby się zapytać- czemu do diabła postanowił wystawić swoje kubki smakowe na taką próbę ognia? I tu wytłumaczenie: większość czekolad „Nie chcę, nie kusi, nie kupię” zaliczam do kategorii ZJD (Zjem Jak Dostane). Tylko niewielki odsetek wpada do WMzT (Won Mi z Tym). I mimo mojego znanego stanowiska do Wedla, produkty tej firmy zaliczam w większości do ZJD. Więc jak mamuśka przyniosła raz do domu tę oto tabliczkę, to z czystej ciekawości postanowiłam sprawdzić jej smak. Ostatecznie wersja mleczna nawet mi smakowała. 

Smak: nie ma zdjęcia całej czekolady, bo się połamała i wyjęcie drugiej części z opornego opakowania przekraczało moje zasoby cierpliwości. Wystarczyło mi to co zobaczyłam. Tabliczka się wyginała niczym kartka na wietrze, a na dzień dobry przywitał mnie widok bogatej, białej naleciałości. Przyznam , że byłam pod wrażeniem, dawno nie widziałam tak „zaśniedziałej” czekolady. Same kostki są utrzymane według wzoru znanego z poprzednich wersji deserowych tabliczek. Znaczy są wypustki w kształcie kapsla od butelki z odciśniętą literką E lub maziajem. Zapach jest, o dziwo, nawet przyjemny. Wyraźnie kakaowy z nutą jakby wytrawności.

Przy pomocy nożyka podważyłam kawałek czekolady (przy okazji uwalając sobie jasne spodnie, nie wiem jak to się stało), zaczynając od ładniej wyglądającego i nieośnieżonego dołu. Czekolada jest miękka aż do bólu i nie ma przy tym żadnych wytłumaczeń pod hasłem „upały”. Podczas degustacji w pokoju było na tyle chłodno, że siedziałam w bluzce. Cienkiej bo cienkiej ale wciąż bluzce. Wracając do czekolady, to ogólnie straszna nie była. Bardzo mocno kakaowa, ciut gorzka i bardzo cierpka, ale jednocześnie z porządną dawką słodyczy. Ino miała w sobie taki plastikowy pierwiastek, co dało się wyczuć podczas rozpuszczania. Jako, że to Wedel żadnych niuansów smakowych nie było. Cierpko, słodko, gorzko. Szczególnie pozostający w ustach posmak wskazywał na cierpkość.

Jak się uporałam z tą warstwą dotarłam do zżółciałego kremu mlecznego . Znaczy chyba mlecznego, bo głównie czułam coś jakby zatęchłego. Jak stare mleko w proszku. Skojarzyło mi się to z mega tanimi  lodami marki własnej Real, które kiedyś moja matka kupiła. Raz i tylko raz. Nie dość, ze mają zatęchły pierwiastek to jeszcze wybitnie mega sztuczny waniliowy aromat. Taki spożywczy odpowiednik tanich waniliowych perfum dla małych dziewczynek. Przy tym co jakiś czas coś mi pod zębami chrupało. Jako, że zęby mam jeszcze jako tako w całości, to uznałam, że to kryształki brązowego cukru (płatki karmelowe, popatrzyłam na skład)), które tylko dowalały do pieca słodyczy. Krem był dość zbity, a podczas rozpuszczania zamieniał się w takie jakby farfocle, jeżeli rozumiecie o co mi chodzi. Zdecydowanie małe przyjemne uczucie.

Na koniec zostawiłam sobie zawartość guziczka, czyli karmel. I mogę powiedzieć, że jest to najlepsza część tej czekolady. Owszem, jest bardzo słodki, ale jest karmelem wybitnie dobrym. Co ciekawe oprócz nut palonego cukru i śmietanki wyczułam w nim pierwiastek owocowości. Nie, też nie wiem skąd mi się to wzięło.  Dopiero jak spojrzałam na skład to doszłam do wniosku, że to może zasługa ekstraktu z papryki, ale na 100 procent pewna nie jestem.

Powiem tak, nie było tak źle jak się spodziewałam, ale nie było też tak dobrze, jak mogło być. Sama czekolada jak i karmelowe nadzienie dostają plusa, z tym, że czekolada to taki plus z lekkim wahaniem, bo super jakość to, to nie było. Za to część mleczna dostaje uwagę do dzienniczka i obniżone zachowanie na koniec roku. Dodatkowo słodycz zdecydowanie przekroczyła moją granicę wytrzymałości*, po zjedzeniu jednej kostki wyżłopałam cały kubek mocnej, cierpkiej herbaty, drugą kostkę zjadłam do espresso, a resztę dałam na pożarcie rodzinie. W sumie ani nie zachwalam ani nie przestrzegam.
Ocena: 6,5/10
Kaloryczność: 100g/495kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej ( ale pewnie jakie 3-4zł)

*Nie wiem co się dzieje, ale ostatnio większość słodyczy jest dla mnie „za słodka”. Trochę mi smutno z tego powodu.
Pa

40 komentarzy:

  1. nie moje smaki, jakoś nie lubię tych kremów mlecznych w czekoladach,wszystkie smakują tak samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, większość tańszych czekolad ma podobne mleczne kremy.

      Usuń
  2. Niektorzy ludzie sa glupi,nic na to nie poradzimy XD Wazne,zeby samemu byc inteligentnym.A czekoladwe jadlam,ale za Wedlem tez nie przepadam :p A z tej wersji wole Panna Cotte.I dla mnie jakos tez etraz duzo rzeczy jest za slodkie! :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jak ludzi eo takiej inteligencji dobierają się do władzy. Wtedy jest kłopot. ;)

      Usuń
    2. Tak,teraz mamy tego skutki XD

      Usuń
  3. Ostatnio już wszystkie Wedle i Milki zaliczam do WMzT, albo i do WMNzT, czyli Won Mi Natychmiast z Tym. Jakiś czas temu sprówałam kostkę ciemnej marcepanowej Milki i to było tak paskudne, że normalnie jakiegoś szoku doznałam, haha, ale... paradoksalnie wiedziałam, że i tak smakowała mi bardziej, niż smakowałyby mleczne. Jakiś miesiąc temu dostałam Wedla Tiramisu, ale powiedziałam, że nie jem słodyczy i żeby ten ktoś zabierał mi tę czekoladę, haha.
    Tutaj też nie wątpię, że ciemna jest lepsza od mlecznej, ale... wiadomo, co o niej i tak myślę.
    Skład tej Creme Brulee... cóż, ktoś, kto go układał musi być niezwykle kreatywny - na niektóre żeby nie wpadłabym w ogóle, żeby je jeszcze do czekolady wepchnąć. Bo po co dać normalne rzeczy, żeby mleczny krem smakował mlekiem, no po co...
    Oho, i mamy minus chodzenia w jasnych ciuchach!

    Mi już od dawna wszystko jest jakieś za słodkie i też mi trochę z tego powodu smutno. Np. w przypadku białych czekolad czy wafelka (gdy je recenzuję - btw, kokosowy, bardzo słodki książę już we wtorek), nie czepiam się za to aż tak bardzo (bo przecież sięgając po nie trzeba się na słodycz nastawić), ale... sam fakt postrzegania ich jako za słodkie mnie smuci. No, ale dla zdrowia lepiej. ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcepanowa ciemna Milka nie może być dobra. Brrr, jakbym taką czekoladę zobaczyła to był powiedziała, że nie jem słodyczy ;D
      Czasami mam wrażenie, że w takich firmach to ludzi układający skład konkurują kto wymyśli jak najdłuższą listę składników ;)
      O tak, wafelki i białe czekolady to inna kategoria, ale jak ciemne tabliczki wydają się przesłodzone to już się dziwnie robi

      Usuń
    2. Wydają się... niektóre po prostu takie są. :P Jednak co się dziwić, skoro cukier na pierwszy miejscu w składzie (dziwne, że od niego te czekolady białe nie są czy coś, haha, pewnie potrzebują ciemnych barwników, by wyglądały na ciemne :>).

      Usuń
  4. Jadłam ją i mi nie smakowała wole dużą mleczną jej wersję . Słodycze i dla mnie ostatnio sa za słodkie.Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy bym teraz mlecznej dała radę ;D

      Usuń
  5. Skoro MLECZNEJ tiramisu nie zniosłam, to pewnie gorzka zupełnie nie przejdzie. Creme brulee lepsze niż tiramisu, ale czekolada gorsza czyli bilans wychodzi na zero. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku lepiej nie ryzykować z kupnem ;)

      Usuń
  6. Bezapelacyjnie jestem wielką szczęściarą jeśli chodzi o czekolady, także tą miałam totalnie 'nową' bez szronu, a przecież była po terminie xd Dobra, ale ze względu na skład nie kupię ponownie. W sumie, tamtej też nie kupiłam i dziwnie byłoby mi wydawać kasę na Wedla xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny wyjątek to seria Karmellove, na to można wydawać pieniądze. ;)

      Usuń
  7. A ja mam ostatnio odwrotnie - to co kiedyś wydawało mi się za słodkie, teraz jest ok (to chyba gen cukrolubności odziedziczony po mamie coraz bardziej daje o sobie znać :P)

    Czekoladę próbowałam, ale nie zrobiła na mnie kompletnie żadnego wrażenie, teraz nawet smaku nie pamiętam - na pewno obrzydliwa się nie okazała, skoro tego nie zapamiętałam ;)

    A co do SPAMów, to codziennie kasuję po kilkanaście z 3 skrzynek mailowych :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zabawne, bo ja mam wrażenie, że u mnie ujawnia się niska tolerancja na cukier mojej matki :D
      Nic dziwnego, jest to czekolada do zjedzenia i zapomnienia. Nic nadzwyczajnego.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Cukier by ci nieźle podskoczył po całej tabliczce ;)

      Usuń
  9. No proszę, koniec końców znalazłaś jakieś plusy :D Dla mnie ta czekolada... no dobra, nie TA, bo w wersji mlecznej, jest jedną z najlepszych Wedli. Co zaś do spamu, ja usuwam codziennie. Loguję się na skrzynkę parę razy w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cud skoro jest to produkt Wedla :D
      Usuwam kiedy mi się przypomni. Zdarza się, że kilka dni nie czyszczę i wtedy mam od groma wiadomości do usunięcia.

      Usuń
  10. O co właściwie chodzi z tym "szronem" na czekoladzie? Też trafiałam na takie czekolady, i wtedy smak jest bardziej plastikowy.
    A czemu tak nie lubisz Wedla? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez wahania temperatury podczas transportowania i przechowywania może wytrącać się tłuszcz, to właśnie ten biały nalot. Na szczęście szkód w zdrowiu nie uczyni, głównie psuje estetykę.
      Ciągle pamiętam jaki Wedel był dobry w latach 90 i na początku XXI wieku. Dlatego nie mogę wybaczyć firmie zepsucie dobrych produktów, teraz smakują bardziej plastikowo i margarynowo.

      Usuń
  11. Nie odważyłabym się wziąć tego do ust ;d
    W sumie jestem szczęśliwym człowiekiem, bo prawie nigdy nie dostaję spamu na mejla, pamiętam tylko, że kiedyś dostałam ofertę powiększenia przyrodzenia specjalnymi majtkami, lol xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez biały nalot, czy przez markę? ;)
      Rozumiem, że skorzystałaś xD

      Usuń
  12. Dawno już nie czytałam tych spamów. Uświadomiłaś mi, jak wiele tracę, może bym znowu jakąś kampanię społeczną na fejsie zrobiła ;D

    Jadłam ten deser "orydżinalny" w Paryżowni za grube eurusie. Fuj. I dlatego nawet czekolady imitującej bym nie kupiła. A pannę cottę wsuwam przed kompem czasem. Tania i słodka, nie jest trudno mnie zadowolić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie to za dużo powiedziane xD część z nich jest napisana tak łamaną angielszczyzną, że tylko sens da się wyłuskać.
      Można by sądzić. że w Paryżu umieją robić creme brulee :(

      Usuń
  13. Mleczne wersję Panna Cotty i Tiramisu jeszcze zjem jak nie ma nic lepszego ale te ciemne to jakaś masakra jest. W szczególności to mleczne nadzienie. Zupełnie nie do zjedzenia.

    A co do ludzkiej inteligencji, Cole podsumował to tak: "Suma inteligencji na planecie jest stała. Populacja rośnie.". Załamuje mnie ilość osób która zapisuje się do fejsbukowych grup "Wygraj bon na 1000zł do X" (ostatnia jest szczególnie wredna bo wystarczy ze znajomy wyśle ci zaproszenie i jesteś zapisywana do grupy!) albo "Wygraj pudło czekolady Milka" albo "Rozdajemy kosmetyki warte 500zł, wystarczy polubić profil i wysłać sms". A już totalnie załamują mnie znajomi którzy 3 dni po tym jak im wytłumaczyłam że to jest kant (i pokazałam że gdyby wysłał tego smsa to by zapisał się do bardzo drogiego serwisu z tapetami czy innymi śmieciami), zapisują się do innego bo "Może ten jest uczciwy" i "Nigdy nic nie wygrasz jak nie będziesz ryzykować". Ludzie widzą napis "Darmo", "Gratis", "Okazja" i jakby większości się w tym momencie mózg wyłączał. A potem idą ludzie do gazety z lamentem że operator nie chce im umorzyć rachunku na 500zł, przecież oni nic nie wysyłali! Albo że na pokazach pościeli/garnków/innych cudów ich oszukali. Albo że zapłacili 500zł za Iphone 6 a "sprzedawca" sklep zamknął. Pamiętam historię z zeszłego roku jak jakaś "mądra" kobieta zobaczyła że w nowym sklepie internetowym są super markowe buty za 250zł zamiast za 800zł. Zamówiła 3 pary ><

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi grupami to masakra. Dwa razy musiałam wypisywać się z grup, do których się nie zapisywałam -_- A jak widzę ilość osób chętnych na "darmowe 100 Milki" od nieznanej firmy to tylko pukam się w czoło.
      Albo zdziwienie, że po wzięciu chwilówki długi narastają w lawinowym tempie razem z odsetkami. Można by pomyśleć, że ludzie nauczą się, że wszelkie "Pożyczki w 5 minut" to zły pomysł.

      Usuń
    2. Właśnie znajoma mnie załamała - wbiłam jej do głowy że żadnej firmie nie opłaca się rozdawać ot tak bonu na 1000zł i że to jest oszustwo. Okej. Dzisiaj dostałam zaproszenie do grupy która rozdaje za darmo telewizory Samsung >< Specjalna edycja która miała być w sprzedaży po awansie Polski do finałów a teraz nie mogą ich sprzedać więc rozdają za darmo. Szczerze mówiąc, nawet nie mam ochoty jej drugi raz tego samego tłumaczyć.

      Usuń
  14. Nasza siostra bardzo lubi wersję tiramisu w gorzkiej czekoladzie ;) Na nas osobiście żadna z tych czekolad szału nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, zdecydowanie szału nie ma :)

      Usuń
  15. Ja spamu mam tyle, że czyszczę codziennie. Tyle tych milionów już powinnam mieć na koncie, że mała głowa ;) Codziennie jakieś wygrane, jakieś promocje...aż strach na ten spam zaglądać :D

    Co do czekolady...wspominam ją źle, bardzo źle i jednak Wedlowi nie zaufam w kwestii czekolad o smaku deserów świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, tyle milionów do dostania, a mało kto korzysta xD
      W ogóle to czekolady o smaku deserów to rzadko kiedy udane wychodzą. Producenci mają z tym niezły kłopot.

      Usuń
  16. Jadłam ją i nie wspominam tego źle, ale o zachwytach powiedzieć nie mogę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli taki średniak. Co jak na Wedla i tak jest dobrze.

      Usuń
  17. Fajnie, że i Twoja tabliczka była szarpnięta szarym glutem. Teraz wiem, że wszystkie sklepy mają wywalone na przechowywanie/ transport słodyczy ;)

    Nie będę pisał o smaku, o (jakimś tam) rozczarowaniu. Napiszę jedno: kradnę skrót ZJD :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co dobrze przechowywać jak i tak klient nie widzi jak tabliczka wygląda ;D

      Usuń
  18. Może czas na jakieś słone przekąski? Jadasz, lubisz? ;) Chociaż nie no, tak bez czekolady to trochę kiepsko, haha :) A co do samego bohatera wpisu, to ja nie jadłam i nie kupię, bo dla mnie ogólnie czekolady te są niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teraz mam straszną ochotę na chipsy, ale niedawno jadłam więc się powstrzymuje ;)

      Usuń
  19. Nie lubię tego białego nalotu na czekoladach :/

    OdpowiedzUsuń