27.07.2016

N.A! Nature Addicts, Fruits & Chocolate



Naturalnie nic porywającego

Nic na siłę. Jeśli nasze dotychczasowe hobby przestało nas pociągać to przydałoby się od niego odsunąć i przestać się zmuszać. I nieważne, że tyle czasu już w nie zainwestowaliście, że inni ludzie wiedzą i chwalą wasze wysiłki, że tyle pieniędzy w nie wsadziliście. Przykładowo ja, po kilku latach intensywnego rysowania, straciłam do tego serce. Przestałam, po jakimś czasie rozdałam kredki, papier zużyłam do drukarki, a gumki i ołówki przepadły w niebyt. I co ciekawe, po 3 latach artystycznej niemocy, zapał do rysowania powrócił w dwójnasób. I to z lepszymi umiejętnościami! Dlatego czasami, jak coś nas nuży, warto zrobić przerwę. Jeśli coś naprawdę kochacie robić, to powrócicie do tego.


N.A! Nature Addicts, Fruits & Chocolate, Dark 70% cocoa, Himbeere, czyli owocowe żelki w ciemnej czekoladzie. Wyprodukowane w Belgi, przesłane przez Nesje, zjedzone przez mnie – taki układ to ja lubię. Próbując rozszyfrować napisy po nieangielsku stwierdziłam, że producent szczyci się brakiem konserwantów, a galaretka jest zrobiona w 100% z owoców- jabłek i malin. Żelatyny w tym chyba też nie ma, wiec jest to produkt bezpieczny dla wegan. A nie, nie jest, widzę miód, sorry. Dodatkowo użyto tu czekolady gorzkiej. Znaczy prawdopodobnie w smaku będzie bardziej deserowa, ale przynajmniej 70% to już jest coś.

Smak: żelki są w kształcie małych kwadrato-prostokątów(linijką mierzyć nie będę, niektóre są kwadratowe, a inne prostokątne, tyle). W dotyku słodkie, a w zapachu twarde. Zaraz, nie, chwila. odwrotnie. Nawet nie próbowała oddzielić czekoladę od żelki, równie dobrze mogłabym oddzielać kurz od popiołu – czekolada jest zbyt cienka na taki zabieg.

Pozostając przy czekoladzie to początkowo czuło się lekką cierpkość i goryczkę, przy zadziwiająco małej ilości cukru. Pozostawia wrażenie wysuszenia i popiołu, jednak im bliżej owocowego środka tym bardziej dało się wyczuć, że żelka wpływa  na smak polewy, która pod koniec zrobiła się słodka.

Żelka jest bardzo ciemna. Ni to czarno-czerwona, ni to bardzo ciemn purpura. Ładnie, moja gotycka dusza aprobuje. W konsystencji jest (żelka nie dusza)twarda niczym stwardniała marmolada. Przy tym jest zarówno kwaśna jak i słodka, jednak bardziej kwaśna, niczym zielone jabłka. Masa posiada pewne malinowe zacięcie, jedna zastanawiam się, czy jakbym dostała te bryłki „w ciemno” to czym bym zgadła jaki to konkretny owoc. Bo właściwie to przez cały czas w głowie pałętało mi się skojarzenie z różanym nadzieniem z pączków – tylko mniej słodkim.

Nie ma co za bardzo podsumowywać. Smaczne? Owszem. Urocze? Jak najbardziej. Czy bardzo interesujące i porywające za kubki smakowe? No nie powiedziałabym. Ale wiecie, wielką fanka żelek nie jestem.  
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/406kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej
Jeżeli wkurzacie się, ze macie problem z dodaniem komentarza to nie martwcie się. Sama czasami mam problemy żeby odpowiedzieć na wasze komentarze. Blogger to kobieta wątpliwej reputacji.
Pa

33 komentarze:

  1. Masz racje,jak się coś lubi to się do tego wróci ;) Ja tez Kubie rysować i czasem mam fazę a czasem nie XD Ale ty akurat rysujesz przepieknie!
    Te napisy po nieangielsku to po Niemiecku Xd Ale spróbowałabym z ciekawości,choć tez za żelkami nie przepadam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez fazy trudno rysować, mówię to z całą pewnością :)
      Właściwie na opakowaniu były jeszcze chyba napisy po francusku, dlatego podsumowała je "napisy po nieangielsku" ;D

      Usuń
  2. charlottemadness27.07.2016, 06:39

    Wszelkie żelki i galaretki-out, nie dla mnie.Nie rozumiem innych kobiet,że na liście słodkości żelki dorównują czekoladzie.Bleh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to ja takich osób nie znam :D Czekolada uber alles

      Usuń
  3. charlottemadness27.07.2016, 06:49

    PS.: Zapomniałam dodać.Świetne rysunki na Insta.Widać,że czasami "mózg" i inne części ciała muszą odpocząć nawet od hobby,które się lubi,by przyniosło lepsze efekty.To tak jak ze sportem.Regeneracja jest ważna :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, sama się zdziwiłam, jak po przerwie wzięłam ołówek i efekt był zadowalający

      Usuń
  4. moim zdaniem sa to jedne z lepszych zelkow typu "100% owocow*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam za bardzo porównania, ale jak na żelki było spoko :)

      Usuń
  5. Najpierw się bałam, że ten wstęp jest o blogowaniu. :P
    Z rysowaniem miałam podobnie! Straszliwie długa przerwa (tylko kredek nie rozdałam, bo jestem za bardzo skąpa, haha), a gdy do niego wróciłam... nagle zorientowałam się, że nie wiadomo jak, ale rysuję lepiej, niż przed przerwą (a mówią, że to jeżdżenia na rowerze się nie zapomina, a granie na instrumentach i rysowanie to niby co innego).

    Początkowo myślałam, że to owoce w czekoladzie, kliknęłam i już zaczęłam myśleć o jakiś owocowych chrupkach (w stylu tych batoników Frupp czy coś), a tutaj... żelki. Nie jadam, mogłyby dla mnie nie istnieć, chociaż raz na rzadziej niż 5 lat pewnie mnie na nie ochota nachodzi (czego i tak nie pamiętam), ale pod zdaniem: "Ładnie, moja gotycka dusza aprobuje." podpisuję się. :D Powiem tak: dobrze, że coś takiego jest, lepsze takie żelki niż, nie wiem, kolejne cukierki z cukru i dziesięciu syropów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero jak zamieściłam wpis stwierdziłam, że może to być odczytanie w inny sposób xD
      Ja bez żalu oddałam, bo miałam same tanie badziewie. I weź, ja się spodziewałam, ze wyjdzie mi coś a'la "czoko lat 6" a wyszło lepiej niż przed przerwą.
      Kolor to można docenić, i skład. Teraz raczej rzadko lub wcale patrzę na półki z żelkami. Są za zwyczajne na mój gust.

      Usuń
    2. Ja to tylko widuję reklamy coraz dziwniejszych żelek i tylko mnie obrzydzają. xD "Mlekoduszki"? Żelka i mleko? Fu. :>

      Usuń
    3. Plus niektóre mają dziwną konsystencję, tak jakby próbowało się żuć czyjeś ucho.

      Usuń
  6. Ja też za żelkami nie przepadam, ale te wyglądają smacznie - spróbowałabym, ale pewnie bym się nie zachwyciła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są na tyle małe, że można spokojnie próbować ile wlezie.

      Usuń
  7. Kwaśne jak jabłuszka? Bierę, choć za żelkami nie przepadam :D Jeśli Twoja teza odnośnie wracania do tego co się kocha sprawdza się na słodyczach, to zajadałabym się nimi ze smakiem, może muszę trafić na naprawdę dobre jak te :>
    Ja kocham anime, oglądałam je przez ponad rok, potem na drugie tyle porzuciłam bo miałam aż wstręt do tego, a teraz znowu oglądam i wielka miłość i jedziem na konwent. Liczy się? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, niestety ze słodyczami może być gorzej xD
      Liczy się jak najbardziej :D W końcu to kochasz.

      Usuń
  8. ja fanką żelek nie jestem, nawet te w czekoladzie mnie nie kręcą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsza by była sama czekolada ;)

      Usuń
  9. Chyba wyszłabym z ich degustacji z takimi samymi wnioskami. Niby fajne, niby smaczne, ale co z tego, jak żelki nie grzeją serca? Co zaś do wstępu, to działa różnie... Czasem coś rzucimy, a potem nie chce się już wracać, bo za dużo wody upłynęło i te sprawy. Z tego powodu "dawanie sobie czasu" w związku dla mnie jest jednoznaczne z końcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Związki to już raczej zupełnie inna kwestia. Poza tym zauważyła, że słowa "powinniśmy dać sobie czas" padają z ust osób, które chcą zerwać, ale wolą mieć takie koło zapasowe na boku.

      Usuń
  10. Za żelkami i my nie przepadamy ale jeżeli są to maksymalnie owocowe wersje jak te, które my otrzymałyśmy od Nesji to chętnie byśmy zjadły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy pewnie byście te chętnie zjadły ;)

      Usuń
  11. Á propos pasji - masz rację, ja w zeszłym roku porzuciłam skrzypce, na których grałam 4,5 roku, i, póki co, hobby nie wróciło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze może wrócić :) Ale przynajmniej nie czujesz presji by koniecznie grać.

      Usuń
  12. Bardziej żelki czy bardziej galaretki? :) Galaretki chętnie, za żelkami niezbyt przepadam. Przejadły mi się w dzieciństwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że bardziej żelki z domieszką galaretki ;)

      Usuń
  13. Wyglądają mega smacznie i strasznie chciałabym ich spróbować! No i ten tego...wegańskie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedokładnie wegańskie, bo jednak na końcu składu jest miód. Chociaż pewnie mniej dokładni weganie by się taką ilością nie przejęli ;)

      Usuń
  14. http://www.opiniodajnia.pl/biedronka-gazetka-28-07-2016/ strona 22 To te czekolady, które testowałaś? :D widzę banana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrrr, na 100% to, to. Nie polecam, odradzam stanowczo.

      Usuń
  15. Widziałaś, że do biedry trafiły wszystkie czekolady z testów? Wreszcie okazja się przekonać, czy ta bananowa faktycznie jest tak okropna. XD
    Są też dwie nowe duże, nazywają się "Ulubiona mleczna czekolada" (nie wiem kto do tego dopuścił), o smaku masła orzechowego i ciasteczkowa, ta orzechowa całkiem w porządku, przypomina bardzo lidlowski baton ArcyOrzech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu nie, nie róbcie sobie tego. O ile nie poprawili receptury to nikomu nie życzyłabym takich przeżyć.
      Z nazwą nie poszaleli xD dzisiaj idę do Biedronki więc się przyjrzę jak to wygląda.

      Usuń
    2. Biedronkowa czeko z masłem orzechowym? Kurcze! A byłam dzisiaj i nie wychwyciłam nic takiego :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.