05.06.2016

Roshen, Milky Spash Coffeelike



Kocia kawa

Ludzki mózg łatwo oszukać, w szczególności mój. Od zawsze miałam problem z piciem wody. 2 litry dziennie, nie wliczając herbaty i soków ? Nie do wykonania. Optymistycznie rzecz biorąc dziennie może wypijałam 200-300 ml czystej wody – znaczy szklankę. Pesymistycznie… no sami rozumiecie. Co to za atrakcja – picie wody. Podczas pragnienia jak najbardziej ale tak zwyczajnie? Phii, nie. Picie wody ze szklanki, nuda. A jak nuda to mózg nie czuje  potrzeby picia. Ale co innego picie ze słoika ze słomką! Niczym dzieciak, które zje warzywa tylko jak zostaną na talerzu ułożone w kształcie buźki, dzięki zmianie naczynia potroiłam spożycie wody. Tak jest, jestem dumna z tego, że oszukałam samą siebie.  W końcu jak nie ma się innych powodów do dumy to dobre i to. A, że teraz nie wyjdę z domu bez upewnienia się, że nie muszę już do toalety to inna sprawa. 

Roshen, Milky Spash Coffeelike, karmelki nadziewane. Nadziewane kawową masą - uzupełniające to co zostało pominięte w polskim opisie. Do twardawych, karmelowych cukierków mam stosunek dość specyficzny. Wkurza mnie gdy matka co raz przynosi podobne cukierki do domu (bo mogłaby jak już kupić coś bardziej czekoladowego), próbuje ich nie brać ze strachu o zęby (tylko brakuje żeby mi inne zęby zrobiły chrup), ale jak już wezmę jednego to koniec, mogiła. Nie powstrzymam się. I mimo wszystko ze sklepu Scrummy wybrałam te oto opakowanie karmelków. Ale miałam dobry powód. Jako osoba dorosła, nad wiek dojrzała i świadoma tego co kupuje wzięłam karmelki, bo na opakowaniu znajdował się kot. I kawa, ale kot był główną przyczyną. A jako, że parę osób na widok tego opakowania stwierdziło, że „mniam”, to tylko pozostało mi się cieszyć z dobrego wyboru. I tego: kot.

Smak: skorupka jest twarda, ale przy odpowiednio silnym nacisku ugina się pod palcami ze złowieszczym trzaskiem.

Wierzchnia warstwa cukierka smakuje podobnie do Werther’s Original. Niczym najlepsze toffi! Nie za słodkie z wyraźną maślaną i śmietankową nutą. I jakby pierwiastkiem wanilii. Nie jest to prosta słodycz, czuć w tym wyraźnie „palony” charakter. Pyszne w swej prostocie. Trzeba tylko uważać żeby nie zacząć rozgryzać skorupki, bo inaczej spędzi się potem kilka minut na wydłubywaniu kawałków, które przykleiły się do zębów.

Nadzienie kawowe jest gęste niczym toffi wymieszane z karmelem smak… smak jest boski. . Mocno kawowe ale da się w nim wyczuć pewną paloną słodycz wymieszaną ze śmietanką. Czyli takie kawowe tofii. Albo mocna kawa z syropem karmelowym i porządną ilością śmietanki . Słodkie ale nie tak jak się można było spodziewać, chyba kawa nieco osłabiła efekt przecukrzenia. 

Jeśli ktoś nie jest fanem twardawych cukierków to i te go nie zachwyci. Jednak jeżeli lubi się karmelowe słodycze, lubi się kawę i do podobnych cukierków ma się przynajmniej stosunek obojętny to nie powinno się kręcić nosem na te karmelki.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/400kcal
Gdzie kupiłam: dostałam ( Scrummy)
Cena: jak wyżej

Mam ochotę rozwalić swój aparat fotograficzny w drobny mak. Wczoraj pięć razy mi się samoczynnie wyłączał i 3 razy się zacinał.
Pa

32 komentarze:

  1. jakoś nigdy za karmelkami,nawet z nadzieniem nie przepadałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sie nauczyłam pic duzo wody,jakos tak,często nawet z nudów właśnie ide do kuchni i ją piję .A taki słoik ze słomka to tez super sprawa(wiem,tez mam taki XD)
    Nie lubie karmelków,cukierków i krówek.Nigdy mi takie nie smakowały,a jak tez sa jeszcze z kawą,to juz w ogole.Dzisiaj produkt poprostu troche nie w moim guście XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nudów to ja zaczynam jeść, wolałabym już pić ;D
      Krówek nie lubisz :O

      Usuń
    2. Nie,nigdy nie lubiłam XD

      Usuń
  3. Podobają mi się.

    ...tak, bo kot. My i te nasze dojrzałe podejście do... właściwie wszystkiego. :P Tak pomyśleć: blogować w tym wieku, mieć kręćka na punkcie kotów... xD Dobrze przynajmniej, że nie mam tak z wodą, bo ja z kolei ją cały czas z butelki popijam i to tak często "z nudów". Np. siedzę przy komputerze, piszę i nagle "a łyknę wodę" - tak trochę bezmyślnie. Ważne, że na zdrowie to wychodzi.

    Wracając do samych cukierków... kiedyś jadałam tego typu słodycze, ale specjalnie za nimi nie szalałam. Nie mam też czegoś takiego, że jak już zacznę je jeść, to nie mogę się dalej powstrzymać. Jedzenie ich mnie po prostu męczy, ale nie ukrywam, że takiego palonego połączenia z kawowym nadzieniem bym spróbowała. Fakt, że nie zakupię (i tu nawet nie będę udawać, że w sklepie / na stronie chociaż trochę by mnie ta paczka zainteresowała), ale gdyby mi ktoś podsunął, wzięłabym jednego czy dwa.

    I chciałabym opakowanie z kotem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie pomyślę, że część osób blogujących o słodyczach jest w wieku gim-lic to zaczynam czuć się staro. Dlatego wolę o tym nie myśleć xD Ale przynajmniej jesteśmy duchem młodsze niż metryka wskazuje.
      Jak już wspominałam, ja z nudów to zaczynam jeść, a jak już mam pod ręką cukierki ... no, wiadomo. A opakowanie, które ma kota od razu zyskuje na atrakcyjności ;D

      Usuń
  4. A dlaczego w 2 litry nie wliczasz herbaty i soków, przecież to też płyny ? :)

    Karmelki lubię, może niekoniecznie kawowe, ale czuję, że te by mi smakowały tym bardziej że skorupka smakuje jak Werthersy - to jeden ze smaków mojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę lat temu naukowcy grzmieli, że herbata i kawa się nie wlicza, "bo odwadnia". Teraz zdanie powoli zmieniają, ale tamte słowa wbiły mi się do głowy.
      Werthersy to smak, który każdy chyba zna :)

      Usuń
  5. Nawet obietnica kawy na mnie nie działa. Takie cuksy to zbyt odległy świat. Za to chyba skorzystam z patentu oszukania mózgu, by pił wodę. Ostatnio też - pierwszy raz w życiu! - spróbowałam wody z wrzuconą cytryną i miętą. Ja pieprzę, jakie to dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To zaskakujące ile może zdziałać cytryna i mięta.

      Usuń
  6. mam ochote pobiec do sklepu i szukac ich az nie znajde :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie znajdziesz w polskich sklepach ;)

      Usuń
  7. Nie mam problemu z piciem wody, ale twój patent jest genialny! Jak mam coś w moim pięknym słoiczku z uchem, od razu chcę to wypić/zjeść. No i jest wygodniejszy niż butelka 1.5l, zwłaszcza jak się leży xd Wstaję i idę po niego, czas odkurzyć stare naczynie :P
    Mmm szkoda że ich nie widziałam, gdy miałam fazę na Werthers'y (ale taką przeokrutną). Z nadzieniem kawowym to MUSI być super. No i kot. Jest kot. Jeszcze rudy! Jak z kotem to kupuję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kto wymyślił modę na picie ze słoika, ale był geniuszem ;)
      Bratnia (kocia) dusza :D

      Usuń
  8. Kawa więc bee... Ale mleczne bym wzięła ;> Ale tylko kilka na spróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka? Najlepiej całą paczkę przechwycić od kogoś ;D

      Usuń
  9. Ja piję tylko wodę, bo ją uwielbiam! Szczególnie taką z ''Żywiec Zdrój'', bo inne mi już nie wchodzą :D
    Fajne te cuksy, ale nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie herbata to podstawa, próbuje to teraz trochę zmienić :)

      Usuń
  10. Coli zero mogę wypić i 6L dziennie. I to bez problemu. Z wodą mam podobnie. Zwyczajnie mi się nudzi.

    Cuksy wielkie, fajne porównanie z 5zł monetą. Myślę, że bym się z nimi zaprzyjaźnił, bo czasem miewam ochotę na takie dumlowato-mentosowe-eclairsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Colę lubię, ale mała butelka może u mnie stać przez parę dni xD Wystarczy mi mała ilość by zaspokoić pragnienie na Colę
      Hmm, dobre porównanie. Rzeczywiście to taki misz-masz klasyków.

      Usuń
  11. My akurat spokojnie dziennie wypijamy po 1,5 L czystej wody plus po 1 L herbaty :P Lubimy pić, nawet jeżeli jest to zwykła, nudna woda :D
    Takie cukierki nie są dla nas jakimiś wielkimi fankami karmelu nie jesteśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebywała ilość, nie wiem czy teraz przy zwiększonej ilości wypitej wody dobijam do litra :O

      Usuń
    2. A ja uwielbiam pić wodę! Tak się wtrącę, bo cukierki te są mi obce. Chociaż ogólnie widziałam u nas na wagę, te w błekitno-niebieskich opapierkach. Ale ja za takimi cukierkami nie przepadam, a więc nie testowałam nigdy.

      Usuń
  12. Jakoś mnie nie kuszą takie słodycze,nawet kawa by mnie nie przekonała do ich zakupu. Nie lubię już cukierków . Mogę zjeść cukierki ,ale takie w postaci pralinek. Ja mogę wypić 2 litry wody bez dodatków bo ją uwielbiam:),ale tylko Żywca niegazowanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kto by odmówił pralinkom ;) Widzę, ze ludzi mają wybranych ulubieńców wśród wód. Dla mnie one wszystkie smakują tak samo.

      Usuń
  13. Czy można Ci przesłać w prezencie coś "słodkiego" do testowania np z Niemiec ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę i środki to zawsze można :) Napisz na maila: czokobear@gmail.com

      Usuń
  14. Jestem pewna, że je jadłam, ale takie jakieś trochę inne i z mlecznym nadzieniem? Mordoklejki lubię... w zależności od ochoty. Są po prostu okej. Mleczne nadzienia lubię to mi smakowało, wszystko co z kawą kocham to pewnie byłoby podobnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne jest kilka smaków, nie miałam już energii aby sprawdzić. Nie są jakieś wow, ale są całkiem w porządku.

      Usuń
  15. A co do picia wody to ja mam odwrotny problem - pije aż za dużo. :D 1,5-2 litry wody + 3 kawy, 3 herbaty i 2 Inki to u mnie standard :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebiłaś mnie w piciu kawy :D

      Usuń