22.06.2016

Ritter Sport Biscuits+Nuts



Na sklerozę czekolada

Zapomniałam o czymś, ale o czym? Zastanawiałam się o tym w niedziele, dumałam nad tym w poniedziałek, i dopiero dzisiaj – we wtorek – z lekką zgrozą przypomniałam sobie o czym zapomniałam. O napisaniu posta zapomniałam! Zazwyczaj próbuje przynajmniej na dwa dni przed mieć opis produktu lub wstęp. A tu albinowska pupa nieopalona, jutro wpis, a ja teraz szybko wyciągam słowa z głowy. Żeby tylko było składnie.
Ritter Sport Biscuits+Nuts (Keks+Nuss), czekolada mleczna z siekanymi orzechami laskowymi i kawałkami chrupiących ciasteczek. Niby nowość, ale nie nowość. Znaczy inaczej, ten smak nowością  nie jest, ale jego gramatura już tak. Z tego co teraz na szybko czytam, widzę, że wcześniej był dostępny w wersji 250 g i w zielonym opakowaniu. Ritter chyba doszedł do wniosku, że mniejsze będą się lepiej sprzedawać i nie tylko uciął ze 150g, ale również zmienił kolor opakowania na taki żółto-kremowy. Zmiana, przynajmniej opakowania ,jest jak najbardziej na plus, te zielone jakoś mi się z gustem gryzło.

Chociaż szał na ritterki mi już nieco minął, to jednak na widok nowej i nienadziewanej mlecznej czekolady to jakoś mi serce lekko zatrzepotało. Nie odleciało w zachwycie, ale jednak nieco drgnęło. Cuda nad cudami - miałam również przy sobie kasę. Nie mogłam nie wziąć, To nawet nie wchodziło w grę.


Smak: mimo, że na opakowaniu jest napisane 100g to mogłaby przysiąc, że czekolada jest cięższa. Oczywiście myśl o zważeniu przyszła mi na myśl dopiero jak zjadłam cały rządek, w porę czas. Zapach jest przyjemny, wyraźnie czekoladowy, słodki i ciutkę orzechowy. Czekoladę trudno połamać przez mnogość twardych dodatków. A jak już się to udało to na wszystkie strony, niczym pociski, poleciały chrupkowe kulki. Poczułam się prawie jak na froncie. Prawie to słowo klucz.

Sama czekolada jest idealnym przedstawicielem mlecznego Rittera. Słodycz stoi na wysokim poziomie, ale jeszcze nie ma się wrażenia, że się wskoczyło do basenu z glukozą. Przy czym całość jest silnie mleczna z lekkim kakaowym zacięciem i tłustością, która wprawdzie od masła nie pochodzi, ale plastikowego smaku margaryny również nie posiada. Ostatecznie jednak trudno jest ocenić samą czekoladę, gdyż dodatki zostały sypnięte do niej przez osobę (maszynę) ze szczodrą ręką. Albo z Parkinsonem, trudno powiedzieć.

Już sam spód czekolady zapowiada, że nie trzeba będzie szukać dodatków z lupą. Chrupiące ciasteczka są tak widoczne jak pryszcze na twarzy nastolatka z problemami hormonalnymi. Z tym że nie wiem czy ciasteczka są odpowiednią nazwą na te kulki. Są to bardzo chrupiące hybrydy paluszków i płatków kukurydzianych. Przy czym są zarówno słone jak i słodkie. Mam wrażenie, że orzechów laskowych jest znacznie mniej, ale są za to mocno wyczuwalne. Ich smak jest intensywny, jednak nie mają smaku podprażania. Są naturalnie słodko-drewniane i nie zawilgocone.

Jest to jedna z lepszych ostatnich ofert rittera. Bardzo słodka, ale do wytrzymania, mocno mleczna z mnogością charakterystycznych dodatków. Omal nie zbliżyła się do kategorii WOW, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Może większej kakaowości?
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/542kcal
Gdzie kupiłam: Bi1 (dawny Real)
Cena: 4,99zł

Nie lubię pisać na ostatnią chwilę, zbyt wielka presja.
Pa

26 komentarzy:

  1. Jadlam ja i mialam podobne odczucia-dobra,ale bez szalu.Ale chyba nie ma co pokladac w Ritterze igromnych nadzieji,nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie smakuje jak zepsute jaja to jest dobrze xD

      Usuń
  2. O w sumie takiego RS mogłabym zjeść. Na szlaku oczywiście, ale mógłby mi nawet smakować, mimo że wolę całe orzechy, a nie siekane. Ritter powinien robić tylko takie, porzucić pomysł robienia nadziewańców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ritterowi lepiej wychodzą całe tabliczki z dodatkami niż nadziewańce. Moi8m zdaniem mogli dać więcej orzechów a mniej tych chrupków.

      Usuń
  3. jakis czas temu tez mialam okazje ja jesc i naprawde mi smakowala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czekolada przywróciła mi nieco zaufania do tej marki.

      Usuń
  4. o, z ciekawości bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępna w Polsce, masz szansę zaspokoić ciekawość :)

      Usuń
  5. Tego smaku nie jadłam, ale Ritter Sport uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak uwielbiasz to warto nadrobić i spróbować tej wersji :)

      Usuń
  6. No muszę przyznać, że Ritter naprawdę chyba chciał nam zrobić dzień dziecka, bo ilość dodatków imponująca. Szkoda tylko, że dla mnie to na minus, bo twarde rzeczy w czekoladach są nie dla mnie. :D Z drugiej strony ciastka to moje ulubione słodycze to w sumie chyba bym to zniosła skoro to raczej ciastka z czekoladą niż czekolada z ciastkami. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajesz radę ciastkom dałabyś radę i tej czekoladzie ;)

      Usuń
  7. Brzmi smacznie i optymistycznie, ale sama z siebie nie kupię - orzeszki w czekoladzie lubię, ale wszelkie ciasteczka już niekoniecznie :D Ale teoria z parkinsonem faktycznie prawdopodobna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mało orzeszków a za dużo ciastek, rzeczywiście nie dla wszystkich ;)

      Usuń
  8. 250-gramówki nigdy nie miałam w łapkach, ale jadłam miniaturę. bardzo mi smakowała, dlatego też kupiłam tę. (Zjem po wakacjach). Miałam wysokie oczekiwania, ale teraz - jak mnie Rittery wkurzają słodyczą - nie jestem już taka zadowolona na myśl o degustacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie smutne jak bardzo nam się tolerancja cukru zmniejsza i czekolady robią się za słodkie :(

      Usuń
  9. Jadłam go w wersji mini i na prawdę jest niezły, ale jakoś się ostatnio nie zachwycam RS...:/ Coś się z nimi nie tak porobiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo z nim, albo nam się gust z każdym słodyczem zmienia ;)

      Usuń
  10. ale ślicznie wygląda *.* jadłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteśmy w tak dalekim tyle z ritterkami, więc nawet nie będziemy pisać, że tą wersję kiedyś kupimy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierzcie przykład z Olgi, ona szybko nadrobiła ;)

      Usuń
  12. Zielonego chyba nie kojarzę. A nie, znam pewnie, że znam! Przecież nie wypada powiedzieć, że się nie kojarzy jakiejś słodkości ;)

    Kurde, fajnie, że jest dostępna w Polsce. Jeeednak nigdy jej nie widziałem. Może pora wyjść pora Carrefoura, hehe. Gdyby nie ciasteczka (dziwne w odbiorze, ale to mniejsza) nawet bym nie myślał o jej zakupie. Gdyby... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można nie kojarzyć jak były tylko sprzedawane w Niemczech ;)
      No tak, ciasteczka w czekoladzie od razu sprawiają, że produkt jest 10x bardziej interesujący.

      Usuń
  13. Mam, zapowiada się smacznie, ale jakoś specjalnie mi się nie spieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie limitka, więc spieszyć się nie trzeba ;)

      Usuń