12.06.2016

Lindt Edel- Nougat



Czekolada to czy nie

Nie wiem o której dzisiaj będę publikować komentarze czy też odpowiadać na nie. W sobotę (czyli jak to czytacie to wczoraj) idę* na ślub i wesele brata, więc sami rozumiecie – nie mogę się zmyć o północy. Nie wiem o której znajdę się w domu, ani o której uda mi się położyć, dlatego też nie wiem o której wstanę. Z drugiej strony ostatnio jak wróciłam z imprezy po drugiej to i ta wstałam o 5 rano. Zobaczymy czy i jak bardzo mój organizm mnie nienawidzi.
*piszę te słowa w środę, więc nie dziwicie się czasowi przyszłemu.

Lindt Edel – Nougat, baton czekoladowy z orzechowym nugatem. Zbyt dużo na temat tego produktu nie napiszę. Trafił w moje posiadanie dzięki Nesjj, a otworzyłam go w czasie Wielkiego Głodu Czekoladowego, kiedy żadne inne ciastka, cukierki czy słodkie placki nie dały rady zaspokoić mojego apetytu. A jako, że nie przyglądałam się uważnie grafice na opakowaniu byłam nieco zdziwiona brakiem nadzienia, czy wyraźnych kawałków orzechów.  Mamy do czynienia z gładką masą, nugat nie jest w formie nadzienia, jest on częścią masy. Może być ciekawie. 

Smak: jaki baton jest sami widzicie. Ot prosta bryła bez podziału na kostki. Prosta jak budowa cepa. Czekolada, chociaż jest dość twarda, nieco mazie się w palcach. W przekroju widać… że nic nie widać. Znaczy nie ma podziału na czekoladę i nadzienie. Jak już wspominałam  spodziewałam się czegoś innego i byłam nieco zaskoczona tym obrotem wydarzeń. Zapach jest przyjemny - słodki, nieco orzechowy z wyraźną nutą czekoladowości.

Tak, zdecydowanie baton jest bardzo miękki. Wgryzłam się w niego jak w kostkę masła. Pierwsze co poczułam to wyraźny, nieco cierpki i drewniany  posmak orzechów laskowych. Jest w tym pewna goryczka. Jednak nie przeważa nad mocną słodyczą, która po chwili zaczyna dominować nad innymi elementami. Wprawdzie nadal czuć orzechowość, ale została ona zepchnięta na dalszy plan. Czekoladowość i typowa mleczność Lindta jest zdecydowanie słabiej  wyczuwalna. Ostatecznie doszłam do wniosku, że nie jest to typowa mleczna czekolada, bo samego smaku czekolady jest w tym mało. Bardziej niż czekolada z nugatem jest to nugat orzechowo-czekoladowy. I chociaż jest to czekolada tłusta to nie ma ani posmaku masła ani, dzięki bogom, margaryny.

Dużo o tym produkcie nie da się napisać. Jest to smaczny jakby-batonik, idealny dla osób lubiących smak orzechów laskowych i nieskomplikowanych mlecznych czekolad. Czyli dla sporej części ludzkości. Bezpieczny i bez szaleństw.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/ 597kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej


I po raz kolejny zapomniałam o miodzie. Może w następną niedziele.
Pa

26 komentarzy:

  1. Mmm,czuje,ze by mi smakował :D
    a jak ty to robisz,ze piszesz w środę a pot sie publikuje w niedziele?Bo ja tak nie umiem,dla mnie blogspot to jeszcze czarna magia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prawej strony, jak dodajesz posta to jest kolumna Ustawienie posta. Niżej jest Etykieta i najważniejsze Publikacja.Jak tam klikniesz do wyskoczy ci możliwość ustawienia daty i godziny :)

      Usuń
  2. W marcu dostałam od szwagra i cóż tu dużo pisać ,nie jest to słodycz dla mnie ja nugatu nie lubię. Podzieliłam się z mężem i nie był wstanie też go zjeść buzię mu zalepił i słodycz nawet za wysoka jak dla niego. Jak dostanę raz jeszcze to oddam komuś bo u nas to klapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejj, może nie oddawaj tylko zostaw i jak mąż będzie pyskował to mu zakleisz usta ;D

      Usuń
    2. Gdyby to on pyskował to ja mam krzyczę a on słucha:)

      Usuń
  3. Bo to jest sam nugat-samo nadzienie:) nie jest to czekolada:) ja osobiscie lubie taki nugat bardzo:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć :D Gratka dla nugatoholików ;D

      Usuń
  4. Coś podobnego jadłam - chodzi mi o tą wersję hello. Była bardzo smaczna. Nawet bardzo bardzo smaczna. :D Ta jest większa i hojniejsza, to pewnie była by bardzo bardzo BARDZO smaczna? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej orzechowa to z pewnością ;)

      Usuń
  5. Jestem pewna, że mi by smakował - czekolady o tym smaku bardzo lubię, a jak nie ma tu żadnych nieprzewidzianych nut to tym bardziej.
    Nie lubię wesel, ale mam nadzieję, że Ty miło spędziłaś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, żadnej soli i żadnej ostrej papryczki, sama orzechowość :)
      Przeżyłam xD Teraz walczę ze zgagą

      Usuń
  6. Takie połączenie smaków to idealne dla nas :D Czujemy w kościach, że batonik został by przez nas pożarty w dwie minuty a papierek oblizany do czysta xD
    Mamy nadzieję, że impreza się udała, bo my tak straaaasznie bardzo nie lubimy wesel :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był zdecydowanie za mały na was dwie ;D
      Nadal nie lubię wesel, ale bardzo źle nie było.

      Usuń
  7. No proszę, ja tez w sobotę na weselu się bawiłam :D
    Kusi strasznie! Szkoda, że jeszcze nigdzie nie spotkałam. Lidnt robi pysznego nugat i coś czuję, że by mnie oczarował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwcowe soboty są szczególnie zawalone ślubami :)
      Zdecydowanie taki baton przydałby się w Polsce.

      Usuń
  8. Zdarzają mi się myśli (rzadko, ale jednak) że sama nie wiem co bym zjadła i wtedy myślę o rzeczach których nie jadłam już od długiego czasu.. I zwykle je idealizuje bardzo, wczoraj miałam tak z serem pleśniowym, spróbowałam a tu szok - niedobre xD Dzisiaj za to dręczyła mnie ochota na nugat, którego z kolei nie lubię. Rano bym ci napisała pełen ślinotoku kalendarz :P Ale po południu spotkałam się z koleżanką i z okazji urodzin dałam jej Zottera Coffee Toffee. Jak go oglądałyśmy okazało się, że ma parę dni do terminu :( Mimo to oczywiście otworzyłyśmy i ojeja, czy to wina 'starości' czy to już mój gust, że ten nugat był tak tłusty że aż niezjadliwy xd Jej na szczęście smakowało, ale ja w życiu bym go sobie nie kupiła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to wina daty ważności, bo Coffee Toffee było idealne. Co jak co, ale Zottera trzeba jeść z odpowiednim wyprzedzeniem

      Usuń
  9. Fajny. Wygląda trochę jak pralinka przekształcona w baton. Taka gęsta papka (błotko, jakby to opisała Olga) przyjemnie muląca podniebienie. Bez dodatków, bez wyrafinowania. W sam raz dla większości łasuchów. Szkoda, że nie biały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biały, nugatowy Lindt byłby moją zgubą xD

      Usuń
    2. Ja bym w życiu nie napisała błotko, nie lubię tego określenia, obrzydza mnie :(

      Usuń
  10. Pasuje mi silna orzechowość i prosty "niepodział". Sama z siebie nie kupiłabym, ale gdybym dostała, myślę, że miałby nawet szanse na smakowanie mi i... może nie rozłożył by mnie na łopatki słodyczą. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealny na wyprawę górską ;)

      Usuń
    2. Trochę bym się bała, że mi popłynie i z cegły zrobi się czekolada do picia. :P Dwa-trzy dni temu coś dziwnego mi się z czekoladą jedną na szlaku stało (ale i tak wyglądała lepiej niż tamta Twoja Chateau kokosowa), haha.

      Usuń
  11. O tak, jestem w tej większości :) Tylko kostka masła brzmi źle, bo kojarzy mi się ze smakiem taniej margaryny, a przecież chodziło Ci tylko o opis konsystencji. Nie wiem, czy zdobyłby 6 chi, ale na pewno cztery i pół (pięć?).

    Wesela troszkę zazdroszczę, poszalałabym gdzieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko opis konsystencji :D Jakby to smakowało jak kostka masła to ocena byłaby znacznie niższa ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.