19.06.2016

Chio Taccos i Miel d’ete de France



Miodowe chrupki

Mam podły nastrój ale nie będę wam smęcić. Podły nastrój jest zapewne spowodowany niedoborami w organizmie, więc już zaczęłam walkę o powrót do normalnego(jak dla mnie)stanu psychicznego. Proszę o kciuki żeby zakupione leki wyrwały mnie ze szponów beznadziei, zmęczenia i przygnębienia. A teraz bez dalszego jęczenia o odwłoku Maryni – recenzja.

Chio taccos, Texas Barbecue, chrupki ziemniaczane o smaku barbecue. Cofnijmy się do lat 90 ubiegłego wieku, kiedy mała czoko, wychodząc w poniedziałek z podstawówki wiedziała, że tego dnia będzie mogła wybrać ze sklepu paczkę chipsów. Moja matka, jak wielu rodziców, kręciła nosem na te chemiczne pomioty ziemniaka, ale doszła do wniosku, że nic się nie stanie jak raz w tygodniu zjem małą paczkę. Zazwyczaj wybierałam markę StarFoods i chrupki o smaku pizzy, które miały kształt wampirzych zębów. 

Z czasem przerzuciłam się na chipsy Biesiadne, które kosztowały 50 groszy, urozmaicając je momentami ketchupowymi Maczugami, paprykowymi Chio Chips lub, jak czułam się wystarczającym burżujem, Laysami. Taccos rzadko kiedy gościły u  mnie w pokoju, ale i je jadłam. Pamiętam jak nakładałam te chrupki na place jak pierścionki, ignorując zasadę, że żarciem się nie bawi. I chociaż nie płakałam jak wycofano markę Chio z Polski, tak nie mogłam oprzeć się pokusie, by ze sklepu Scrummy wybrać te chrupki.


Smak: zapach zdecydowanie znajomy, przeważa w nim aromat , hmmm kwaśnawy, ale bardziej słony, bez wyraźnej oznaki ostrości za to z takim tłuszczowym zacięciem. Niestety krążki były na tyle małe, że nie udało mi się w nie wsadzić swoich grubych paluchów. 

Po pierwszym chrupnięciu stwierdziłam, że smak jest bardziej prażynkowy, niż chrupkowy. Jest w tym charakterystyczna nuta smażenia na głębokim tłuszczu. Przypraw nie jest dużo, palce nie robią się brudne ani tłuste. Jednak taka skromnawa ilość przypraw ujawnia się w smaku. Chrupki nie są przesolone, ani ostre, ani kwaśne. Są dość łagodne. Kojarzycie jakiekolwiek chrupki o smaku pizzy, hotdogów czy podobnych stworów? One smakują dość podobnie, mam wręcz wrażenie, że firmy korzystają z tych samych aromatów tylko inaczej nazywają efekt końcowy.

Chrupiące, nieco twardawe, ale pod wpływem śliny szybko się „rozpuszczają” w ustach. Na mój gust są zbyt łagodne, gdyż lubię jak jest ostro, ale i tak była to fajna przekąska. Usta nie spuchły z nadmiaru soli palce nie zrobiły się pomarańczowe od przypraw, nadkwasoty nie dostałam, czyli w sumie okay. Jadłam lepsze, ale gorsze również jadłam.
Ocena: 7/10
Kaloryczność:100g/477kcal, porcja25g/119kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (Scrummy)
Cena: jak wyżej



Miel d’ete de France. W końcu pamiętałam, by kontynuować recenzje miodów od Aishy. Pierwszym miodkiem był ten słoiczek z kwiatów pomarańczy. Teraz wybrałam ciutkę ciemniejszy, ale wciąż nie najciemniejszy z całej trójki. Miel d’ete czyli z tego co rozumiem to miód wiejski (???) Dobra, macie tu cytat „Collected by Famille Mary's bees, this golden and creamy honey gathers flavors of french regions. Taste this subtle cocktail of countryside and wild flowers.” Aha, czyli miód z francuskiej prowincji z dzikich kwiatków. Dalej doczytałam, że chodzi o region  Andegawenia, którą zdecydowanie kojarzę historycznie.  Pewnie ktoś się w niej ostro naparzał na miecze czy coś.

Smak: konsystencje tego miodu bardzo mi odpowiada. Jest dość ciekły, lepki, jeszcze nie scukrzony. Taki dość gęsty karmel. Zapach jest wyraźniejszy niż pomarańczowej wersji, poczułam jakbym znalazła się na łące pełnej kwiatów.  Znajomy zapach, czyżby stokrotki? mniszek? Trudno określić , ostatnio dzikie kwiatki wąchałam w dzieciństwie, ale stanowczo znam ten aromat. W smaku również czuć tą kwiatowość. 

Miód jest bogaty, inaczej tego nie można nazwać. Bogaty, wyrazisty i głęboki w smaku. Posiada przy tym mocną słodycz, która idealnie spisze się w wypiekach, gdyż nie jest tak delikatna jak w poprzedniej wersji. Pod koniec w ustach pozostał posmak jak po zjedzeniu słodkich, jabłek zebranych podczas jesiennych zbiorów.

Ten miód ma taką przewagę nad poprzednim, że jego smak nie zginie jak się go doda do potrawy o mocnym smaku. Ma więcej zastosowań niż pomarańczka, co stawia go nieco wyżej w hierarchii.
Ocena: bez oceny
Kaloryczność: niepodana
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Jak dobrze, że nie muszę się szykować na żadną imprezę #życieintrowertyka
Pa

31 komentarzy:

  1. kupiłam sobie miód malinowy i czekam na degustację:)
    Chipsów i chrupek od 20 lat nie jadłam. I nie zamierzam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód malinowy brzmi dość ciekawie :)
      Chciałabym żeby i mnie chipsy już nigdy nie kusiły. Ale niestety czasami kuszą. Przynajmniej rzadko.

      Usuń
  2. Czoko jak miło,że przypomniałaś o ty chrupkach "wampirkach" strasznie je lubiłam. Te kółeczka jadłam tak samo jak ty zakładając na palce:). Ten smak mnie tak średnio kusi,ale i tak bym chętnie go zjadła. We wtorek mecz poszukam sobie chrupek z dzieciństwa:). Czoko trzymam kciuki by ci się humor poprawiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wampirki były chyba najlepsze z całej oferty StarFoods :) Tych to pewnie nie znajdziesz. ale może poszczęści ci się i na jakieś inne natrafisz :)

      Usuń
  3. Witam:)Muszę jedną rzecz sprostować:otóż chrupki w kształcie wampirzych zębów były o smaku pomidorowo-serowym:)o smaku pizzy były okrągłe:)w ofercie dostępne były także bekonowe i orzechowe:)dobrze to pamiętam bo jako dziecko również je uwielbiałam:)teraz człowiek mądrzejszy i raczej po takie rzeczy nie sięga:)a smak tych chipsów niech zostanie jako sentymentalne wspomnienie:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, mój błąd :) Myślałam wtedy o pizzy i tak mi się napisało.
      Wiadomo, wtedy człowiek jakby mógł to by codziennie jadał, a teraz to może raz na pół roku małą paczkę zjem jak mi się bardzo zachce

      Usuń
    2. Tak:)mam tak samo:)teraz chipsy jem tylko na jakiejś imprezie:)sama raczej ich nie kupuję.Wyjątkowo zdarza mi się kupić i zjeść tę chipsy duszki:)Ale też tylko kilka sztuk w resztę pomaga dojeść rodzinka:)
      Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do pełni sił:) Gwiazdeczka*

      Usuń
  4. Ja chyba jeszcze nigdy nie jadłam chio chips'ów i wcale mnie do nich nie ciągnie. W dzieciństwie tata nie pozwalał mi jeść chispów (ale batoniki czy drożdżówki kupował mi codziennie :P), jednak mama kupowała mi raz w tygodniu (u mnie to była sobota) dużą pakę - wybierałam Lay'sy (paprykowe, zielona cebulka lub gromage), crunchipsy cebulowe, cheetosy (zazwyczaj serowe, ale pamiętam takie dobre piłeczki szczypiorkowe :D), monstery lub pringlesy. Nie wiem czemu o chio chipsach wcale wówczas nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałaś o Chio Chips oO Toż to była klasyka. Do tej pory pamiętam reklamę tych chipsów :D

      Usuń
    2. Reklamę pamiętam i wiem, że tak owe istnieją, ale nigdy nie jadłam...

      Usuń
  5. A u mnie to było zupełnie inaczej. Ja chipsy jadłam codziennie. Nie mam zatem pojęcia jakim cudem zawsze byłam takim chuchrem. Moja mama codziennie bowiem robiąc zakupy w osiedlowych sklepach kupowała mi albo te, albo ciastka na wagę. Zwykle to były hypery. :D Jeżeli kupowałam je ja to wiadomo - wybierało się chio chipsy taccos z owej recencji i to są chipsy mojego życia, ale jeszcze lepsze były chio te śmietanowe... no to po prostu najlepsze chipsy świata. Lata 90' to oczywiście maczugi i biesiadne też - szkolny sklepik rulez. :D Ja jednak najbardziej własnie najbardziej lubiłam chio chipsy oraz oczywiście laysy które obecnie nie smakują mi już ani trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, szczęście miałaś. Wtedy strasznie zazdrościłam osobom, które codziennie mogły jeść chipsy.
      W sklepikach szkolnych to chyba najlepiej szły tanie chipsy a w czerwcu lizaki lodowe, też po kilkanaście groszy :D

      Usuń
    2. sklepiki szkolne w podstawówce to u mnie: andruty, maczugi i oczywiście te lody za 30g wodne. :D
      w gimnazjum to były na początku 3bit + mrożona herbata w puszce od liptona green tea, a potem jak byłyśmy już na etapie, że chciałysmy poczuć się jak prawdziwe kobiety i głupio nam było przed chłopakami obżerać się batonikami - kupowałyśmy batoniki... fitness :D

      Usuń
  6. chyba miód letni. :)
    oo, ja uwielbiałam te chrupki! pizzowe, hamburgerowe, zapiekankowe.. każde w innym kształcie i każde inne. hamburgerowych paczek zjadłam pewnie więcej niż hamburgerów w życiu, w tamtych czasach hamburgery były tylko w mcdonaldzie, a z ich smakiem i jakością jak jest, każdy wie. :P

    przeglądam teraz przez ciebie ofertę sklepu scrummy, zła istoto! :D
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwie, z boku słoiczka jest napis coutry honey, więc z tego przetłumaczyłam :) Hamburger z McDonalda ma taką magiczną właściwość, że po 10 minutach nie czuje się, że go się zjadło xD
      Przeglądaj na zdrowie :D tylko uważaj na finanse xD

      Usuń
  7. Za takimi krążkami nigdy nie przepadałyśmy, nawet kiedy na tego typu przekąski mogłyśmy sobie pozwolić to jedynie w grę wchodziły klasyczne chipsy ;) A miód... no to wiadomo, że też nie nasza bajka :P
    Kciuki trzymane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podwójna recenzja i w nic nie trafiłam :(

      Usuń
  8. Ach Maczugi <3 Żadnych innych wymienionych przez Ciebie chrupek nie kojarzę, ale te znam nazbyt dobrze xD Mimo wszystko już bym po nie nie sięgnęła. Za to z wielką chęcią spróbowałabym tego miodu. Ogólnie grzestałam go jeść już jakiś czas temu, ale to z tego powodu że mama zawsze kupuje wielokwiatowy który dla mnie jest bez smaku :P Poza tym jadłam chyba gryczany, ale nie podszedł mi. Ten wygląda obiecująco :> A już przy miodach będąc: próbowałaś może rzepakowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u mnie teraz stoi wielki słoik miodu z i spoza UE, którego nie mam zamiaru tykać, więc tego, rozumiem ;)
      Nie, głównie jadłam lipowy i jeszcze coś w tym stylu ale rzepakowego nie jadłam.

      Usuń
  9. Pierścionki chio to smak mojego dzieciństwa. Uwielbiałam i na palce mi się mieściły. Muszę spróbować jakie są teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w polowaniu na te chrupki :)

      Usuń
  10. Chipsów nie da się jeść inaczej niż z palca. Po prostu nie da. Nie po to producent stworzył coś, co pasuje na palec, aby z tego nie jeść!

    Chio zawsze będę miło wspominał. Nawet jeśli trafiam na coś smaczniejszego, to ich smak pamiętam cały czas. Zapachu też nie sposób z żadnym innym pomylić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonałe rozumowanie, szkoda, że nie wszyscy rodzice się tym zgadzali ;D

      Usuń
  11. Oczywiście kojarzę smak pizzowy chrupków. Początkowo myślałam, że mogłabym się skusić, ale wspomnienie o prażynkach mnie zniechęciło. Moi dziadkowie dużo tego kupowali, a ja nienawidziłam. Niedrobione chipsy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jakie są najgoresze prażynki? Te o smaku cebulowo-serowym. Kiedyś Flipsy takie wypuściły i tak jak lubię smak ser-cebula tak myślałam, że puszcze pawia po 2 prażynkach.

      Usuń
  12. szczerze mówiąc coraz mniej chętnie tutaj wchodzę. fajnie, że pokazujesz zagraniczne słodycze, ale ostatnio praktycznie wszystkie są skądś tam, gdzieś dostałaś/zamówiłaś/ktoś przesłał z drugiego końca świata. no spoko, ale to może stwórz innego bloga do takich zagranicznych słodyczy i do współpracy? tutaj chciałabym dowiedzieć się, że niepozorne słodycze za gorsze też są pyszne albo poznać perełki, które można dostać o wiele łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, rozumiem, że komuś może przeszkadzać, że ostatnio było dużo "innych" słodyczy ale:
      1. Nigdzie nie jest napisane, że to blog wyłącznie o polskich słodyczach, więc nie rozumiem po co miałabym zakładać kolejny na zagraniczne słodycze
      2. Z czasem zmienia się gust i tanie perełki, które dawniej byłyby pyszne, teraz mogą już tak nie smakować. A nie chce marnować kasy na produkty, które na 80% nie będą mi smakować. Na szukanie perełek trzeba mieć czas, ja pracuje, więc tyle czasu nie mam.
      3. Daty ważności to kobieta lekkich obyczajów, tym również się kieruje przy wyborze co rozpocząć
      4. Na czerwiec jest 6 wpisów, połowa z nich to produkty zakupione w polskich sklepach stacjonarnych.
      5. Jakbym musiała skupiać się tylko na tanich, łatwo dostępnych słodyczach to bym już dawno z nudów zamknęła blog. Nie lubię stać w miejscu.
      6. http://mediacdn.snorgcontent.com/media/catalog/product/d/o/dowhatiwant_fullpic.png

      Usuń
    2. nie mówię żebyś wyszukiwała po sklepach bóg wie czego lub brała najtańsze badziewie do testów, tylko trochę zaczęło mi przeszkadzać to, że większości z tego co ostatnio pokazujesz, po prostu nie będzie dane mi spróbować, a jak już to będę musiała wydać na to majątek. według mnie takie nigdzie niespotykane słodycze są tylko fajnym urozmaiceniem do reszty

      Usuń
  13. Weeź, jeszcze Ty mi tu przygnębiona. Ja mam dziś koszmarny dzień - była degustacja Domori, ale jedno moje zwierzątko (szczur) odszedł i wszystko jest nie tak... ale recenzje czegoś, czego i tak nigdy bym nie zjadła lubię czytać, więc może chociaż trochę mi się humor poprawi, myśląc o tym, jakie paskudztwo mnie omija. :> Właściwie... omijają mnie od dzieciństwa, bo już jako dziecko nie lubiłam chrupek (i ja istnieję naprawdę!).

    Ciekawi mnie... kto w tych czasach sięga jeszcze (w sensie z wyboru, kupuje itp.) po takie zwykłe prażynki? Ok, niby smak BBQ i w ogóle... ale z opisu wynika, że to równie dobrze mogłoby być wszystko inne. Ostatnio Mama mi opowiadała o jakiś Laysach "kurki w śmietanie", które smakowały grzybami, ale... równie dobrze mogła to być papryka, cebulka, pizza, śmietanka. Nigdy nie zrozumiem tej nijakości chipsów itp.

    Miooodek. No, to już ciekawi także tę niesceptyczną część mnie. Może nie jest do końca "mój", ale i tak bym go bardzo chciała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, współczuje śmierci pupila. Nie ważne pies, kot, szczur czy złota rybka - odejście zwierzaka boli :(
      I prażynki mają swoich miłośników. Rok temu w Biedronce była chwilowa oferta z marką Chio - szybko poszło, bo ludzie kupowali głównie przez nostalgię. Swoją drogą im bardziej skomplikowane smaki robią tym bardziej dochodzę do wniosku, że większość smakuje bardzo podobnie xD

      Usuń
    2. Ważne, aby brzmiało ciekawie i ładnie wyglądało na opakowaniu! Aż dziwne, że nie ma jeszcze chipsów czekoladowych (chyba że są, a ja nie wiem, bo nie bywam w tych działach). Ale nawet takich w życiu bym nie chciała. :>

      Usuń