08.06.2016

Ben&Jerry’s, Caramel Chow Chow



Sen to czy jawa?

Nie ma to, jak iść mierzyć buty, żeby znaleźć kolejny powód do kompleksów. Znacie niecenzurowaną bajkę o Kopciuszku, w której przyrodnie siostry poobcinały sobie kawałki stóp, żeby zmieścić się w pantofelek? No to teraz znacie. To nawet nie chodzi, że mam dużą stopę. Nie, mam standardowy numer 39*. Ja mam stopę szeroką i rozlazłą plus problem z haluksami. Wyobraźcie sobie wsadzić takie coś w wąską elegancką szpilkę. Wsadzić się da, ale wygląda to… źle. Jak dziewczyna rozmiaru 38, która wcisnęła się w biodrówki rozmiaru 34 – gdzieś te dodatkowe ciało musi wyjść i robią się boczki. Ostatecznie zastanawiając się, czy jest jakiś reżim treningowy na odchudzenie stóp, kupiłam balerinki, które przynajmniej nie robią mi ze stóp baleronów i nie odcinają krążenia. Przynajmniej nie wywalę się na schodach do kościoła.
*aż za standardowy, znaleźć niewykupioną parę ładnych butów w numerze 39 to była męka
Ben&Jerry’s, Caramel Chow Chow – lody karmelowe z sosem karmelowym z kawałkami karmelu w czekoladzie. Czyli lody potrójnie karmelowe. Czyli dowód na to, że jednak jakaś siła wyższa istnieje i nie nienawidzi nas tak, jak można było przypuszczać. Ale po kolei. 

Wylatując niemal dwa lata temu ze Stanów Zjednoczonych, oprócz z osobami, u których przebywałam, musiałam pożegnać się z produktami, których nie miałam żadnej nadziei znaleźć w Polsce. W tym z lodami B&J. A tu ostatnio napotykam parę informacji, że się pojawiły na półkach sklepowych. Jednak nie nastawiałam się, że zobaczę w swoim PiP te lody. I wcale nie jestem pesymistką, jestem realistką! Pominę moją reakcję na widok paru kolorowych opakowań w lodówce PiP, powiedzmy tylko, że zarówno klienci, jak i obsługa sklepu byli zaskoczeni pieśnią Handela dobiegającą z działu z mrożonkami. Wyboru wielkiego nie było, etykiety jasno wskazywały, że smaków powinno być 5. Były dwa, Phish Food i dwa opakowania karmelowych. Phish jadłam w NY, więc w lodówce zostało tylko jedno opakowanie karmelowych, a ja, usiłując nie patrzeć na paragon, wyszłam ze swoją zdobyczą.
 I właśnie - cena. 27 zł za opakowanie 500 ml. Haagen Dazs przyzwyczaiły mnie do tego, że żeby dostać najlepszy towar trzeba nieco wybulić. Tylko Haageny nie dość, że są tańsze o parę złotych od B&J to mają również lepsze składy. Ten skład taki dobry nie jest( ale może to urok karmelowych lodów). Z tego co widzę takie opakowanie w amerykańskich sklepach kosztuje pi razy oko 3-4 dolary, zaś w brytyjskim Tesco 4 funty. Niedużo? A teraz popatrzcie na kurs złotówki, dodajcie fakt, że zarówno polski dystrybutor jak i sklepy sprzedające te lody chcą zarobić i mamy wytłumaczenie wysokiej ceny. Czy mi się to podoba? Nie. Czy uważam, że na początek wszyscy zainteresowani mogliby nieco obniżyć cenę  na początek żeby zachęcić szerszą publiczność do kupna? Jak najbardziej. Z drugiej strony mimo dość wysokiej ceny to w moim PiP wyraźnie było widać, że ktoś przetrzebił zapasy B&J, tak czy siak sprzedały się. Więc trzeba mieć nadzieję na promocje, bo 27 zł to jednak boli. 

Smak: lody nie były zmrożone na kamień, ładnie dawały się nabierać na łyżkę. Dopiero drugiego dnia osiągnęły stan skupienia głazu, ale to wina mojej zamrażarki i mojej decyzji by włożyć kubełek na ostatnią, najzimniejszą półkę. Łyżki wyglądały jakby ktoś z Matrixa się nimi bawił.

Na dzień dobry przywitał mnie mocny smak słodkiej, tłustej śmietanki. Słodycz jest dość mocna, ale nie osiągnęła poziomu Lidlowego przesłodzenia. Smak jest niezwykłe głęboki, nie rozwodniony, mimo obecności wody w składzie. Przez wszystko przebija nuta czystej wanilii oraz mocny karmelowy kop. Jednak powiedziałabym, że te lody są bardziej śmietankowe niż karmelowe, gdyż to właśnie mleczność stoi na pierwszym miejscu, a dopiero potem karmelowość. Pod sam koniec dało się wyczuć jakby subtelny alkoholowy aromat i jajeczność, niczym w porządnym biszkopcie. To  sprawia,  wrażenie, że jemy lody domowe, według dawnej receptury. Zaś karmelowy sos nieco zlewa się ze smakiem całej masy, może jedynie podbijając karmelową obecność.

Kawałki  czekoladowego karmelu miejscami są nieco połamane. Te w całości wyglądają jak miniaturowe babeczki, czyli uroczo. Czekolada ma głęboki smak. Wyraźnie kakaowa i mało słodka z lekkim mlecznym akcentem. Nie obraziłabym się jakbym dostała ją w wersji tabliczki. Szybko się rozpuszczała w ustach, wyzwalając karmelowe nadzienie. Ono jest już wystarczająco słodkie, ale jednakże nadal nie ma przesłodzenia. Kubki smakowe zalała mieszanką palonego cukru i śmietanki. Wydawało mi się, że wyczułam również dalekie echo soli, ale to już mogło mi się wydawać.

Podsumowanie: ze względu na cenę chciałabym napisać, że są to lody przeciętnie  i nie będzie mnie już kusić żeby wydać na nie majątek. Ale nie mogę. B&J smakiem i jakością najbardziej przypominają Haageny. Mają głęboki smak, który działa na kubki smakowe i umysł, wrzeszcząc „prawdziwe lody”. Widać, że nie pożałowano naturalnych składników, gdyż to one są najbardziej wyczuwalne. Dla lepszego zobrazowania: Ben&Jerry’s to pełnotłuste mleko niemal prosto od krowy, zaś taka przykładowo Algida to mleko 0% UHT. Jedyny zarzut jaki mam to niewystarczająco wysoka karmelowość.  Jezu, niech oni dadzą mniejsze, tańsze opakowania, bo będę cierpieć psychicznie.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/270kcal, 100ml/240kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 27zł

Okazało się, że część zdjęć nie wyszła. Nie wyszła w znaczeniu w ogóle nie ma ich na karcie! A na pewno zdjęcia pokazujące pierwsze wbicie łyżki robiłam. Więc wybaczcie te ostatnie foto, było robione na szybko.
Pa

42 komentarze:

  1. o jejku,szkoda,że nie ma tych lodów u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bylam wczoraj w Piotrze i Pawle jedynym u mnie w Lublinie,i nie bylo ich!Myslisz,ze dlatego,ze male miasto? :( Kurcze,tak uwiebiam te lody...A ze stopami ci niestety nie pomoge,bo nie mam takiego prblemu.Tez mam stope 39,ale raczej ladnie wszystko wchodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze nie sprowadzili :) Spokojnie, jak w jednymi mieście są to i w innych powinny być z czasem.

      Usuń
  3. Mogę sobie pisać poematy, mogę silić się na jakieś głębsze myśli. Mogę, ale po co? Chcę. Tylko tyle napiszę. Cena faktycznie wysoka, przez co chciejstwo w braństwo odsunie się w czasie o dobrych kilka miesięcy.

    Tak czy siak, ten mit hamerykańskich lodów chciałbym sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem jedno: jeśli kiedykolwiek zobaczysz wersję z masłem orzechowym to bierz. Nie patrz na cenę tylko bierz.

      Usuń
  4. Czuję, że by mi smakowały - podoba mi się smak i konsystencja :D
    A co do butów, to bardzo nie lubię ich kupować. Mam standardowy rozmiar 39, ale moja jedna stopa jest dłuższa od drugiej, więc dwa pasujące ciężko mi znaleźć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też źle, u mnie to przynajmniej różnica w wielkości jest prawie niewyczuwalna.

      Usuń
  5. No nie, mimo wszystko 27zł to za dużo :P Nie wiem jak powalający musiałby to być smak, żebym go w tej cenie kupiła. Na pewno nie karmel i PB ;> Więc co poza nimo? Ech, miałam się przejść po Haageny do PiP i zapomniałam. Miałam kupić Oreo w żabowej promocji, nie mogłam. Cuś nie mam szczęścia do lodów :-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy jedno: trzeba mieć niezłego bzika żeby wydać 27 zł na 500ml lodów. xD Też miałam iść do żabki, ale mi się nie chciało ruszyć do sklepu

      Usuń
    2. Ssserio? Kurde na zębach bym poszła gdybym mogła xD Chwilę po tym myślałam "nie no dobrze że tak wyszło, zaoszczędziłam" a potem kupiłam loda Oreo za 4 złocisze i zakochałam się na nowo ;w;

      Usuń
  6. Nich się tylko pojawią w moim PiP... te lody to jedne z tych rzeczy, które mmnie denerwują, bo przez swoją markę i szaleństwo jakie wywołują w innych krajach sprawiają, że MUSZĘ je mieć. To tak jak z 50 twarzami pewnego pana... tak się wszyscy zachwycali, takie ochy i achy, że sama niestety chwyciłam za książkę. Co prawda po 1/3 ją odłożyłam ale jednak co marketing robi z ludźmi? Dlatego wiem, że je zjem. Wiem też, że będą mi smakować, bo lubię takie słodkie wszystkie ciasteczkowo-piernikowo-karmelowo-kajmakowe i inne nugaciki. Lody karmelowe z dodatkiem karmelu polane karmelem... no tak. To przemawia do mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra reklama to podstawa ;D I nie wiem jak można czytać 50 twarzy na trzeźwo, byłam rozdarta między śmiechem, zażenowaniem a niedowierzaniem, że takie coś zostało wydane.

      Usuń
    2. Ja rzuciłam książkę w kąt po "świętym Barnabie" i stanowczo zakazałam mojej mamie i siostrze czytania tego dzieła. Takiego szajsu w naszym inteligenckim nie będzie! :D To już nawet Zmierzch był lepszy...

      Usuń
    3. Taa, Zmierzch przynajmniej miał ciekawe poboczne postacie, a w końcu 50 twarzy to przerobiony fanfick
      Zmierzchu xD

      Usuń
  7. Ja ostatnio mam problem taki, że we wszystkich butach oprócz trekkingowych coś mi nie pasuje. A to gdzieś cisną, a to kompletnie powietrza nie przepuszczają... Głupia rzecz, a irytuje. Mogłabym chodzić boso. Oczywiście z trekkingowymi np. w plecaku. :D

    Może nie są to lody na 10/10, może są drogie, wolę HD od B&J, ale i tak bardzo, bardzo bym je chciała. Już po zobaczeniu zdjęcia na instagramie... Teraz wiem, że pewnie w dodatku wszamałabym je na raz.
    PS Jak karmelowo-lodowo dziś u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak jest z glanami i trampkami, reszta mogłaby nie istnieć,ale niestety czasami trzeba założyć nieco bardziej eleganckie buty.
      Tak, to taki mus żeby chociaż spróbować, tak z ciekawości.
      Heh, prychnęłam jak zobaczyłam u ciebie te lidlowe lody :)

      Usuń
    2. Mi ostatnio nawet w glanach coś w łydce zaczęło nie pasować, a trampki... zawsze mi jakoś krzywo w nich stopa "leciała". Czuję, że dla mnie i wszelkich butów nadziei nie ma. :P

      Usuń
  8. Ale mi narobiłaś smaku na lody:) a te to bym zjadła z wielką chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja się nie podzielę ;)

      Usuń
  9. Ty masz 39 a ja mam 35 i też nic nie mogę kupić więc noszę buty aż do zdarcia. No i niestety właśnie zużyłam sobie czeszki i znowu trzeba iść szukać czy ktoś w ogóle sprzedaje buty w moim rozmiarze >< Ech, gdybym mieszkała w Japonii to bym miała wzorów i fasonów do wyboru do koloru, u Japończyków małe stopy należą do kanonu piękna. Niektóre Japonki specjalnie kupują buty o rozmiar mniejsze by stopy wyglądały na mniejsze! A u nas na pytanie o rozmiar 35 słyszę albo że nie ma albo "proszę sprawdzić na dziecięcym".


    Nie ma takich lodów które przebiłyby lody Bosko z Lublina :P No po prostu nie ma. Ostatnio sprzedają lody różane (z prawdziwej konfitury różanej, nie tam jakiś cukrowy ulepek z aromatem jak Grycan) i lody miętowe (z mięty pieprzowej). Stojąc w kolejce ostatnio spotkałam wycieczkę z pod Warszawy która przeczytała że Bosko ma najlepsze lody na Lubelszczyźnie więc dodali Bosko jako obowiązkowy punkt wycieczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz drobną stopę. Najlepiej to chyba mieć numer 37 i niezbyt popularny, ale za to dostępny w sklepach.
      Wierzę, że są pyszne, ale nie każdy może pozwolić sobie na wycieczkę do Lublina na lody ;D

      Usuń
    2. Albo 38 - moja mamuśka taki ma i nie ma najmniejszego problemu by kupić nowe buty, nieważne czy sportowe czy eleganckie. I jak jakieś buty z wystawy czy z gazetki reklamowej jej się spodobają to na 95% znajdzie swój rozmiar w sklepie. Natomiast kupienie butów dla mnie wymaga kilkugodzinnej wyprawy do miasta bo po prostu nic nie ma na mój rozmiar :/

      Jak będziesz mieć okazję wpaść do Lublina, to pisz ;) Sama cię zaciągnę do Bosko. Tylko uprzedzam że niestety trzeba tam czekać w kolejce - dzisiaj była kolejka prawie do samego Ratusza który jest po drugiej stronie deptaku! I to mimo że na dworze jest drugie stanowisko z lodami! Ale lody różane i tak są tego warte, ten zapach <3

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem i popieram ;)

      Usuń
  11. Ja tak bardzo chcę spróbować tych lodów. Co śmieszniejsze, byłam w lutym w Londynie i miałam taką okazję, ale było zimno, za zimno by jeść na dworze, był brak promocji (5 funtów to za dużo, a często są za 2:)), albo za daleko do domu by je nieść. Ale jak będę w wakacje to zjem ile się będzie dało! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę okazji by wsuwać B&J całe wakacje :)

      Usuń
  12. Kuszą jak nie wiem co! Ale właśnie w zamrażarce mamy równie duże pudełko lodów ryżowych czyli vege za które wybuliłyśmy jakieś 22 zł, więc trochę znamy ten ból. Dlatego nie wiemy czy jeszcze kiedyś będzie nas stać na taki drogi gest xD No chyba, że te ryżowe nie okażą się błędem życiowym to będziemy chętne do dalszego eksperymentowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz będę czekać na recenzję lodów wegańskich. Macie ją zamieścić, słyszycie? A cena nawet mnie nie dziwi xD

      Usuń
    2. Jak już tyle wydałyśmy to na pewno zostaną uwiecznione na blogu nawet jeżeli ocena będzie słaba :P

      Usuń
    3. chcę tą recenzję! jak będa niewypałem to nie chcę stracić 22 zł :D

      Usuń
  13. Przeczuwam w najbliższym czasie falę tych lodów w blogosferze :D Hmm, z drugiej strony są mega drogie, więc niekoniecznie, poza tym ostatnio odpadło parę blogów. Ja próbować nie zamierzam, wolę sobie poczytać.

    Nigdy nie wiem, czy lody zamieniły się już w głaz, czy nie, więc na wszelki wypadek zawsze czekam (minimum 10 minut). Lodówko-chłodziarki no-frost mają to do siebie, że działają w systemie ciągłego rozmrażania i zamrażania, więc czasem po odczekaniu dodatkowych minut jem budyń, ale to nic :D Te smakowo mogłyby mi przypasować, ale porównanie do Haagenów działa na niekorzyść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fali raczej się nie spodziewam ;) Właśnie przez cenę, łatwiej wydać 15zł na czekoladę niż 27 na lody.
      Czekałam i 15 minut i nadal była skamienielina xD taką mam zamrażarkę. Ale znalazłam sposób, na godzinę przed jedzeniem przekładam lody z zamrażarki do lodówki i po tym czasie mam normalną konsystencję.

      Usuń
    2. To już jakiś hardcore.

      Usuń
  14. Ja na szczęście teraz takiego problemu z butami nie mam, ale kiedyś miałam, bo chodziłam na palcach i nic na mnie dobre nie było - wyrosłam :D
    Lodów zazdroszczę cholernie! U mnie przeszłam 3 razy lodówki z lodami i nic :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziłaś jak baletnica :D
      Spokojnie, może jeszcze będą.

      Usuń
  15. Lody wyglądają na bardzo apetyczne ale nie wiem czy wydałabym tyle pieniędzy na nie. Karmelowe to moje ulubione!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba osiągnąć odpowiedni poziom szaleństwa ;D

      Usuń
  16. oooooo a ja bym spróbowała, ale trochę boli to 27 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym,że boli ale warto ;)

      Usuń
  17. Albo mi na oczy - lub mózg, co bardziej prawdopodobne - padło, ale wydaje mi się, że w moim małomiasteczkowym PiP-ie kupowałam w zachęcającej (lub zniechęcającej dla normalnych zjadaczy Korala lub Algidy) cenie 17 zł! Nie mam już możliwości sprawdzić, bo od kilku tygodni część zajmowaną dumnie przez szlachetne B&J okupują lody koktajlowe :(. Nie odpuszczam, regularnie sprawdzam stan lodówek i mamrocząc przekleństwa wracam do domu. Dzisiaj zdesperowana kupiłam carte do'ry o smaku solonego karmelu. Taka namiastka, ale pocieszyła mnie o dziwo. Zaczynam myśleć, że te B&J to była fatamorgana i wcale ich nie kupowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to nie było złudzenie. przez kilka dni była promocja na lody B&J i kosztowały właśnie 17-18 zł :)

      Usuń