08.05.2016

Zotter Coffee Toffee



Nałogowo o kawie

 Zakaz palenia w miejscach publicznych to błogosławieństwo. Nikt nie dmucha ci dymem podczas stania na Poczcie czy w urzędzie a przecież jeszcze w latach 90 sytuacja była inna. Widząc zdjęcia i filmy lat 80 – 90 można dojść do wniosku, że każdy palił i miał problem z odłożeniem peta choćby na kilka minut. Pomieszczenia były szare od dymu i mało kto się przejmował niepalącym czy nawet dziećmi (też raczej niepalącymi). W domu tylko ojciec palił — smród papierosowy, popiół, nadpalone obrusy i zżółciałe firanki to była codzienność. Momentami dom przypominał bardziej scenerię do filmu „Mgła”, ino potworów brakowało. To wspomnienie zarówno mi, jak i mojemu rodzeństwu tak obrzydziło pety, że żadne z nas nie wpadło w szpony tego nałogu. Nigdy nie zapaliłam i nigdy nie zapalę (chyba że ktoś mi przystawi broń do głowy i każe, nie jestem bohaterką amerykańskiego filmu akcji, żeby zachowywać się jak idiotka), wolę swoje nieszkodzące innym nałogi: słodycze, precle i kawa.

Czekolada Zotter
Zotter Coffee Toffee — kawowa kuwertura wypełniona karmelowym kremem i migdałowym nugatem. Przeglądając ofertę sklepu Scrummy co by tu wziąć z Zotterów (bo Zottery to stały punkt programu w zamówieniach) moje oczy ujrzały prostą i dość znajomą tabliczkę. Już ją widziałam, na blogu Basi. Sprawdzając szybko ostatni akapit, by sobie przypomnieć czy wartą ją brać, ale jednocześnie nie zepsuć sobie niespodzianki ze smakowania (wspominałam coś o sklerozie, nie?) mój entuzjazm sięgnął sufitu. Zdanie o tym, że ta tabliczka, jest znana również pod nazwą Sorry i, że po jej dostaniu można wybaczyć wszystko … Chyba rozumiecie, prawda?

W gruncie rzeczy mamy do czynienia z dość prostą jak na Zottera tabliczką. Czekolada nasycona kawą, karmelowy krem czy też toffi jak kto woli oraz migdałowy nugat, o którym kompletnie zapomniałam podczas degustacji. Widziałam tylko białawą, kremową masę o nieznanym smaku. Nie chciałam tego wtedy sprawdzać, chciałam być zaskoczona. I jakże miła to była niespodzianka.

Smak: czekolada jest nieco za cienka jak na mój gust, wolałabym większą ilość, ale dobra, ostatecznie to Zotter hand-scooped. Przede wszystkim moje kubki smakowe zaatakowała kawa. Zdecydowanie w tej czekoladzie najpierw było czuć głównie posmak świeżo zaparzonego, nieco cierpkiego espresso. Espresso, które po chwili przekształciło się w doskonałą kawę z mlekiem i to mlekiem tłustym, a nie 0-procentową zabarwioną wodą. I co najważniejsze, mimo że mleczna głębia stanowiła mocny akcent, to nie górowała nad kawową goryczką. Nie mleko z kawą, ale kawa z mlekiem. Kakao było tu dość nieśmiałe, ale o i ono się pojawiło. Teraz otrzymujemy kawę mokka, mleczne, kawowe i kakaowe. Pyszne i odpowiednio słodkie.

Następna warstwa to karmel/toffi. Dla ułatwienia i ignorując polskie tłumaczenie, będę używać słowa „toffi”. Masa ma dość dziwną konsystencję, taką nieco plastelinową. Można byłoby się nią bawić, odrywać i lepić. Struktura jest chropowata, jakby nie wszystkie składniki się dobrze rozpuściły podczas obróbki cieplnej. Nadaje to masie nieco domowego charakteru. Pierwsze skrzypce gra w tym pyszna jakby lekko palona śmietanka. Mocna słodycz napłynęła po chwili, a mózg podsunął skojarzenie z ciągutkami robionymi w domu. Z masą, która została nieco zbyt mocno przypalona, ale nadal jest anielsko smaczna. Jest nieco tłusta w sposób maślany, co tylko podkreśla ten nieco dymny posmak.

Na końcu mamy warstwę smakującą nieco jak gorące i tłuste mleko z cynamonem. Konsystencja jest świetna, takie nieco twardawe masełko, które pod wpływem ciepła błyskawicznie się rozpuszcza w ustach. Minął moment i mleko z cynamonem przekształciło się w słodką owsiankę robioną na mleku migdałowym z dodatkiem prawdziwej wanilii. Zachwyt pełną gębą. Migdały nie miały w sobie ani odrobiny marcepanowości. Był to czysty smak orzechów. Po prostu smak idealny. Nie mogę tego podkreślić wystarczająco — to był smak IDEALNY.

Chciałabym napisać coś konkretnego, naprawdę bym chciała. Ale nie mogę być konkretna. Ta tabliczka to dziecięca słodycz połączona z dorosłością. To jest magia. Niby połączenie proste, ale tak dopracowane, tak… kurcze niemal luksusowe i pyszne, że z wielką trudnością rozłożyłam jedzenie na dwa dni. CUDO, CUDO, CUDO.
Ocena: 11/10 (a co!)
Kaloryczność: 100g/557kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (Scrummy)
Cena: jak wyżej

A tak poza tym dostała kolejne zaproszenie do panelu trnd na kampanię Monte. Nie skorzystam, ale wiecie co się szykuje, prawda? Zalew „oryginalnych i wcale nie kopiuj-wklej” komentarzy.
Pa

34 komentarze:

  1. ależ kusisz tą czekoladą, ale kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że skutecznie ;)

      Usuń
  2. charlottemadness08.05.2016, 07:14

    Ta czekolada jest świetna, w każdym kawałeczku! Ten karmel.. <3 Trudno się powstrzymać,by nie wpałaszować całej :D
    Ja jadłam ją pod nazwą "Sorry". Dzięki takiemu prezentowi,każdy ma zaakceptowane przeprosiny u mnie jak w banku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takimi przeprosinami można być obsypywanym xD Jestem dumna ze swojej samokontroli, że udało mi się odłożyć połowę na drugi dzień.

      Usuń
  3. Czekolada kusi mnie strasznie bo kawę uwielbiam(piłam ją czytając ten wpis ) . Co do palenia papierosów nienawidzę tego smrodu:( . Pamiętam jak gdzieś w pomieszczeniu było nadymione i ja weszłam i okno otworzyłam a ludzie zbulwersowani,ze zimno na co ja im,ze wolę siedzieć w chłodzie niż w smrodzie :P. Papierosa nie miałam nigdy w ustach nawet takiego nie odpalonego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo, nawet w gimnazjum odmawiałam jakiejkolwiek próby palenia. To nie dla mnie.

      Usuń
  4. Kawa i karmel... no coś cudownego. Nie wiem jaka jest różnica między toffee, a karmelem, znaczy teoretycznie wiem, ale nigdy po smaku nie wyczuję więc ustosunkuje się do karmelu. A ten jak wiadomo kocham. Nugatowe, karmelowe nadzienia i to jeszcze zw połączeniu z czarnym napojem bogów. Obłęd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toffi jest bardziej krówkowe :D
      Obłęd to bardzo dobre podsumowanie tej czekolady

      Usuń
  5. Po tym co piszesz wiem, że jest świetna - wprawdzie za kawą w czekoladach nie przepadam, ale całość wydaje się być idealna, a nugat uwielbiam :)

    A co do papierosów, to ja także nigdy w życiu nie zapaliłam papierosa - odrzuca mnie ten smród. I denerwuje mnie jak ktoś pali idąc chodnikiem i ten "aromat" ciągnie się na kilka metrów za palaczem - wtedy muszę wyprzedzać tego osobnika, bo nie jestem w stanie normalnie oddychać. A już palenia w domu to sobie nie wyobrażam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nugat idealny, nieprzesłodzony i mocno orzechowy. Powinien każdemu smakować.
      Najgorzej to jak idzie osoba, która pali jakieś szczególnie śmierdzące pety. Człowiek aż zaczyna się dusić

      Usuń
    2. Dla mnie każde papierosy śmierdzą tak samo i nie jestem w stanie tego zapachu zaakceptować.

      Usuń
  6. U nas w domu nikt nigdy nie palił i dlatego też żadne z rodzeństwa nie sięga po papierosy :) A na rodzinnych spotkaniach zawsze było wiadomo, że jak ktoś ma ochotę zapalić to musi wyjść na świeże powietrze ;)
    Za kawą też nie przepadamy a szczególnie w słodyczach, także jakbyśmy tą tabliczkę dostały w ramach przeprosin to chyba by nie wyszło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak nie było. Kto chciał pailć mógł palić w głównym pokoju. Dobrze, że to się zmieniło
      Zamiast przeprosin to tylko bardziej by ktoś podpadł xD

      Usuń
  7. Według mnie "toffi" ma strukturę niewzłaziwzębowych Dumli ;) U mnie recenzja w czerwcu, więc nic więcej nie piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się tej recenzji u Olgi :P

      Usuń
    2. W sumie po Namaste India to też zaczynam się trochę obawiać tej recenzji xD

      Usuń
  8. Te przekroje są fenomenalne. Żadnej paćki-maćki (maćka? to się odmienia?), żadnych ekhmmm rzygów. Z chęcią zobaczyłbym jak smakuje coś orzechowego, bo spora część tabliczek/ pralinek jest pod tym względem identyczna.

    Fajne cholerstwo. Tym bardziej fajne, że kawowe. No i toffi.. tj. nugat. Fajne cholerstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jak tabliczki nie stawiają oporu i dają się ładnie przekroić :D
      Nawet bardzo fajne cholerstwo ;)

      Usuń
  9. Podziwiam siłę woli, u mnie Zottery znikają przy pierwszym podejściu (no, może z wyjątkiem tego borowikowego, trzy dni się z nim męczyłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podziwiam, że w ogóle dokończyłeś borowikowego Zottera xD

      Usuń
  10. Nie mogło być inaczej. :D Ja już ją zamówiłam u dystrybutora i z niecierpliwością na nią czekam, chociaż... już chyba wiem, jaka ocena będzie. ;)


    Łoo Jeezu, Monte i te ich "oryginalne" nowości. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwię się ostro jak będzie niska :D
      Tęsknie za czasem kiedy było tylko Monte małe i Monte w większym opakowaniu. xD

      Usuń
  11. Może normalnymi papierosami to ludzie w autobusach czy budynkach nie palą ale e-papierosami (bo to przecież nieszkodliwe) już tak. A najbardziej to mnie szlag trafia jak widzę młodzież gimnazjalno-licealną palącą e-papierosy w autobusie i spokojnie dmuchająca dymem. Ja nie palę i nie zamierzam, matka niestety pali ale rzucić nie chce.

    Czoko, musisz mnie denerwować Zotterami? ;) Mam kolejny miesiąc kiedy chciałam zrobić zamówienie na kilka Zotterów i w tym momencie oczywiście pojawiło się pół miliona rzeczy niecierpiących zwłoki >< Nie wiem kurcze kiedy uda mi się w końcu je kupić, no po prostu nie wiem. Ja sobie naiwna wyobrażałam że jak będę mieć w miarę stałe dochody to oprócz kasy na rzeczy ważne będę też mieć regularną kasę na przyjemności a tu nic z tego >< A do kampanii Monte i ja dostałam zaproszenie ale średnio podoba mi się punkt że muszę sama zapłacić za 6 opakowań Monte a firma potem zdecyduje czy mi odda kasę czy nie. Więc chyba jednak nie skorzystam. Za to moja mamuśka dostała się do kampanii Ariel + Lenor - dostałyśmy całe mnóstwo kapsułek do prania i butelkę + X saszetek najnowszego płynu do płukania Lenor. Kapsułki są bardzo wygodne i używamy ich od dawna ale płynu to chyba nie kupimy - w butelce pachnie nieźle ale na ubraniach to już śmierdzi a nie pachnie :/ Śmierdzi do tego stopnia że najchętniej bym wrzuciła ciuchy wyprane w tym płynie z powrotem do prania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dobrą wiadomość: to ma się zmienić. Mają wprowadzić zakaz korzystania z e-papierosów w miejscach publicznych, jak z normalnymi papierochami.
      Mam podobną sytuację, miałam wydać "trochę" kasy na czekolady a wyszło, że muszę kupić parę rzeczy na wesele oraz jedno urządzonko do depilacji.

      Usuń
    2. W Krakowie w komunikacji miejskiej już wprowadzili taki zakaz :)

      Usuń
  12. Uwielbiam kawę toteż z chęcią przygarnę tę tabliczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś było "przygarnij Kropka" a teraz "Przygarnij tabliczkę czekolady" :D

      Usuń
  13. Przekrój wygląda pysznie, z chęcią kiedyś spróbuję, zero kombinowania, dziwnych dodatków - idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego mięsa, żadnych borowików i żadnej ryby xD

      Usuń
  14. TA CZEKOLADA TO IDEAŁ BŁOGOŚCI. Nie umiem nic więcej napisać :D. Cudownie ją wspominam, karmel rozłożył mnie na łopatki. Cała reszta w sumie też :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czekolada odbiera zdolności wyrażania zachwytu :D Jest tak idealna, że w tej kategorii trudno ją teraz będzie przebić

      Usuń
  15. Mój tato pali strasznie, nawet po paczkę fajek dziennie i truje mnie, siostrę i mamę. Ciągle śmierdzi tymi petami, a jak się zapomni i zapali w domu...masakra :/

    Co do czekolady - JADŁABYM *o*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ojciec w najgorszym momencie palił po 1,5 paczki dziennie. Wszystko śmierdziało, łącznie z samochodem :/

      Usuń