01.05.2016

Mount Momami, Choco Rocks, Torrone Vollmilch, Oho Ideal Natura Malaika



Kokosowe góry

Przeglądając sklepy internetowe z odzieżą pomyślałam, że nienawidzę kupować sukienek. Pomyślałam też, że sprawa byłaby znacznie łatwiejsza gdybym wiedziała jaką sukienkę bym chciała. A tak nie wiem jaki chce kolor (na pewno nie biały i różowy) nie wiem jaki chce krój, jaką długość rękawów i jaki dekolt. Liczę, że coś mi wpadnie w oczy i się spodoba. Chociaż najprawdopodobniej na początku czerwca będę spanikowana latać po sklepach w poszukiwaniu czegokolwiek co by się nadawała zarówno do kościoła jak i na wesele. Czy wspominałam, że nie lubię też takich imprez? Bo bardzo nie lubię. Buty też muszę kupić. I podkład o właściwościach tapety. I zrobić coś z paznokciami. Ratunku.
Mount Momami, Choco Rocks, Torrone Vollmilch – mleczna czekolada z nugatem migdałowo-miodowym i białą czekoladą. W końcu mam okazję po raz ponowny zaznajomić się ze smakiem marki Momami. Tym razem dzięki Nesji. Jak może pamiętacie albo kojarzycie Momami jest znane z mało szablonowych kształtów czekolady. W tym takich, które wyglądają jak kocie wymiociny. Szczęśliwie ta „tabliczka” nie wygląda jak kocie wymiociny, tylko jak szczyty gór. Szczyty gór i nugat – czyż to się nie kojarzy z Toblerone? Na tym jednak podobieństwa się kończą. A może? 

Smak: zdecydowanie kostki są bardziej „chaotyczne” niż Toblerone. I rzeczywiście przypominają pasmo górskie. Czekolada biała jest ściśle połączona z czekoladą mleczną i sprawia wrażenie obsypanego śniegiem wierzchołka. Czas jednak pobawić się w ruchy tektoniczne i rozwalić te góry.   

W przekroju wyraźnie widać drobinki i nierówności, za to zapach jest neutralny, czyli tylko dalece-słodki. Mleczna czekolada jest z pewnością bardzo słodka. Jest przy tym również bardzo, ale to bardzo mleczna, osiągnęła poziom Cadbury, tylko że w odróżnieniu od brytyjskiego giganta smakuje również kakaowo. Posiada również pewien charakterystyczny smak, który nasuwa mi skojarzenia z czekoladami, które mój brat dostawał przy oddawaniu krwi (czasami się dzielił! czasami). Taki nieco miodowy, nieco orzechowo-kokosowy posmak, który w tym wypadku przypuszczalnie pochodzi od nugatu, który chrzęści pod zębami niczym piasek, który dostał się do ust podczas zamieci na plaży.

Biała czekolada oprócz znacznej ilości cukru posiada również akcent śmietankowy. Ale nie powiedziałabym że jest to bardzo dobra biała czekolada. Na pewno jest lepsza niż cześć białasów dostępnych na rynku, ale jest o poziom niżej niż biała Lindt. Jest tłusta i nieco maślana, ale głównie słodka.  Cukier przeważa i tłumi inne smaku, które mogły się w niej czaić.

Z każdym kolejnym gryzem miałam wrażenie, ze słodycz się nasila. Jest to dobra czekolad, smaczna w swej prostocie, ale była dla mnie nieco za słodka. Jak wychodzi w porównaniu do Toblerone? Mleczna część była lepsza niż w T. ale za to T. ma lepszą białą czekoladę. Za to w zakresie wyglądu zdecydowanie wygrywa Momami.
Ocena:7/10
Kaloryczność:100g/554kcal, porcja (8,5g)/47kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

That’s not all folks

Oho Ideal Natura Malaika- baton bakaliowy. O co dokładnie chodzi z batonami Oho, czym są, dla kogo, po co i blablabla pisałam już w tej recenzji batona Mauro. Czas przyszedł na wyspiarską siostrę Mauro. Czemu wyspiarską? Opakowanie z tukanem, sama nazwa „Malaika” oraz dodatek wiórków kokosowych wyraźnie nasuwają skojarzenia z tropikami. Coś jakby baton Aloha firmy Zmiany Zmiany. Poza tym nie ma tu orzechów, ale są za to nasiona chia i jagody goji. Do żadnego składnika żadnego ale nie miałam więc na spokojnie ale i z lekkim żalem dokonałam zniszczenia opakowania. 

Smak: zapach o dziwo nie jest razowy. Za to moje pierwsze skojarzenia powędrowało w stronę świąt Bożego Narodzenia. Chwila zastanowienia i w końcu uświadomiłam sobie czym to pachnie. To aromat kompotu z suszu - aromat suszonych owoców! Bardzo na plus. Wygląd batona również bardzo mi się spodobał. Nie buro-brązowy, ale taki rudawy, intensywny.

Baton mimo wrażenia twardości łatwo dawał się rozrywać, niczym specjalne kiełbaski dla kota. Na szczęście nie smakował jak kiełbaski dla kota. Nie żebym wiedziała jak smakują kiełbaski dla kota. Tylko zgaduje. Najpierw pojawia się mocny smak słonecznika. Smacznie, ale mało egzotycznie. W międzyczasie czuje się napływającą mocnymi falami słodycz suszonych owoców, w tym góruje figa, której pestki dodatkowo strzelają między zębami razem z nasionami chia. Przy tym jest w tym coś cierpkiego i nie do końca przyjemnego. Taki posmak nieco zwietrzałych wiórków kokosowych i zwilgocenia. Aż do tej pory było miło, ale jak tylko pojawił się ten posmak ocena spadła na łeb na szyję. To nie był świeży kokosowy aromat, tyle wam powiem.

Niestety ta wersja nie smakowała mi tak jak Mauro. Winę za to ponosi ten dziwny, gorzko-stary posmak. Nie wiem czy to wina wiórków kokosowych czy może jagód goji. Słonecznik  i słodycz suszków jak najbardziej na plus, ale końcówka batona była, może nie tyle co nieprzyjemna, ale zaskakująca w negatywnym sensie. Osobiście zdecydowanie bardziej wolę wersję Mauro.
Ocena: 6,5/10
Kaloryczność: 100g/386kcal, 60g/231kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej (normalnie kosztuje około 5zł)

Miałam problemy z przerzuceniem zdjęć z kartu pamięci do komputera, dlatego nie ma składów.
Pa

29 komentarzy:

  1. Czekolada abrdzo mi sie podoba-skoro lepsza od Toblerone,to chce sprobowac!I ten ksztalt rzeczywiscie zacheca! :D
    A ten baton pewnie tez by mi nie smakowal przez jagody goji(to zlo XD),co nje zmienia faktu,ze tamten Mauro chcialabym wszamac XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta mleczna część jest zdecydowanie lepsza.
      Włąsnie nie wiem czy smak jest winą jagód czy czegoś innego :(

      Usuń
  2. ale urocza jest ta czekolada, rzeczywiście tak górsko wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urocza i taka dopracowana pod względem wyglądu :)

      Usuń
  3. A ja czuję, że w pierwszej wkurzałyby mnie kostki w jedzeniu, ale za to wyglądają tak pięknie, że bym im to wybaczyła. :D Pewnie też jako, że nie mam dużych wymagań, skuteczna słodycz by mi wystarczyła.
    Takie batoniki z kolei - oj lubię, lubię bardzo. Pewnie też bym była na tak chociaż tu akurat wymagania mam wyższe. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej się równo i łatwo łamały w odróżnieniu od niektórych innych dziwnych czekolad.
      Im więcej takich batonów na rynku tym lepiej.

      Usuń
  4. Jeśli komuś przeszkadzają kawałki z Toblerone, będzie miał niezłą alternatywę. Sam smak zbliżony (pisałaś o Cadbury, a więc i Modnelez) przez swoją słodkość ale pozbawiony elementów włazizębnych. Ja, mimo wszystko, jestem dzieciak i łamanie trójkątów bardziej mi się podoba ;)

    Malaika - kilka razy zdarzyło mi się jeść zwietrzałe wiórki. Są mocno charakterystyczne. Kokos nadal jest do wyczucia ale dochodzi taki hmmm aptekarski aspekt gorzkości. Coś jakbyśmy wrzucili pestkę (samą pestkę) z jakiegoś cytrusa leżącego na słońcu. Sam baton to nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elementy włazizębne są ale zdecydowanie mniejsze niż w Toblerone więc i nie przeszkadzają i szybko się rozpuszczają.
      Właśnie, taka nieprzyjemna gorzkość, ale jagody goji chyba też jakoś podobnie smakują o ile dobrze pamiętam :)

      Usuń
  5. Sukienki to część garderoby, którą lubię kupować najbardziej, ale weselne to już bardziej zaawansowana sprawa :D

    Co do czekolady to dla mnie pewnie też by była za słodka, ale ostatnio lubię słodkie rzeczy, więc chętnie bym zjadła. Baton z kolei wygląda pysznie, ale ten posmak wiórków burzy całe wyobrażenie o jego pysznym smaku. Ale jak spotkam to pewnie i tak kupię na spróbowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę koszulki, szybko, tanio i bez mierzenia ;-;
      Wiadomo ciekawość jest silniejsza ;)

      Usuń
  6. Czekoladą już się chciałam zachwycić, ale przypomniał mi się zgrzyt piachu między zębami podczas plażowania nad polskim morzem. Nic gorszego.

    U mnie Malaika niedługo. Też zdobyła mniej punktów i też wyczułam w niej "coś", co pachniało jak spirulina, ale smakowało w 10000000% jak olej kokosowy. Aż byłam w ciężkim szoku, że nie ma go w składzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś gorszego: piach w oczach
      Uff, czyli to nie wina jednego wadliwego batona tylko Malaika rzeczywiście dziwnie smakuje.

      Usuń
    2. Jest jeszcze piach w cipce, też nie za fajny :D

      Usuń
  7. Z tą gorzkością stawiam na goji, ostatnio wzięłam sobie do szkoły kaszę z różnymi bakaliami i w tej mieszance były właśnie te jagody. Koszmar, całość przesiąknęła dziwnym, skarpetowo-gorzkawym aromatem :P Może i są zdrowe, ale nie będę się tak dla zdrowia poświęcać xD
    Kurczę, Malaika i Mauro mają dość podobne opakowania (dla mnie - prawie identyczne), muszę uważać żeby przypadkiem tej nie kupić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jadłam owoce goji i mnie w ogóle nie zachwyciły. Chociaż również nie obrzydziły. Chyba byłam neutralna wobec nich
      Pamiętaj: Mauro ma chińskiego smoka a Malaika ptaka xD

      Usuń
  8. Czoko, ja też nienawidzę kupować ciuchów i butów. Z tym że u mnie jest to spowodowane noszeniem rozmiaru buta 35 i rozmiaru odzieży
    odpowiadającej "przeciętnej 14-latce". Spodnie czy bluzy to jeszcze się jakoś kupi (chociaż wszystko muszę skracać) ale kupno butów to jest DRAMAT. A eleganckich butów to już w ogóle. Niby 35 mieści się już w dorosłej rozmiarówce ale 80% modeli zaczyna się od od rozmiaru 37. Kalosze musiałam kupić przez internet bo w sieciówkach nie ma po prostu czegoś takiego jak kalosze rozmiar 35 które nie są dziecięce. Wesel nienawidzę i unikam kiedy mogę - zwłaszcza tkz. wiejskich wesel. No po prostu coś mnie trafia na te wszystkie przyśpiewki i zespoły wiejskie które udają że śpiewają na żywo (bądź nawet nie udaje bo im się nie chce).

    Kurcze,zjadłabym w końcu takiego "eko" batona. Niestety w Lublinie ich chyba nie uświadczysz, chyba że w Almie i to za horrendalną cenę. Za to ostatnio kupiłam czekoladowe płatki Corn Flakes. O dziwo, bardzo są dobre jedyne co mnie drażni to jest to że ciągle się zastanawiam co mi ten smak przypomina. Bo kiedyś już takie płatki jadłam (jak jeszcze były Kellogsy w polskich sklepach?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, posiadanie najpopularniejszego numeru buta w Polsce również nie jest łatwe ;) Przy każdej promocji jak się w końcu znajdzie fajne buty to zawsze się znajdzie numer mniejszy i większy, ale ten odpowiedni to bezię wykupiony ;) A z wesele się wykręcić nie mogę, to mój własny brat xD
      A w eko sklepach szukałaś? Może nie konkretnie ten ale może jakiś inny? Z płatkami nie pomogę, nie jadam słodkich płatków :)

      Usuń
  9. Piękna ta czekolada, wizualnie, no bo ja jakoś miłośniczką białych nie jestem. Ale i tak bym spróbowała, zawsze trzeba dać czemuś szansę aby się przekonać, czy smaczne :) A że jestem czekolado-wielbicielką, to no :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% zgody. Przez wiele lat unikałam gorzkich czekolad, a jak niedawno próbowałam 80% kakao to czułam się mile zaskoczone :)

      Usuń
  10. Cóż, czekolada nie kusi, a Malaika czeka na post ;) Na razie nie zdradzę moim dokładnych odczuć, ale też się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Malaika nie wzbudza takiego zachwytu jak Mauro.

      Usuń
  11. Ja zakupy robię raz-dwa razy do roku i... i tak mnie wykańczają.

    Kocham wygląd tej czekolady! Zabalsamowałabym ją sobie i trzymała jako ozdobę. xD Możliwe, że by mi smakowała, ale przez Ciebie zaczęłam się teraz obawiać testu mlecznej Toblerone. Wieki temu mi smakowała, ale teraz... zobaczymy, co będzie.

    Batony tej firmy jakoś mi od razu "na wygląd" się nie spodobały. Stary posmak? Meeh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakupy ciuchowe to zło :(
      Czekolada wiecznie świeża. Jak Lenin xD O, jestem ciekawa, bardzo wręcz ciekawa.

      Usuń
    2. E, akurat Leninowi rzekomo noga czy ręka zaczęła ostatnimi czasy gnić. xD

      Usuń
  12. Z tych dwóch recenzji to zdecydowanie najpierw sięgnęłybyśmy po batona Malaika :P Jakiś czas temu miałyśmy okazję jeść Mauro i naprawdę bardzo nam smakował :)
    Oj współczujemy Ci tego wesela, też szczerze nienawidzimy tego typu imprez. Męczymy się na nich jak nigdy i tylko marzymy o tym aby jakoś się wykręcić i jechać do domu, przebrać się w piżamkę i spokojnie posiedzieć w czterech ścianach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, że też byście się zawiodły na smaku. :(
      Niestety nie dam rady się wykręcić. Może jak padnę z głodu to będę mogła wrócić do domu (co jest całkiem możliwe patrząc na menu xD)

      Usuń
  13. Ja te czekolade Momami uwielbiam. Ale ja chyba lubie malo wyszukane slodycze: czekolada ma byc bardzo mleczna (uwielbiam Galaxy-nasze dawne dove) i slodka:) ten drugi batonik tez wyglada fajnie, ale takie zdrowe slodycze niestety nie potrafia zadowolic mnie tak, jak klasyczna mleczna czekolada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w swojej kategorii (słodkie i mleczne) spełnia się całkiem dobrze. ;D

      Usuń