13.04.2016

Nestle Grand Chocolate, Foundant Caramel Pointe de Sel, Lait



Zjem se poduszkę

Życie to pasmo stresu. Zaczynamy od martwienia się czy Agata/Paweł będą się z nami chcieli bawić w piaskownicy i czy czasem ktoś nie zaiwani ukochanej łopatki. Potem przychodzi stres związany z uczeniem się literek, cyfr i odpowiednim pokolorowaniem rysunku na plastykę, żeby pani była zadowolona. Kolejne prace domowe, egzaminy większe i mniejsze, rekrutacje do szkół i matura. Wkraczamy w dorosłość i następuje strach związany ze studiami, niepewnością co do naszej przyszłości i przypuszczalnym bezrobociu. Związki, zachodzenie czy też NIE zachodzenie w ciążę. Choroby i śmierć bliskich, kredyty, rachunki do zapłacenia, sprawy w urzędzie, wzrastające wydatki w aptece stresstrestres. Hasła „Miej wyjebane a będzie ci dane”, „Pomyślę o tym jutro” oraz  I tak wszyscy umrzemy” plus dobra słodycz skutecznie przeganiają u mnie panikę, sprawiając, że długotrwały, szkodliwy stres nie ma szans się u mnie zagnieździć na stałe. Chyba byłabym jednak marną terapeutką. 

Nestle Grand Chocolate, Foundant Caramel Pointe de Sel, Lait, mleczna czekolada z nadzieniem karmelowym I solą. Nazwa francuska chyba wystarczająco mówi o pochodzeniu tej czekolady, co nie? I chyba nie muszę również mówić jak bardzo lubię połączenie czekolady, karmelu i soli. Od Lindta do Ghirardelli, taki miks mi po prostu bardzo smakuje. Tylko, że tym razem miałam w dłoniach czekoladę od Nestle, firmy, która raczej nie słynie z wyrobów wysokopółkowych. Nadzieja jednak umiera ostatnia, więc zanim wzięła ten ostatni, przedśmiertelny wdech rozpakowałam czekoladę.

Smak: kurcze, są palety do cieni wyglądające jak tabliczka czekolady, są magnesy, kolczyki, podkładki pod myszkę i breloki wyglądające jak tabliczka czekolady. A tu mamy czekoladę, która wygląda jak sofa lub podłużna poduszka.  Serio takie miałam skojarzenie, sofa jak w pysk strzelił. Zapach jednak meblowy nie jest. Zapach mnie wręcz nieco zaniepokoił. Och owszem, pachniała apetycznie, mlecznie i karmelowo, Ale równocześnie nos wyniuchał również cukier. Nawet nie musiał się starać, aromat słodyczy przeważał na pozostałymi. A to rzadko kiedy świadczy o wyważonym smaku.

Warstw się da się oddzielić ręcznie, nożyk w dłoń i jedziemy. Czekolada jest cienka, rozpuszcza się maślanie, a jej smak plasuje się między polską a niemiecką Milkę. Ta sama mleczność bez kakaowego charakteru, ani ze szczególną głębią, jednak też bez plastikowego elementu. Jest jednak pewna rzecz która różni tą czekoladę od Fioletowej krowy. Jest to słodycz. Tak jak podejrzewałam poziom zacukrzenia był bardzo wysoki. Nie był to może Everest ale Mount Blanc już tak. Nie powiem, sam smak jest prosty i przyjemny, może nawet trochę kinderkowaty, ale serio cukru się za dużo im sypnęło. A nawet nie zaczęłam pisać o nadzieniu!

Nadzienie jest zbite, nieco tłustawe, ale nie margarynowate. I smakuje jak lody Zapp. Ma ten głęboki posmak pysznego karmelu: palony cukier, śmietanka, masło  i pierwiastek anielskości. O dziwo krem ten jest mniej słodki od samej czekolady! Tego się nie spodziewałam. Pozwalając by warstwa karmelu powoli się roztapiała w ustach czekałam na uderzenie soli. Czekałam, czekałam, czekałam i … co, już? Było małe mignięcie soli, taki ułamek, ledwo wyczuwalny. I było to rozczarowujące. Za mało soli, zdecydowanie za mało. Ale z drugiej strony może ta odrobina soli sprawiła, że krem nie jest tak słodki jak można się było spodziewać. W masie są kawałki karmelu, które z powodu dużej twardości mocno chrzęściły. Ale ich smak był na tiptop. Mocno palony posmak, prawie wpadający w orzech z nutą śmietanki i cukru trzcinowego.

Tabliczka jest za słodka. Może nie tak bardzo, że paliłaby w gardle, ale jednak jest w niej ciut za dużo cukru. Za to jest w niej za mało soli. A tak na marginesie: czemu tak trudno dorwać czekoladę z odpowiednią ilością soli? To za dużo, to za mało, ciągle źle! Wracając do Nestle – do samego karmelu się nie przyczepię, karmel był zrobiony wyśmienicie. Ogólnie całość jest bardziej na tak, ale z paroma „ale”.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/559kcal, porcja(3kostki)/140kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Żeby nie było, czasami krótki stres może być dobry, działa motywująco. Gorzej jak stres przejmuje kontrolę nad całym życiem. W tym wypadku polecam filozofię „mamtowupie”.
Pa

38 komentarzy:

  1. Teraz mialam na biologii-stres dzielimy na pozytywny i negatywny :)Ten pozytywny pobudza do pracy i jest dobry,a zly na dłuższą mete powoduje nerwice,zmniejsza odpornosc itp.(ale jestem mądra XD)
    A czekolada mi tez sie podoba,zwazywszy na to,ze tez lubie polaczenie karmelu i soli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dobrą pamięć do wiedzy biologicznej ;)
      Cieszy mnie to, że to połączenie staje się coraz bardziej popularne :D

      Usuń
  2. Słony karmel? Uwielbiam to połączenie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda dobrze, solonego karmelu w takiej formie jeszcze nie próbowałam, ale... kurczę, szkoda, że za słodka. Chociaż z drugiej strony... i tak jej nie spróbuję, więc aż tak bardzo nie żałuję. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze w każdej sytuacji widzieć pozytywy ;D

      Usuń
    2. No cóż, biorąc pod uwagę mój wieczny pesymizm... nie wiem czy tak bardzo "w każdej" haha. :P

      Usuń
  4. u mnie tak wygląda sufit :D tak mi sie skojarzyło, spodobało mi sie Twoje porównanie jej wyglądu to dodałam moje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście kojarze też takie sufity :D

      Usuń
  5. Nadzienie tej czekolady ma piękny kolor na opakowaniu,ale już na żywo nie jest takie ładne. Szkoda,że nie dopracowana czekolada. Co do stresu ja w tej chwili mam długofalowy trwa już 2 lata i odbija się u mnie na zdrowiu. Stres towarzyszy mi od zawsze,ale teraz to już codzienność:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałaś żeby może iść do jakiegoś terapeuty? Skoro odbija się na zdrowiu to naprawdę trzeba zasięgnąć pomocy.

      Usuń
    2. Już chodzę:) i mam zalecenie by iść do kardiologa bo na tym może serce ucierpieć,ale z tym jeszcze zaczekam:). Jeszcze dziś mnie przychodnia wyprowadziła z równowagi. Byłam zapisać dziecko bo ma duża chrypkę i tylko pasuje mi wizyta po 13 to ta mówi,że już brak miejsc na dziś i z łaską mi 3latak zapisała na 16.30 i mówi,że będą na nas czekać!!!. Ja jej mówię,ale przychodnia jest do 18 to jaką mi robicie łaskę? . Czoko i jak tu się się nie denerwować?

      Usuń
    3. Jak sprawa tyczy się zdrowia dziecka to rzeczywiście trudno się nie denerwować

      Usuń
  6. charlottemadness13.04.2016, 07:17

    Czuję,że bym się za nadto zasłodziła.:> Ta tabliczka przypomina mi z leksza Lindt Hello :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, takie bardziej słodkie Lindt Hello :)

      Usuń
  7. Mi ona przypomina materac, no sofę może trochę :D
    Co do soli, to dla mnie byłby plusem brak przejawów jej obecności, a nadzienie o smaku Zappa jak najbardziej mi odpowiada - to jedne z moich ulubionych lodów z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przypuszczam, że i dla ciebie ta tabliczka byłaby nieco za słodka :D Ale smak Zappów był jak najbardziej na plus

      Usuń
  8. Chociaż o stresie za dużo jeszcze nie mogę powiedzieć, bo nawet przed maturą czy prawkiem stresować się jeszcze nie miałam okazji :D,to mimo wszystko zawsze będę pamiętać jak w gimnazjum straaasznie się przejmowałam ocenami, bo parcie na jak najwyższą średnią było u nas duże. Nauczyciele zwykle tłumaczyli to tak, że musimy mieć jak najlepsze wyniki bo inaczej NIGDZIE się do liceum nie dostaniemy. No i mała Zosia kuła jak szalona caluteńki ten okres, a teraz, gdy już dostałam się (z łatwością) do tej wspaniałej szkoły, przyszło do mnie genialne uczucie "Ooo ale mam teraz wyjebane" :D Nie na naukę, ale na stopnie, które do niczego nie są mi potrzebne. To niby oczywiste, ale czasami potrzeba czasu żeby to sobie uświadomić :)

    A się rozpisałam o życiu swoim, a o czekoladzie za dużo nie powiem, bo to strasznie niefartowne połączenie smaków jak dla mnie xD Karmelowe nadzienie.. Hmm, jeszcze ok, ale z taką ilością cukru i czekoladą ala Milka to ja dziękuję. Ostatnio próbowałam Rittera z czeko-musem i sam on był dobry, ale powłoka która, jak mówił skład, była z "czekolady z alpejskiego mleka" smakowała dokładnie jak fioletowa krowa. I była okropna. Nie wiem o co chodzi, czym jest to cholerne alpejskie mleko, ale dla mnie kompletnie zepsuło tamtą tabliczkę xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tak patrząc wstecz to jestem w stanie stwierdzić, że maturą, studiami i innymi rzeczami nie ma sensu za bardzo się stresować. Oczywiście jak wtedy mi ktoś coś takiego mówił to byłam bliska histerii xD
      Czekolada z "alpejskiego mleka" jest dobra na szybkie zaspokojenie głody cukrowego, ale zdecydowanie nie na rozsmakowanie się :D

      Usuń
  9. Jak mało soli, ale jest Zapp, to coś dla mnie :)

    W dzieciństwie najbardziej stresowała mnie nauka miesięcy, pór roku i godzin. Mama mnie ganiała z książką, a ja się chowałam na piętrze dziadków pod stołem. Chyba nawet o tym pisałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to było uczenie się modlitw na Komunię, już wtedy nie widziałam w tym sensu a musiałam mieć dobre oceny.

      Usuń
  10. Nawet nie wiedziałam o istnieniu takiej czekolady, a wygląda tak cudownie. ostatnio nie przepadam za mocno słodkimi słodyczami więc pewnie też bym kręciła nosem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokręciłabyś ale i tak pewnie byś zjadła ;)

      Usuń
    2. (Niestety) masz rację. :D

      Usuń
  11. Niestety Czoko, twoja filozofia u mnie nie działa. Łażę z tym do psychologa bo u mnie to już nie jest pesymizm tylko pełny katastrofizm. Najpierw się martwiłam czy obronię pracę, potem czy znajdę pracę a teraz się zastanawiam co będzie jak mnie zwolnią >< Pani psycholog wini za to rodziców którzy kompletnie ignorowali wszystko co mi się udało za to robili dramat ze wszystkiego co mi się nie udało bądź może mi się nie udać. Mam spróbować kolorowanek antystresowych, ponoć pomagają. Tylko muszę kredki dokupić bo nie mam żadnych w domu.

    Czekolada z karmelem? Chętnie! Jeśli tylko nie przekracza poziomu słodkości Wedla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wiadomo, że jak problem jest głęboki to żadne rady z Internetu się nie przydadzą, tylko trzeba pójść do specjalisty. Dobrze, że zdecydowałaś się na taką, bo wciąż wielu ludzi uważa, że psycholog to tylko "wariatom" jest potrzebny :)
      Był blisko, ale to na pewno nie Wedel Brownie ;)

      Usuń
  12. Jak Nestle to można było się spodziewać, że będzie słodko i to bardzo :P Kształt tabliczki faktycznie ciekawy taka tapicerka z kanapy xD Ciekawe, przynajmniej coś innego niż klasyczna tabliczka ;)
    Jesteśmy dość podatne na ster ale na szczęście nie popadamy w skrajności ani w jedną ani w drugą stronę. Nasz brat preferuje opcje "mamtowdupie" i teraz pracuje we wojsku, gdzie jak to mówi "każdy taką zasadę tam wyznaje" i faktycznie ma życie jak w Madrycie :P Tylko o wojsku to niezbyt dobrze świadczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tapicerka xD
      Trochę mnie niepokoi, że w wojsku wyznaje się zasadę "mamtowdupie" xD

      Usuń
  13. Kształt bardzo mi się spodobał jest genialny;) a czekolady nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to coś innego niż zwykłe kostki a przy tym nie bardzo udziwnione :)

      Usuń
  14. Opakowanie cieszy oko, niewybijająca się sól kubki smakowe, jedyne co mi się nie podoba to nadmierna słodycz i kanapowy kształt - dobrze, że coś znalazłam bo inaczej żal, że w Polsce nie dostanę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym negatywie można dostrzec pozytywy.
      Nooo, może nie w każdym ;)

      Usuń
  15. Świetnie to wygląda, ale na carmel to ja się nie skuszę. Jakoś nie bardzo się z nim lubię. Z początku myślałam, że to gorzka czekolada z Lindt. Zboczenie zawodowe, wszędzie to teraz widzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Życie to pasmo nieszczęść, niepowodzeń, stresu i złości, że nic nie wychodzi w życiu. Niestety ten stres u mnie robi małe spustoszenie, ale nie powiem, czasami motywuje do działania.

    Czekolada urocza, rzeczywiście wygląda jak sofa, taka dla Barbie :D Chociaż smak nie bardzo do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Parsknęłam śmiechem na widok wyglądu tej tabliczki :D. Eh, przesłodzone... No jakże mogłoby być inaczej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakbym był złośliwy, odnosząc się do Twojego porównania, napisałbym, że wygląd poduszki nie jest przypadkowy. Poddupnik o większym rozmiarze będzie wskazany po takiej ilości cukru ;)

    No, ale teraz poważniej. Znaczy odnośnie samej czekolady, bo o stresie i tego, że dorosłemu wyjebanizm nie rozwiąże sytuacji (a wręcz pogorszy) wiadomo każdemu. Każda nowa wariacja z solą i karmelem będzie mnie ciekawić. Ostatnie wariacje Biedronkowe kompletnie mnie zawiodły. Ta tabliczka wygląda... przesłodko obiecująco. Zacukrzenie na plus, jednak szkoda, że nasza ulubienia - sól - pozostała w cieniu. Kurde, serio. Skoro i tak już decydują się na wiadro cukru i serwują otyłość, niech dodadzą tę łychę soli ;)

    Środek, grubość czekolady - tak, zdecydowanie mi się podoba. Zabrakło soli - czego akurat i Ty (jak i ja) często wypatrujesz w produktach. Przyzwoita 7 - niby ok. Choć wolałbym (tia) 10/10 z dostępnością jedynie na Allegro po 9zł za sztukę... Nadal więc (tj. jak sądzę) poszukuję idealnej soli z karmelem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, dobre porównanie :D
      Na biedronkowe czekolady nawet nie patrzę, omijam je wręcz wielkim łukiem, niemal wchodząc na zamrażarki xD I po prostu nie wiem czemu niektórzy wiadrami wręcz walą cukier a nieco większa ilość soli ich przerasta.
      Idealna czekolada z solonym karmelem i to jeszcze po przystępnej cenie to chyba marzenie wielu :D

      Usuń