27.04.2016

Marabou, Black Saltlakrits



Amerykanie to jednak mięczaki

Co można powiedzieć o osobie, która od dzieciństwa krzywiła się na myśl o lodach truskawkowych, ale z błyskiem w oku czekała na gorące mleko, aby zjeść powstały kożuch? Jak można z nienawiścią odsuwać od siebie chałwę, za to ślinić się na wspomnienie aromatu z piwnicy? Co za człowiek może z pełną obojętnością jeść lukrecję? Co za potwór jest ciekawy smaku SŁONEJ LUKRECJI???
Marabou, Black Saltlakrits – czekolada mleczna ze słoną lukrecją salmiakki. Wspominałam, że jestem ciekawa jak smakuje słona lukrecja. Wspominałam też, że nie mam pojęcia gdzie w moim mieście można kupić taki przysmak. Na szczęście ekipa sklepu Scrummy uzupełniła swój asortyment o lukrecje w tym o czekoladę ze słoną lukrecją. Jak nadeszła pora wybrać coś sobie do recenzji nie miałam żadnych wątpliwości. Widziałam, bez cienia wątpliwości, że to będzie pierwszy produkt, który opiszę. 
... środek polerski???
Marabou jest marką szwecką, istniejącą od 1916 roku. I również i ją spotkał los wielu czekoladowych marek z różnych krajów – została wchłonięta do koncernu Mondelez. I nie oszukujmy się, nie jest to najwyższy poziom czekoladnictwa. To szwedzki odpowiednik czeskiego Oriona, brytyjskiego Cadbury czy niemieckiej Milki. Czyli jest prosto-smaczny. I chyba głównym powodem, dla którego poczułam zaciekawienie do tej czekolady to właśnie dodatki. Oprócz skandynawskiego przysmaku w postaci solonej lukrecji są też „normalniejsze” dodatki: orzechy, Daim, Oreo, miętowy krokant … Tu możecie zobaczyć całą ofertę smakową Marabou. A ja w międzyczasie przejdę do sedna.

Smak: czekolada się nieco połamała w podróży, ale to nic, mi to nie przeszkadza. Zapach jest dość przyjemny, typowy dla mlecznej czekolady, nic nie zwiastowało jakichś niezwykłych smaków. Chociaż nie, chwila! Przy bliższym powąchaniu dało się wyczuć pewną ziołową nutką, ale tylko minimalną. Generalnie czekolada pachniała bezpiecznie.
To nie cała czekolada, tylko niepołamany kawałek
Na początku, podczas rozpuszczania, pojawiła się słodycz mlecznej czekolady. Spokojna i łagodna, milusia.  I wtem zjawiła się lukrecja. Na marginesie to nie wiem czemu niektórym nie podoba się ten charakterystyczny ziołowy smak, kojarzący się trochę z apteką. Nie jest on taki zły! Z drugiej strony ja dostaje drgawek na sam aromat piwa, więc może nie powinnam gadać.

Na początku ziołowość była normalna, lekko słodka lecz bardziej neutralna w smaku. Kolejna sekunda i zjawiła się sól.  I to sól dość mocna. Spróbowaliście kiedyś kwasku cytrynowego? Znacie uczucie niemal ostrego pieczenia na języku tylko w wersji kwaśnej? To uczucie było porównywalne do tego. Sól była tak agresywna, że sprawiała wrażenie kwasku. Miejscami była łagodniejsza, a moment później znowu waliła ostrą słonością. Nie da się tego inaczej określić jako „ostra słoność”.

Właściwie przez cały czas, dając kostce rozpuścić się ustach, musimy liczyć się napływami soli i ziół. Przy takim połączeniu sam smak mlecznej czekolady schodzi na drugi plan. Gdyż sama czekolada nie jest niczym nadzwyczajnym. Ot dobra, smaczna, mleczna czekolada, odpowiednio słodka, kakaowa  i mleczna. Nihil novi sub sole.

Doszłam do wniosku, że z chęcią spróbowałabym czystej słonej lukrecji. Ta w czekoladzie mi w sumie smakowała. Po pierwszym szoku mój organizm stwierdził, że cały produkt jest na plus. Sama mleczna czekolada, chociaż całkiem dobra, byłaby nieco zbyt nudna. Ale dodatek słonej lukrecji sprawił, że tabliczka z bezpiecznej stała się emocjonująca! Ja jestem na tak, ale wiem, że nie każdy podzieli mój entuzjazm. Matka mocno skrzywiona ledwo przełknęła jedną kostkę, a ojciec po spróbowaniu kawałka powiedział coś, co nie nadaje się do powtórzenia w kulturalnym towarzystwie. W niekulturalnym też.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/530kcal, 26g/135kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (Scrummy)
Cena: jak wyżej

Jestem dumna, że udało mi się nie rozpisać się we wstępie. Co za wyczyn :D
Pa

42 komentarze:

  1. słona lukrecja? Oj, chciałabym spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj,nie wiem,czy byn sie skuisla :p Po recznji warto,ale ja lukrecji juz w zyciu nie tkne XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że pierwszy raz był dość traumatyczny? xD

      Usuń
  3. uwielbiam czekolade marabou, uwielbiam czekolady ze slonymi dodatkami, ale lukrecja jakos mnie przeraza, mimo ze lubie anyzowe rzeczy i to jest w sumie podobny smak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie lepiej żeby osoby, które lukrecja przeraża, nie próbowały tej czekolady. Jeszcze by sobie markę obrzydziły :D

      Usuń
  4. Teraz przywiozłam czekoladę tej marki o smaku daim,ale mi nie smakowała ani trochę miałam wrażenie,że jest stara ta czekolada. Lukrecji nie znoszę więc nie kusi mnie ani troszkę. Kuzynka szykuje mi paczuszkę z UK . Jadłaś masło orzechowo-czekoladowe z Reeses?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rzeczywiście była stara, albo przeleżała :)
      Nie, nie jadłam. Cena mnie nieco przeraża.

      Usuń
  5. uwielbiam Marabou, jadłam już różne Daim - uwielbiam ostatnio zakochałam sie w wersji z Oreo... tej też muszę spróbować, ale boje się że nei będzie tak dobra jak tamte dwie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyko tego jest dość duże. W końcu Daim i Oreo to dość bezpieczne dodatki w odróżnieniu od lukrecji.

      Usuń
  6. Produkt trafia na moją chciejlistę. Uwielbiam ziołowe posmaki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam! I już wiem, że będzie dobrze.
    Bałam się trochę samej czekolady, ale skoro piszesz, że dodatek jest tak mocny, że czekolada schodzi nieco na dalszy plan, to jest dla niej szansa i w mojej skali. :D
    No a co do wstępu... Są już takie wredne smaki i zapachy, że człowiekowi po prostu nie podchodzą. Ja lubię ziołowe i apteczne klimaty, ale przeraża mnie zapach frytek i mam przez niego odruchy wymiotne, haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frytki mogą być ale takie domowe. Bo na zapach frytek z Maca to i mnie odrzuca.

      Usuń
    2. Wiesz, czekolada jest taka średnia w smaku, że nie trudno ją "stłamsić" mocniejszym dodatkiem. Jestem ciekawa twojego odbioru.
      Mnie odrzuca zapach dochodzący z KFC xD

      Usuń
  8. Lubię lukrecję, ale raczej nie słoną i nie w czekoladzie, choć nigdy takiego połączenia nie jadłam - pewna jestem tylko, że nie lubię w czekoladzie słonych akcentów.
    A co do kwasku cytrynowego to w dzieciństwie lubiłam go jeść samego, podobnie jak cytryny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej nie polubiłabyś tej czekolady. To momentami czysta sól :D

      Usuń
  9. Czujemy wewnętrznie, że czekolada ze słoną lukrecją i środkiem polerskim nie przypadłaby nam do gustu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, jak można nie lubić środka polerskiego xD

      Usuń
  10. A ja bardzo lubię słoną lukrecję nawet bez czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedyna czekolada w ostatnim czasie, która jest mnie w stanie zainteresować. Tzn. już interesuje, a to dlatego, że nienawidzę lukrecji (i ziołowych cukierków), ale nie pamiętam dokładnie jej smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę jak przebierasz nogami żeby ją spróbować xD

      Usuń
  12. W dzieciństwie zjadłam kiedyś lukrecję i moja reakcja była "fujfujfujfuj" (dokładnie taka sama jak na babeczki z masłem orzechowym Reese). Natomiast koleżanka której dałam resztę stwierdziła że nie wie o co mi chodzi, to jest całkiem smaczne :) (dokładnie taka sama reakcja tylko innej koleżanki była na babeczki Reese). W sumie nie widzę nic interesującego w spisie czekolad, wygląda mi jakby oni smaki ściągali w 100% z Milki.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałabym taką samą reakcję jak twoja koleżanka ;D

      Usuń
  13. Od dawna już myślę nad zakupieniem którejś, bo ciekawi mnie przede wszystkim jakoś samej czekolady. Nie przepadam za twardymi dodatkami w tabliczkach, ale te nie są AŻ takie duże, to pewnie bym jakoś to zniosła. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz nad normalną wersją czy szaloną? :D

      Usuń
  14. To, że Oreo bym spróbował, jest wiadome. Googlowałem ją już chyba 2 lata temu, ale nie sprawdzałem głównego koncernu. Tym samym mam mgliste (mleczne?) wyobrażenie jak może smakować - to plus.

    Minus: kożuch z mleka?! Ja pierniczę... no nie. Aż mną zatrzęsło. To jakby od jutra jedyną pomadką do ust była to o smaku truskawki. -100/10.

    Minus numer dwa: lukrecja. Obok anyżu, mój faworyt do pozostawienia w paczce cukierków/ żelek.

    Jak można w jednym poście łączyć te dwa obrzydlistwa? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobie wyobraź jakie obrzydzenie czuła moja matka jak widziała mnie czy któregoś z moich braci siorpiących kożuch xD
      Można, zdolna jestem :D

      Usuń
  15. Hmm.. - to jedyne co przyszło mi do głowy po przeczytaniu. Z jednej strony ciekawi, bo coś innego, zupełnie mi nieznanego, z drugiej jednak nie uśmiecha mi się perspektywa jedzenia czekolady z "ostro słonym" dodatkiem, w dodatku w nie tak małej ilości. Mimo to na pewno mogę powiedzieć, że jest to ciekawa tabliczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo ciekawa :D W końcu gdyby nie dodatek to pewnie bym się na nią nie skusiła.

      Usuń
  16. Mnie tutaj bardziej przeraża czekolada, a nie lukrecja :>.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego innego się nie spodziewałam ;)

      Usuń
  17. Podziwiam, bo ja nawet nie wzięłabym jej gdyby mi zapłacono. Raz jadłam czekoladę z lukrecją, ale płynną i to była najgorsza rzecz na świecie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płynna lukrecja to musiał być hardcore xD

      Usuń
    2. I była! Nawet nie pamiętam kogo nią oplułam :D

      Usuń
  18. Myślę że mogłabym się skusić

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze mówiąc nigdy lukrecji nie próbowałam, ale sądzę, że muszę chociaż raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, żeby chociaż wiedzieć o co tyle hałasu :)

      Usuń
  20. Dostalam ta czekelode i dlugo leza w szafie😊 bleee

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.