16.03.2016

Orion, Deli Malinova



Działaj mózgu!

Opakowanie może być mylące. Dziewczyna ubrana od stóp do głów w czerń może być niepoprawną optymistką . Książka z bajeczną okładką, obiecującą tajemnicę, grozę i akcję okazuje się być  nudna i przewidywalna  niczym horror o napalonych, amerykańskich nastolatkach gubiących się na pustkowiu. Czerwono-różowe opakowanie może skrywać słodycz truskawkową zamiast oczekiwanej maliny czy wiśni. I dlatego dwa razy dokładnie przeczytałam opis tego batona. Nie chciałam być zaskoczona przez znienawidzony smak.

Orion, Deli Malinova, Baton z malinowym nugatem oraz karmelem oblany gorzką czekoladą. Firmy Orion nie musze chyba przedstawiać. Jest to czeska marka odpowiedzialna z między innymi czekolady Studentskie. I jak pewnie się domyślacie dzisiejszy baton jest produktem, który dostałam w ramach współpracy ze sklepem Scrummy. Dlatego też posłużę się opisem z ich strony „ Deli to bardzo popularne w Czechach batony od firmy Orion. Można o nich powiedzieć, że są to podrasowane wersję popularnych Milky-Way” Plus, jak dalej możemy wyczytać, zawierają karmel. I chociaż nieco obawiałam się przesłodzenia w stylu Mlecznej Drogi to jednak sentyment do tych słodyczy z dzieciństwa sprawił, że postanowiłam zaryzykować z „Pimp my Milky-Way bar”.  Malinowy to tylko jeden z kilku dostępnych smaków: orzech ziemny, orzech laskowy, z rodzynkami, czekoladowy i  pistacjowy. Akurat malinowy wydawał mi się najbardziej zachęcający z całej tej kampanii.

Smak: bryłka niczego sobie. Ku mojemu zdziwieniu pierwsze co poczułam to kwaskowaty zapach… chleba razowego. Brwi rozpoczęły wędrówkę ku linii włosów. Ale po chwili aromat zmienił się na coś bardziej oczekiwanego, na zapach typowej deserówki. Brwi opadły. Powiem wam, że z powodu cienkości czekolady i lepkości środka oderwanie elementów od siebie było niemożliwe, musiałam posłużyć się nożem.  Brwi się zmarszczyły.

Czekolada, jak już wspominałam jest bardzo cienka, oraz o czym nie wspominałam, bardzo słodka Słodycz jest na naprawdę wysokim poziomie. Jednocześnie nie ma paskudnego posmaku zjełczałej marnej czekoladopodobnej polewy, więc  źle nie jest. Jednak doszukiwanie się cierpkości czy goryczy jest marnym i niepotrzebnym trudem. Tu tego nie ma. Jest za to kwiatowy posmak, który pojawił się niewiadomo skąd i sprawił, że moje brwi ponownie zaczęły uprawiać gimnastykę, a podkład na moim czole zaczął pękać i odpadać warstwami.  Będę musiała kupić krem przeciwzmarszczkowy.

 Warstwa karmelu jest równie cienka. Ilość można podsumować słowami „ledwo, ledwo”. Jest nieco lepki i nie w formie stałej, jednocześnie nie jest na tyle rzadki by wypływać. Również słodki, ale na poziomie. Śmietankowy z posmakiem palonego cukru, czym przypomina Twixowy karmel. Przynajmniej tyle wyciągnęłam  z tej małej ilości.
  
Najciekawsze jest księżniczko-różowe nadzienie. Spodziewałam się, że za chwilę z nieba spadnie na mnie deszcz tęczowych jednorożców, a ja poczuję chęć, by zacząć śpiewać balladę „disney-style”. Zapewne o boleściach związanych z kosztami botoksu. Te czoło…  Konsystencja środka jest  niczym guma Mamba. Taka twardawa, ale jednocześnie ugina się pod palcami. I, kurcze, znam ten smak!  Jest słodycz podobna do Milky Way, ale chodzi mi o coś innego. Podczas degustacji ciągłe przewijała mi się myśl - „Skąd ja to znam?”. Malinowa słodycz wymieszana z lekkim kwaskiem i mlecznością może nasuwać skojarzenie z Mambą, ale to nie TO. Pudrowe cukierki? Podobne, ale też nie do końca. Malinowe pianki, które znajoma dostała kiedyś z Kanady? Też nie. Jestem pewna, że kiedyś, dawno, dawno temu jadłam coś o identycznym smaku. Umysł podsunął wspomnienie niemieckich słodyczy z wczesnych lat 90. Ale czy to, TO? Nie wiem, kurcze, nie wiem. Wiem tylko, że to mi smakuję i chcę więcej.

Bez owijania w bawełnę, jest to niewątpliwie słodki batonik i bardzo prosty w smaku. Jednocześnie uważam, że jest to lepsza wersja klasyka z dzieciństwa. Malinowy środek mnie naprawdę urzekł. Był nie tylko słodko-malinowy, ale posiadał lekki kwasek, który nadawał nieco kolorytu. I porządnie mnie sfrustrował, bo ciągłe się zastanawiam skąd ja znam ten smak. Najsłabszą częścią była czekolada. Nie niedobrą, ale słabą. Jednak biorąc pod uwagę, że to tylko cienka polewa to da się to olać.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność:100g/434kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (sklep Scrummy)
Cena: jak wyżej

Każdy kto dzwoni do ludzi o 3 nad ranem powinien zawisnąć na haku. Rzekłam.
Pa

32 komentarze:

  1. Lubie firme Orion ale jeszcze nigdy nie probowalam tego batona, nawet na Slowacji go nie widzialam(niedlugo jade do Pragi, poszukam XD) No bardzo mi sie opis spodobal-i nie wiem, co innego moglas czuc, jak nie Mambę, nic mi do glowy nie przychodzi :/ A zadnego kremu przeciwzmarczkowego ci nie polece, bo jeszcze sama nie uzywam :p(i ty tez nie musisz)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz w Pradze to przy okazji spróbuj tego - https://www.facebook.com/posypanacukrem/posts/487959028056974 i podziel się wrażeniami :D Oj powoli muszę :D kremy przeciwzmarszczkowe najlepiej działają kiedy jeszcze nie ma zmarszczek

      Usuń
  2. Nigdy nic nie jadłam z tej firmy,słodkie to różowe nadzienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kojarzące się kucykami Pony :D

      Usuń
  3. Serio, poprawiasz mi dzień! Nigdy nie ukrywałam że dla mnie prowadzisz najlepszego bloga w sieci.. I jak widzę nic się nie zmieniło :) I'm smiling again!
    Batonik jest ŚLICZNY! :D Szkoda czekolady, no ale cóż zrobić. Ważne, że środek nie wypadł marniutko! Z chęcią bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogłam ci poprawić humor :*
      Nadzienie jest świetne. I uroczo wygląda i świetnie smakuje. A czekolada? No cóż, nie można mieć wszystkiego.

      Usuń
  4. Nie wiem JAK, nie wiem DLACZEGO, ale podoba mi się ten batonik o_O Nie lubię tej firmy, nie lubię Milky Way'a, ale to brzmi tak ciekawie! Kurczę kupiłabym, gdyby był dostępny w sklepie. Może kiedyś przejadę się do stacjonarnego Scrummy, chyba jest gdzieś w Wa-wie - pewnie wiele osób zagryza wargi z zazdrości, a mnie fakt 'posiadania' sklepu z amerykańskimi słodyczami tak bardzo nie rusza xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, ja bym fortunę wydała w sklepie stacjonarnym :D Szczególnie na te azjatyckie ciekawostki.

      Usuń
  5. Ładny kolor nadzienie :) . Nie jestem fanką batoników więc raczej nigdy u mnie nie wyląduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przynajmniej kolor się spodobał ;)

      Usuń
  6. Nie przepadam za owocowymi batonami i wolę jasne (mleczne czy karmelowe) nadzienia, takie jak w milky way'ach :) Jak w wakacje byłam w Czechach to nie zwróciłam na nie uwagi, ale kupiłam inne batoniki tej firmy i szkoda, że nie dopatrzyłam się tego o smaku orzechów laskowych czy ziemnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rzeczywiście szkoda. Ale nic straconego, może nastęnym razem ;)

      Usuń
  7. Po recenzji Oriona pistacjowego śni on nam się po nocach ;) Malinowe smaki to dla nas takie klimaty jak dla Ciebie truskawka, więc to jest wariant którego niekoniecznie chcemy spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no tak. Pewnie miałyście tą samą reakcję co ja widząc recenzję truskawkowych stworów.

      Usuń
  8. Różowe? Mam alergię więc batonik odpada. Za to bardzo ciekawią mnie nowe czekolady Orion (kokos i migdał, gorzka czekolada i wiśnia, karmel i orzechy) jak ogarnę finanse to będę musiała którąś zamówić.

    A jeśli chodzi o "pozory mylą" to mam historię: Jedzie ze mną autobusem kibic znanej lubelskiej drużyny piłkarskiej i rozmawia przez telefon. W którymś momencie między rozmówcami dochodzi do jakiejś gwałtowniejszej dyskusji na temat sprzątania wspólnego mieszkania. "Wiesz co, zadzwonię do ciebie później. Ja jestem w miejscu publicznym, w autobusie i nie będę tutaj na ciebie klął. Cześć". Kolega najprawdopodobniej nie zrozumiał przekazu i po minucie dzwoni ponownie. "Słuchaj, ja tu jestem w miejscu publicznym, wśród kulturalnych ludzi jestem. Jak chcesz usłyszeć co ja poważnie o tobie myślę to musisz poczekać aż wysiądę z autobusu i oddzwonię, bo nie będę tu dzieciom bluzgał!". Kolega ponownie nie zrozumiał przekazu i dzwoni po minucie. "Słuchaj, ty mnie sam prowokujesz bym kazał ci s.....alać, a tu dzieci są!! Trzeba im dobry przykład dawać! A ty ze mnie jakiegoś chama i buraka chcesz robić! Wyjdę z autobusu za jakieś 20 minut to wtedy ci powiem co ja o tobie myślę i o twoim syfie. I jak zadzwonisz jeszcze raz to ci przywalę jak wrócę!"

    Kibic jak szafa trzydrzwiowa, taki co to strach go na ulicy spotkać a kulturka jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie będę sprawdzać tych czekolad. Mam za długa listę produktów "do spróbowania" ;)
      Kultura pełną gębą xD

      Usuń
    2. Też mam długą - ciągle się na Zottery czaję i ilekroć mam pieniądze to nagle coś pilniejszego wypada. Najpierw było ustawienie satelity, naprawa telewizora,naprawa telefonu, nowy laptop i pozbycie się ropnia. Teraz mi się zapowiada kupno nowej baterii. Dopiero potem mogę chyba wziąć Zottery :)

      Usuń
  9. Jak weszłam na bloga, pomyślałam, że to Turkish Delight. Muszę pisać, jak bardzo nie mój smak to jest? :P A księżniczkowy kolor wg moich standardów jest o wieeeele jaśniejszy. Raczej pudrowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam dedykować tą recenzję tobie, ale wystraszyłam się odwetu w postaci truskawek czy chałwy xD

      Usuń
  10. Piękny ma kolor, ale obawiam się, że to przez karminy więc dla mnie dopada ;) Ja u siebie mam wersję pistacjową, ale nie wiem czy dam ją na bloga - lekko mi się zmasakrowała podczas upałów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam. Jest w całości? Pewnie jest, to publikuj ;)

      Usuń
  11. O nie, owocowe nadzienia ostatnio nawet w czekoladach mi nie zawsze podchodzą, a jak pomyślę o prostym batonie... nie, nie dla mnie. Żaden smak właściwie nie kusi, a opakowanie... mnie odstrasza skutecznie. Może dlatego, że nie cierpię Studentskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie dla ciebie. Szczególnie z niezachwycającą polewą ;)

      Usuń
  12. A takie żelki w kształcie malin z poprzylepianymi ziarenkami? Może to ten smak? Albo syrop dla dzieci, smakowy?

    Co do reszty, to polewa przypomina mi galaretki w czekoladzie i (lub chyba bardziej) batony od Sante Go on!. Milky Way to specyficzny baton i, tka serio, nie wiem czy chciałbym go zjeść z innym nadzieniem. Niech on przynajmniej pozostanie niezmieniony od dzieciństwa. USA nie liczę, bo tam Mars to MW (ale to akurat wiesz ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarze te żelki, ale też nie jestem pewna. kurcze, ciągle nie wiem
      MW nieco się dla mnie znudził, więc taki smak był miłą odmianą.

      Usuń
  13. Orion ma tak ogromny asortyment batoników, że na czeskich i słowackich stacjach benzynowych zawsze dostawałam oczopląsu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesi i Słowacy mają fantazję :)

      Usuń
  14. Zdecydowanie nie dla mnie takie batony :) Tzn. owocowe. A ogólnie Czeska firma Orion też średnio mi smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orion jest dość specyficzną marką, ale Studenstkie to ja kocham :D

      Usuń
  15. W Biedronce widziałam dziś Studenckie ;-))))
    Byłam niedawno na weekendzie tuż pod czeską granicą,więc pojechaliśmy do Kauflandu,bo był najbliżej.Kupiłam Deli czekoladowego i pistacjowego(kosztują 8,90 kr czyli ok.1,50zł),szału nie ma ale dadzą się zjeść bez wstrętu,choć trochę za słodko jest .ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko szkoda, ze podstawowa mleczna wersja, a nie coś ciekawszego
      O. to dość tanie, ale nieco droższe niż Milky Way

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.